Babcia - jak sobie radzicie?? :(((

01.04.08, 09:13
sad((
Znów pokłóciłam się ze swoja mamą. Robię krzywdę moim dzieciom, bo
nie daję im: serków, danonków, jogurcików, sera żółtego, szyneczki,
ziemniaczków z sosikiem.
I co z tego, że nadrukowałam jej różnych artykułów: o mleku UHT i
jego przetworach, o cukrze, o mięsie, o zasadach zdrowego
odżywiania. Dla niej to szarlataneria...
Buuu. Wyć mi się chce, jak po raz kolejny jej musiałam tłumaczyć,
kłócić się...
Jak Wy sobie z tym radzicie??? Najgorsze jest to, że moja mama
mieszka baaardzo blisko nas (ten sam budynek), pilnuje moich dzieci
pół dnia, więc na bieżąco wie co ja im takiego "strasznego" daję do
jedzenia...
crying((
    • kerstink Re: Babcia - jak sobie radzicie?? :((( 01.04.08, 09:21
      Akurat tego problemu nie mam, bo babcie mamy od swiat i sie sluchaja. Ale ty wez
      te babcie na wizyte lekarska, zwroc jej uwage, ze krostki/kaszel/inne sa znowu
      po podaniu czegos. Popros, by upiekla ci mieso, bys nie musiala kupic szynki;
      zwroc jej uwage, ze jej problemy zdrowotne (napewno ma jakies) moga byc od
      niewlasciwego laczenia pokarmow ...
      • stypkaa Re: Babcia - jak sobie radzicie?? :((( 01.04.08, 09:39
        Ale ty we
        > z
        > te babcie na wizyte lekarska, zwroc jej uwage, ze
        krostki/kaszel/inne sa znowu
        > po podaniu czegos.
        NO własnie i tu się pojawia problem. Dopiero od niedawna zaczęliśmy
        walkę, jeszcze nie doszłam do tego od czego mogą mieć objawy takie
        jakie mają. A problem w tym, że nie mają jakichś takich koszmarnych
        objawów typu duszności, koszmarne skórne uczulenie, sączące się
        rany, wymioty etc.

        >Popros, by upiekla ci mieso, bys nie musiala kupic szynki;
        Piekę i gotuję mięso. Przymierzam się tez do zrobienia samej
        kiełbasy. Ale co z tego?? Szyneczka ze sklepu przecież jest "dobra".

        > zwroc jej uwage, ze jej problemy zdrowotne (napewno ma jakies)
        moga byc od
        > niewlasciwego laczenia pokarmow ...
        To niestety nie działa. Przykłady które podaję odnośnie różnych
        dolegliwości różnych członków rodziny - nie przekonują mojej mamy. A
        krostki na buzi które ma mój starszy syn - "może to z nerwów?"

        • ankaot Re: Babcia - jak sobie radzicie?? :((( 01.04.08, 10:35
          Tak mi przyszło do głowy, żebyś wzięła mamę na zwierzenia dotyczące
          smaku szynki ze sklepu 20 lat temu albo wędzonej własnoręcznie
          (jeśli wiesz, że taką jadła). Może wtedy uda Ci się pokierować
          rozmową, tak, że sama zauważy, że teraz każda "szynka" smakuje tak
          samo, że na następny dzień robi sie obrzydliwie śliska i coś z niej
          wycieka (mam na myśli te kupowane w przeciętnym sklepie mięsnym). A
          co mówi na to, że nie da się ukwasić zwykłego mleka, że soczek dla
          dzieci nie psuje się dwa tygodnie albo i dłużej (w lodówce). A może
          uda się podsunąć mamie artykuły na temat związku glutaminianu sodu
          oraz całego zestawu chemii w jedzeniu z nerwowością,
          nadpobudliwością u dzieci (Twoja mama uważa, że dziecko nerwowo się
          drapie)?
          Postaraj się na spokojnie ustalić zasady z mamą. Wytłumacz mamie
          (odwołując się do jej matczynych uczuć), że kochasz ponad wszystko
          swoje dzieci i chcesz dla nich jak najlepiej. Bardzo szanujesz jej
          zdanie ale Ty podejmujesz decyzje i Ty jako matka za nie
          odpowiadasz. Ona była matką dla Ciebie i to był jej czas a teraz Ty
          masz swoje dzieci i chcesz aby pozwoliła Ci być matką dla Twoich
          dzieci.
          Zawsze zostaje opcja bardziej drastyczna jeśli mama nie dotrzymuje
          warunków umowy - ograniczenie kontaktów wyłącznie do tych w Twojej
          obecności.
    • mamciulka-nikulka Re: Babcia - jak sobie radzicie?? :((( 01.04.08, 09:22
      Moja teściowa siedzi z małym 2 dni w tygodniu. Skóra po każdym dniu
      z nią zawsze się pogarszała, a ona zarzekała się, że daje mu tylko
      to co ja pozwalam. Zaciągnęłam ją do dermatologa i jakoś tak się
      wygadała, że daje mu kiwi, kake i wodę z cytryną (dosłownie z 3
      kropelkami) - dostała opierdziel od lekarza, potem było lepiej, ale
      czasem ma napady, jakby to było jej dziecko i poodejmuje jakieś
      niefajne decyzje nie konsultując ich ze mną.
      Nie wiem czy na to da się coś poradzić, dopiero jak mały był w
      opłakanym stanie i teściowa zobaczyła jak żelazną dietą i innymi
      dziwnymi zabiegami wyciągnęłam go z tego stanu, przyznała, że wiem
      co robię. Choć moim zdaniem i tak zawsze będzie kombinować, żeby dać
      mui coś innego.
      • stypkaa Re: Babcia - jak sobie radzicie?? :((( 01.04.08, 09:44
        > Nie wiem czy na to da się coś poradzić, dopiero jak mały był w
        > opłakanym stanie i teściowa zobaczyła jak żelazną dietą i innymi
        > dziwnymi zabiegami wyciągnęłam go z tego stanu, przyznała, że wiem
        > co robię.

        NO właśnie, "problem" w tym, że moje dzieci nie są w opłakanym
        stanie. Tak z zewnątrz przynajmniej.
        A jak jej powiedziałam, że dlaczego w takim razie robią takie kupy
        gdzie jest niestrawione jedzenie - to ona na to, że to właśnie
        przez moją dietę!!!! No to ręce mi już kompletnie opadły.
        Ja jestem wg mojej mamy - dziwna, bo nie daję moim dzieciom
        różnych "cudownych" rzeczy, które wszystkie dzieci jedzą i są
        przecież zdrowe!!
        Jasna ch... nie dość, że i tak mi jest cięzko, bo nie wiem co mam
        dalej robić, w którym iść kierunku, co badać, walczyć z lekarzami,
        szukać takiego który nie olej - to jeszcze z własną matką się trzeba
        użerać!! Tak jakbym jak chciała zrobić własnym dzieciom krzywdę.
        Sorki, tak się tylko musiałam wygadać sad(
        • sandraa3 Re: Babcia - jak sobie radzicie?? :((( 01.04.08, 15:48
          współczuję sad
          Ja w świeta na wyjaśnienia, że nic nie jem, bo mała uczulona
          usłyszalam "e tam! nie wierzę" uncertain
    • mammajowa Re: Babcia - jak sobie radzicie?? :((( 01.04.08, 15:32
      u mnie prababcie wiedzą najlepiej. teściowa się nie wtrąca bo trzymam ja na
      odległość. a mamie która widzi dziecko na co dzień tłumaczę i jakoś to
      przyjmuje. radzę zabrać mamę do lekarza. jak mówią "nikt nie jest prorokiem w
      swoim własnym kraju". tylko najpierw wybadaj czy lekarz trzyma twoją linię...
    • kruffa Re: Babcia - jak sobie radzicie?? :((( 01.04.08, 19:56
      To nie tłumacz. Przekaż babci, że takie są zasady i ma ich przestrzegać. Jak się
      babci nie podoba to ona ma problem.
      Ja miałam kilka "wyskoków" rodziny w postaci tego rodzaju tekstów. Włączałam
      wtedy asertywność w 200%. Już dawno nikt nie kwestionuje moich zaleceń.

      Kruffa
      • stypkaa Re: Babcia - jak sobie radzicie?? :((( 01.04.08, 20:18
        Staram się nie poruszać tematu, ale czasami się nie da bo mama sama
        nawiązuje do tego, że ja im nie daję nic "normalnego" do jedzenia.
        Nie chcę i nie mogę iść z mamą na noże, jakby nie było opiekuje się
        wnuczkami, i wiem, że kocha ich baaaardzo, ponad wszystko.
        Ale w tej kwestii jest ciężka do przekonania. Zresztą trochę jej się
        nie dziwię, bo to obala wszystkie mity w jakie wierzyła np. że mleko
        jest takie zdrowe i niezbędne.
        Mam dziś doła przez cały dzień przez tą kłótnię. Z jednej strony ją
        rozumiem, z drugiej mam żal, bo wychodzi na to, że ja robię swoim
        dzieciom krzywdę.
        Na szczęście inni członkowie rodziny nie poruszają tematu, ale z
        drugiej strony w zasadzie nigdzie na razie nie jeździmy, bo wiem co
        by się działo jak Starszak by zobaczył te wszystkie "pyszności" na
        stole.
        • kruffa Re: Babcia - jak sobie radzicie?? :((( 01.04.08, 21:20
          Z tymi "pysznościami" to zdaje się ty masz problem, a nie twoje dziecko.
          Ja mam 2 dzieci i nie mam nigdy żadnych problemów z tym że dziecko widzi coś na
          stole i chce zjeść. Zawsze pilnuję, żeby było coś co mogą zjeść. Córce zdarza
          się spytać, czy może coś zjeść, ale jeśli nie może to jej to mówię i tłumaczę
          dlaczego. Mała bywa na przyjęciach dla dzieci, gdzie tylko ona nie może jeść
          wielu rzeczy i też nigdy nie ma z tym problemu. Zabieram ciasto i soki, które
          będzie mogła jeść. Jak ma być podany tort to tłumaczę, że ona go nie może jeść,
          ale w zamian dostanie coś innego. Nigdy nie było problemu a swoim ciastem
          częstowała inne dzieci.
          Dzieci - owszem mam wyjątkowe i inteligentne wink)), ale tak naprawdę one
          przyjmują tylko to co do nich mówimy i stosują się do zasad, które zostały ustalone.
          Na twoim miejscu zachowywałabym się normalnie - chodziła do znajomych, tak aby
          dziecko żyło normalnie. Inaczej możesz go wychować na "dziwadło", które będzie
          miało problemy. Świata nie zmienisz, ale możesz nauczyć własne dziecko żyć w nim.

          Kruffa
          • mirandag Re: Babcia - jak sobie radzicie?? :((( 02.04.08, 02:19
            Kruffo rękami i nogami się podpisuję pod tym co piszesz. Dzieciowi
            zawsze trzeba coś w zamian dać i tłumaczyć jaki jest efekt
            nietrzymania diety. Mój starszak bez problemu odmawia obdarowującym
            go cukierkami osobom w sklepach, to już ja się bardziej wtedy
            wkurzam niż on. Bardzo rzadko się zdarza, że jest rozżalony, że
            koledzy coś jedzą, a on nie. Mówię wtedy, że może zjeść na własne
            ryzyko i żeby nie płakał jak będzie miał odparzony tyłek i wysypkę.
            Bardzo rzadko się zdarza, że pomimo to się skusi. Zazwyczaj w takich
            sytuacjach podkreślam efekty i pytam, czy naprawdę warto było to
            jeść. Jak na razie ta metoda działa. Taka sytuacja jest zasługą
            konsekwencji w żywieniu syna. Gdy jeszcze był mały, a alergia
            rozbujana pod sufit, dietę stosowaliśmy z żelazną konsekwencją, nie
            było przeproś, czy to czyjeś urodziny, czy to święta i inne imprezy
            nie wolno było mu jeść nawet okruszka i koniec. Często słyszałam,
            żeby mu dać chociaż spróbować... Ale po co pytam... Toż to czysty
            sadyzm, dziecku posmakuje, a ja powiem, że i tak tego jeść nie może,
            lepiej niech nie zna smaku i po kłopocie. Teraz próbujemy
            rozszerzać, przechodzi masło i jogurt z ekosklepu, ale nie smakują,
            bo dzieć nieprzyzwyczajonysmile
      • dta Re: Babcia - jak sobie radzicie?? :((( 02.04.08, 09:52
        Zgadzam się w 100 %. U nas było tak samo. Na szczęście walka zaczęła
        się przy starszym synku, który nie był na nic uczulony, ale
        zdecydowaliśmy że do czasu ukończenia mineralizacji zębów nie będzie
        jadł słodyczy. Potem jak był na diecie przeciwgrzybyczej było
        łatwiej uzyskać od babci posłuszeństwo, a teraz przy małym mega
        alergiku w ogóle nie ma takiego problemu.
    • mirandag Re: Babcia - jak sobie radzicie?? :((( 02.04.08, 02:08
      Odwołaj się do autorytetu lekarza. Ty jesteś dla swojej mamy zawsze
      dzieckiem i jako takie możesz nie mieć wpływu na poglądy swojej
      mamy. Tym bardziej, że jak piszesz za zdrowe i normalne uważa ona
      sklepowe, przetworzone jedzenie. Jeśli twój alergolog będzie z
      tobą "trzymał sztamę" to może coś do mamy dotrze. Do mojej mamy
      zawsze docierało jak mówiłam, że czegoś dziecko jeść nie może, a
      jeszcze wcześniej jak ja nic jeść nie mogłam. Natomiast teściowa nie
      wierzyła, i w końcu wkurzona, że szkodzę dziecku poszła do lekarza w
      poradni "D" obok swojego domu po, jak sądzę wsparcie... i została
      uświadomiona co to jest alergia i czym grozi nietrzymanie diety.
      Niestety jest to osoba odporna na wiedzę, o ciasnym umyśle i zawsze
      wie lepiej. Raz dotarło i prawie się popłakała jak poinformowałam
      ją, że po jej jakimś wyczynie kulinarnym bezpiecznym, robionym
      specjalnie dla mojego alergika dziecko robiąc żrącą kupę wyło z bólu
      na kibelku, a innym razem drapało sie do krwi. Ostatnio na święta
      wmawiała mi, że alergicznemu pięciomiesięczniakowi powinnam dawać
      herbatki. Ale po co pytam? "No bo ja dawałam" To samo z ziemniakiem,
      bo "to tylko ziemniak" i można dawać to nie uczuli. Na moje i męża
      komentarze, że to my decydujemy kiedy i jak rozszerzać dietę
      odpowiada "ja tylko tak mówię". Pytam po cholerę szpilę wbija i bez
      tego jest nam ciężko, bo obydwoje dzieci na diecie, nigdzie na
      mieście nic nie można zjeść, wakacje tylko na własnym garnuszku, w
      gości z własnym żarciem jeździmy...
    • jolkapolka1 Re: Babcia - jak sobie radzicie?? :((( 02.04.08, 05:17
      ja bym nigdy nie zostawila dziecka alergicznego pod opieka kogos kto nie zaleca
      sie do moich zasad. Nie sa to przeciez moje widzimisie, ale bezpieczenstwo
      mojego dziecka. Raz reakcja jest slaba, tuz zadrapie, tam zaswedzi, a na drugi
      raz dziecko moze sie zaczac dusic. Ja pokaze jeszcze zastrzyk adrenaliny, teraz
      to nawet trenuje jak dac taki zastrzyk i dziala jak nie wiem, bo kto chce dac
      dziecku zastrzyk w razie reakcji????Musisz walczyc o swoje dziecko i co
      najlepsze dla niego. Syfne jedzenie dla dziecka z alergiami w ogole nie sprzyja
      w wyrastaniu z tychze alergii, a przy tym latwiej lapie inne choroby, bo
      oslabiony. Tak jak pisaly dziewczyny, trzeba ustalic reguly. Babcia zrozumie,
      a wizta u lekarza razem tez dobry pomysl.
      • magusia27 Re: Babcia - jak sobie radzicie?? :((( 02.04.08, 08:19
        Stypko, mnie czasami też rodzinka atakowała, że przesadzam (może nie
        tak bardzo jak ciebie, ale jednak się zdarzało). Wszystko sie
        zmieniło kiedy razem z 1,5 rocznym synkiem trafiłam do szpitala.
        Mały zjadł wafelek, który w skladzie miał mleko i ser żółty - bomba
        dla alergika !!! Od tamtego czasu już nikt nie powie, że przesadzam
        z dietą.
        pozdrawiam i życzę cierpliwosci smile
    • stypkaa Re: Babcia - jak sobie radzicie?? :((( 02.04.08, 09:16
      Dzięki wszystkim za odpowiedzi, za przekazanie swoich doświadczeń.
      Spróbuję się ustosunkować hurtowo do poruszanych kwestii smile
      Z Waszych postów wynika, że Wasze dzieci są alergikami, wiecie na co
      są uczulone, często mają to uczulenie od małego, więc takie a nie
      inne jedzenie jest dla nich zupełnie normalne.
      U nas jest trochę inaczej. Do niedawna nie miałam ŻADNYCH problemów
      zdrowotnych z moimi dziećmi. Starszy jadł więc już w zasadzie
      wszystko! Zawsze starałam się, żeby było to jedzenie zdrowe, choć
      przyznam, że jak teraz zaczęłam czytać np. książki Janusa to widzę
      jak daleko naszemu żywieniu było do zdrowego.
      Od dłuższego czasu borykamy się z pewnymi dolegliwościami u
      starszaka. Nie są to jednak typowe objawy alergii, nie ma jakichś
      koszmarnych zmian na skórze czy astmy. Badaliśmy pasożyty, teraz
      biorę pod uwagę jakąś nietolerancję na coś. Poza tym wyszła mu
      Candida ++ i stąd zaczęła się dieta. A żeby nie być hipokrytą na
      dietę przeszliśmy wszyscy, nie tylko Starszak któremu wyszła Candida.
      Ale właśnie problem w tym, że on jest na tej diecie od kilkunastu
      tygodni, nie od początku swojego życia. Zna więc różne smaki, wie
      jak smakuje i serek, i mleko, i ciasto etc.
      Dlatego nie do końca jest prawdą co pisze Kruffa, że to ja mam
      problem z tymi pysznościami, bo wiem co się dzieje jak mały pójdzie
      do Babci. Żebra o bułkę, o ciasto etc.
      Druga sprawa - lekarz. Póki co nie mam po swojej stronie żadnego
      lekarza. Same dobrze wiecie jak cięzko jest znaleźć dobrego
      pediatrę. Ten co mamy przepisał na Candidę Fluconazol, kazał
      odstawić mleko i przepisał BP i to wszystko. O żadnej innej diecie
      nie wspominał.
      Więc wszystko to co wiem to wiem z tego forum i z ksiązek Janusa.
      Nie mam więc kim się podeprzeć w rozmowach z moją mamą.

      Także my mamy troszkę inną sytuację niż typowi alergicy. Bo pewnie
      gdyby mi dziecko po czymś wysypało albo miało duszności - to nie
      miałabym żadnych problemów, żeby przekonać moją mamę, że jednak mam
      rację. Aż taka oporna to ona nie jest.
      Ale Candidy nie widać sad Poza tym dalej nie wiem co tak naprawdę
      jest moim dzieciom, więc na razie moja walka jest trochę na oślep.
      Tym bardziej jest mi ciężko.
      • kruffa Re: Babcia - jak sobie radzicie?? :((( 02.04.08, 12:27
        > Dlatego nie do końca jest prawdą co pisze Kruffa, że to ja mam
        > problem z tymi pysznościami, bo wiem co się dzieje jak mały pójdzie
        > do Babci. Żebra o bułkę, o ciasto etc.

        Nie gniewaj się, ale co z tego że tak prosi? Ja mam w domu małego super
        manipulatora (btw nie wiem skąd się to u takich maluchów bierze - chyba geny) -
        ten wzrok, to "mamo plllooosiię", ta minka. Jednak jak są zasady to są i ich
        przestrzegamy. I nie tylko dotyczy to jedzenia, ale w ogóle całego życia.
        Dziecku trzeba jednak dokładnie wyjaśnić i ciągle powtarzać, dlaczego powinno
        trzymać dietę. Tak naprawdę wszystko zależy od twojej postawy.

        Kruffa
        • stypkaa Re: Babcia - jak sobie radzicie?? :((( 02.04.08, 12:37
          > Nie gniewaj się, ale co z tego że tak prosi?
          No tak, niby nic. Ja mu to wyjaśniam. Zresztą mnie już przestał
          prosić smile Ale Babcia jest miękka, jej się żal biednego dziecka robi,
          i mimo, że mu nie daje to przyprowadza do domu i mi narzeka jak to
          musi wnuczkowi odmawiać.

          > Dziecku trzeba jednak dokładnie wyjaśnić i ciągle powtarzać,
          dlaczego powinno
          > trzymać dietę. Tak naprawdę wszystko zależy od twojej postawy.
          Tak, wiem. Tylko ponieważ sama jeszcze się w tym wszystkim nie mogę
          odnaleźć, nie wiem co robie dobrze, a co źle, nie mam wsparcia
          lekarza etc. to moja postawa może nie być na 100% przekonywująca.
          Ale staram się, walczę smile
    • karoliala Re: Babcia - jak sobie radzicie?? :((( 02.04.08, 13:36
      u nas to samo. awantury ze nic nie dajemy dziecku jesc. a Macius po
      tygodniowej wizycie u dziadkow jest caly zsypany drapie sie
      potwornie , caly w strupach. a je ryz, ryz, ryz.....
    • dalis Re: Babcia - jak sobie radzicie?? :((( 02.04.08, 17:56
      To są TWOJE dzieci i TY jesteś za nie odpowiedzialna. Ja tak
      szarapałam się z teściową, bo "przecież ona pilnuje moich dzieci".
      Cierpiało zdrowie dzieci, ja byłam nerwowa i wymęczona walkami z
      tesciową, bieganiem po lekarzach i zamartwianiem sie o zdrowie
      dzieci. Teraz dzieci pilnuje niania, mam mniej pieniędzy w kieszeni,
      ale za to dzieci są zdrowsze, ja spokojniejsza, no i teściową mam z
      głowy, bo się na smierc obraziła. Czas uniezależnic się od mamuś.
      Jesteśmy przecież dorosłe.
    • beta32 Re: Babcia - jak sobie radzicie?? :((( 04.04.08, 16:35
      U mnie było kiedyś to samo - moja mama zawsze wiedziała wszystko lepiej.
      Zostawiłam jej synka na 2 tygodnie pod opieką - mieszkał i spał u niej i się nie
      wtrącałam. Jak nie przespała ze 2 noce bo mały rozdrapywał sobie nóżki do krwi -
      nie zgłasza już żadnych zastrzeżeń, tylko ściśle ze mną współpracuje,
      przynajmniej w kwestii alergii.
Pełna wersja