magda1104
07.04.08, 12:57
Witam
od długiego czasu borykamy się z alergią 4-letniej córeczki, teraz
sytuacja wydaje się opanowana, choć pozostało uczulenie na białko
mleka i roztocza, mała jest na lekach.
Niedawno zmieniliśmy alergologa (z przyczyn 'organizacyjnych'), a
nowa pani doktor wydaje mi się dość radykalna, choć może to
dobrze?...
Chodzi mi o jej zalecenia na temat mleka. Od 2 lat córeczka może
jeść przetwory mleczne, piła też mleko modyfikowane, np. bebiko 3
itp., zresztą bardzo je lubiła. nie było żadnych problemów z tego
powodu. Jesienią poszła do przedszkola, a tam wiadomo, mleko z
kartonu, chociaż oczywiście nie codziennie. Pierwszy miesiąc bez
problemów, od października zapalenie płuc i oskrzeli raz za razem.
Dopiero po kilku chorobach zaczęłam łączyć kaszel z mlecznym
posiłkiem w przedszkolu. Po wyeliminowaniu mleka UHT chorowała mniej.
Pani doktor pozwoliła jej jeść przetwory mleczne, mleko w np.
naleśnikach też, w umiarkowanych ilosciach. natomiast kategorycznie
zabroniła pić mleko, co oczywiste, ale modyfikowane też kazała
odstawić! Ja wiem, że mleko nie jest niezbędne, mozna nie pić, ale
czy doktor ma rację mówiąc, ze to takie samo mleko tylko nieco
przystosowane? Wcześniej nie szkodziło, dopiero po kartonowym
zaczęły się problemy. Na razie odstawiłam, choć dziecko czasem
jęczy. Mamy pozwolenie na mleko kozie lub sojowe, oczywiście
przetestować, ale jeszcze nie podawałam.
Co o tym sądzicie?
Pozdrawiam
Aga