życie bez mleka

22.04.08, 14:52
Pytanie do mam, których dzieci mają alergię na białko mleka, tych z
Was które nie dają swoim dzieciom żadnych produktów mlecznych (z
wyjątkiem hydrolizatów). Czy obserwujecie nadpobudliwość u Waszych
dzieci - bo pewnie tak się zdarza że babcia czy ktoś inny poda coś z
mleka?
    • ik_ecc Re: życie bez mleka 22.04.08, 15:14
      elag3 napisała:

      > Pytanie do mam, których dzieci mają alergię na białko mleka, tych
      z
      > Was które nie dają swoim dzieciom żadnych produktów mlecznych (z
      > wyjątkiem hydrolizatów). Czy obserwujecie nadpobudliwość u Waszych
      > dzieci - bo pewnie tak się zdarza że babcia czy ktoś inny poda coś
      z
      > mleka?

      Przepraszam?! Mojemu dziecku nikt nie podaje nic z mleka (ani z
      kilku innych rzeczy, bo moja corka ma wiecej alergii). Babcie biore
      alergie na powaznie.

      Ale tak, nadpobudliwosc moze byc reakcja na alergen. Oraz na cukier,
      sztuczne barwniki i kilka innych rzeczy.
    • gaja78 Re: życie bez mleka 22.04.08, 15:14
      Obserwuję stany niepokoju. Ala ma niecałe 2.5 roku, już jej daję nabiał, bo
      reakcje alergiczne są coraz słabsze. Jednak jeszcze z pół roku temu po zjedzeniu
      jogurtu, serka czy żółtego sera wraz z nasileniem AZS pojawiało się
      rozdrażnienie i ogólny niepokój. Również problemy ze snem.
    • beata7305 Re: życie bez mleka 22.04.08, 15:14
      Wszyscy przestrzegają zakazu podawania produktów z mlekiem. Nie zdarzyło mi się, żeby ktoś podał moim dzieciom coś co może im zaszkodzić. Chociaż komentarze "życzliwych" osób nie raz słyszałam, ale nie były to osoby z najbliższej rodziny. Nadpobudliwości nie zauważyłam, wręcz odwrotnie - mam grzeczne dzieci.
      • elag3 Re: życie bez mleka 22.04.08, 15:30
        Mój syn też jest generalnie grzeczny i dlatego wiem kiedy mógł się
        tego mleka naćpać. Czasem winna jest babcia- której nikt nie
        przekona że bleko jest niezdrowe - w końcu jest służbą zdrowia! No i
        przez pół roku mały chodził do żłobka, gdzie był dietetyk i mój syn
        dostawał np ciasto drożdżowe. Zabrałam go w końcu bo z instytucją
        nie wygram - teraz pro forma złożyłam papiery do przedszkola i też
        widzę że poziom wiedzy jest żenujący - a przedszkole na swojej
        stronie obwieszcza że prowadzi żywienie dzieci z problemami a pani
        dyr. pyta: aha mleka nie ale budyń może dziecko dosać? a serek?
        • beata7305 Re: życie bez mleka 22.04.08, 16:07
          No to faktycznie nieciekawie. Nie miałam takich problemów, bo starszy syn wyrósł z nietolerancji mleka i gdy szedł do przedszkola to było po problemie. Nie wiem co poradzić. Trudno upilnować starsze dziecko.
        • mor_lena Re: życie bez mleka 22.04.08, 18:03
          elag3 napisała:

          > a przedszkole na swojej
          > stronie obwieszcza że prowadzi żywienie dzieci z problemami a pani
          > dyr. pyta: aha mleka nie ale budyń może dziecko dosać? a serek?

          Wiesz, te pytania nie są takie głupie. Moja córka np. gdy szła do
          przedszkola, mogła już jeść produkty mleczne typu jogurt, serek,
          naleśniki, śmietanę, natomiast do 5 roku życia reagowała alergicznie
          na mleko nieprzetworzone, w związku z czym nie mogła jeść zupy
          mlecznej i pić mleka. W naszym przedszkolu (zwykłym publicznym)
          prosili, żeby po prostu wypisać produkty i potrawy, których dziecko
          nie może jeść, kartka z tym wisiała w sali i zawsze było coś
          zastępczego dla alergików. Np. moja córka zamiast zupy mlecznej
          dostawała kanapki, a zamiast mleka - herbatę albo sok.
        • isma Re: życie bez mleka 22.04.08, 18:39
          Wiesz, nam sie wydaje, ze to oczywiste, a osobom postronnym
          niekoniecznie. W przypadku diety mojej latorosli
          okreslenie "bezmleczna" dosyc duzej liczbie osob nie kojarzylo sie z
          zakazem spozywania masla ;-O. Z tym, ze to zazwyczaj byli
          zapraszjacy nas znajomi, ktorzy zamierzali sie dostosowac z menu do
          naszych wymagan, wiec problem byl likwidowany, ze sie tak wyraze, w
          zarodku.

          Problemu nadpobudliwosci po zjedzeniu czegos mlecznego nie mam, bo
          moje dziecie, jesli przypadkowo cos lezacego obk mleka tknie
          (zdarzylo sie ze cztery razy na piec lat zycia), to wymiotuje dalej
          niz widzi, a potem jest na tyle wyczerpane walka z pawiami, ze pada
          i spi.
Pełna wersja