pomóżcie - rana na policzku...

31.01.09, 00:19
witajcie,
mam 3,5 miesięczną corcię. Jak miała ok miesiąc dostala okropnej wysypki
zdiagnozowanej jako skaza bialkowa. Jako że karmie piersia odstawiłam wszelki
nabiał, co nie jest dla mnie łatwe... przynajmniej ten jawny - nie jem żadncyh
serów i innych mlecznych przetworów, jajek, czytam etykiety produktów które
kupuję. Wedliny niestety jem sklepowe i pieczywo tez, ale tu tez staram się
zwracac uwagę na metki...
po odstawieniu nabiału policzki mojej Juli znacznie sie poprawiły. Sora
wyładniała, ale tak naprawdę nigdy to paskudztwo nie zeszło do konca. Przez
dłuższy czas utrzymywało się na takim samym - małym poziomie. Bywały rózne
wahania - raz mniej, raz więcej, ale nigdy nie miała już takiej wysypki jak na
początku, raczej to byla kwestia suchych i zaczerwienionych policzków. Jeśli
chodzi o kosmetyki to od tamtej pierwszej wysypki kąpiemy mała w balneum, do
smaorowania stosowaliśmy na początku bepanthen, potem krem oilatum.
Jakiś czas temu lekarka przepisala robioną w aptece maść cholesterolową, ale
ona tez nie pomogła... jakieś dwa tygodnie temu, małej zaczęło się na tych
policzkach pogarszać. szczególnie na jednymm - lewym. skóra stała się bardziej
sucha, zaczęła się tworzyć taka jakby skorupka. Wróciłam do bepanthenu, a
lekarka (pediatra) poradzila wyprobowac może jeszcze linoparol.
Mniej wiecej w tym samym czasie co pogorszenie skóry na poiczkumała dostala
odparzenia pod prawą paszką i na szyjce. Nie jest duże, ale na tyle wredne, że
nie chce zejść, czymkolwiek bym go nie traktowała - bepanthen, penaten,
sudokrem, robiona maść na odparzenia pupy, nawet zasypywałam mąka kartoflana.
Najlepszy efekt po sudokremie - trochę zalecza, ale to ciągle jest. Gdzies
czytalam, że takie odparzenia tez mogą być na tle alergicznym.
Odstawiłam "dodatki" do kanapek które już jadłam - saletę, pomidory, ogórka -
wcześniej raczej się po tym nie pogarszało, ale odstawilam teraz na wszelki
wypadek.
Od jakichś dwóch dni ten lewy policzek Juli jest naprawdę w złym stanie. Chyba
jej to nie boli, bo nie płacze przy kapieli kiedy się to zamoczy, ani przy
smarowaniu, ale na pewno ją to swędzi, bo ciągle pociera rączką - ile moge to
pinuję żeby tego nie robila, ale nie da się tak cały czas. Z tej skorupki
zrobił się jakiś wysiek, taki niby przezroczysty, ale zostawia żółtawe ślady
jak zaschnie na ubranku. Mała tak to trze, że dzisiaj aż do krwi. Przemywam
jej to rumiankiem, a potem smaruję tym linoparolem. Nie wiem co jeszcze mogę
zrobic? mamy umówioną wizyte do alergologa, ale dopiero w czwartek!
dlatego Was proszę o rady - czym mogę zaleczyć chociaz doraźnie jej ta skórkę
na policzku??? od czego to może być? a może to wcale nie alergia i powinnam
iść z nia raczej do dermatologa? pomóżcie prosze bo az mi serce pęka jak
patrzę jak ona to trze az do krwi...
    • halszka111 Re: pomóżcie - rana na policzku... 31.01.09, 14:03
      Nie wiem co jeszcze jesz z alergenów ale wedliny skepowe zdecydowanie w
      odstawkę: zawierają konserwanty i z reguły również białko sojowe (no chyba ze
      jesz te eko ale one i tak maja saletrę). Mięso na kanapki mozesz sama piec w
      domu. Poszukaj postów kruffy o diecie karmiącej.
    • mloda121 Re: pomóżcie - rana na policzku... 31.01.09, 16:19
      na własną rękę nie zrobiłabym nic z tym wysiękiem na policzku, wstrzymałabym się
      do wizyty u alergologa, który na każde z rodzajów zmian przepisze prawdopodobnie
      co innego; ja w tak dramatycznej sytuacji po prostu poszłam z dzieckiem do
      lekarza prywatnie (nie czeka się), a potem również na umówioną wizytę; ranka
      jest o tyle nieciekawa, że na twarzy, jeden raz taką rankę za namową pediatry
      posmarowałam punktowo (dosłownie małą kropelką) Elidelem, co prawda podziałało,
      ale nie wiem czy jest to bezpieczne; co do środków, które używasz nie mogę się
      wypowiedziec, nie potrafię też niczego polecic poza naturalnymi sposobami
      łagodzenia zmian (kapiel w siemienu lnianym, krochmalu, z dodatkiem
      nadmanganianu potasu nie są to przesuszone plamy tylko nadkażone), bo wydaje mi
      się, że dziecko powinien bezdyskusyjnnie obejrzec i poprowadzic lekarz
      • mammajowa Re: pomóżcie - rana na policzku... 31.01.09, 16:38
        sudocrem jeśli pomaga to pewnie jest bakteryjnie nadkażone. nie wiem czy można
        takiemu maluchowi, mnie na sączące ranki dawała dermatolog wodny 1% roztwór
        gencjany (dla 8-miesięczniaka wtedy). może spytaj w aptece?
        • vivianna_82 Re: pomóżcie - rana na policzku... 31.01.09, 18:10
          sudokrem stosuję tylko na odparzenia na szyjce, tego wysięku bym tym nie
          posmarowała - jego przemywam rumiankiem i smaruje linoparolem...
          a wizyta czwartkowa u alergologa jest prywatna... na taka ze skierowania
          musiałabym czekac do połowy marca... indifferent
          • mnaimmnia Re: pomóżcie - rana na policzku... 31.01.09, 18:37
            z mojego doświadczenia chciałabym polecić szałwię, taką w torebkach. Stosowałąm
            to u synka jak miał niecałe 4 m-ce, wtedy była u nas masakra. Robiłam super
            mocny napar i zamoczone waciki przykładałam. Dodam, że te waciki po przyłożeniu
            do policzków robiły się prawie gorące. Po kilku minutach okładów była
            zdecydowana poprawa. Przykłądałam też czasem po prostu zaparzone i wystudzone
            torebki szałwi. Najlepsza jest z Herbapolu.
    • babyazs Re: cudem znalazłam lekarstwo!!! 26.10.13, 22:56
      witam wszystkie zatroskane mamy. sama jestem mamą 7-miesięcznego dzisiaj synka. właściwoe od urodzenia walczę z problemem alergii i wyjątkowo paskudnego azs, który obiawiał się niedającymi się wyleczyć ranami na policzkach, szyjce i pod kolankami. w ciągu dnia udawało sie mi jakos zasuszyc te rany, w nocy synek drapał się do krwi - ciągły koszmar. dziecko drapało sie całymi dniami, do tego wysypka na całym ciele. wypróbowałam chyba wszystkich kosmetyków dostępnych na naszy rynku, używałam równiez przepisanego przez alergologa sterydu. on rzeczywoscie działał, po smarowaniu przez 3-4 dni rany się zaleczały. niestety po jego odstawieniu (bo dłuzej u takiego maleństwa stosować nie wolno) problem powracał ze zdwojoną siłą - rany pojawiały się na całych policzkach i brudce sad byłam załamana!!!! w desperacji zaczęlam szukac pomocy poza granicami naszego kraju - i znalazłam kosmetyk który nam pomógł. prosze o kontakt na maila wszystkie mamy które mają ten sam problem - mogę pomóc. mszubert@vp.pl pozdrawiam
Inne wątki na temat:
Pełna wersja