asiulek1978
29.03.09, 21:46
Witam.
Mój 16 - miesięczny synek przez dłuższy czas budził się z krzykiem w nocy.
Budził się po 6 razy, płakał, rzucał się na moich rękach.Nie mogłam tego
znieść, tej bezradności. W dzień było cudownie -żywe, radosne dziecko, nie
było też problemu ze spaniem. Na skórze pojawiły się liszajki i ciemieniucha w
główce. Synek jest alergikiem ale do tej pory panowaliśmy nad kwestiami skórnymi.
Postanowiliśmy zrobić wszystkie możliwe badania i.... wyszły lamblie. Dziś
mija 6 dzień jak dajemy mu Metronidazol (3x 1/4 tabletki). I jestem załamana.
W dzień tak jak poprzednio jest super, ale w nocy jeszcze gorzej. Budzi się z
płaczem, popłakuje i szlocha przez sen. Aż tak bardzo się nie rzuca jak
poprzednio ale i tak jest tragicznie. Czy to wina leku czy może lamblie wcale
nie były przyczyną nocnych "koncertów" synka?A jeśli nie one to co? Wyraźnie
odnoszę wrażenie że coś go męczy, coś boli. Dodam że dostał też na ciele
"kaszkę" i dziś zauważyłam że na czole i buźce wyszedł mu spory liszajek. Już
nie wiem co robić. Te noce i jego płacz mnie wykończą psychicznie.
Napiszcie proszę jak na Wasze dzieci działał Metronidazol? Pocieszcie że po
kuracji będzie lepiej.