alfa-betka1
26.04.09, 22:37
Moja 7 letnia córeczka ma od dawna zdiagnozowane AZS. Ponadto we wczesnym
dzieciństwie dużo chorowała na zapalenia oskrzeli i płuc, brała antybiotyki,
sterydy. Miała też kilkakrotnie robione testy skórne, które nie wykazały
jednoznacznie alergenów pokarmowych, jedynie częściowo wziewne (pyłki,
roztocza). Od jakiegoś czasu problemy z infekcjami dróg oddechowych znacznie
osłabły, jednak cały czas pozostał problem alergii skórnej. Chodziliśmy do
różnych lekarzy, dawałam zyrtec, ketotifen, które w ogóle nie pomagały. Jedyne
co działa na skórę to sterydy, oczywiście po ich odstawieniu skóra wraca do
stanu poprzedniego. W ubiegłym roku zaczęliśmy odczulanie biorezonansem, w
testach wyszło ok. 20 alergenów, odczulanie trwało ok. pół roku i wydawało
się, że widać poprawę, stopniowo zaczęliśmy wprowadzać do diety odczulone
produkty. Niestety pod koniec ub. roku zaczęła się paskudzić skórka na
szyjce, mała bardzo się drapała, robiły się rany, to wszystko łuszczyło się,
potem zaczęło przechodzić na twarz i tak do tej pory, byliśmy u kilku lekarzy,
wszyscy stwierdzają AZS i przepisują elidel lub sterydy to działa tylko
chwilowo. Nie wiem już co to może być. Czytam to forum od pewnego czasu, i mam
coraz większy mętlik w głowie. Zaczęłam podejrzewać pasożyty, byliśmy na
badaniu aparatem Mora, który wykrył lamblie, owsiki, włośnia i candidę.
Niestety w żadnych badaniach laboratoryjnych nie potwierdziły się te wyniki,
więc córka nie została przeleczona. Byliśmy w poradni parazytologicznej ale
tam lekarz wysłał nas od razy do dermatologa, twierdząc że dziecko ma AZS w
stanie nadającym się do leczenia szpitalnego. Po tygodniu pobytu w szpitalu
(maści sterydowe, zyrtec, augmentin) plus drastyczna dieta skóra była piękna,
po wyjściu ze szpitala i odstawieniu sterydów – wiadomo, wszystko wróciło.
Mimo iż cały czas dziecko jest na diecie bez mleka i produktów mlecznych,
pszenicy, żadnych słodyczy, nie ma w ogóle poprawy. Dziecko jest już duże,
chodzi do przedszkola, nie jestem w stanie wyłapać wszystkich produktów, które
każdego dnia zjada. W przedszkolu stosują jej dietę bez pszenicy, bezmleczną i
bez słodyczy. Są dni kiedy jest minimalna poprawa a następnie pogorszenie. Nie
wiem już czy to candida, pasożyty, AZS, czy gronkowiec. Buzia i szyja od
grudnia się nie zagoiła ciągle są rany od drapania, skóra łuszczy się i jest
czerwona. Jedynie czoło i nos pozostają białe (taki pasek przez środek
twarzy). Jestem załamana że nie potrafię pomóc własnemu dziecku. Smaruję jej
buźkę lipobazą a ranki sudocremem. Całe ciało kąpię w oilatum i smaruję
emolium. Zaczęliśmy chodzić do homeopatki. Ale to nic nie pomaga. Nie wiem już
co robić, jak znaleźć alergen, jestem bezradna. Może doświadczone mamy, które
mają jakieś sukcesy w walce z alergią mogą mi doradzić. będę bardzo wdzięczna.
Pozdrawiam