sahara5
16.05.09, 12:14
Witam mam pytnie do forumowiczek. Przy
pierwszej córce w okresie ciąży absolutnie nie mogłam spożywać
produktów nabialowych. Nagle przestały mi "pasować", źle sie po nich
czułam. Zupełnie jakby organizm sam je odrzucał. Urodziłam córę z
alergią pokarmową prawie od urodzenia. Pokarmówka przeszła we
wziewną - ale to inna historia.
Teraz gdy byłam w ciąży wogóle nie mogłam jeść. 5 m-cy wymiotów a
potem gdy skończyły sie nadal pozostał niesmak po KAŻDEJ potrawie.
Jadłam aby zaspokoić głód ale niesmak w ustach po i w trakcie mocno
mi dokuczał. Z trudem przychodziło mi jedzenie a z natury jestem
obżarciuchem i nic mi nie szkodzi

.Tylko łagodne w smaku potrawy
troche łagodziły te przykre uczucie.
Mam juz synka od 4 m-cy i mam problem. Cierpi na wzdęcia, pręży sie
i dużo płacze. Nie jem nabiału, zauważyłam też, że gorzej jest po
glutenie. Trzymam dietę, syn otrzymuje probiotyk ale jest kiepsko.
Zniknął tylko śluz z kupy i takie klasyczne kolki. W nocy jednak
wyrażnie boli go brzuch i z trudem oddaje gazy.
No i tu pytanko. Czy te moje niedyspozycje ciążowe, które po
porodzie minęły mogły zapowiadać problemy trawienne synka? O czym to
świadczy? Brak jakiegoś enzymu trawiennego? Od 2 dni podaję bebilon
pepti w dzień i troche piersi w nocy. Dni stały się spokojniejsze
ale noce bez zmian. Dodam, że pierś daję ok 3 a szaleństwo Michasia
zaczyna się już o północy i trwa do rana.