kontrr
02.06.09, 13:54
Od ponad miesiąca walczę z czerwonymi zaognionymi plackami na buzi
mojego synka. Bezskutecznie. Zmiany pojawiają się w jakimś dziwnym
cyklu. Co parę, paręnaście dni stan skóry się pogarsza, a potem
jakby jest lepiej, aż do następnego razu.
Alergolog zdiagnozował skazę białkową.
Karmię go mieszanie: piersią i nutramigenem (nutramigenu 1 porcja na
dobę). Od miesiąca nie jem nabiału, masła, wołowiny i itp, a od
tygodnia jestem na ścisłej diecie. Jem ryż, wafle ryżowe, ziemniaki,
buraki, brokuł, jabłka, dżem agrestowy (bez dodatków), kaczkę,
wieprzowinę, żurawinę, piję sok porzeczkowy, wodę, słabą herbatę.
Dziś buzia wyglada dużo gorzej i nie wiem sama, co o tym myśleć.
Myję dziecko Physiogelem, do wody dolewam Oilatum.
Zmiany są na twarzy na bokach, w tych miejscach na których on leży.
Silniejsze po prawej stronie, na której częsciej śpi.
Mam do Was kilka pytań:
Czy eliminować coś jeszcze z diety, czy odczekać tak jak jest te 3
tygodnie?
czym smarować takie czerowne, wypukłe placki? Czy w ogóle smarować?
Wydaje mi się, że go to czasem swędzi, ale nie cały czas.
Czy alergia pokarmowa może sprawiać, że skóra podrażnia się od
dotyku?
Może macie jakies rady, bo już się gubię w domysłach, co może
powodować uczulenie.
Pozdrawiam!