ziutuk
19.08.09, 14:03
Dziewczyny bardzo proszę o pomoc.
Moje dziecię od 4-go miesiąca życia jest na nutramigenie. Śluz w kupie na tym
"mleczku" zniknął ale wysypka, świąd zostały.
Z powodu częstych ulewań zagęszczałam jej pokarm nutritonem- efekt był taki że
mała przesypiała noce ale nadal ulewała tylko z mniejszym skutkiem.
W piątym miesiącu życia pediatra zaleciła wprowadzenie sinlacu. Coś mi się
wydaje że po sinlacu i nutritonie skóra pogorszyła się.
Odstawiłam kaszę i zagęszczacz i jakby troszkę było lepiej.
W drugiej połowie lipca raz zagorączkowała i zaczęły się lużne kupy ze śluzem.
Ogólnie nie było temperatury, wymiotów i pogorszenia samopoczucia tylko te
kupki do 8-9 dziennie.
Zleciliśmy wykonanie posiewu bakteriologicznego. Kiedy czekaliśmy na wyniki
pediatra pulmonolog do którego się udaliśmy- dziwna sapka pojawiła się u małej
coś jakby astmatyczna- stwierdził że wysypka na ciele małej to wtórna
alergizacja, dziecko ma na skórze grzybka i w jelitach również- stąd biegunki.
Przepisał flukonazol 2x4ml przez 10 dni, probiotyk 2x1, maść robioną z dwoma
antybiotykami i sterydem. Po maści wszystko pięknie zeszło. Jak zeszło to
odstawiłam ją.
Niestety biegunka była nie przez grzybka tylko przez pierońską salmonellę.
Kupy unormowały się po smekcie i litorsalu.
Zaczęłam podawać małej ziemniaka- niestety podczas smarowania maścią. To że go
nie toleruje wyszło po odstawieniu maści- momentalnie szyja i wszystkie
zgięcia zaczęły się sączyć, na prawym policzku- masakra- żywa, sącząca się
rana- kolana zaleczyłam fioletem, a resztę clotrimazolem i bepanthenem.
Kiedy zmiany ustąpiły, wczoraj- podałam małej kleik ryżowy(niestety Bobovity
bo o samodzielnym przygotowaniu z ryżu doczytałam dopiero wieczorem). Po ok.
dwóch godzinach skóra się troszeczkę zaogniła, tzn. liszajki się zaczerwieniły.
Kupa po tym obiadku w okolicach godz. 19-stej była normalna- mąż nie zauważył
śluzu i krwi.
I tutaj się zaczyna.
Starszy syn - trzylatek zjadł loda i zaczął małą gilgać buzią po brzuszku-
córa strasznie to lubi i chichocze.
Gdy weszłam do pokoju- mąż oczywiście niczego nie zauważył, brzuszek był już
zaczerwieniony i rozgrzany. Jak małą włożyłam do wanny to w miejscu gilgania
była wysypka- białe bąble, całość miała chropowatą fakturę.
Posmarowałam to bepanthenem, po ok. 30 minutach zniknęło.
Czy możliwe jest że to była reakcja na minimalny kontakt mleka ze skórą- syn
miał usta wytarte ale może coś w buzi mu zostało, co w połączeniu ze śliną i
skórą dało taki efekt. Czy to może opóźniona reakcja na kleik?
Córa z leków dostaje pół tabletki ketotifenu i dicoflor. Czekam na wynik
posiewu w kierunku grzybów i zbieram próbki do Felixa.
Dzisiaj żadnych niepokojących zmian nie ma- szyja i wszystko pozostałe ok.
Mam jeszcze pytanie - czy możliwe jest aby po flukonazolu i bepanthenie skóra
faktycznie się poprawiła- co jednak wskazywało by na grzyba czy może podawany
od miesiąca ketotifen zaczął działać.
Martwi mnie też ta pokrzywka.