Obiady moich dzieci... Co jeszcze???? Doradzcie!!!

16.11.09, 11:23
Moje dzieci (4 lata i prawie 2) jedzą na obiad tylko kilka rzeczy- zupy-
pomidorowa, rosół, krupnik ale wciskany. Drugie- kotlety mielone, schabowe,
pizza, spaghetti bolonese, naleśniki tylko z dzemem, pierogi tylko z serem,
pulpeciki w sosie pomidorowym. Koniec, reszta jest wciskana. Już dosłownie nie
mam siły w kółko robić tego samego. Ja sama mam ochotę na coś innego. Może
przychodzi Wam coś do głowy co jeszcze oprócz powyższych lubią wasze dzieci.
Mam dość robienia kotletów!!!!! Doardzcie
    • baba06 Re: Obiady moich dzieci... Co jeszcze???? Doradzc 16.11.09, 11:48

      -ogórkowa
      -barszcz biały


      -ryba
      -kurczak w potrawce
      -wątróbka
      • maminka.best Re: Obiady moich dzieci... Co jeszcze???? Doradzc 16.11.09, 12:27
        z zup to mój zjada oprócz tych wymienionych żurek, ogórkową i barszcz czerwony,
        z dań na drugie niekwestionowanym hitem mojego dziecka są kopytka (czy jak mówią
        inni leniwe pierogi)-choć ja nie znoszę ich robić, bo mi nigdy nie wychodzą-za
        to moja mama mnie zawsze zaopatruje w duży zapas

        ja postanowiłam się w pewnym momencie nie cackać-daję mu wszystko-ile zje, tyle
        zje, do kolacji już nic nie dostaje
        • edit38 Re: Obiady moich dzieci... Co jeszcze???? Doradzc 16.11.09, 12:36
          maminka.best napisała:

          hitem mojego dziecka są kopytka (czy jak mówi
          > ą
          > inni leniwe pierogi)

          To to jest to samo? Dla mnie to dwa różne dania, ale może się mylę.
          • madame_edith Re: Obiady moich dzieci... Co jeszcze???? Doradzc 16.11.09, 12:43
            Wg mnie to nie to samo. Kopytka są z ziemniaków i mąki, można jeść na słodko i
            można na słono. Leniwe głównie z twarogu i je się je na słodko.
          • nutka07 Re: Obiady moich dzieci... Co jeszcze???? Doradzc 16.11.09, 12:45
            Masz racje, to sa dwa rozne dania. Roznia sie skladem.
    • cafe.inka Re: Obiady moich dzieci... Co jeszcze???? Doradzc 16.11.09, 12:27
      Jeśli masz lodówkę z zamrażarką, proponuję Ci nagotować dzieciakom dań, które lubią i pomrozić. Potem gotujesz dla siebie to, na co masz ochotę, a dzieciom myk z pudełeczka, i gotowe. Może z czasem nabiorą ochoty na inne rzeczy, jeśli zobaczą, że jesz coś innego niż one.
    • papalaya robisz z igły widły 16.11.09, 12:44
      wyobrażasz sobie, ze dzieciaki w tym wieku beda się zajadać
      salatkami i frutti di mare???

      mój starszy syn (8 lat) ma bardzo podobne menu jak twoje dzieciaki,
      trochę z innym zestawem zup, surówek zero, dopiero od niedawna
      polubił kapustę i buraczki zasmażane...

      najmłodszy sym mojej siostry ma 10 lat i wciąz akceptuje tylko
      kotleciki z piersi kurczaka i ziemniaki, wszstko to obficie podlane
      ketchupem...

      jak dzieciaki jedzą to co jedzą ze smakiem, to nie rób sobie
      problemów, przyjdzie czas zaczna jeść coś innego...

      ja śledzie, na których sam widok kiedyś niedobrze mi się robiło,
      pierwszy raz sprobowalam po ślubie, bo maż i jego rodzina są
      mocn "sledziowi" i rodzinnego menu bez sledzia sobie nie
      wyobrażaja...nauczyłam się robić zaciskając nos...i polubiłam,
      dzisiaj matias w śmietanie z cebulką to jedno z moich dań, ktorych
      rodzina i znajomi nie przepuszczą wink
      • wzosia menu 16.11.09, 13:00
        wyobrażasz sobie, ze dzieciaki w tym wieku beda się zajadać
        > salatkami i frutti di mare???
        Noja córa ma 5,5 - ulubione dania, sałatki na 100 sposobów byle bez
        sosów czyli mieszane warzywa oraz właśnie owoce morza i ryby.
        Wczoraj objadła się krewetkami na polędwiczki nawet nie ruszyła.
        Młodszy jednak trzyma się "normy" - tylko kotlety (ale może być
        wieprz, kurczak, krowa, ryba, krewetka). Musi wyglądać jak kotlet -
        w panierce. Ale żadnych ziemniaków. Czasem makaron. A warzywa precz!
        • papalaya Re: menu 16.11.09, 13:05
          no to masz dziecko już ogłupione promocją "fit", regułę jednak jest
          ze dzieci w tym wieku raczej uciekają od zieleniny i zalatujących
          muszelek gdzie pieprz rośnie...
          • moustilou Re: menu 17.11.09, 10:03
            > no to masz dziecko już ogłupione promocją "fit", regułę jednak jest
            > ze dzieci w tym wieku raczej uciekają od zieleniny i zalatujących
            > muszelek gdzie pieprz rośnie...

            przepraszam bardzo, ale dawno juz nie slyszalam wiekszej bzdury! jezeli dziecko
            je warzywa znaczy ze jest oglupione promocja??????
            moje dzieci jedza praktycznie wszystko - wszystkie warzywa, kazde mieso,
            wszystko jadalne z morza. i na pewno nie sa oglupioni niczym, po prostu
            przyzwyczajeni sa do jedzenia zroznicowanego od najmlodszych lat. owszem sa
            potrawy za ktorymi nie przepadaja, ale znaja zasade ze musze przynajmniej
            sprobowac i najczesciej pozniej jedza. maja 8 i 6 lat
        • azile.oli Re: menu 16.11.09, 13:18
          Moim zdaniem i tak mają w miarę urozmaicone gusta. Moje nastolatki
          jedzą podobne rzeczy , z tym , że każde lubi z tej grupy co innego.
          Na wspólnej liście są kotlety z piersi kurczaka z zapiekanymi
          ziemniakami i pizza. Córka lubi schabowe, syn nie. On pierogi z
          serem i naleśniki - ona nie. Młoda spagetti tak - syn nie, za to on
          lubi gulasz, młoda nie tknie niczego z sosem. Rybę smażoną zje syn
          chętnie, córka tylko wędzoną lub w galarecie.
          Ja to dopiero mam przerąbane.
          Wiem, ze ich rozpuściłam, ale oni trenuja wyczynowo i muszą mieć
          dietę wysokobiałkową oraz muszą utrzymać wagę. W związku z tym np
          pizza jest okazjonalnie. Nie jemy także zup, bo niby lubia kilka,
          ale nigdy nie chcą ich jeść.
          Młody lubi owoce - córka nie tknie. Ona je surówki, których brat
          nie ruszy. Mogłabym powieść napisać.
          Pocieszę Cię jednak, że z wiekiem smaki się zmieniają, więc może
          nastąpi zmiana upodobń kulinarnych.

          • volta2 Re: menu 16.11.09, 15:23
            oj to faktycznie masz niezły rozjazd
            u mnie jest dwoje, ale jakoś tak mimo, iż są potrawy, których nie
            zje jeden a zje drugi - to jakoś w miarę łatwo to pogodzić, obaj
            lubią naleśniki, ale każdy z czym innym
            jeden lubi tylko mielone a drugi i mielone i klopsiki, zatem temu od
            mielonych smażę kotlecik a dla nas z tego samego mięsa robię jeszcze
            klopsy, jeden je tylko margaritę, drugi może zjeść i to i jeszcze
            jakąś z szynką - da się żyćsmile

            no i zupy jedzą koncertowo - wszystkie są wspólnie i chętnie jedzone.
      • marghe_72 Re: robisz z igły widły 16.11.09, 16:51
        papalaya napisała:

        > wyobrażasz sobie, ze dzieciaki w tym wieku beda się zajadać
        > salatkami i frutti di mare??

        Moja jadła i nadal je
        Może dlatego, że się z nią specjalnie nie cackałam i jadła to co
        my ..
        --
        miszmasz-marghe.blogspot.com/
        i
        malutki-kuchcik.blogspot.com/
      • marghe_72 Re: robisz z igły widły 16.11.09, 16:57
        papalaya napisała:

        >
        > jak dzieciaki jedzą to co jedzą ze smakiem, to nie rób sobie
        > problemów, przyjdzie czas zaczna jeść coś innego...

        po pierwsze gusta (także kulinarne) wyrabia się od małego
        po drugie - i ważniejsze - autorka ma serdecznie dosyć robienia w
        kółko tego samego..
        • lola211 Re: robisz z igły widły 16.11.09, 17:50
          > po pierwsze gusta (także kulinarne) wyrabia się od małego

          Trudno mi sie z tym zgodzic- mam inne doswiadczenia.

          Moje dziecko rozszerza jadlospis z wiekiem.Nie je pewnych potraw nie
          dlatego, ze nigdy ich nie widziala na talerzu tylko dlatego, ze od
          zawsze pewne potrawy jej nie smakowaly.Pamietam wymioty po zupie
          kalafiorowej jak byla mala.Teraz kalafior moze byc.Nic na sile,
          tylko stopniowo.
          Ja sama dzieckiem bedac nie jadlam pewnych potraw.Az dojrzalam do
          nich.
          Do 35 r. zycia nie tknelam kaszy mannej, na sama mysl mnie mdlilo.Az
          przyszedl czas, ze jadlam ja codziennie.
          Uwazam, ze organizm te sprawy reguluje i jest madrzejszy niz my.Jak
          odrzuca to widocznie ma powód.
          • marghe_72 Re: robisz z igły widły 16.11.09, 22:07
            lola211 napisała:
            Jak odrzuca to widocznie ma powód.

            Jak odrzuca kilka rzeczy to rozumiem. Każdy ma preferencje
            Natomiast jak odrzuca masę rzeczy to już inna bajka

            Poza tym od małego warto dzieci oswajać z róznymi smakami.. metodą
            prób i błedów.
            • lola211 Re: robisz z igły widły 17.11.09, 09:19
              > Poza tym od małego warto dzieci oswajać z róznymi smakami.. metodą
              > prób i błedów.

              A niby jak oswoisz, jesli dziecko do ust nie wezmie tego co
              podajesz.Siła? Przeglodzisz? Dalej nie zje.Przeczekac trzeba i
              próbowac za jakis czas.Jestem przekonana ze za pare lat te dzieci
              beda mialy megaurozmaicony jadlospis.

              Niechec dzieci do nowosci to ponoc atawizm- chodzilo o to,by nie
              próbowaly czegos czego nie znaja w obawie przed zatruciem.
              • franczii Re: robisz z igły widły 17.11.09, 09:35
                dlatego dieta urozmaicona juz dla najmlodszych. Dziecko po ukonczeniu roku moze
                jadac z rodzina, jesli ta odzywia sie zdrowo.
                A jesli chodzi o przechodzeni niecheci do niektorych potraw to nie jest takie
                oczywiste. Ja znam kilka osob, ktorym rodzice bardzo ulegali w kwestiach
                zywienia i one do tej pory maja bardzo ograniczone menu.
                • lola211 Re: robisz z igły widły 17.11.09, 18:05
                  Dziecko po ukonczeniu roku moze
                  > jadac z rodzina, jesli ta odzywia sie zdrowo.
                  Owszem -moze, ale tu chodzi o to- ze nie chce.Krzywi sie,
                  wymiotuje, odpycha.Ewidentnie mu nie smakuje.

                  >one do tej pory maja bardzo ograniczone menu

                  Nawet jesli to co z tego?
              • marghe_72 Re: robisz z igły widły 18.11.09, 11:52
                lola211 napisała:

                > > Poza tym od małego warto dzieci oswajać z róznymi smakami..
                metodą
                > > prób i błedów.
                >
                > A niby jak oswoisz, jesli dziecko do ust nie wezmie tego co
                > podajesz.Siła? Przeglodzisz? Dalej nie zje.

                Moje jakoś jadło.
                Bez zmuszania.
                Po prostu starałam się od małego uczyć nowości wszelakich.. nie
                ograniczałam się do dań "bezpiecznych"
                Opłaciło się
                Mam w zasadzie wszystkożerne dziecko z zamiłowaniem do jedzenia i
                pitraszenia smile
      • franczii Re: robisz z igły widły 17.11.09, 10:18
        Moj starszy jada owoce morza, uwielbia muszle i krewetki, jada ryby duszone i
        pieczone, kalamarnice nadziewane, salate, szparagi w sezonie, omlet ze
        szpinakiem, tarty z warzywami, makarony i ryz tylko z warzywami bo rzadko robie
        z sosem miesnym. Ale gdybym chciala sie stosowac do jego gustu to codziennie
        jadlby kotlet z piersi kurczaka lub zraziki i zagryzal koprem wloskimbig_grin Ale ja
        dawalam mu urozmaicone jedzenie jeszcze kiedy byl bardzo maly, ostroznie ze
        sloiczkami i jak najwczesniej zasiadal z nami do stolu do wspolnego posilku.
    • mirkad Re: Obiady moich dzieci... Co jeszcze???? Doradzc 16.11.09, 13:26
      chciałabym takie jedzenie kilku rzeczy;
      u mnie na topie jest niezmiennie rosół ew. jego wersja z płatkami
      owsianymi, przy dobrym humorze pomidorówka; obowiązkowo ziemniaczki
      lub kluski, mięsko ostatnio jest be; makaron jak najbardziej ale
      suchy, bez sosu; rybka, klopsiki czasami; z warzyw buraczki i
      ogórki; w sumie są 3 rzeczy które moje dziecko może jeśc zawsze i
      w każdej ilości: właśnie makaron, galaretka i frytki. Nowe rzezcy
      z oporem: picie kakao przeszło po prawie 4 miesiącach prób; czasami
      sobie odpuszczam: chce niech je 2 tygodnie z rzędu na kolacje jajko
      na miękko;
    • volta2 Re: Obiady moich dzieci... Co jeszcze???? Doradzc 16.11.09, 13:36
      moje też lubiły głównie kotlety, więc udało mi się w formie smażonej
      przemycać ryby - zasadniczo jest to mrożony filet z dorsza, a jak
      nie ma to w zasadzie każda podobnie biała ryba, ostatnio - okoń - w
      panierce, wygląda jak kotlet schabowysmile

      w ten sposób kotlecik z fileta kurczaka i indyka

      i jeszcze de volaille(jak to się pisze?) - też przecież jest
      smażony, do środka dla nas ser, dla dzieci - masełko.

      potem doszło nam hitowe jedzenie - czyli chińszczyzna - też kurczak
      pokrojony w kostkę, do tego warzywa hortexu - mieszanka chińska i
      podlane sosem knorra z torebki - i ryż(uwielbiają i jedzą nawet z
      budek wietnamskich, co już jest dużym sukcesem)

      po chińszczyźnie przyszedł czas na kuchnię włoską:
      spagetti jednen syn boloniese a drugi tylko makaron i mięso mielone
      przesmażone z przyprawami, bez sosu pomidorowego(ale dobre i to)

      u mnie o tyle jest dobrze, że jedzą do dań głównych fasolkę żółtą i
      zieloną, marchew z groszkiem i bez, buraczki i szpinak z czosnkiem,
      czyli te obiady są pełnowartościowe(ziemniaki lub ryż, czasem kasza)

      z nowości teraz podjadają kotleciki królewskie - tak je sobie
      nazwaliśmy:
      czyli polędwica wołowa, roztłuczona na maksa, i usmażona w formie
      steka z cebulką(starszy je bez cebulki a młodszy cebulkę uwielbia)

      i jeszcze polubili kebab z kurczaka, młodszy zje i z barana, tylko
      bez warzyw


      i ostatnia nowość, czyli pizza, ale tylko margarita
      (czyli możemy sobie chodzić od roku na obiady do knajpy - chińczyk,
      włoch i arab - to już całkiem spory wybór)

      teraz gdy mają 7 i 5 lat doszło jeszcze:
      kopytka w maśle i z cukrem
      leniwe w maśle i z cukrem
      śląskie w maśle i z cukrem
      makaron spaghetti ze śmietaną i z cukrem

      u mnie pomogło w rozszerzeniu menu to, że dzieci uwielbiają gotować
      razem ze mną, starszy szczególnei lubi przyprawiać mięso przed
      pieczeniem, sypie paprykę, czosnek granulowany, kropi sosem sojowym -
      tu ma frajdę, to i potem chętniej zje.

      lubią też ze mną smażyć chińszczyznę, czy przyprawiać na patelni
      mięso mielone do spagetti, sypią bazylię, oregano i czosnek

      odkąd starszy odkrył świat pachnących przypraw, polubił też
      smakowanie nowych potraw. a tak to tylko koltety i kotlety.
      panicznie też nie lubi sosów, jak oszukam i wytrę mięso z sosu
      gulaszowego, podsypię bazylią i czosnkiem, to też zje, ale patrzy
      bardzo podejrzanie w nasze talerze.

      z zupami coraz lepiej, w zasadzie jedzą teraz wszystkie poza żurkiem
      i barszczem czerwonym z uszkami.
      tylko niektóre muszę miksować, żeby im kalafior nie pływał albo
      dynia... ale wolę miksować im niż jeść w koło macieju rosół,
      spróbuj, może i u ciebie się sprawdzi?

      pociesz się, nigdy za to mój siedmiolatek nie miał w ustach kanapkismile
      co ja mu muszę do szkoły wymyślać za jedzenie, przecież kanapka
      byłaby najprostsza...
    • lola211 Re: Obiady moich dzieci... Co jeszcze???? Doradzc 16.11.09, 13:58
      Ja sama mam ochotę na coś innego.

      To ugotuj sobie osobno.Ja tak robie- bywa ze kazde z nas je co
      innego.Corce przygotowuje danie z jej zestawu, przy czym co jakis
      czas próbnie wprowadzam nowe(ostatnio np kaczka z jabłkami).Sobie
      gotuje to , na co mam ochote.
      • bi_scotti Re: Obiady moich dzieci... Co jeszcze???? Doradzc 16.11.09, 14:12
        Gotujesz na co masz ochote i co Ci odpowiada; dzieci jedza albo nie.
        Jak beda glodne przez dzien czy dwa, na trzeci marudzic nie beda. W
        zyciu nie wciskalam jedzenia i uwazam, ze dziecko ma prawo czegos
        nie lubic ale rodzic tez ma prawo nie byc terroryzowany przez gusta
        nieletnich. Dopoki pija plyny w sporych ilosciach, z glodu nie umra!
        • lolinka2 Re: Obiady moich dzieci... Co jeszcze???? Doradzc 16.11.09, 15:47
          zgadzam się z bi_scotti
        • lola211 Re: Obiady moich dzieci... Co jeszcze???? Doradzc 16.11.09, 15:50
          i uwazam, ze dziecko ma prawo czegos
          > nie lubic ale rodzic tez ma prawo nie byc terroryzowany przez
          gusta
          > nieletnich

          Tym sposobem jednak odmawiasz dzieciom nielubienia "twoich"
          potraw.Bo albo gloduja albo jedza to co TY lubisz.
          • skarolina Re: Obiady moich dzieci... Co jeszcze???? Doradzc 16.11.09, 16:00
            > Tym sposobem jednak odmawiasz dzieciom nielubienia "twoich"
            > potraw.Bo albo gloduja albo jedza to co TY lubisz.

            Taki lajf - będą sobie gotować, będą jadać tylko to, co lubią, póki co, powinny
            jeść, co dostają.
            Owszem, dopuszczam, że ktoś może czegoś nie lubić, nawet kilku rzeczy, natomiast
            tolerowanie jadania jedynie kilku rzeczy uważam za spory błąd żywieniowy.
            • lola211 Re: Obiady moich dzieci... Co jeszcze???? Doradzc 16.11.09, 16:38
              póki co, powinny
              > jeść, co dostają.

              Mam zupelnie inne podejscie, dziecko ma takie samo prawo do jadania
              tego co lubi jak ja czy facet.Twoj argument traci brakiem szacunku
              dla dziecka, ktore jak ryba - glosu nie ma.
              ja te wielu potraw nie lubie, moja maz rowniez- jedzenie ma byc
              przyjemnoscia, a nie katowaniem ukladu pokarmowego.
              natomias
              > t
              > tolerowanie jadania jedynie kilku rzeczy uważam za spory błąd
              żywieniowy.
              A ja nie.Kazdy ma inny gust kulinarny.i nie bede nikomu kto nire
              lubi szpinaku wciskac, ze jest nienormalny i ma go jesc, bo mnie
              samej smakuje.
        • teraz_asia Re: Obiady moich dzieci... Co jeszcze???? Doradzc 16.11.09, 16:39
          Nie zawsze działa- tak gwoli ostrzeżenia. Moja córka- owszem-
          pokaprysi, ale zje. Bo ona ma swoje preferencje, ale nie ma
          jedzeniowych tabu. Mój syn nie zje i już- za nic. Żadna prośba,
          groźba i szantaż, ani głod skręcający wnętrzności nie zmuszą go do
          zjedzenia tego, czego nie jada. I koniec. A menu ma dużo uboższe niż
          dzieci autorki wątku. I nie jest to efekt błędów wychowawczych, bo
          karmieni byli obydwoje tak samo, a do 3 roku życia młody bez oporu
          konsumował wszelką zieleninę i inne zdrowe rzeczy- potem sie nie
          wiedzieć czemu, zablokował. Kiedy w okresie największej desperacji
          próbowałam nakłonic go do zjedzenia centymetra sześciennego
          kalafiora (miał może z 7 lat) zjadł i zwymiotował natychmiast na
          stół. Kiedy ostatnio próbowałam metody " na przegłodzenie"- żywił
          się przez 4 dni bułkami z serem i nie marudził...
          Pewnie, ze dużo pijąc przez jakiś czas z głodu nie umrze, ale jednak
          wole już poddać się i gotować pomidorową, niż patrzeć, jak je te
          bułki przez okragły tydzień.
    • marghe_72 Re: Obiady moich dzieci... Co jeszcze???? Doradzc 16.11.09, 16:55
      Skoro lubią makaron, sos pomidorowy i mięsny to mozesz pokombinować
      własnie z makaronami.
      Są setki możliwości
      Do podstawowego sosu pomidorowego można dodawać co dusza zapragnie
      (no, prawie) - warzywa, warzywa strączkowe, grzyby, mięso, sery,
      ryby..
      Pomidorową też można urozmaicać, a to zrobić zupę krem ,a to
      dorzucić np sera plesniowego czy porządna garśc bazylii..
      Do kotleta mielonego można też co nieco wetknąć - a to kawałek fety,
      a to mozzarellę

      Skoro lubią kotelty to może polubią kotlety z jajek na twardo, z
      cukinii i fety, z kaszy gryczanej itp

      Co Wy, dorośli, jadacie?
    • marripossa Re: Obiady moich dzieci... Co jeszcze???? Doradzc 16.11.09, 17:19
      He he. Mam 35 lat i to jest MOJE podstawowe menu, minus zupy, bo tych nie
      cierpię i nie jadam.
    • franczii Re: Obiady moich dzieci... Co jeszcze???? Doradzc 16.11.09, 17:41
      ja nie gotuje pod dzieci, syn starszy je to co zostalo ugotowane dla wszystkich,
      mlodszy sie wdraza, jak nie chce to nie zmuszam ale zapychania sie potem deserem
      nie ma. Zreszta my mamy zwykle dwa dania i salate a na koniec sery i owoce, ale
      i pomimo tego urozmaicenia bywalo, ze syn zjadal tylko bananatongue_out Wiem ze jest
      kilka rzeczy, ktorych nie znosi np. osmiorniczki, ktora kiedy lubil a teraz nie
      wezmie do ust wiec kiedy jest osmiorniczka to jemu daje uduszona rybe. Ale nie
      moze byc tak, ze codziennie dziecko ma osobny posilek. Trzymam sie schematu
      zywienia oraz zasady, ze dieta ma byc urozmaicona i wiem, ze mam racje
      proponujac nawet dania za ktorymi nie przepada. Zreszta u mojego 3latka to sie
      bardzo czesto zmienia.
    • i_love_my_babies Re: Obiady moich dzieci... Co jeszcze???? Doradzc 16.11.09, 22:16
      Mój syn do niedawna jadł chleb z szynką i żółtym serem, a na obiad
      rosół i paluszki rybne, ew. schabowy i pierogi lub kopytka, ale w
      związku z tym, że zero warzyw i niewiele owoców zjadał zaparłam się,
      i powoli zaczyna jeść wszystko, podam kilka przykładów:

      - łosoś pieczony w piekarniku
      - roladki z indyka (w środku cokolwiek, kawałek żółtego sera, ogórek
      kiszony, cebulka)
      - risotto (np. z łososiem albo krewetkami, może być indyk i różne
      warzywa seler naciowy, kukurydza, marchewka z groszkiem, bakłażan)
      - makaron ze szpinakiem i parmezanem (ale świeży szpinak, nie ta
      mamałyga)
      - pyzy ziemniaczane
      - jajko sadzone z kalafiorem albo brokułem (koniecznie polane bułką
      tartą)

      śniadanie lub kolacja:
      - placuszki z jabłkami
      - omlet na słodko
      - parówki w cieście francuskim (taki niby hot-dog)
      - surówka z selera, jabłka, gruszki i pomarańczy, posypana pestkami
      dyni
      - ogórek, papryka, kalarepka, rzodkiewka do chrupania
      - koktajle owocowe (najbardziej smakuje synkowi z bananem)
      - pierożki z ciasta francuskiego z nadzieniem z szynki, sera żółtego
      i natki pietruszki)

      tyle mi się przypomniałowink






    • turzyca wyluzowac 17.11.09, 01:02
      Nie ma lepszej metody, zeby zniechecic do jedzenia niz zmuszanie do niego.
      Wyobraz sobie cos, czego nie cierpisz, cos zupelnie obrzydliwego (np. plucka),
      wyobraz sobie ten smak, te konsystencje, to obrzydlistwo. A teraz wyobraz sobie,
      ze ktos Cie zmusza do jedzenia tego. Stoi nad Toba i pilnuje, zebys zjadla pelen
      talerz. No trauma, nie?



      Dlatego do jedzenia nalezy podchodzic na luzie, jeszcze zadne normalne dziecko
      majace dostep do jedzenia sie nie zaglodzilo, jednego dnia zje mniej, innego
      wiecej, bilans sie wyrowna.

      Rozumiem, ze mozesz byc znudzona swoja dieta, ale nikt Ci nie kaze jesc tego
      samego co dzieci. Jesli ugotujesz szesc porcji krupniku, cztery ogorkowej i
      szesc pomidorowej, to Twoje dzieci beda mialy krupnik i pomidorowa po dwa dni, a
      Ty bedziesz miala krupnik, ogorkowa, ogorkowa i pomidorowa. Duzo lepsza
      perspektywa, nie? A zamrazalnik swietnie rozwiazuje sprawe przechowywania. Po
      drugie - probuj dotychczasowych potraw w nowych aranzacjach. Zrob kotlety,
      zostaw dwa luzem, do reszty zrob sos np. koperkowy. Jak zasmakuje, to masz
      kolejna potrawe. Po trzecie przy starszych dzieciach (Twoje starsze juz sie
      lapie) mozesz negocjowac. Tlumaczyc dlaczego nalezy cos jesc (bialko, witaminy
      itd). Umawiac sie, ze zje porcje okreslonej wielkosci (nieduza, pilka
      pingpongowa to max) w ramach probowania. Po czwarte - jesli uszanowanie czyichs
      upodoban nie jest problemem, to je szanuj. My z siostra nie znosimy duzych lisci
      pietruszki. I okazalo sie, ze cala nasza nienawisc do pietruszki wynika wlasnie
      z konsystencji. Odkad pietruszka zaczela byc siekana drobniutko obydwie mamy sos
      pietruszkowy na czele listy ulubionych potraw, a przez lata szczerze go nie
      znosilysmy. Konsystencje w ogole czesto sa decydujace, kocham kalafiora, ale na
      surowo i al dente, rozgotowany jest ooooooobrzydliwy. Po piate - przyprawy,
      czasem szczypta cukru decyduje o milosci/nienawisci.
      • lola211 Re: wyluzowac 17.11.09, 09:23
        Dzieki za glos rozsadkusmile.
    • jo-asiunka Re: Obiady moich dzieci... Co jeszcze???? Doradzc 17.11.09, 08:59
      A może pokombinuj z tym, co lubią... Np. kotlety z warzyw, jajek, ziemniaków, z
      kaszą gryczaną - może się nie zorientują nawet, że przemycasz im urozmaicone
      menu i zdrowe. Pizza z mnóstwem warzyw. Ja córce kotlety robię pół na pół z
      warzywami i wcina aż miło. D spaghetti bolognese można też dodać sporo warzyw.
      Moja córka bardzo lubie też zupy kremy - same warzywa w zasadzie, do tego
      grzanki albo groszek ptysiowy. Wiele nielubianych rzeczy moja córka zje, jeśli
      są posypane parmezanem, a parmezan ma najwięcej wapnia ze wszystkich serów, np.
      kiedyś dawałam jej makaron z parmezanem i troszeczkę brokułów, aż w końcu
      polubiła brokuły. Może jeszcze omlet z szynką i groszkiem albo pomidorami -
      chociaż to raczej na śniadanie lub kolację...
      • mamciulka-nikulka Re: Obiady moich dzieci... Co jeszcze???? Doradzc 17.11.09, 10:08
        Mój maluch lubi:

        -zupę krem cebulowa z chrupiącymi grzankami
        -grochówę smile
        -zupę z soczewicy
        -kotleciki z ciecierzycy
        -kotleciki warzywne
        -placki ziemniaczane
        -placki bananowe (ale to raczej po obiadku smile
        -kawałki kurczaka w płatkach kukurydzianych (na chrupiąco)
    • mdro Re: Obiady moich dzieci... Co jeszcze???? Doradzc 17.11.09, 10:37
      Też masz problem... Mój starszy syn w wieku około dwóch lat jadał
      wyłącznie
      :
      - z przetworów mlecznych: twarożek waniliowy jednej firmy
      - z mięsa i wędlin: kotlety schabowe (bądź a'la schabowe, udawało
      się przemycić pierś kurczaka w panierce) i mielone oraz szynkę
      - z warzyw: wyłącznie kartofle
      - z owoców - jabłka i banany; pił soki owocowe marchewka+jabłko lub
      samo jabłko (też tylko jednej firmy, jak zmieniło się opakowanie,
      sytuację uratował fakt, że miałam jeszcze jedno starsze i
      przekonałam go porównując wspólne elementy - na szczęście bez
      problemów rozpoznawał logotypy)
      - z zup: krupnik, pomidorową i ogórkową
      - chleb, najchętniej bez masła
      - do picia, prócz już wymienionych soków, wyłacznie woda niegazowana
      jednej firmy.

      I to mimo urozmaiconej diety w okresie wcześniejszym. I co? Przeszło
      po paru miesiącach, choć jeszcze przez długi czas miał duże opory
      przed próbowaniem czegoś nowego.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja