Fenomen zupy

    • asia_i_p Re: Fenomen zupy 21.10.10, 16:07
      W przypadku dziecka mało pijącego przemyci więcej wody niż warzywa. Ale jak dziecko wypija swoje, to rzeczywiście warzywa na parze lepsze, zachowują więcej witamin (pod warunkiem, że dziecko dostanie je z masłem czy oliwą - bez tłuszczu nie wszystkie witaminy się wchłoną).
      • joshima Re: Fenomen zupy 21.10.10, 16:44
        asia_i_p napisała:

        > W przypadku dziecka mało pijącego przemyci więcej wody niż warzywa. Ale jak dzi
        > ecko wypija swoje...
        A co to znaczy wypija swoje? Zawsze uważałam, że dzieci piją tyle ile potrzeba...
    • mikams75 Re: Fenomen zupy 21.10.10, 16:40
      tez sie nie raz zastanawialam czemu te zupy sa takie wazne.
      Moje dziecko nie je zup, bo nie lubi a szkoda, bo pod inna postacia warzyw tez nie chce.
      Ja zupy uwielbiam i moglabym sie zywic glownie zupami.
      Niestety nie gotuje, albo gotuje bardzo rzadko bo tylko ja to pozniej jem. Ostatnio zaczelam mrozic zupy w porcjach dla siebie bo mam dosc gotowania pod rodzinke. Robie zupy bezmiesne.

      w moim rodzinnym domu zupy byly czesto i zawsze je lubilam a obiady byly najczesciej jednodaniowe i nadal uwazam ze obiad dwudaniowy to za duzo dla mnie a co dopiero dla dziecka.

      a wiec moje dziecko nie je zup i nie widze w tym problemu, choc chialabym zeby zjadala warzywa pod jakakolwiek postacia.

    • najma78 Re: Fenomen zupy 21.10.10, 17:00
      joshima napisała:

      > Zastanawiam się dlaczego niektóre mamy mają takie ciśnienie na zupy. Może ja cz
      > egoś nie wiem, to niech mi ktoś wyjaśni. W czym zupa jest lepsza od gotowanych
      > (na przykład na parze) warzyw? I dlaczego zupa musi być obowiązkowym elementem
      > diety dziecka nawet jeśli podanie zupy sprawia kłopot?
      >
      > Bo może ja krzywdzę swoje dziecko, które zup prawie nie dostaje?
      >

      Zupa nie jest dla nas obowiazkowym daniem, zupy jadamy rzadko (raz na tydzien lub dwa) dla urozmaicenia, nie podawalam tez zup gdy dzieci byly niemowletami, jadaly to co my z drobnymi modyfikacjami.
      >
    • naomi19 Re: Fenomen zupy 21.10.10, 17:26
      Zupy są zdrowe i pyszne, obiad bez zupy to nie obiad, przynajmniej wg mojego taty smile
      U mnie w domu rodzinnym zawsze były 2 dania, ja sama nieraz nie mam czasu ani sił na takie gotowanie, ale zupy jadamy bardzo często. Jest to ogromna dawka warzyw w jednym daniu, a szczególnie jeśli dzieci nie przepadają za warzywami w innych daniach, jest to super rozwiązanie.
      • carmita80 Re: Fenomen zupy 21.10.10, 18:23
        Zupy nie sa u nas popularne, a juz na pewno nie obowiazkowe, jadamy rzadko. Dla niemowlat gotowe to moze ze dwie sie znajda w sklepach, w przedszkolach od czasu do czasu, w szkolach to raczej wogole, w szpitalach tak jako urozmaicenie, dodatek - zupy kremy. Zup nie nazwalabym fenomenem.
      • dzoaann Re: Fenomen zupy 21.10.10, 18:35
        ale to jest watek o tym jaka joshima mądra, bo dziecka zupą nie męczy. I warzywa na parze podaje, a nie w wodzie rozmemłane. Nie o zupie...
        • 2-halina Re: Fenomen zupy 21.10.10, 18:54
          NO I ZNOWU SIĘ ZGADZAM!!!DOBRZE NAPISANE.
          • 2-halina Re: Fenomen zupy 21.10.10, 19:44
            >ale to jest watek o tym jaka joshima mądra, bo dziecka zupą nie męczy. I warzywa na parze podaje, a nie w wodzie rozmemłane. Nie o zupie...

            aby było jasne- z tym stwierdzeniem się zgadzam a nie z autorką wątku...
          • joshima Re: Fenomen zupy 21.10.10, 20:15
            Może i tak, ale czy to powód do wrzasku? Wyłącz CapsLock tongue_out
    • hanalui Re: Fenomen zupy 21.10.10, 18:55
      Podsumowujac wszystkie wypowiedzi - zupa dobra jest bo mozna z dzieciaka glupa i idiote zrobic i jak czegos nie chce jest to mu w tej zupie przemycic wink
      Uff...moje dziecie zupy je sporadycznie, jesli czegos nie lubi to nie je, zyje i ma sie dobrze bez miesa ktorego nie tyka i bez kilku innych warzyw ktorych tez nie lubi.
      Smutne ze rodzice nie potrafia zaakceptowac indywidualnosci dziecka i pozwalac mu nie lubic czegos tam. Ciekawe czy mamy tez takie malo wybredne i jedza wszystko jak leci?
      • slonko1335 Re: Fenomen zupy 21.10.10, 19:17
        hanalui napisała:

        > Podsumowujac wszystkie wypowiedzi - zupa dobra jest bo mozna z dzieciaka glupa
        > i idiote zrobic i jak czegos nie chce jest to mu w tej zupie przemycic wink

        bardzo wybiórcze to twoje podsumowanie, ot takie na jakie stać prosty rozumek...innych zalet przedstawionych przez kilkanaście osób oczywiście nie zauważyłaś no ale w sumie czego można by się spodziewać....
      • franczii Re: Fenomen zupy 22.10.10, 06:14
        Hanalui, ja jadam tylko zupy krem, nie lubie wiekszosci zup bo plywaja w nich kawalki rozgotowanych warzyw ale jak juz to zmiksuje i w postaci kremu zjem to wchodzi. Tez z siebie glupa robie?
        • hanalui Re: Fenomen zupy 22.10.10, 09:45
          franczii napisała:

          > Hanalui, ja jadam tylko zupy krem, nie lubie wiekszosci zup bo plywaja w nich k
          > awalki rozgotowanych warzyw ale jak juz to zmiksuje i w postaci kremu zjem to w
          > chodzi. Tez z siebie glupa robie?


          No ale wiesz co miksujesz? Robisz tak bo chcesz, jesz tak bo chcesz, bo tak lubisz, chyba widzisz roznice.
          A tu argumentem za dobrodziejstwem zupy jest to ze mozna dzieciaka oszukac, cos mu przemycic, czego nie lubi, wiec jak nie tak to mu mama tak poda zeby sie dziecie nie kapnelo.
          Jak bys sie czula gdyby twoj maz/mama/partner czy kto tam gotuje wiedzac ze nie lubisz np czosnku bo sie po nim zle czujesz wrzucil do owej zupy zmiksowal i specjalnie doprawil bys sie nie kapnela? Dlaczego dorosli maja prawo nie lubic miesa, takiego to a takiego warzywa, a dzieciom sie tego wyboru nie daje? BO sa male, bo glupie i mozna je robic w konia?
          • franczii Re: Fenomen zupy 22.10.10, 10:10
            > No ale wiesz co miksujesz? Robisz tak bo chcesz, jesz tak bo chcesz, bo tak lub
            > isz, chyba widzisz roznice.
            > A tu argumentem za dobrodziejstwem zupy jest to ze mozna dzieciaka [b]oszukac[/
            > b], cos mu przemycic, czego nie lubi, wiec jak nie tak to mu mama tak po
            > da zeby sie dziecie nie kapnelo.

            Ja tego nie widze w ten sposob. Przemycic w tym kontekscie znaczy wedlug mnie "podac pod zmieniona postacia" bo czesto jest tak, ze w jednej postaci czegosc nie tkniemy a w innej sie tym zajadamy. Np. moj syn nie znosi cukini, cukinia go obrzydza kiedy ja widzi, jej konsystencja go obrzydza a kiedy mu ja dam w omlecie podsmazona wczesniej, doprawiona swieza mieta to uwielbia. Kalafiora w calosci nie tknie a zmiksowanego w zupie kalafiorowej jak najbardziej. Brokula jak widzi w calosci to az nim trzesie ale z brokula zrobie sos do makaronu to zajada. Zmienia sie postac, modyfikuje smak innymi dodatkami, przeciez na tym kuchnia polega. A gdyby naprawde nie znosil kalafiora to by nawet zupy kalafiorowej zmiksowanej nie tknal. Jesli ktos zle trawi czosnek czy jakas inna przyprawe to zadne zmiksowanie ani doprawianie nic tu nie zmienia.
            • hanalui Re: Fenomen zupy 22.10.10, 11:30
              franczii napisała:
              > Ja tego nie widze w ten sposob. Przemycic w tym kontekscie znaczy wedlug mnie "
              > podac pod zmieniona postacia" bo czesto jest tak, ze w jednej postaci czegosc n
              > ie tkniemy a w innej sie tym zajadamy. Np. moj syn nie znosi cukini, cukinia go
              > obrzydza kiedy ja widzi, jej konsystencja go obrzydza a kiedy mu ja dam w omle
              > cie podsmazona wczesniej, doprawiona swieza mieta to uwielbia. Kalafiora w calo
              > sci nie tknie a zmiksowanego w zupie kalafiorowej jak najbardziej. Brokula jak
              > widzi w calosci to az nim trzesie ale z brokula zrobie sos do makaronu to zajad
              > a. Zmienia sie postac, modyfikuje smak innymi dodatkami, przeciez na tym kuchni
              > a polega. A gdyby naprawde nie znosil kalafiora to by nawet zupy kalafiorowej z
              > miksowanej nie tknal. Jesli ktos zle trawi czosnek czy jakas inna przyprawe to
              > zadne zmiksowanie ani doprawianie nic tu nie zmienia.

              Wiesz moze tu chodzi o filozofie. Ja wiem ze moje dziecie nie lubi miesa i w kawalku, i w plasterku, i mielonego, i nie wymyslam sposobu jak go oszukac by to mieso mu wcisnac.
              Kazdy ma swoje podejscie a ja zwyczajnie jestem przeciwna oszukiwaniu wlasnego dziecka i tyle.
              • franczii Re: Fenomen zupy 22.10.10, 11:56
                Nie to nie chodzi o filozofie. To chodzi o to, ze ty przypisujesz bledne znaczenie jednemu slowu w tym scisle okreslonym kontekscie. Otoz wyobraz sobie, ze wiekszosc slow ma wiecej niz jedno znaczenie i to znaczenie jak najbardziej moze sie zmieniac w zaleznosci od kontekstu.
                Czy ty myslisz, ze ja oszukuje dziecko? To ze odkrylam, ze moje dziecko lubi omlet z cukinia i zupe kalafiorowa jest oszustwem?
                W mysl twojej filozofii po pierwszym podaniu dziecku miesa w kawalku nie powinnas prob ponawiac podajac w plasterku lub mielonego. Przeciez to nic innego jak proba wcisniecia glupiemu dziecku tego samego miesa w zmienionej postaci.
                • hanalui Re: Fenomen zupy 22.10.10, 12:57
                  franczii napisała:
                  > Czy ty myslisz, ze ja oszukuje dziecko? To ze odkrylam, ze moje dziecko lubi om
                  > let z cukinia i zupe kalafiorowa jest oszustwem?

                  Moze tak, moze nie. Rozumiem ze twoje dziecie ma swiadomosc ze je zmiksowanego kalafiora ktorego nie lubi lub smazona cukinie ktorej w innej postaci nie lubi.

                  > W mysl twojej filozofii po pierwszym podaniu dziecku miesa w kawalku nie powinn
                  > as prob ponawiac podajac w plasterku lub mielonego. Przeciez to nic innego jak
                  > proba wcisniecia glupiemu dziecku tego samego miesa w zmienionej postaci.

                  Rozszerzejac dziecieciu diete probujesz roznych mozliwosci, po czym dochodzisz do wniosku ze skoro plasterek, mielone i kawalkowe nie smakuje tzn ze nie smakuje i kropka.
                  Mozna kombinowac, stawac na glowie i wymyslac jak przemycic, i oszukac lub odpuscic i czekac az pewnego dnia zechce zjesc to czego dotychczas nie lubialo, nie chcialo.
                  Nadal czekam, podaje to co reszcie i mieso zostaje nie zjedzone, jesli jest mielone to nie tkniete i mam tak juz 3 lata
                  • franczii Re: Fenomen zupy 22.10.10, 13:44
                    Rozszerzejac dziecieciu diete probujesz roznych mozliwosci, po czym dochodzisz
                    > do wniosku ze skoro plasterek, mielone i kawalkowe nie smakuje tzn ze nie smaku
                    > je i kropka.

                    No a dlaczego to samo nie moze miec zastosowania przy cukini i kalafiorze? ja tez probowalam roznych mozliwosci i wyszlo, ze moj dziec
                    cukini samej nie zje a w omlecie owszem, kalafiora na parze nie zje a zmiksowanego w zupie tak, gotowanej marchewki niet a surowa tak i moglabym podacv jeszcze mnostwo przykladow. I nie potrzebna mi jego swiadomosc, je i mu smakuje wiec co mam jeszcze pytac. Zapytam go:
                    "-Smakuje ci omlet?
                    - smakuje
                    - a wiesz ze w srodku jest cukinia? Haha"
                  • mikams75 Re: Fenomen zupy 22.10.10, 17:33
                    > Moze tak, moze nie. Rozumiem ze twoje dziecie ma swiadomosc ze je zmiksowanego
                    > kalafiora ktorego nie lubi lub smazona cukinie ktorej w innej postaci nie lubi.

                    nie ma co analizowac skladu wszystkiego co jemy bo w tym co kupujemy tez sa skladniki o ktorych nie mamy pojecia a mimo wszystko nam smakuje.

                    Dziecko dostaje to co lubi czyli w tym wypadku zupe i ja zjada z apetytem. Jakby dostalo inne danie np. gotwane warzywa na parze to by nie zjadlo i by powiedzialo ze nie lubi.
                    Nie widze oszustwa w serwowaniu dziecku czegos co lubi. Dziecko nie lubi gotowanej marchewki ale lubi zupy.

                    Ja nie lubie suchego ugotowanego ryzu. Ale ryz z sosem lubie. To na tej samej zasadzie.

                    Swego czasu moje dziecko pokochalo omlety i ciagle jadla omleta az zauwazyla ze w omlecie jest jajko a jajka przeciez nie lubi dla zasady, bo tak sobie kiedys wymyslila. A wiec znowu poprosila o omleta, ale tym razem bez jajka. Moglam dlugo tlumaczyc, ze omlet zawsze ma jajko i nie da sie zrobic omleta bez jajka. Dzieciak sie uparl, ze jajka jesc nie bedzie. Ale omleta tak. Wyslalam po cos do innego pokoju, wrzucilam jajko, zamieszalam, omlet gotowy i dzieciak syty i zadowolony.
                    Oszukalam nie raz i nie widze w tym problemu.



                    • dzoaann Re: Fenomen zupy 22.10.10, 19:49
                      jak mogłaś sie przyznać?
                      zaraz sie zlecą nawiedzone wszystkowiedzące i cię zjedząsmile
                    • mama303 Re: Fenomen zupy 22.10.10, 21:28
                      Moja też jadła przez dłuższy czas jajecznicę bez jajka /bo jajka nie lubi/ smile
                    • zaz-u Re: Fenomen zupy 24.10.10, 00:14
                      MIKAMS75 I to jest tzw kwintesencja esencji ! JoShiMa jeśli twoja pociecha nie chce/nie lubi/nie umie jeść zup to co z tego? Z przeczytanych przeze mnie wpisów wynika ,że twoje dziecko jada warzywa w innej ( niż rozgotowane w zupie) postaci i super, są dzieci ,które naprawde są karmnione w sposób "śmieciowy" i jakoś bardziej lub mniej sobie radzą ; paróweczki od rana do wieczora, danonki, chipsy itd, itp. Moja córcia jest od początku przyzwyczajona do warzyw w różnej postaci ( na początku przecierowe zupy,potem z grutkami) obecnie jada prawie wszystkie watrzywa zarówno w zupie jak i w "normaniej " posrtaci. Dzisiaj zobaczyła w koszyku natkę pietruszki i jadła ją namiętnie tak sobie bez niczgo ( z naszego ogródka),uwielbia wszystko co chrupiące surowa marchewkę, szczypipr, cebulę, paprykę, ogórki , kapustę kiszoną, nie gardzi pomidorem, czosnkiem, fasolką szparagową.
                      • joshima Re: Fenomen zupy 24.10.10, 01:18
                        zaz-u napisała:
                        Dzisiaj zobaczyła w koszyku natkę pietruszki i jadła ją namiętnie tak sobie bez niczgo ( z naszego ogródka),uwielbia wszystko co chrupiące surowa marchewkę, szczypipr, cebulę, paprykę, ogórki , kapustę kiszoną, nie gardzi pomidorem, czosnkiem, fasolką szparagową.


                        Moja też namiętnie rwała w ogródku natkę pietruszki oraz koper i zjadała w locie. Dziś dobrała się do kapusty.

                        Nie w tym rzecz. Mój post miał być po trosze prowokacyjny a po trosze badawczy. Kiedy moje dziecko z pewnych powodów odmówiło jedzenia zup to dla mnie naturalnym było podanie gotowanych warzyw do ręki, dając tym samym możliwość poznania go i zaakceptowania bądź nie, zamiast przecierania tych "niejadalnych" zup i forsowania ich mimo wszystko.

                        Czytając jednak różne fora (Małe dziecko, Niemowlę, Rozszerzanie diety) zauważyłam, że mało której mamie to przychodzi do głowy. Dopuściłam więc taką możliwość, że jednak te zupy mają w sobie coś czego nie mają warzywa podane w innej postaci. Dociekam i badam.
    • agulle Re: kolejny Fenomen zupy 21.10.10, 19:38
      Jako kolejny fenomen zupy podam to, ze można ją wcześniej przygotować i z czasem (rozsądnie podchodząc) nie traci ona na smaku oraz wartości (mam nadzieję, ze nie traci na wartości).
      Same warzywa jednak smakują mi tylko bezpośrednio po przygotowaniu, nie mówiąc o tym, ze na następny dzień są obrzydliwe, a zupę można po odgrzaniu zjeść bez wiadomych odruchów.

      Natomiast moje dzieci też jadają same warzywa, ale skupiłam się na argumentach za zupą.
      • joshima Re: kolejny Fenomen zupy 21.10.10, 20:17
        Ale czy są dostatecznie mocne argumenty, żeby z dzieckiem boje o tę zupę toczyć?
        • frestre Re: kolejny Fenomen zupy 21.10.10, 23:19
          moje dziecko chętnie je zupy, w zasadzie codziennie jakąś wcina (gotuję więcej i pasteryzuję na zapas-także mam zawsze z 3-4 rodzaje do wyboru)
          gdy pójdzie do p-la będę pewna, że coś zje-bo z drugim daniem to różnie bywa (mięsko za twarde, surówka nie przypasi, pierogi z mięsem zamiast z truskawkami wink

          stołówki dla dzieci nadal serwują zupy częściej niż warzywa na parze smile)))
    • memphis90 Re: Fenomen zupy 22.10.10, 14:38
      A do mnie nie trafia argument, że w zupie mam i warzywa, i mięsko, i kasze, i co tam jeszcze. Szczerze mówiąc, jak mi w zupie na talerzu pływa jakieś mięsko, to osobiście robi mi się wewnętrzne fuj. Ale to tylko moja opinia, jem zupy, bo lubię (ale bez mięska!). A mojemu dziecku daję to, co raczy zjeść w danym dniu/tygodniu.
    • mama_ulesi Re: Fenomen zupy 25.10.10, 09:44
      W moim domu zupa jest codziennie (zwyczaj wprowadzony przeze mnie). Jest to ciepła, lekko strawna, mało kaloryczna i smaczna porcja warzyw, a zaleca się przecież podawanie kilku porcji warzyw dziennie. Inne wersje warzyw np. na parze czy w formie surówek podawane są do obiadu i jak dla mnie nie jest to zamiana jednego na drugie.
      Ja zupy gotuję tylko na warzywach (plus ewentualnie jakiś makaron, ryż czy kasza), na koniec dodaję oliwę lub masło lub śmietanę żeby witaminy lepiej się wchłaniały (i żeby było smaczniej). Lekkostrawność zup ma dla mnie znaczenie bo moje dziecko po zupie ma drzemkę. Coś zjeść musi żeby spokojnie wytrzymało do obiadu bez żebrania o słodycze wink

      Nigdy nie miałam problemu z podawaniem zupy ani teraz dziecko nie ma problemu z jej samodzielnym jedzeniem ale jakby odmawiała jedzenia to bym jej nie zmuszała. Wychodzę z założenia, że jak dziecko czegoś nie chce (np. zupy), a za to chętnie je coś innego (np. warzywa na parze) to nie powinno się zmuszać. Moje chętnie je mięso, jajka ale decydowanie odmawia jedzenia ryb. Nie protestuje przy podawaniu tranu więc ufam, że jakoś te wartościowe składniki rybie wchłania.

      Odpowiednio ugotowana zupa to prosty i wartościowy posiłek ale nie uważam żeby była jakaś niezbędna jeśli ktoś tego nie lubi.
      • hanna26 Re: Fenomen zupy 25.10.10, 10:22
        Moje dzieci bardzo lubią zupy, ale gdyby ich nie lubiły, na pewno bym je zachęcała. Gotowałabym inne - trochę mniej zawiesiste albo przeciwnie - bardziej gęste. Bardziej lub mniej rozdrobnione. Bez śmietany albo z dodatkową porcją śmietany. Z innymi przyprawami. Itd. itd. Powód? Ja mam kilka. To oczywiście wyłącznie moje powody, tyczą się mnie, moich dzieci, mojej rodziny. Inni mogą mieć zupełnie inne albo nie mieć ich wcale.
        - Nic tak wspaniale nie rozgrzewa nas po szaleństwach na mrozie, jak gorącą zupa.
        - Co bym zabierała na obiad, kiedy idziemy na cały dzień na plażę - jak nie termos z zupą? Same suche kanapki? Bleee.
        - Nic nie jest w stanie zmusić mojej rodziny do wzięcia do ust buraków, a już szczególnie gotowanych na parze bleeeee, fuj! Natomiast barszcz ukraiński mojej roboty - pycha. Wszyscy przepadamy.
        - Fajnie jest usiąść sobie razem na pielgrzymce, (to my z dziećmi), na obozie zuchowym (to najstarsza córka) z garnuszkami zupy.
        - Na wszelkie niedomagania brzuszkowe - krupnik na maśle najlepszy.
        - Kasza jęczmienna - w innej postaci dla nas niejadalna - w krupniku, o dziwo, smakuje.
        - Wywar z warzyw to dodatkowa porcja zdrowego płynu. A płynów moje dzieci nie spożywają zbyt dużo. Szczególnie starszaki.
        - Zależy mi na jak najczęstszym spozywaniu kiszonek. Nie ze względu na witaminy, choć tych jest oczywiście multum. A więc zależy mi na tych kiszonkach, a ile można pchać w siebie i rodzinę ogórków i kapusty? Dlatego, dla zdrowej różnorodności - dobry jest kapuśniak i ogórkowa.
        - Oczywiście mogłabym pichcić codziennie obiady "drugodaniowe", ale po pierwsze szybko by nam się znudziły, więc dobrze jest przeplatać je zupami. Po drugie nie chce mi się codziennie pichcić wymyślnych obiadków. A zupa jest prosta w przyrządzeniu i da się ją zjeść na drugi dzień.
        - Gdyby moje dzieci nie jadły zup, to miałabym dwa wyjścia: albo również nie jeść zup i pozbawić tej potrawy męża, albo co jakiś czas gotować dwa obiady: dla nas zupę, dla dzieciaków nie-zupę. Brrrrrr. Co za okropna wizja.
        Aha, na koniec wrzucam ulubione zupy moich dzieciaków: cebulowa, barszcz ukraiński, krupnik, kapuśniak, ogórkowa. Plus pomidorowa, ale to tylko druga i trzecia córka. Pierwsza nie cierpi, więc nie je.
        To tyle w kwestii zup. Zachęcam, pyszna rzecz. smile
    • krakatuka Re: Fenomen zupy 15.06.11, 02:35
      zobaczcie ten film, bardzo ciekawy, niektore informacje wydac sie moga oczywiste, ale dobrze jest miec naukowe potwierdzenie owych przekonan, zaskoczyly mnie niektore a zwlaszcza co do zupy, bo zawsze myslalam, ze wlasnie zupa jest jednym z tego typu posilkow, ktore nie nasyca nas na dluzszy czas. 10 thing you need to know about losing weight na YouTube warto smile
    • calineczkazbajkii Re: Fenomen zupy 19.06.11, 21:02
      Ja gotuję gęste zupy w których jest bardzo duzo skladników : warzywa , mięso , kasze , przyprawy .
      Poza tym to dla mnie wygodniejsze tongue_out
    • truskaweczka78 Re: Fenomen zupy 04.07.11, 22:09
      W moim domu jest tak, że gotuję zupy bardzooo warzywne (różne warzywa), dlatego że jedno dziecko nie chce jeść warzyw gotowanych na parze, ale gotuję również warzywa na parze, choć nie wszystkie, bo drugi syn akurat takie lubi. Obydwoje jednak zjadają zupy ze smakiem. Zupy, które podaję z makaronem, najczęściej są zagęszczane warzywami zmiksowanymi. Zupy, które są wzbogacane kaszami, ziemniakami bądź ryżem, zawierają warzywa tarte na tartce o grubych oczkach. Gotuję codziennie dwa dania dla całej rodziny, ale nie wpycham posiłków na siłę, poza tym dzieciaki mają odstęp 3 godzin pomiędzy daniami. Tak jest u mnie wink
Inne wątki na temat:
Pełna wersja