6 lat męki!!!!

29.03.05, 14:52
Witam,
Od dłuższego czasu czytuję to forum ,żeby sobie troszkę w niedoli ulzyż, bo
ja już zmagam się z niejadkiem 6 lat. Maks włąsnie skończył kilka dni temu 6
lat a ja kolejny wieczór przepłakałam do poduszki.Zacznę od początku.
Mniejwięcej w 4 miesiącu życia z dnia na dzień wypiął się na cyca.Potrafił
przez cały dzień pociągnać kilka razy po jednym łyku. Chudł w oczach. Mimo
dobrych rad babć , ciotek i teściowych niewiele pomagało. najgorsze w ty,m
wszystkim było to ,ze praktycznie co zjadł to zwymiotował....Zaczęła się
walka z lekarzami ( gastrolog, alergolog, hematolog, itd...) Walka trwa do
dzis a wymiotowanie jak było tak jest....Potrafiłam mu gotować 4 zupki, bo 3
wymiotował a czwartą zjadał...Do tej pory nie je wogóle owoców ,
warzyw ,wędlin , serów żółtych. Na sam zapach jedzonka które mu nie odpowida
potrafi zwymiotować....Raz udało mi się przemycić banana w kisielu i to był
ten jedyny razkiedy miał owoco w ustach. Bardzo kiepsko znosi choroby
jelitowe. Na rotawirusa leżeliśmy 2 razy w szpitalu a średnio raz w roku nas
dopada. Wymiotowanie, biegunki i totalne niejedzenie....Teraz chodzi do
przedszkola i dostaje pojemniczek z bakusiem którego morduje przez cały
dzień..Raz zapachniała mu kiełbaska i zjadł nawet kawałek.Nie spałam z
wrażenia przez pół nocy. Oczywiście rodzina traktuje mnie jak wariatkę i na
ich prośbe byłam nawet u psychiatry.Dostałam jakieś szamańskie leki po
których byłam roztrzęsiona i nie mogłam spać. Nigdy więcej!!!!Obecnie ma
prawdopodobnie zapalenie gardła i oczywiście zaczęły się
problemy.Nianiasiedzi z nim i młodszą córą w domu i co chwile mam telefon do
pracy,ze Maks się zmusza do wymiotowania.Chyba już wypłakałam wszystkie łzy!!!
Czasami to mam ochotę wyjśc i wrócić za 10 lat!!!
Pozdrawiam
Agata
    • paraga Re: 6 lat męki!!!! 29.03.05, 15:00
      Nie śmiem nawet doradzać, to poważny problem. A próbowałaś homeopatii? Popytaj
      na forum "homeopatia", poradzą Ci chociaż jak podejść do problemu i gdzie ruszyć
      (bo leczeniem powinien zająć się specjalista).
      • gusianka Re: 6 lat męki!!!! 29.03.05, 15:07
        Teściowa która ma obsesję na punkcie homeopatii próbowała nam doradzać,ale
        lekarz gastrolog powiedziała nam zeby nie mieszać różnych metod leczenia.
        Muszepowiedzieć ,ze największy sukces odnotowaliśmy jak Maksio miał 3 lata i
        zażywał Peritol i Fenactil. Ale po roku uzależnienia musieliśmy przestać i czar
        prysł....
        Dziękuję za odzew!!!
        • paraga Re: 6 lat męki!!!! 29.03.05, 16:04
          O niemieszaniu metod lekarka miała jak najbardziej rację; ja zawziętą fanatyczką
          homeopatii nie jestem, tylko pomogła mi ona w wielu przypadkach. Więc jeśli
          teraz Twój mały tych leków nie bierze, lub nic innego nie pomaga - spróbować
          można. Tak sądzę. JA bym spróbowała. Życzę cierpliwości i powodzenia!
          • suffo Re: 6 lat męki!!!! 29.03.05, 16:31
            Bardzo Ci wspolczuje, ja na Twoim miejscu na pewno bym sfiksowala. Moj synek
            tez jest niejadek i patyczak, a ostatnio co chwile ma nudnosci i zdarza mu sie
            zwymiotowac, ale nie jest az tak zle. On je, czasami nawet sporo, tylko taka
            jakas przemiana materii (mam nadzieje)? Niestety nie wiem co Ci doradzic.
            Zycze, zeby sytuacja z dnia na dzien zmienila sie o 180 stopni.
    • zzz12 Re: 6 lat męki!!!! 29.03.05, 17:06
      Ale przeciez maly te 6 lat jakos przezyl..i nie umarl z glodu! Czy Ty aby nie
      przesadzasz? Znam przypadki, gdy z powodu neurotycznej postawy mamy dziecko
      wymiotuje na zawolanie (nie mowiac o zapedach do samookaleczenia typu rzucanie
      sie na podloge i walenie glowa w ziemie). Tez mam syna niejadka i dopoki z tym
      walczylismy, maly nie jadl, a w kuchni przybywala kolekcja miseczek z
      nieruszonym albo ledwie tknietym jedzeniem. Odkad przestalam sie tym przejmowac
      (trudne z poczatku) i proponowac dziecku jedzenie tylko raz (najchetniej
      stawiajac na stole porcje i informujac, ze obiad czeka, bez zachecania i
      blagania o przelkniecie czegokolwiek), maly siada i zjada niemal normalnie.
      Moim zdaniem to Ty potrzebujesz pomocy (moze nawet farmakologicznej- lekow
      uspokajajacych), bo byc moze problem tkwi w Tobie a nie w dziecku. Zakladam, ze
      po licznych konsultacjach gastrologicznych itp. wykluczono alergie i zaburzenia
      trawienia (dziecko nie je tego, co mu po prostu szkodzi).Aha, wylaczylismy
      dodatkowo slodycze z diety w dni powszednie (puste kalorie, ktore wylaczaja
      uczucie glodu).
      • paraga Re: 6 lat męki!!!! 29.03.05, 17:34
        Hm, nie osądzałabym aż tak dalece "umęczonej mamy". Jednak jest coś w tym
        nie-zachęcaniu do jedzenia. Moja córka pomiędzy 2 a 4 rokiem życia miała właśnie
        taki czas, że siadała do stołu na siłę, przypominałam jej że ma brać do buzi
        jedzenie, że ma żuć i połykać. Posiłek potrafił trwać 1,5 godziny!!! Kolacji nie
        jadła wcale, śniadania mikroskopijne, obiady na siłę... I od jakiegoś roku
        przestałam zachęcać. Mówię, że śniadanie/obiad na stole, siadamy z mężem, chwilę
        poczekamy. Pytam tylko czy przygotować jej kanapkę czy sama chce sobie zrobić,
        czy chce herbatki czy soczku. Respektuję jej wolę. Nie proszę jej i nie
        przypominam o jedzeniu. Pytam czy już skończyła, czy czuje że się najadła i
        nawet jeśli tknęła tylko pół kanapki, mówimy sobie "dziękuję".
        Po jakimś czasie takiego konsekwentnego działania córka zaczęła sama jeść. Teraz
        mamy NORMALNE obiady, a córka SAMA upomina się o kolację, śniadanko też zjada,
        tylko woli później, nie od razu po przebudzeniu. Jada też podwieczorek
        (kisielek, owoce itp.), na słodycze jej pozwalam w porze podwieczorku, jeśli
        uznam, że może sobie na nie pozwolić.
        Przyznam też poprzedniczce racje w jeszcze jednym: to na początku naprawde
        trudne dla rodzica. A dziecko z głodu nie umrze.
        Z tego co czytałam działa to jednak w przypadkach, w których główną przyczyną
        nie-jedzenia przez dziecko jest zbyt duża presja jakiej podlega ono w ogóle w
        różnych sytuacjach życia, kiedy tylko rodzic decyduje o wszystkim co dotyczy
        dziecka, nie respektuje jego zdania, w ogóle go nawet nie słucha. Wtedy
        nie-jedzenie może stać sie pewną formą manifestu, jedyną sytuacją, w której
        dziecko może skutecznie przeciwstawić się rodzicowi, powiedzieć swoje "nie".

        Ale niekoniecznie despotyzm i nerwica rodziców mogą być przyczyną wszystkich
        przypadków niejadków!
        • lizbetka Re: 6 lat męki!!!! 29.03.05, 17:54
          Cóż , mam podobny problem , z tym , że mała ma 3 lata .
          Zacznę od zachęcania / nie zachęcania do jedzenia . Jestem w tej chwili na
          etapie " wszystko mi jedno czy będzie jadła " , stawiam talerze na stół , nie
          komentuję czy Asia zjadła , czy nie i ile .Nie biegam za nią i nie namawiam .
          Efekt jest - mała chudnie w oczach . Ona cały dzień nic nie je , czasem skubnie
          tak jak dziś 2 łyżeczki ryżu i to wszystko a mamy godzinę prawie 18 . Płacze ,
          pokłada się , mówi że boli ją brzuch ale jeść nie chce .

          Więc nie zawsze jest tak , że gdy przestajemy zwracać uwagę na to czy nasz
          niejadek je on w cudowny sposób jeść zaczyna .

          Piszesz że byłaś u psychiatry , a czy Twój synek był u psychologa ? To już duze
          dziecko i skoro konsultacje z alergologiem i gastrologiem nic nie dały to może
          psycholog coś pomoże .
          A co mówi synek ? Czy potrafi powiedzieć dlaczego nie je , wymiotuje ?

          Napisz ile waży Twój chłopczyk , ile mierzy .Czy mieści się na siatce centylowej ?

          I jeszcze jedno - ja przetestowałam prawie wszystkie " cudowne " leki na apetyt
          i nic na Asię nie działa . Byliśmy też u homeopaty - to była kompletna porażka .

          Jeśli kuracja Peritol + Fenactil zadziałała u Was 3 lata temu to może znów
          trzeba ją powtórzyć . Minęły już przecież 3 lata ...

          pozdrawiam serdecznie Lizbetka
          • gusianka Re: 6 lat męki!!!! 30.03.05, 09:46
            Droga Lizbetko,
            Bardzo dziękuję za słowa pełne otuchy.Tak jak pare osób sugerowało byłam z
            Maksem u psychologa, stwierdził jadłowstręt psychiczny i kazał się nie
            pzejmiować. Ale jak się nie przejmować jak stawiam jedzenie na stole , Maks
            wącha i zaczyna nim rzucać.Córka ma w tej chwili 3 lata i jest jego
            przeciwieństwem. Zjada wszystko co tylko jej w oko wpadnie.A Maksio męczy
            się ,ze mi się płakac chce.Systematycznie robimy morfologię ,zeby sprawdzić czy
            wszystko w porządku, anemi jak do tej pory nie miał.Badania na lamblie,
            robaki,zwężenie przełyku wszystko przerobiliśmy.Czasami jak coś gotuję i
            spodoba mu się zapach np. smażonej cebulki to potrafi sam z siebie spróbować...
            Niektórzy doradzają ,zeby nie dawać dziecku jedzenia dopóki samo nie poprosi.
            Otóz zrobiliśmy taki eksperyment nie raz i po tygodniu trafialiśmy do szpitala
            z objawami wycieńczenia.Picie wmuszałam na siłe, chociaż zazwyczaj pić mu się
            chciało....
            Nie da sie po prostu olać takich spraw...
            Maksioma skończone 6 lat , waży 21 kg i mierzy 121 cm.
            • zzz12 Re: 6 lat męki!!!! 30.03.05, 14:05
              jesli wazy 21kg to oznacza 50 centyl, a wzrost- 75 centyl. Jesli w dodatku maly
              nie ma anemii ani pasozytow- nie uwierze w ten jadlowstret. MUSI jesc, bo na
              pewno nie wazylby tyle przy jadlowstrecie. Sprobuj zrobic rachunek sumienia i
              dokladnie- co do sztuki- zapisywac, co dziecko zje w ciagu dnia (kazdy chrupek,
              kazda lyzeczka serka czy kubek kakao)- pewnie sie okaze, ze jest tego sporo,
              tylko w sposob nieuswiadomiony. Moim zdaniem sprobuj wpierw zweryfikowac swoje
              wlasne zachowanie wobec dziecka (ciagly niepokoj, ze nic nie je, byc moze
              jestes z tego- lub z innego - powodu bardzo nerwowa, a to sie przeklada na
              problem z jedzeniem).
    • ivonna Re: 6 lat męki!!!! 29.03.05, 18:49
      Dziewczyno nie jesteś sama. Ja też mam podobnego 6 latka. Żadnych owoców (sam
      ich zapach go odrzuca), żadnych warzyw, z wyjątkiem ogórka kiszonego. Żadnych
      zup. Żadnych soków. Blady, chudy i cięzki w pozyciu. Jedyne co je to: placki
      ziemniaczane, kotlety, ryż z gulaszem, kopytka, kanapkę z miodem, wafle ryżowe,
      które regularnie zabiera ze sobą do przedszkola bo nic innego tam nie zje.
      czasami coś z tego jadłospisu odrzuca a coś innego włącza, np. na jakiś czas
      rezygnuje z placków a je tylko kotlety mielone. Zauważyłam, że wiele z tych
      niechęci ma podłoże psychiczne np. jak pisałam nie znosi soków, ale sok z
      czarnej porzeczki zmieszany z wodą gazowaną, który po kryjomu wlewamy mu do
      butelki po polo cokcie bardzo lubi, natomiast w innej postaci nie wypije.
      Kiedyś na siłę za zaleceniem lekarza próbowałam mu dawać codziennie łyżeczkę
      soku warzywnego- kończyło się to histerią i wymiotami więc zrezygnowałam.
      Próbowałam homeopatii, i chociaż dzięki niej wyszedł z alergii to jednak nawyki
      żywieniowe mu się nie zmieniły. Generalnie daję mu to co lubi i co chce jeść,
      niczego mu nie wmuszam, zresztą i tak by mi się to nie udało. Staram się też
      nie robić z jedzenia problemu. Podobnie jak Ty c zekam na lepsze czasy. Mam
      nadzieję, że się ich doczekam, czego i Tobie życzę. Iwona.
      Ps.A czy te wymioty to nie jest może próba wymuszenia zainteresowania się nim
      przez dorosłych
    • ola2004 Re: 6 lat męki!!!! 29.03.05, 19:56
      Bardzo Ci współczuję, wyobrażam sobie co musisz przeżywać! Moja córka na apetyt
      nie narzeka, jednek ja znam problem od innej strony - a raczej moja mama.
      Miałam to samo w dzieciństwie - nic nie chciałam jeść, wymioty non stop po
      wszystkim, a nawet i przed, tata jeździł po mieście (stan wojenny) w
      poszukiwaniu szyneczki, a ja kęs - i blee. Jedyne co tolerowałam to Vibowit i
      ziemniaki z kwaśnym mlekiem. Badania ok, każda lekarka non stop zlecała
      morfologię - ok.Mama od zmysłów odchodziła - "branie głodem" na nic - po prostu
      nie jadłam, i byłam szczęśliwa, że mnie nie zmuszają. I tak przez dłuugi czas -
      w przedszkolu - horror, bo panie zmuszały na siłę - wymioty itd. Wyrosłam!
      Podobno mniej więcej w wieku Twojego Synka. Nie mam dla ciebie żadnej rady, po
      prostu chciałam dodać Ci otuchy i życzyć, żeby Twój synek szybko z
      tego "wyrósł"!
      Pozdrawiam! Życzę cierpliwości i wytrwałości!
    • gpat Re: 6 lat męki!!!! 29.03.05, 20:05
      Ogromnie Ci współczuję.
      Jest ponoć anoreksja dziecięca. Taką ma synek znajomej a i starszy też jej
      często wymiotował po jedzeniu. Ale ona przyczynę znalazła. U mniejszego długo
      były lamblie i pleśniawki głeboko w buzi(to bolało) i u obydwóch problemy z
      wątrobą. Po wyleczeniu tego wszystkiego nie narzeka. Mały nadal drobniutki, ale je.
      Czasami zastanawiałam się, czy oni też nie mieli jadłowstrętu z tego przymuszania.
      Banan, bułeczka itp. zawsze na spacerze, biegali za dziećmi z jedzeniem kiedy
      oni chcieli się bawić i dla spokoju zjadali co im wciskano.
      Ale każdy przypadek jest inny.
      Może zrób, jak wcześniej poradziły, niech sam zawoła. I tak co zje, to
      wymiotuje, więc jeśli pół dnia nic nie zje, to chyba niewielka strata. Albo
      niech je to co lubi, nawet na okrągło.
      Myślałam, że moja córka to niejadek(też lamblie), ale przy twoim synu, to jest
      pięknie. Ale ona dużo mi zje w trakcie przygotowywania obiadu. A to samo mięsko
      z zupy, albo samą posiekaną kapustę, czyli jadalne półprodukty do obiadu. Sera
      żółtego nie lubi, ale jak utarłam do zapiekanki to mi z naczynia wyjadła i
      musiałam dotrzeć.
      A może nie trafiłaś na dobrego lekarza, może za mało badań.
      Jedna z opiekunek mojego dziecka opowiadał, że jej córka prawie do 7 roku życia,
      była niemalże na wodzie. Też włosy rwała. Skończyła 7 lat i nagle zaczęła jeść.
      Ale wiem, wiem jak trudno z tym jest, ale coś mu musi być, coś czego nikt wybadał.
    • esensja9301 Re: 6 lat męki!!!! 29.03.05, 22:41
      O Boże !Dzieweczyno co Ty musisz przeżywać to trudno sobie wyobrazić!
      Bardzo,bardzo mocno trzymam za Was kciuki.Trzymaj się napewno już niedługo
      będzie lepiej.Pozdrawiam.
    • limes1 Re: 6 lat męki!!!! 30.03.05, 09:14
      Domyślam się, co przeżywasz, moja mała akurat ma etap mlekowstrętu, a ma 6 mcy.
      Za to je co innego. moja mama psychiatra wspomina, że też mieliśmy (ja i brat,
      siostrę ominęło) jadłowstręt. I ona stwierdziła, że dziecko ma instynkt
      samozachowawczy i w końcu coś zje. Stawiała talerzyk z pokrojonymi warzywami i
      owocami - jabłka, marchew, w sezonie śłiwki, truskawki. Były też herbatniki,
      biszkopty, jakaś domowa drożdżówka, a obok zawsze kubek z piciem - sok, lekka
      herbata, np. miętowa. I wiedzieliśmy, ze to dla nas. Spróbuj stawiać taki
      talerzy do dyspozycji dziecka, może się zachęci i z czasem wejdzie na "normalne
      żywieniowe tory". Powodzenia.
    • amb25 Re: 6 lat męki!!!! 30.03.05, 09:33
      Bardzo Ci współczuję. Mój ma 2 lata i sa dni że je a są że nie je. Generlanie
      nie cierpi warzyw, owoców i paru innych rzeczy. Ale rozwija się dobrze.
      Wydaje mi się, że jesli Maks jest zdrowy fizycznie to być może rzeczywiście
      jest to anoreksja dziecięca. Jeśli już wykluczyłaś choroby i Maks jest zdrowy
      fizycznie skorzystaj z porady psychologa. Nie zaszkodi a może pomóc.
      • lizbetka Re: 6 lat męki!!!! 30.03.05, 15:13
        Gusianko - faktycznie podane przez Ciebie parametry wzrostu i wagi synka
        wskazują na całkowitą normę . Dla przykładu , moja 3 -letnia córka waży 10 kg
        100g / poza siatką centylową / i mierzy 87 cm / trzeci centyl / .
        Myślę że niejedzenie a raczej jakieś zaburzenia z przyjmowaniem pokarmów u
        Maksia mają podłoże psychiczne . Przecież on musi jeść by tyle ważyć . Nie da
        się utyć powietrzem . Może faktycznie zbyt wielką wagę przykładasz do tego czy
        on je ...Może wywierasz na niego ogromną presję i dlatego on wymiotuje ?
        Myślę że to ogromny problem i szczerze Ci współczuję .
        Pozdrawiam . Lizbetka
    • smutek8 Re: 6 lat męki!!!! 30.03.05, 15:40
      Wiesz, znam dziecko, które ponad cztery lata miało takie objawy jak Twój synek.
      Okazało się, że mała była uczulona na gluten, ale jedyne objawy to były bóle
      brzuszka i wymioty, żadnych tam wysypek, czy czegoś w tym stylu. Dopiero któryś
      z kolei lekarz wpadł na pomysł, aby to sprawdzić.
      Być może kłopoty Twojego syna nie zostały prawidłowo zdiagnozowane?
      Trzymaj się, życzę Ci dużo siły!
    • zgagusia Re: 6 lat męki!!!! 30.03.05, 17:28
      zasugeruje to samo co poprzedniczka - czy diagnozowano Twojego syna w kierunku
      celiakii?? Celiakia moze miec postac praktycznie bezobjawowa wiec nie sugeruj
      sie tym ze np. Twoje dziecko nie ma typowych objawow (biegunki itp.).
      pozdrawiam

      Aga - mama synka z bezobjawowa celiakia
    • charl75 Re: 6 lat męki!!!! 31.03.05, 08:03
      U nas w rodzinie tez jest tak dziewczynka, ktora od urodzenia nie je owocow ani
      warzyw, ale nie sa to takie problemy, z jakimi ty sie zmagasz. Ona po prostu
      tego nie konsumuje, chociaz raz przekupiona, zeby sprobowac arbuza rowniez
      miala odruchy wymiotne. Zadne tlumaczenia , podstepy nie dzialaja, ale jedynym
      pocieszeniem jest to ze pije smakusie, wiec troche tych witamin ma. Mnie sie
      wydaje, ze to jest jakis psychologiczny problem dziecka i to ono powinno sie
      udac do psychologa, oczywiscie jakiegos madrego, a Ty rowniez mozesz go
      odwiedzac, ale na zasadzie wsparcia Ciebie!!! Przeciez nie mozesz buczec do
      poduszki co wieczor! Trzymam kciuki
      charl
      • aleksandrynka Re: 6 lat męki!!!! 31.03.05, 11:00
        popieram. Mimo, że juz byłaś u psychologa proponowałabym wybrać się jeszcze raz
        do innego. Jadłowstręt psychiczny to inna nazwa anoreksji, nie wiem, jak i
        dlaczego to stwierdził, a już zupełnie nie rozumiem, dlaczego przy takiej
        diagnozie kazał się nie przejmować. Myślę, że nie trafiłaś na kompetentną
        osobę. Nie wiem, skąd jesteś, jeśli z Warszawy to może spróbuj udać się np. do
        Barbary Smolińskiej z Laboratorium psychoedukacji (Katowicka 18). To bardzo
        doświadczona psycholog i terapeutka, może rzeczywiście problemy z jedzeniem nie
        mają podłoża w chorobie organizmu, ale dzieje się coś właśnie o podłozu
        psychologicznym. Koniecznie spróbuj, bo wszyscy się wykończycie...
      • gusianka Re: 6 lat męki!!!! 31.03.05, 11:50
        Bardzo wszystkim dziękuję za rady i miłe słowa,
        Badania w stronę alergii na gluten zrobiliśmy jak Maks miał 1,5 roku.Nie wyszło
        nic podejrzanego.
        A to ,że waży całkiem nieżle jest zasługa mojego ciągłego chodzenia za nim i
        dogadzania. Jeśli tylko ma na coś ochotę to choćbym miała jechac na drugi
        koniec Krakowa na zakupy to jadę .Czasami powącha i momentalnie go odrzuca a
        zdarza się ,ze wepchnę w niego kilka łyżek.Jeśli chodzi o picie to niema z tym
        problemów pod warunkiem ,ze jest to czysta woda.Nawet jak wleję 2 krople soku
        to i tak to poczuje.Przez okrągły rok jest faszerowany witaminami w postaci
        cukierków Kinder Biovital.Okresy ma lepszei gorsze. Zdarza się ,ze przez 4 dni
        z rzędu zje trochę zupy. O drugim nawet nie ma mowy.Raz w hipermarkecie ugryzł
        troszkę bułki......smile
        Staram się trzymać mimo,że jak się patrzy na jego chude rączki to się płakać
        chce...
        Córka natomiast absolutne przeciwieństwo. Zje praktycznie wszystko!!!
        • pesteczka5 Re: 6 lat męki!!!! 01.04.05, 00:55
          gusianka napisała:
          .
          > A to ,że waży całkiem nieżle jest zasługa mojego ciągłego chodzenia za nim i
          > dogadzania. Jeśli tylko ma na coś ochotę to choćbym miała jechac na drugi
          > koniec Krakowa na zakupy to jadę .


          Gusianko... To naprowadza mnie na wniosek, że stanowczo powinnaś jeszcze raz
          przemyśleć swoje zachowanie i swoją rolę w tym problemie...


          Czasami powącha i momentalnie go odrzuca a
          > zdarza się ,ze wepchnę w niego kilka łyżek.

          ... i zweryfikować swoje zachowanie.


          Jako mama niejadka zaręczam Ci, że możesz wyluzować. Jeśli mały ma wyniki badań
          w normie, nie ma lambliozy, niedokrwistości etc.... i mierzy i waży tak dobrze
          jak napisałaś - usiądź spokojnie i zastanów się, dlaczego tak Cię to męczy.
          Myśl tak długo, aż wymyślisz.
          I całym wysiłkiem woli skup się na innych aspektach troski o dziecko. Czytaj,
          rozmawiaj, lep, wybierzcie się na wycieczkę.

          Mój synek też najpierw jadł tylko owoce, a potem nie jadł "nic". Opanowałam się
          i stawiałam tylko talerz z jedzeniem, starałam się naturalnie, żeby to było
          coś, co lubi i często wypróbowywałam nowości, bo Bartek lubi nowe smaki.
          Stawiałam talerzyk ze zdrowymi pogryzankami w dostępnym miejscu. NIGDY nie
          karmiłam! Od 13 mż. dzieci jadły same. Gdy mówił "dziękuję", mówiłam "dobrze,
          dziękuję" choc nieraz żal mi było nietkniętych pulpetów. Angażowałm w pomaganie
          w kuchni - zupa pieczarkowa z własnoręcznie pokrojonych pieczarek smakuje
          lepiej, podobnie jak kotleciki, gdy się popychało tłok w maszynce. Poza tym
          zero tematu jedzenia.
          I ja jestem zadowolona, że moje dzieci piją wodę i niesłodzone herbatki
          ziołowe. Stosowałam witaminy, bioaron c, ale nie non stop.


          Teraz Bartek ma prawidłowe nawyki żywieniowe, je raz mniej, raz więcej, ja
          tylko pilnuję, żeby to były rzeczy wartościowe. Nie ma ochoty, to nie je - bez
          komentarza z naszej strony. Waży i mierzy dobrze, choć jest raczej smukły.

          Gorąco Cię zachęcam do rewizji podejścia do problemu. I życzę Wam wszystkiego
          najlepszego.
    • dorotaniewiadomska Re: 6 lat męki!!!! 31.03.05, 13:02
      nie martw sie, to fakt, dzieckojakoś funkcjonuje, to prawda, że jest wam
      ciężko. Ale wszyscy sie umęczycie, jesli ten stan będzie trwał. Podobny problem
      miałam z moja córką i zdecydowanie zgadzam się, ze teraz to pewne rzeczy sa
      nawykowe, ale na poczatku byl to objaw buntu. Po wielu desperackich wizytach u
      lekarzy, badaniach, a nawet kroplowkach postanowilismy nie zmuszac małej do
      jedzenia. Będzie glodna to przyjdzie. dziecko powinno mieć wybór w stylu chcesz
      jabłko czy banana, a nie czy chcesz jabłoko albo banana. Bardzo kluczowa jest
      tu forma pytania. I jest to jedna z najlepszych porad psychologa jaka
      usłyszałam. Stosujemy to zarówno w stosunku do potraw, ubioru, zabawy i wielu
      innych rzeczy. Poszukajcie dobrego psychologa dzieciecego, niech porozmawia z
      dzieckiem, otworzy go, a moze okazac sie, że problem tkwi głęboko pod skórą, a
      wymiotując i odmawiając jedzenia maluch daje upust po prostu swoim frustracjom.
      Nam sie udało, ale potrzeba było duuuużooo cierpliwości.
      Julka zjada teraz to co jej sie poda, choć czasami pozwalam jej na wybór
      smakołyków. Jesli chodzi o jarzyny, to wystarczy, ze przekonasz go do owoców.
      To i tak sukces. mój mąż całe życie nie jadł warzyw, za to objada sie owocami.
      Jest zdrów jak ryba...
      Powodzenia.
    • dorotagrabiec Re: 6 lat męki!!!! 31.03.05, 22:45
      Cześć Agatko!
      Przeczytałam i przed oczami ukazał sie mój prawie 4-letni synek Patryś.Mam z
      nim problem już od urodzenia:zawsze poza siatką centylową, totalny niejadek,
      monodieta przez 3-lata serkowo waniliowo-danonowa, o każdej porze dnia i nocy,
      wizyty u najlepszych specjalistów;gastrolog, alergolog-w rodzinie lekarze.Do
      dzisiaj mam noce nieprzespane-pobudka z hasłem serruunio-(2 w nocy-wcina i śpi
      dalej,4 w nocy-wcina i spi dalej) itd.Zawsze pił tylko wodę, żadnych owoców i
      warzyw,kanapek,wędlin,nic-tylko TE SERUNIE!Myślałam sobie jak pójdzie do żłobka
      to przy dzieciach i doświadczonych przedszkolankach zacznie coś jeść,może
      naśladować inne dzieci. Niestety nie udało się- rok wytrzymał na głodzie od
      8.00- 16.00 -tylko woda.Przychodziłam po małego,panie ręce załamywały a Patryk-
      seruniooooo(oczywiście ma alergię na mleko i przetwory)Pierwsze co robił to
      zjadał 2 opakowania.Po jakimś jednak czasie zaczął jeść kotlety-
      schabowe,filety z kurczaka-oczywiscie smażone,plaacki ziemniaczane i
      fryty.Wszystko musi być oczywiście tłuste i prawie spalone,ale to już sukces; 4
      potrawy więcej.W przedszkolu je tylko wodę z zupy i nie zawsze.1Każdy kęs
      więcej kończy sie wymiotami.Pół roku temu trafiłam z synem do szpitala MON z
      objawami przewlekłego kaszlu-okazało się ,że ma refluks żołądkowo-przełykowy,
      cofanie się treści pokarmu do przełyku itd. i wykryli jeszcze alergię I stopnia
      na inne pokarmy.Po zastosowaniu leku(Debridat) na refluks- mój syn zaczął
      więcej jeść,próbować inne pokarmy, wręcz się domagał i wołał,że jest
      głodny.Terapia trwała 2 msc-po odstawieniu leku mały znowu jadł mniej i to co
      chciał,wróciłam więc do leku i wszystko wróciło do normy.Oczywiście po jakimś
      czasie odstawiłam i sytuacja się powtórzyła-mały chce tylko jeść serki.Chyba
      będzie skazany na dożywocie w zażywaniu debridatu.Owoców,
      warzyw,wędlin,serów,,słodyczy,pieczywa,itd nadal nie jada-cieszy mnie jednak
      fakt,że kotlety,frytki,serki,placki z,zupy przetarte przez sito wsuwa z
      apetytem od rana do nocy i po nocy.
      Pozdrawiam serdecznie i polecam klinike pediatrii i nefrologii MON na Szaserów
      w W-wa.
      Dorota
      • gusianka Re: 6 lat męki!!!! 04.04.05, 11:43
        Witaj Dorotka,
        Maks dokładnie miał podobnie. @ lata na samych serkach , mimo że miał na nie
        uczulenie.Ale nie potrafiłam mu nawet odmówić. Debridat również zazywaliśmy .
        On po lekach je dużo lepiej ale lekarze mówią,że nie może dziecko być całe
        zycie stymulowane do jedzenia, musi zacząć samo czuć głód .Są okresy ,ze sam z
        siebie prosi np. o frytki byle tylko tłuste.Ale rzadko są taki
        sytuacje.Ostatnio robimy morfologię raz w miesiącu i po ostatniem jestem trochę
        zdenerwowana. Jeśli chodzi o anemie to nie ma ,wręcz ma bardzo bardzo dobre
        wyniki krwinek czerwonych i hemoglobimu a za to w obrazie krwi ma 85%
        limfocytów przy 5600 krwinek białych.Ostatnio co prawda chorowałale nie wiem
        czy nie jest to coś złego!!
    • edytkus Re: zaburzenia smaku? 01.04.05, 08:44
      gusianka napisała:

      >Czasami powącha i momentalnie go odrzuca a
      > zdarza się ,ze wepchnę w niego kilka łyżek.Jeśli chodzi o picie to niema z tym
      > problemów pod warunkiem ,ze jest to czysta woda.Nawet jak wleję 2 krople soku
      > to i tak to poczuje.

      Ludzie sa rozni, niektorzy cierpia na przypadlosci o jakich sie nawet nam nie sni. Niedawno w TV byl
      program o malej dziewczynce ktora nie czula bolu. Po kazdym wyjsciu na spacer byla rozbierana do
      noga i ogladana centymetr po centymetrze czy aby sie gdzies nie skaleczyla - to w ramach unikniecia
      ewentualnej infekcji. Musi tez byc pod scisla kontrola medyczna bo nawet kiedys moze nie poczuc ze
      boli ja wyrostek surprised Moze Twoj syn ma "podobny" problem a mianowicie ma bardzo silne poczucie np.
      smaku?
      "Some children are naturally very sensitive to taste, texture, and smell. That can be positive or
      negative. They can enjoy food a lot, or they can be so upset by something they eat that they gag or
      throw up."

      Czasami jadlowstret wywolany nadwrazliwoscia smakowa moze byc objawem jakiejs choroby,
      wystepuje np. przy syndromie Aspergera (forma autyzmu) - bynajmniej nie sugeruje ze Twoj syn
      choruje na autyzm!


      Ciekawostka: news.bbc.co.uk/1/hi/health/2880471.stm
    • agacz2905 Re: 6 lat męki!!!! 02.04.05, 20:20
      Wiem, jak bardzo fakt niejadztwa dziecka może wpieniać, niepokoić i spędzać sen
      z powiek rodzicom. Ja też mam synka - niejadka-czterolatka. I powiem Ci, że
      gdybym nie urodziła mi jeszcze młodszej siostry, która je wszystko, co znajdzie
      się w jej zasięgu - zadręczyłabym się w poczuciu winy, że mój syn nie je
      (zapewne przeze mnie, tak sądziłam). Teraz olewam. Mały miał robione w wieku
      2,5 roku badania w szpitalu, wiemy, że jest alergikiem, poza tym ma cechy GER
      (refluks żołądkowo-przełykowy. Trochę tłumaczy to jego niejadztwo i odpuszczam.
      Je głównie jogurty (ostatnio: Aksamitny Danona), czekoladowe kuleczko Nasquika
      z mlekiem lub na sucho, czasem tosty (polega to na tym, że góra ze dwa razy
      ugryzie tosta, resztę zjada po nim jego pogodna, zrównoważona i
      niesamowicie "żerna" siostrzyczka). Dopóki chodził do żłobka - nie jadł tam
      niemal nic, zanosiliśmy mu jogurty, potem czasem panie karmiły
      go....zmiksowanym obiadem, cokolwiek to by nie było. Nie chce mi się już
      rozpisywać o synku-niejadku. Żeby zjadł np. ziemniaczki, muszę mu
      podawać...barszcz Knorra, inny nie będzie i koniec. Toleruje jeszcze zupę
      pomidorowa z jakimś fajnym makaronem i krokiety z mięsem. Również nigdy nie je:
      owoców, warzyw, jakichkolwiek sałatek i surówek. Pije za to soki: jabłkowy,
      porzeczkowy i rozcieńczone z wodą przegotowaną syropy Herbapolu o różnych
      smakach. Ja jako dziecko byłam identycznym niejadkiem i kawał baby ze mnie
      wyrósł, bo w okresie dojrzewania niejadztwo mi przeszło. O tym, że mam refluks
      (tak jak syn) dowiedziałam się rok temu. To do mnie jest podobny, to po mnie
      odziedziczył nadwrażliwość, nadpobudliwość, refluks, nerwowość i niejadztwo.
      Niczyja to wina. Ja po prostu odpuściłam, taki jest i takiego go przyjmuję,
      choć przyznam, że nieraz wpieprza mnie, jak wychodzę na spacer z NAŻARTĄ córą
      (20m) i będącym prawie na czczo synkiem (ponad 4l.)Co mogę radzić? Ustal, czy
      syn nie ma przypadkiem refluksu żołądkowo-przełykowego. Odpuść z jedzeniowym
      dogadzaniem mu i z napięciem i emocjami zw. z tematem jedxzenia. Z głodu nie
      padnie - tak mi się wydaje. Pozdrawiam i życzę dużo sił w....konsekwentnym
      wyluzowaniu.
      Agnieszka
Pełna wersja