Budyń na mleku kartonowym dla 7-miesięczniaka

30.09.05, 11:37
Dziewczyny,bo ja nie mogę znależc info,jakie to jest niewłaściwe dla niemowlaka i czym to grozi.
Znalazłam na jednym forum taka wypowiedz mamy,która tak daje dzieciaczkowi...
    • mika_p Re: Budyń na mleku kartonowym dla 7-miesięczniaka 30.09.05, 11:46
      Krowie mleko jest dobre dla cieląt, ma odpowiednia proporcje białek i cukrow
      dla stwora, który musi wazyc kilkaset kilo i wytworzyc kopyta i rogi, za to
      nózg jest mu mniej potrzebny.
      Twojemu dziecku moze nic nie byc, owszem, moze je rozbolec brzuszek, moze
      dostac cholernej wysypki i za pare lat klac cie paskudnie, bo gdybys sie
      wstrzymała z rok z kartonowym mlekiem, to dziecko mogłoby jesc prawdziwe lody i
      bita smietane, a tak to tylko sorbeciki. Krowie mleko nieprzetworzone jest
      jednym z najsilniejszych alergenów (słyszałas o tzw. skazie białkowej? to
      własnie alergia na mleko krowie) i niedojrzałe układy niemowlecia moga
      zareagowac jak na smiertelnego wroga, uruchamiając silną reakcję
      immunologiczną, podczas gdy doswiadczone juz układy dwulatka łatwiej by sobie z
      tym poradziły.

      Ale, oczywiscie, to twoje dziecko, więc jesli chcesz, to ryzykuj. Faktycznie
      moze sie nic nie stać. Przewidzisz to ?

      Szczegóły o róznicach między mlekiem matki a krowim znajdziesz tutaj, między
      innymi:
      www.racjonalista.pl/kk.php/s,2821
      • jagodasoft2 Re: Budyń na mleku kartonowym dla 7-miesięczniaka 30.09.05, 11:56
        Ja nie będę pouczała bo każdy robi co uważa za słuszne. Ale mogę doradzić że
        alternatywą dla budyniu na mleku z kartonika jest dodanie do mleka
        modyfikowanego mąki ziemniaczanej i żółtka. W odpowiednich proporcjach wychodzi
        budyń a jak dodasz zmiksowane owoce to jest nawet lepsze.
      • mamaemmy to nie o moje dziecko chodzi... 30.09.05, 12:05
        mika_p napisała:

        > Krowie mleko jest dobre dla cieląt, ma odpowiednia proporcje białek i cukrow
        > dla stwora, który musi wazyc kilkaset kilo i wytworzyc kopyta i rogi, za to
        > nózg jest mu mniej potrzebny.
        > Twojemu dziecku moze nic nie byc, owszem, moze je rozbolec brzuszek, moze
        > dostac cholernej wysypki i za pare lat klac cie paskudnie, bo gdybys sie
        > wstrzymała z rok z kartonowym mlekiem, to dziecko mogłoby jesc prawdziwe lody i
        >
        > bita smietane, a tak to tylko sorbeciki. Krowie mleko nieprzetworzone jest
        > jednym z najsilniejszych alergenów (słyszałas o tzw. skazie białkowej? to
        > własnie alergia na mleko krowie) i niedojrzałe układy niemowlecia moga
        > zareagowac jak na smiertelnego wroga, uruchamiając silną reakcję
        > immunologiczną, podczas gdy doswiadczone juz układy dwulatka łatwiej by sobie z
        >
        > tym poradziły.
        >
        > Ale, oczywiscie, to twoje dziecko, więc jesli chcesz, to ryzykuj. Faktycznie
        > moze sie nic nie stać. Przewidzisz to ?
        >
        > Szczegóły o róznicach między mlekiem matki a krowim znajdziesz tutaj, między
        > innymi:
        > www.racjonalista.pl/kk.php/s,2821


        Bosze,a przeczytałaś uważnie mój postwink
        Przecież to nie ja daje to mleko dziecku,tylko dziewczyna z naszego forum!
        Ja tylko zbieram informacje,żeby u nas podać,aby przestraszyć inne dziewczyny,aby nie poszły w jej ślady..
        • mamaemmy Re: to nie o moje dziecko chodzi... 30.09.05, 12:11
          Musiałabym chyba na głowę upaśc,żeby tak robić..
          Za link dziękuje,juz podałam-jak ktoś ma coś jeszcze na ten temat,to piszcie.
          Dzięki.
        • mika_p Re: to nie o moje dziecko chodzi... 30.09.05, 12:12
          No fakt, nie napisałas, ze dajesz, ja to odczytałam jako post mamy, która
          słyyszała, ze sie nie daje mleka krowiego dzieciom (nie wiedziec czemu), sa
          ludzie co daja i jest OK, wiec ta mama tez by tak chciała i trzeba mocnych
          argumentów, zeby jej wybic z głowy tę koncepcję. No to napisałam najostrzej jak
          sie dało bez popadania w fanatyzm (jestem fanatyczką niedawania mleka w
          kartonie niemowlętom i przetworów mlecznych jeszcze w III kwartale - jak czytam
          o podawaniu danonków pieciomiesieczniakom, to mnie skręca).
          Mozesz dziewczyny straszyc moim postem. Rozwin tylko ten motyw z lodami,
          naprawde zal dziecka, które nic nie moze mlecznego z powodu alergii, a wszyscy
          wkoło jedza.
          • mamaemmy Re: to nie o moje dziecko chodzi... 30.09.05, 12:18
            No fakt,mogło to tak zabrzmieć..smile
            Ja tam mam zamiar mleko krowie wprowadzić około 3 roku zycia.


            Dzięki-rozumiem Twoja reakcję,bo we mnie tez to zagotowało,ale brak mi było stosownych argumentów.
            • anula64 Re: to nie o moje dziecko chodzi... 30.09.05, 12:25
              mleczko krowi dla cielaczkow juz tyle razy ten temat byl poruszany prosze link
              integra.xtr.pl/teksty/PijMleko.htm
              i tak kazda matka zrobi to co uważa za słuszne jedna karmi piersią 3 lata a
              druga daje krowie mleka po 3 miesiącach ehhhh kazdej sumienie i tyle!!!
              • anqa1977 Re: to nie o moje dziecko chodzi... 30.09.05, 12:31
                my też nie ijemy krowiego mleka, nie jemy krowich przetworów i mamy sie bardzo
                dobrze, pozdrawiam
                • anqa1977 Re: to nie o moje dziecko chodzi... 30.09.05, 12:41
                  Synek ma właśnie skazę białkową, czasem zdaża mi się kupic lody, smarujemy tez
                  masłem, ale to wszystko.
                  Ale nie zawsze tak było, kiedyś byliśmy fanatykami mleka, jogurtów, kefirów,
                  sera, itp. Synek też bardzo je lubił.
                  Przed ukończeniem roku już podawaliśmy danonki i inne serki, kakao, wysypka
                  pojawiała sie i była zaogniona czasem. Pediatra ani alergolog nie zdiagnozowali
                  jako skaze co prawda ale po zaprzestaniu mlecznych art. jest dobrze. Mleko
                  krowie jest dla krów i nie rozumiem czym tu sie zachwycać,i po co podawać je
                  dzieciom. Mleko dla dzieci produkują same mamy i uwierzcie naturze, ona wie po
                  co to robi. Dokarmanie mlekiem krowim nie zabije nikogo oczywiście od razu ale
                  po latach się okaże do czego się przyczyniło.Pozdrawiam. Karmiąca 25
                  miesięczniaka smile
      • kajmal Re: Budyń na mleku kartonowym dla 7-miesięczniaka 30.09.05, 13:56
        chcialam zwrocic na jedno tylko twoja uwage, artykul, ktory cytujesz (zreszta
        bardzo ciekawy, wiec dziekuje za linka) jest przeciwny spozywaniu mleka
        krowiego W OGOLE, a chyba twoja teza az tak daleko nie poszla wink a gdyby poszla
        to ja tylko pogratulowalabym ci odwago a wiekszosc czytelniczek tego forum
        umiesciloby cie na liscie swoich wrogow, nie mowiac juz generalnie o polksij
        opinii publicznej.
        Prosze zauwazcie, ze jezeli mamy sie juz odnosic do tego artykulu, to autor
        mowi o bialku krowim, cukrach w mleku krowim itp, wszystkie te skladniki
        znajdziecie w mleku modyfikowanym! Przeciez nie wyobrazacie sobie, ze
        Amerykanie ktorych jako koronny przyklad zbyt duzej ilosci mleka krowiego w
        dziecinstwie podaje autor daja swoim dzieciom mleko z kartonu, przeciez to u
        nich numerem jeden jest i zawsze bylo karmienie sztuczne (mlekiem modyfikowanym
        na bazie krowiego) zamiast ludzkim.
        Jezeli juz odwolujesz sie do tego artykulu, to nie wiem czemu wychwalasz
        jedzenie przez dziecko pozniej prawdzowych lodow i bitej smietany, kiedy autor
        w kazdym wierszu podkresla jak bardzo jest to szkodliwe dla dzieci, jak rowniez
        doroslych...
        pozdrawiam
        • mika_p Re: Budyń na mleku kartonowym dla 7-miesięczniaka 01.10.05, 02:13
          Heh... ten artykuł mam zapisany z uwagi na tabele z zawartoscia składnikow
          mlek. A jego wymowa jest dodatkowym argumentem w dyskusji smile Z jego tezami
          spotkałam sie juz wczesniej, a i mnie straszono nimi, tylko w ciezszym kalibrze:
          www.medserwis.pl/nm.asp?p=6176,1,1686,92017
          (bo chciałam kilkumiesiecznemu piersiowemu dziecku podac mleko modyfikowane do
          kleiku...). Powiedzmy, ze w drobnym procencie przyznaję im racje, a mleko i
          przetwory spozywam ku chwale smaku.

          Osoba, która nie zna tego tematu, moze albo sie przejąć i wyrzucic mleko ze
          swego zycia po sprawdzeniu paru szczegołów, albo wzruszyc ramionami z
          recenzją "pieprzenie fanatyka".

          Dla tej drugiej jest argument z lodami.
          Jestem matką alergika. Klasyczna skaza białkowa, reakcja skórna na mleko krowie
          i białko jaja kurzego rozpoznana w 2. roku zycia, podejrzewana wczesniej.
          Człowiek niemajacy z nia do czynienia nawet nie zdaje sobie sprawy, ze mleko
          jest wszedzie. Głupie herbatniki to mleko. Niektóre bułki to mleko. Wiekszosc
          słodyczy to mleko. W duzym stopniu Junior wyrósł z alergii, ale do tej pory
          trzeba stawiac zakaz. On uwielbia mleko z płatkami Nestle, niestety, 3 dni
          takiego sniadania i skóra wokół ust wyglada fatalnie, jakby sie oblizywał na
          mrozie. Ciezko jest racjonowac dziecku przysmak, tym bardziej, ze to w gruncie
          rzeczy sensowne sniadanie. Do tego gadzety w paczkach - jak sie ma 7 lat, to sa
          wazne. A ja nie moge pozwolic.

          Nie podałam mleka z kartonu w pierwszym roku zycia, Junior miał kilkanascie
          miesiecy. Ale sa kaszki mleczno-ryzowe, sa zupki od 5. miesiaca - to wszystko
          zawiera mleko niemodyfikowane. Teraz jestem madrzejsza i uwazam. Wiem wiecej.
          Wiedza przyszła z doswiadczenia. Nie umiem odpowiedziec na pytanie, ile w
          alergii Juniora mojej winy, winy mojego braku czujnosci. Mała ma wiecej
          szczescia w postaci madrzejszej matki - ale i tak ta matka dopiero po kilku
          miesiacach zorientowala sie, ze dziecko wiecej ulewa jak matka zjada mleko z
          platkami na sniadanie. Wyeliminowałam mleko, smietanę. Moze Mała bedzie mogła,
          jak bedzie wieksza, zjesc ze słodyczy cos wiecej niz baton corny z zurawinami,
          ewentualnie babcina szaroltke. Bo smutno jest odbierac dziecku słodki drobiazg
          ofiarowany w dobroci serca przez inne dziecko, smutno odganiac dziecko od
          stolika z ciastem u cioci na imieninach, smutno nie isć na prawdziwe lody do
          porzadnej cukierni, bo trzeba by jesc lody bez dziecka, bo tam sprzedaja tylko
          własnej roboty lody mleczne.
          Myslę, ze taki argumewnt bardziej trafi do rodzica. Z radykalnymi teoriami
          mozna sie nie zgodzic, ale z paskudnymi zmianami na skórze dziecka trudniej
          polemizowac, a one moga byc ceną za budyn z siódmym miesiącu. I wtedy -
          zegnajcie, lody, zegnaj, czekolad, zegnajcie inne pysznosci z dodatkiem mleka.
    • izabela1976 A co z mlekiem kozim? 30.09.05, 12:38
      A kiedy można podać dziecku mleko kozie? Tak pytam się tylko z ciekawości. Czy
      podaje się też ok. 3 roku życia, wczesniej, później?
Pełna wersja