majca1
03.02.06, 20:09
Tak sobie czytam o tym jak dzieci siedmiomiesięczne jedzą pulpety z sosem,
zupy, warzywa i owoce i jedno pytanie mnie nurtuje. Otóż moja córka domaga
się właśnie takiego jedzenia jak my jemy ale te marchewki, jabłka, ziemniaki,
brokuły...one sa tak nafaszerowane chemią, a nie mam dostępu
do "niepryskanych". Czasami tesciowa cos tam przywiezie albo jak pojadę do
rodzinki na wieś to coś rzucą... I tak wciskam jej te sloiczki a ona by
chciała pociamkac dziąsłami. Jak sobie radzicie? Dajecie takie ze sklepu? Nie
boicie się? Może to takie straszne nie jest?