Rozszerzanie diety dziecka - paranoja matek

04.02.06, 17:52

Mam w rodzinie pewna mamę . mama jest bardzo ostrozna .Stosuje się dokładnie
do rad wszelkich poradników i schematów żywienia .
Dietę rozszerzała pierwszemu dziecku dokładnie po ukończeniu przez nie 6 m.
Zaczynała oczywiście od 1 łyżeczki soczku jabłkowego .
Pierwsze dziecko na wadze przybierało książkowo .
Niestety drugie książkowo nie przybiera . ma w tej chwili 5 miesięcy i od 3
miesiąca przybiera na wadze coraz mniej . Z 75 centyla w 6 tygodniu życia
spadł poniżej 3 .
Mama niestety twierdzi ze jej dziecko najada się samym mlekiem z piersi i o
rozszerzaniu diety nie chce słyszec przed ukończeniem 6 miesięcy .
a dziecko niknie w oczach .
Powiedzcie czy naprawde taką siłe przekonywania mają poradniki wszelakie ?
Że schematy żywienia stają się dla niektórych Biblią i za nic ma się rady
lekarza i własna intuicję / dziecko chudnie = trzeba je dokarmic /.
mamy , które pisza że podały wcześniej niz nakazuje schemat jabłko / kasze
zupę , banana / są uwazana za nieodpowiedzialne i lekkomyslne .
A co Wy na ten temat myslicie ?
Lizbetka
Mam w rodzinie pewna mamę . mama jest bardzo ostrozna .Stosuje się dokładnie
do rad wszelkich poradników i schematów żywienia .
Dietę rozszerzała pierwszemu dziecku dokładnie po ukończeniu przez nie 6 m.
Zaczynała oczywiście od 1 łyżeczki soczku jabłkowego .
Pierwsze dziecko na wadze przybierało książkowo .
Niestety drugie książkowo nie przybiera . ma w tej chwili 5 miesięcy i od 3
miesiąca przybiera na wadze coraz mniej . Z 75 centyla w 6 tygodniu życia
spadł poniżej 3 .
Mama niestety twierdzi ze jej dziecko najada się samym mlekiem z piersi i o
rozszerzaniu diety nie chce słyszec przed ukończeniem 6 miesięcy .
a dziecko niknie w oczach .
Powiedzcie czy naprawde taką siłe przekonywania mają poradniki wszelakie ?
Że schematy żywienia stają się dla niektórych Biblią i za nic ma się rady
lekarza i własna intuicję / dziecko chudnie = trzeba je dokarmic /.
mamy , które pisza że podały wcześniej niz nakazuje schemat jabłko / kasze
zupę , banana / są uwazana za nieodpowiedzialne i lekkomyslne .
A co Wy na ten temat myslicie ?
    • gosiik Re: Rozszerzanie diety dziecka - paranoja matek 04.02.06, 18:08
      A ja mam dziecko alergika i jabłko itp. też dam po 6 mc.
      Tyle, że przybiera ładnie wink
      pozdrawiam
    • jojobacincin Re: Rozszerzanie diety dziecka - paranoja matek 04.02.06, 18:15
      sądząc po tym co piszą nasze forumowe koleżanki mieszkające po za Polską
      wszystkie diety sa paraniocznesmile za granicą czekolada cytrusy mleko i jajka
      wcale nie powoduja kolek, nie uczulaja dzieci itp.
      podobnie rzecz się ma z naszym pokoleniem, nasze mamy często jadły i karmiły nas
      łamiąc wszelkie zasady wspołczesnej diety, a żyjemy. mnie nie zaszkodził
      schabowy w czwartym miesiącu życia (chociaz mama nigdy nie przyznała się do tego
      schabowego mojemu pediatrze - bała sięwink
      Co jeszcze na ten temat myslę? na pewno mam wyzuty sumienia, że zjadłam coś nie
      takiego (a za jakiś czas, ze podałam jakąś nowinke za wczesnie) za każdym razem
      kiedy moje dziecko boli brzuszek i na pewno jeszcze nie raz uznam siebie za
      nieodpowiedzialna i lekkomyslną - bo mamy juz takie sąsmile - ale raczej przy
      spadku z 75 centyla poniżej 3.
    • bomba001 Re: Rozszerzanie diety dziecka - paranoja matek 04.02.06, 18:25
      podstawowym pokarmiem dziecka w pierwszym roku życia jest mleko matki bądź
      mieszanka. jeżeli dziecko jest karmione piersia i źle przybiera, do 6 msc
      zycvia powinno byc dokarmiane mlekiem modyfikowanym, nie zupami i słodkimi
      kaszkami etc. młodsze dzieci nie maja w pełni rozwinietego układu trawiennego i
      nie produkuja wszystkich enzymów. nalezy sie stosować do porad DOBREGO lekarza.
      Mojemu synkowi dałam pierwsze zupy po ukończeni u przez niego 6,5 msc zycia.
      nie jest alergikiem, ale była to profilaktyka alergii i zalecenie lekarskie. na
      tym forum wydaje sie że jest swoisty wyścig "kto wcześniej". a po co?
      • martusia251 Re: Rozszerzanie diety dziecka - paranoja matek 04.02.06, 18:44
        Lekarz a lekarz. Mój mały źle przybiera na wadze. Jeden lekarz kazał zacząć
        wprowadzać sok marchwiowy i jabłko drugi stwierdził, że nie jest za tym.
        Zrobiliśmy wszystkie badania i wyszło, że ma za mało żelaza. Zdecydowałam dawać
        małemu te dwie rzeczy, jednak zupki, kaszki i inne rzeczy zacznę dopiero po 6
        miesiącu. W sumie został tylko miesiąc. Myślę, że jeżeli dziecko dobrze
        przybiera na wadze, nic niepokojącego nie dzieje się to nie ma sensu podawać
        innego jedzenia niż mleko matki. Jeżeli chodzi o nasze pokolenie to jednak ja
        mam problemy jelitowe i dlatego mam nadzieje, że moje dziecko nie będzie ich
        miało.
    • figrut Re: Rozszerzanie diety dziecka - paranoja matek 04.02.06, 18:36
      Lizbetka, ja jestem ta nieodpowiedzialna matka, ktora dwutygodniowemu
      noworodkowi mimo karmienia piersia, podawala tarte jabluszko. Przez matki
      poradnikowo doskonale bylam przez to wykleta - ech, jaka ze mnie matka glupia i
      nieodpowiedzialna. No coz, podawalam tarte lyzeczka jablko, zeby ulatwic dziecku
      zrobienie kupki [mial zaparcia] - to do matek doskonalych nie docieralo - jak
      tak mozna, dziecku karmionemu piersia podawac owoce przed uplynieciem
      przepisowych 6 miesiecy ???! Wogole karmie dzieci absolutnie nietabelkowo. Nie
      przerazila mnie skaza bialkowa u corki, wysypka po cholera wie czym u
      najmlodszego i napojenie kilkumiesiecznego szkraba przez babcie coca cola - coz,
      babcia stwierdzila ze upal, dziecku chcialo sie pic, wiec dala to, co miala
      akurat pod reka - no i wyobraz sobie, wbrew wszelkim proroctwom znanych mi mam
      tabelkowych, dziecko w szpitalu nie wyladowalo, biegunki nie dostalo, zadnych
      wysypek i goraczek takze. No, ale musze zejsc z tym karmieniem i pielegnacja do
      podziemia, bo jeszcze mi opieke spoleczna przysla na kontrole, jako ze matka
      okrutnie wyrodna jestem. Sluchanie wlasnej intuicji nie jest dzis mile widziane,
      a moja intuicja podpowiada mi, aby z lekka wyluzowac i nie dac sie zwariowac
      przeprowadzajacym skuteczne [patrzac na procenty] pranie mozgow poradnikom.
      • lizbetka Re: Rozszerzanie diety dziecka - paranoja matek 04.02.06, 19:11
        To jeszcze raz ja smile
        Moze powiedzmy jasno - kazda matka robi po swojemu .
        Ale gdy dziecko nie przybiera na wadze to chyba to mleko mu chyba nie wystarcza
        prawda ? I
        naprawdę dziecko nie wyladuje w szpitalu jesli przed upływem tego magicznego 6
        miesiaca poda mu się kaszkę . Wpatrzenie w tableki i schematy doprowadziło w
        mojej rodzinie do sytuacji groteskowej moim zdaniem - dziecko sie nie najada ale
        matka przed półroczem nie poda mu nic innego bo schemat nie przewiduje .
        Uważam za śmieszne podawanie nowych pokarmów a zwłaszcza soków w ilości jednej
        łyzeczki na początek . Ja podałam tyle ile moja córka chciała zjeśc .

        Nie uwazam się za nieodpowiedzialna mimo że podałam mojej córce gdy miała 3,5
        miesiaca jabłko , zupke i kaszke - dzięki temu nauczyła się samodzielnie robic
        kupkę a nie za pomocą czopka . Po za tym mimo że mała była prawidłowo
        przystawiana do piersi i pokarmu miałam dużo nie przybierała prawidłowo na
        wadze . Mleka modyfikowanego nie chciała wziąc do buzi . A zupki i kaszki owszem

        i jeszcze jedno . Byłysmy karmione mlekim z mąka , dostawałysmy soczki od 3
        tygodnia życia , a jakoś w naszym pokoleniu mniej jest alrgików , niż wsród
        pokolenia naszych dzieci , karmionych wyłacznie piersia do 6 miesiaca życia .
        nasze dzieci dostaja późno gluten , mleko krowie , soki , cytrusy i czekoladę a
        mimo to co drugie dziecko to alergik . dziwne , prawda ?
        Lizbetka
        • mika_p Re: Rozszerzanie diety dziecka - paranoja matek 04.02.06, 19:19
          Taaak... tylko ile samochodów jeździło po drogach 25 lat temu, a ile jeździ
          teraz? Ile konserwantów wpychano do jedzenia wtedy, a ile teraz? O ile łatwiej
          było wtedy o jajka od kur chodzacych po trawie niż teraz?

          A dziecko, które nie przybiera na wadze, powinno miec przede wszytskim zrobione
          badania, dlaczego nie przybiera, a nie od razu bez zadnej diagnozy dostac
          kaszkę - tym bardziej, ze nie jest to pierwsze dziecko tej matki, tym bardziej,
          ze nie jest to noworodek z którym moga byc problemy przystawieniowe.

          A jak byś miała alergika to przy drugim prawdopodobnie tez bys chuchala
          dmuchała i uwazała na to co podajesz.
        • ajka1 Re: Rozszerzanie diety dziecka - paranoja matek 04.02.06, 19:31
          dokładnie każda matka robi po swojemu, ja nigdy się nie stosowałam do żadnych tabel tylko dawałam to co uważałam za stosowne i moje dwie córy to okazy zdrowia bez żadnych alergii. W życiu nie widziały biszkoptów bezglutenowych, kisiel i budyń robiłam od razu z torebki itd.
        • jakw Re: Rozszerzanie diety dziecka - paranoja matek 05.02.06, 02:13
          lizbetka napisała:

          > Ale gdy dziecko nie przybiera na wadze to chyba to mleko mu chyba nie wystarcz
          > a
          > prawda ?
          Sama napisałaś, że "przybiera coraz mniej", czyli jednak przybiera.
          Moje też z m-ca na m-c przybierały coraz mniej, starsza to pomiędzy 7-8 m-cem
          to, o zgrozo!, przybrała 0 g. Twoim zdaniem powinnam w tym momencie rozpocząć
          metodyczny tucz dziecka - bo "dziecko musi przybierać na wadze"? A może
          przyczyną słabego przybierania na wadze jest słaby apetyt i wpychanie kaszki
          wcale go nie polepszy?

          > Wpatrzenie w tableki i schematy
          Sama też jesteś wpatrzona - w centyle.

          > Uważam za śmieszne podawanie nowych pokarmów a zwłaszcza soków w ilości jednej
          > łyzeczki na początek
          To podaj córce michę dobrej grochówki i dopiero potem sprawdzaj reakcję

          > Nie uwazam się za nieodpowiedzialna mimo że podałam mojej córce gdy miała 3,5
          > miesiaca jabłko , zupke i kaszke - dzięki temu nauczyła się samodzielnie robic
          > kupkę a nie za pomocą czopka .
          Moje obie 1-sze jedzenie inne od mleka piersiowego dostały jak miały 5.5 m-ca -
          kupę zawsze robiły bez żadnego wspomagania.

          >Po za tym mimo że mała była prawidłowo
          > przystawiana do piersi i pokarmu miałam dużo nie przybierała prawidłowo na
          > wadze .
          A ciekawe dlaczego? Bo skoro twierdzisz że pokarmu miałaś dość i karmienie też
          było ok to przyczyną problemów z przybieraniem na wadze może nie był "niedojadanie"?

          >
          > i jeszcze jedno . Byłysmy karmione mlekim z mąka , dostawałysmy soczki od 3
          > tygodnia życia , a jakoś w naszym pokoleniu mniej jest alrgików , niż wsród
          > pokolenia naszych dzieci , karmionych wyłacznie piersia do 6 miesiaca życia .
          > nasze dzieci dostaja późno gluten , mleko krowie , soki , cytrusy i czekoladę a
          > mimo to co drugie dziecko to alergik . dziwne , prawda ?
          A ja powiem tak: soczki dostawałam od 3 tyg życia, zupki gdzieś od 2 m-ca.
          Jestem porządnie uczulona na selera, trochę mniej na marchewkę, pietruszkę i
          jabłko - typowe składniki soczków i zupek.
          Mój brat cioteczny to przez cały okres wczesnego dzieciństwa miał jakieś
          wypryski (teraz pewnie by mu rozpoznali skazę białkową albo coś w tym stylu)
          I znam trochę osób z pokolenia mojej mamy , i z mojego pokolenia też, będących
          alergikami. Wygląda na to, że teraz po prostu lekarze zbyt często rozpoznają
          alergię, nawet tam, gdzie jej nie ma, a x lat temu o alergiach wogóle nie
          słyszeli, w związku z tym nikt tej alergii nie miał.
          A żadna z moich 2 córek, póki co, alergikiem nie jest.
        • przeciwcialo Re: Rozszerzanie diety dziecka - paranoja matek 06.02.06, 14:02
          Mój syn jak miał 3,5 mca dostawał sok i zupe ( prosty skałd) bo miał potworne
          zaparcia. Teraz wiem że to była alergia na mleko które ja piłam. Wczesne
          wprowadzenie innego jedzenia mu nie zaszkodziło. Pije bebilon pepti a z kupkami
          żadnych problemów nie ma.
          Mysle że zdrowy rozsądek przede wszystkim. Każde dziecko jest inne. Tabele
          wskazują ale nie nakazują.
    • mamapiotra Re: Rozszerzanie diety dziecka - paranoja matek 04.02.06, 19:30
      kazdy ma swój rozum i powinien go uzywac.
    • mikanm Re: Rozszerzanie diety dziecka - paranoja matek 04.02.06, 19:45
      Pozwalniajcie lekarzy i specjalistów od żywienia! Ja nie wiem po co oni sie tak
      męczą. Przecież każda matka wie lepiej i "robi po swojemu".
      • mmala6 Re: Rozszerzanie diety dziecka - paranoja matek 04.02.06, 19:55
        ale po co te nerwy.Przeciez te wszystkie schematy i tabele sa ORIENTACYJNE, w
        dniu skonczenia 4-6-9 miesiaca nie dzieje sie w dziecku nic magicznego co
        pozwala mu jesc mieso/ananasa/czekolade a co dzien wczesniej mu nie
        pozwalalo.Dziewczyny, troche luzu.Czy Wy restrykcyjnie przestrzegacie SWOJEJ
        diety? liczycie kalorie, odmierzacie gramy tluszczu, lyzeczki cukri itp.
        Nie mowie o przypadkach skrajnych, kiedy dziecko jest powaznie chore i naprawde
        trzeba uwazac co mu sie daje.Ale wiekszosc dzieci jest zdrowa, wbrew temu co
        mogloby sie wydawac na tym forum.
        • agnieszkas72 Re: Rozszerzanie diety dziecka - paranoja matek 05.02.06, 00:52
          Uważam,że dziecko które "niknie" w oczach i wygląda na chore należy badać i
          leczyć,a nie dokarmiać podając pokarmy niepotrzebne na danym etapie rozwojowym.O
          zdrowiu dziecka nie decyduje tylko waga,przyrosty mogą być malutkie,ale dziecko
          jest przy tym pogodne,ma ładną skórę,dobrze się rozwija pod względem
          psychicznym..Wtedy presja na tuczenie może narobić więcej szkody niż
          pożytku.Waga urodzeniowa i przyrosty w pierwszych miesiącach życia nie są
          miarodajne jeśli chodzi o określanie,jakim typem "jedzeniowym" będzie dane dziecko.
          Jeśli chodzi o rozszerzanie diety,sądzę,że większość matek robi to,bo im się
          nudzi,chcą przyspieszyć w jakiś sposób rozwój dziecka,jest też mit,że dziecko
          karmione tylko mlekiem do 7mies.nie bedzie chciało nic innego.Po okresie
          wczesnoniemowlęcych kolek u moich dzieci byłam tak szczęśliwa karmiąc piersią
          wreszcie słodkie,uśmiechnięte aniołki,że wcale mi się nie spieszyło do babrania
          się w zupkach i papkach.Startowaliśmy z warzywami i owocami nawet w 8
          miesiacu,bez specjalnych problemów.
          Jeśli chodzi o alergie to uwazam,że w Polsce jest nadwykrywalność,pediatrzy
          potrafią nawet bakteryjne zstany zapalne skóry mylic ze skazą atopową.Raczej
          szybko urozmaicałam dietę dzieci, jak już jadły np.jogurtem,serem,jajkiem ale
          nie uważam,że jest dobrze,jak niemowlę je "śmieciowe"jedzenie typu kisiel z
          torebki,który nie ma w sobie śladu jakiejkolwiek wartości odżywczej.
          • mama_kotula Re: Rozszerzanie diety dziecka - paranoja matek 05.02.06, 01:12
            agnieszkas72 napisała:
            > Jeśli chodzi o alergie to uwazam,że w Polsce jest nadwykrywalność,pediatrzy
            > potrafią nawet bakteryjne zstany zapalne skóry mylic ze skazą atopową.

            Do tego dodam, że - jak wynika z moich obserwacji zarówno na forum, jak i wśród
            pacjentów pewnego pediatry - posiadanie alergii jest modne, diabli wiedzą
            dlaczego, dochodzi do takiej paranoi, iż matki w piaskownicy licytują się,
            które dziecko bardziej uczulone i na co, a jak ktoś powie, że dziecko nie
            wykazuje żadnych skłonności do nietolerancji pokarmowych, patrzą jak na ufo,
            bo "przecież teraz każdy coś ma".
            Co do meritum wątku, mam refleksje odnośnie zaniku intuicji u matek. Schematy,
            tabelki, gazetki, algorytmy postępowania, w które t.r.z.e.b.a wtłoczyć dziecko,
            bo inaczej robisz mu krzywdę. Analizowanie każdego ruchu dziecka ("mam problem,
            moje dziecko rusza rączką i nóżką, czy coś się dzieje?", "bije piąstką w
            podłogę, czy mam iść do neurologa?", porównywanie jego rozwoju z rówieśnikami,
            dzwonienie do lekarza z każdą za przeproszeniem pierdołą typu pojedyncza
            krostka na dupce czy sen o 20 minut dłuższy niż zazwyczaj, doszukiwanie się
            właśnie wspomnianych alergii, wzmożonych napięć mięśniowych, chęć
            przyspieszenia rozwoju motorycznego, bo nie zgadza się z tabelkami. Gdzie ten
            słynny instynkt, intuicja?
            Być może zanikła w momencie przeładowania nadmiarem informacji i nadmiarem
            wolnego czasu u matek. Nasze babcie miały po 4, 5 dzieci i tak sobie myślę, że
            nie miały czasu na analizowanie, którą rączką dziecko macha podczas karmienia
            czy w którym miesiącu dziecko dźwiga klatkę piersiową na wyprostowanych rękach.
            Sytuacja opisana w poście tytułowym, kryje w sobie pułapkę, o dziwo na
            niekorzyść jego autorki. Intuicja matczyna autorki wątku bowiem padła
            ofiarą "terroru przybierania na wadze", wg którego liczą się tylko równomierne
            przyrosty wagowe (bez obserwacji innych cech dziecka, np. czy jest pogodne, czy
            dobrze się rozwija), a jeśli dziecko "źle przybiera", jest to równoznaczne z
            tym, że się nie najada. Mam poczucie, że właśnie to matka owego "niknącego w
            oczach" dziecka ufa swojej intuicji, twierdząc, iż się najada, i widocznie tak
            jest, a słabe przybieranie na wadze może mieć podłoże chorobowe, czy po
            prostu "ten typ tak ma" (jak np. jest w przypadku mojej córki).
            • dagu75 Re: Rozszerzanie diety dziecka - paranoja matek 05.02.06, 11:54
              Moja starsza córeczka ma alergię, na szczęście już z niej wychodzi ( ale łapie
              wziewną)ale z przyjemnością oddałabym ją za skarby świata ( alergię, nie
              córeczkę) tym mamom z piaskownicy, daj adres, plissmile))
      • figrut Re: Rozszerzanie diety dziecka - paranoja matek 05.02.06, 01:41
        mikanm napisała:

        > Pozwalniajcie lekarzy i specjalistów od żywienia! Ja nie wiem po co oni sie tak
        > męczą. Przecież każda matka wie lepiej i "robi po swojemu".
        No wiesz, pomysl nie glupi. Ludzkosc przez tysiace lat dawala sobie rade bez
        tabelek zywieniowych, kosmetykow renomowanych firm itp. . Chwale nauke, ale
        niestety korzystanie z niej powinno miec pewien umiar. Przez brak umiaru,
        lekarze [nauka] szafuja antybiotykami ktore mialy za zadanie ratowac ludzkie
        zycie - przepisuje sie je nawet przy przeziebieniu. Fizyka nuklearna miala
        pomagac ludzkosci - przez brak umiaru juz zostala wykorzystana do niszczenia
        ludzkosci. Higiena miala zapobiegac epidemii - nadmiar szkodzi dzieciom, ich
        organizmy nie potrafia sie obronic przed zwyklymi bakteriami, ktore nie
        szkodzily naszym pra przodkom. Przykladow z zycia wzietych mozna by mnozyc w
        tysiace. Jesli chodzi o scisle, zywieniowe trzymanie sie tabelek stworzonych
        przez specjalistow, to powiedz mi, ktore z nich sa wlasciwe ? Przede mna lezy
        ksiazka o zywieniu niemowlat z 1963 roku - make pszenna wprowadza sie wedlug
        niej w drugim miesiacu zycia dziecka [to tylko JEDEN przyklad odmiennosci z
        dzisiejszymi zaleceniami] - ksiazka pisana jest przez lekarzy pediatrow i
        dietetykow. Mam Poradnik Gospodyni Domowej z 1970 roku - tu jest napisane, ze
        podczas karmienia piersia wlasnego dziecka, na twarz [swoja] trzeba zalozyc
        maseczke z gazy i dokladnie myc piersi woda i szarym mydlem przed kazdym
        karmieniem [z wiadomych powodow - BAKTERIE]. Karmic co trzy godziny, nie
        czesciej, aby zoladek mogl odpoczac, no i karmic przez najwyzej 20 minut.
        Poradnik zatwierdzony przez pediatrow i specjalistow zywieniowych [miedzy
        innymi, bo sa tu nawet teksty o plukankach pochwy woda z octem po stosunku w
        celach antykoncepcji]. Karmienie piersia [wedlug tego poradnika] dziecka powyzej
        6 miesiecy - moze byc szkodliwe dla dziecka. Jako mleko dla dzieci, poleca sie
        tzw. mleko niebieskie [czyli zwykle, niemodyfikowane mleko w proszku], lub mleko
        od dobrego gospodarza. Tabele zywieniowe z okresu kiedy urodzila sie moja corka
        [1990 rok], takze baaardzo odbiegaja od dzisiejszych norm zywieniowych. Oswiec
        mnie prosze, ktore z tych porad [wszystkie napisane przez specjalistow] sa
        wlasciwe, bo ja juz sie w tym wszystkim nieco pogubilam. Czy to te z lat
        60-tych, 70-tych, 90-tych, dwutysiecznych, czy moze te, ktore beda za 10, 20, 30
        , a moze 40 lat ???????
        • mikanm Re: Rozszerzanie diety dziecka - paranoja matek 05.02.06, 07:46
          Ludzie, co to za dziwna tendencja podpierania się tym "co było kiedyś". Kiedyś
          była tetra, nie było internetu, ulicami jechały 3 samochody na godzinę. Tabele
          żywieniowe też były inne! Jeżeli chcesz karmić dziecko wg tabel z lat 70 to
          proszę bardzo. Moja matka karmiła mnie tylko za dnia bo w nocy nie można było. I
          dawała mi ogórkową gdy miałam pół roku. Ależ stosuj się do tego, ja niczego
          nikomu nie wypominam.
          Nie jestem też zwolenniczką ślepego gapienia się w tabele żywieniowe
          jakiekolwiek by były. Dziecko i tak ma swoje upodobania i na siłę się go nie
          nakarmi np marchewką bo powinno, skoro ono akurat tego nie lubi.
          Jednak sądzę że ci lekarze i żywieniowcy od czegoś wkońcu są, pracują, wyliczają
          (nie mówię oczywiście że zawsze są nieomylni). Trzeba brać pod uwagę znak
          naszych czasów - skażone środowisko, konserwanty wszędzie. Dlatego tym bardziej
          teraz trzeba uważać z wszelkimi nowościami,bo potem może to zaowocować alergią.
          nawet nie za rok czy dwa, ale np za 10.
          Gdyby dzieci mogły jeść od razu przeciery, i pić soki, to natura nie dałaby
          kobietom mleka w piersiach, a mieszanki mleczne też nie byłyby potrzebne.
          Niech każda matka karmi swoje dziecko jak chce. Jeżeli chcesz karm dziecko które
          ma 2 tyg. jabłkiem i chwal się tym, że nie jesteś paranoiczką tak jak niektóre
          inne. Ale pozwól też matkom - paranoiczkom karmić dziecko po swojemu. Żyj ale
          pozwól też żyć innym.
          I jezeli tak ci odopwiada to co "było kiedyś" to żyj tym - jeździj bryczką, nie
          używaj dezodorantów (ich też kiedyś nie było) i stosuj sobie tabelki z lat 70.
          • figrut Re: Rozszerzanie diety dziecka - paranoja matek 05.02.06, 10:38
            Ha, jak widze, odwolujesz sie do natury, a jednoczesnie potepiasz ja bo
            :matczyna intuicja [oczywiscie ta, bez skrzywienia poradnikowego] jest glupia,
            madrzejsi od tej natury sa lekarze i zywieniowcy, natomiast karmienie piersia
            jest wlasciwe - dlatego, ze natura jest madrzejsza [a moze dlatego, ze w chwili
            obecnej jest to zgodne z zaleceniami lekarzy i zywieniowcow, co ???]. Nie mozna
            sluzyc kilku bogom naraz, obierz w koncu jakis kierunek i nie zaslaniaj sie
            nauka dla wlasnych potrzeb. A, a co do mnie - kieruje sie tym, w jakim kierunku
            idzie nauka przyszlosci.
            • mikanm figrut 05.02.06, 11:05
              Nie bądź taka napastliwa! Nie uważasz że matczyna intuicja czasem zawodzi? Nigdy
              się nie pomyliłaś?
              Nie piszę wcale że żywieniowcy są mądrzejsi od matek. Moim zdaniem najlepsze
              jest wypośrodkowanie, nie kierowanie się ślepo ani jednym ani drugim - po prostu
              obserwacja dziecka i dostosowywanie się do jego potrzeb.
              Wkurza mnie tylko gdy jeden matki wyzywają drugie od paranoiczek tylko dlatego
              że tamte wprowadzają pokarmy później i "inaczej" niż większość.
              Nie uważam też że terror laktacyjny jest dobry - sama od początku karmiłam
              dziecko mieszanie i piersią i butelką. Bo gdybym właśnie posłuchała doktorów to
              wylądowałabym w wariatkowie. Ale - paradoksalnie - matki przeginają też w drugą
              stronę - tak jak pisała któraś z dziewczyn udoraślają dziecko na siłę.
              skoro kierujesz się "nauką przyszłości" to po co przytaczasz stare normy
              żywieniowe, po co było się w ogóle do tego odnosić? Kiedyś dzieci miały inne
              żołądki, mój mąż wychował się od samego początku na rozcieńczonym krowim mleku
              (zgroza prawda?) i nic mu nie jest. Prawda jest jednak taka, że już bedąc w
              ciąży faszerujemy nasze dzieci róznymi świnstwami i chyba ostrożność jest
              wskazana. Nie lepiej dmuchać na zimne?
              Nie wyzywajmy się od paranoiczek, nie potępiajmy tego że ktoś inaczej karmi,
              jeżeli dziecko jest zdrowe (a przecież spadki wagi się zdarzają, mój mały gdy
              ząbkował prawie w ogóle nie jadł a był na 75 centylu) nie widzę powodu żeby się
              obrzucac obelgami.
              Nie chodzi o "słuzenie kilku bogom" tylko o zdrowy rozsądek.
              I na litość boską przestańmy ciągle wspominać co było kiedyś! Teraz są zupełnie
              inne czasy.
              • figrut Re: figrut 05.02.06, 12:58
                A, a co do mnie - kieruje sie tym, w jakim kierunku
                idzie nauka przyszlosci.
                Nauka przeprasza sie wlasnie z natura. Tyle lat rozwoju cywilizacji, tyle
                badan naukowych, tyle naukowych wytycznych - i wszystko to bierze w leb w
                starciu z tysiacletnia madroscia. Przytoczylam przyklady zalecen specjalistow z
                roznych dziesiecioleci, nie po to, aby ktokolwiek zaczal je stosowac, ale
                jedynie w celu uswiadomienia - jak to przez zaledwie kilka dziesiecioleci
                probowano matki i dzieci wcisnac w ramki specjalistow. Jak by nie patrzec, to co
                kiedys specjalisci uwazali za wlasciwe i zdrowe, teraz specjalisci uwazaja za
                niewlasciwe i nie zdrowe. Co pokolenie innych specjalistow, to inne normy - z
                tym wszystkim wygrywa jedynie natura - matczyna intuicja WLASNA. Moim
                zdaniem najlepsze
                > jest wypośrodkowanie, nie kierowanie się ślepo ani jednym ani drugim - po prost
                > u
                > obserwacja dziecka i dostosowywanie się do jego potrzeb. - no i wlasnie o
                to chodzi, o tym wlasnie pisalam przy zachowaniu umiaru korzystajac z
                dobrodziejstw nauki. Ale - paradoksalnie - matki
                przeginają też w drugą
                > stronę - tak jak pisała któraś z dziewczyn udoraślają dziecko na siłę.
                Zapewniam Cie, ze te matki karmiace swoje dzieci nietabelkowo, nie faszeruja
                swoich dzieci samymi swinstwami - karmiemy je zgodnie z wlasna intuicja, a to
                znaczy, ze zwracamy uwage na to, aby jedzenie naszych dzieci bylo zdrowe. Nie
                wyglada to wcale tak, ze nasze dzieci [niemowlaki] dwa razy w tygodniu futrujemy
                bigosem, grochowa i chipsami [o, a tak na marginesie - zadne z moich dzieci
                chipsow nie je, nawet 15 latka - w przeciwienstwie do wielu trzylatkow - na
                przyklad mam tabelkowych].My po prostu nie panikujemy, gdy dziecko zje cos
                innego niz powinno i kazda z nas cos innego w roznym czasie wprowadza do diety
                swoich dzieci. Owszem, podawalam moim dzieciom w okresie noworodkowym tarte,
                surowe jabluszko - aby pomoc dziecku zrobic kupke. Zreszta jablko podawalam
                przez caly okres niemowlectwa. Nie spanikowalam gdy babcia dala dziecku coca
                coli, a gdzies na forum przeczytalam spanikowany watek o herbacie podanej
                poltoraroczniakowi.
                Wiesz, nie uwazam kazdej matki tabelkowej za paranoiczki, ale niektore swoimi
                wypowiedziami wzietymi niemal zywcem z poradnikow "zoladek niemowlecia nie jest
                przystosowany do zaakceptowania.... ; ... pokarm matki jest.....; itd, itp. .
                Czasami odnosze wrazenie, ze te matki nie mysla samodzielnie, a zeby bylo
                smieszniej, zdecydowana wiekszosc niby mimochodem przebakuje cos o wlasnych
                studiach, wyzszym wyksztalceniu, pracy magisterskiej - ciekawe, kto im pisze
                prace, skoro spraw dotyczacych zywienia i wychowywania dzieci nie potrafia
                wyrazic wlasnymi slowami, ale ucza sie na pamiec z poradnikow. > Nie bądź taka
                napastliwa! Nie uważasz że matczyna intuicja czasem zawodzi? Nigd
                > y
                > się nie pomyliłaś?
                No wlasnie, jak narazie matczyna intuicja nie zawiodla mnie nigdy - zawiedli
                mnie lekarze. Zamiast kierowac sie wlasna intuicja i nie podawac przepisywanych
                mojej corce antybiotykow, sluchalam lekarzy. Przy niemal ze kazdej infekcji
                wirusowej przepisany miala antybiotyk, a ja glupia podawalam wszystkie - bo tak
                przepisali lekarze, a oni w tym kierunku sie uczyli. Gdybym posluchala wtedy
                swojej intuicji, ktora mowila mi ze kiedys antybiotyki stosowalo sie dla
                ratowania zycia, a nie na wirusowe zapalenie oskrzeli [infekcja ktora
                przecietne, polskie dziecko przechodzi dwa razy w roku], dzis mojej corce
                wystarczyla by cherbatka malinowa i cieple lozko, a nie kolejny antybiotyk -
                podany dzieki oslabieniu przez podawane wczesniej antybiotyki - bledne kolo, bo
                lekarze wiedzieli lepiej.
                forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=36737
    • malinka255 Re: Rozszerzanie diety dziecka - paranoja matek 05.02.06, 07:58
      To jest akurat taki przypadek, nie koniecznie trzeba ta mame potępiac, może by
      wiele innych powodów, przez które to dziecko nie przybiera-choroba niewykryta w
      środku, uwarunkowania genetyczne, taka uroda, itp...
      Ja własnie jestem zwolenniczką takiego przestrzegania karmienia-powiem więcej-
      ja nie rozumiem mam, które za wszelką cenę chcą i karmią dziecko czymś, czego
      nie powinno jeszcze w tym wieku jeśc. To takie "udoroślanie" dziecka, np. dacc
      dziecku grochówke, kapusniak, za wczesnie cokolwiek -banana itd. Tego nie
      rozumiem.

      malinka
      • dagu75 Re: Rozszerzanie diety dziecka - paranoja matek 05.02.06, 12:04
        Moja starsza jest alergikiem, w związku z tym półrocznemu erykowi ostrożnie
        dawkuję nowości, perzez co jestem osaczona przez mamy ( własną i męża), trochę
        męża.( Bo jak Krzyś miał pół roku, to już dostawał kapuśniaczek, a dlaczego nie
        można eryczkowi podać zupki pomidorowej ze śmietanką, a dlaczego nie zetrzeć
        jabłuszka ze sklepu itp) Ale twardo się trzymam, mam mleko, jestem pewna, że
        wypija wystarczającą ilość, plus słoiczki z podstawowymi warzywkami i owocami.
        A co do diet w Europie. Dla niektórych krajów cytrusy są owocami krajowymi i
        dlatego mogą być one włączone do diety. U nas nie.
        A co do udoraślania dziecka, to zgadzam się z tobą, malinka, po co ( ale z
        drugiej strony jak ładnie to brzmi w piaskownicy - mój pięciomiesięczny synek
        sam je bananika i pięknie chodzi...smile) ) .
        Trzymam kciuki za znajomą mamę Lizbetki i życzę jej wytrwałości w odpieraniu
        ataków.
    • bomba001 no nie wiem 05.02.06, 13:06
      ja tam nie wiem- moze intuicjatej matce podpowiada że dziecu nic innegonie
      trzeba? a jak niemowle karmione piersia źle przybiera, to mu się podaje
      do "poduczenia" mleko modyfikowane.
      a jeżeli chodzi o argumenty figrut- dla mnie to paranoja... niemowle karmione
      pirsia z zaparciami- na pewno wymaga to porady lekarsiej, a nie podawania
      czegoś tam. możnateż było papieroska zapalic i podmuchać, podobno pomaga na
      zaparcia. ciekawe, czy od razu by umarło. może by przeżyło.
      dzięki tym wskazówkom wyśmiewanym zywieniowym (zgadzam sie nb ze należy je
      stosowac orientacyjnie, w wielu kerajach sie różnią), higienie etc
      ograniczyliśmy śmiertelność niemowląt. wyelimiowaliśmy wiele chorób. pewnie, że
      można sie do nich nie stosować, może dziecko przeżyje;// (celowo
      przejaskrawiam!). o szkodliwości wielu rzeczy dowiadujemy sie po wielu latach:
      patrz na ekspetymenty państwo Curie, tudzież na szkodliwość azbestu. nie
      wszyscy umarli, ale wielu osobom na pewno to zaszkodziło. po prostu o tym nie
      wiedziano wcześniej. ja tam stosuję sie w imię najlepiej pojętego interesu
      dziecka do wskazań lekarskich i ogólnie śiatowo przyjętych norm (wprowadzanie
      mleka glutenu). jeżeli wprowadzi się poźniej, to nic sie nie stanie, wcześniej-
      może... dlaczeg mam ryzykować.
      a propos intuicji matki: byłam kiedyś na ostrym dyżurze w szpitalu dziecięcym,
      matka przyszła ze skrajnie odwodnionym dzieckiem. lekarz krzyczy (dziecko
      prawie w stanie agonalnym) do wyrażnie dobrzeubranej i wykształconej matki:
      dlaczego przychodzi pani dopiero teraz??? a ona: bo mi się wydawało, że nie
      jest źle, że sobie sama poradzę... czyli jakas intuicja. chyba jednak była złym
      doradca. intuicja powinna byc poparta rozsądkiem, a tego wielu osobom brak.
      życzę wytrwałości matce, która czeka z podaniem dziecku pokarmu, którego ono
      nie jest w stanie starwić. wbrew opiniom tym, którzy podaja zupy od 2 tyg czy
      jkoś tak.pzdr,
      • figrut Re: no nie wiem 05.02.06, 13:22
        > a jeżeli chodzi o argumenty figrut- dla mnie to paranoja... niemowle karmione
        > pirsia z zaparciami- na pewno wymaga to porady lekarsiej, a nie podawania
        > czegoś t
        No widzisz, to tarte jabluszko to z porady malzenstwa - pielegniarki i
        lekarza - ktorzy w czasie wojny leczyli polakow tym, co bylo skuteczne z natury,
        z powodu braku dostepu do lekarstw. To z ich opowiadan dowiedzialam sie, ze na
        zaparcia u noworodka skuteczne i bezpieczne jest tarte, surowe jabluszko, a na
        rozwolnienie - prozone w piekarniku. Ta paranoiczka figrut jest matka trojki
        dzieci, ale rewelacyjnym zdrowiem moze sie pochwalic tylko przy dwojce mlodszych
        dzieci - przy tych, gdzie zaufala sobie, a nie CALKOWICIE lekarzom.
        • bomba001 Re: no nie wiem 05.02.06, 13:41
          zwracam honor, to na pewno dobra kombinacja lekarskasmile) nie wiem, czy na pewno
          są to zalecenia aktualne po wojnie, ale nie jest to tematem sporusmile) jeszcze po
          wojnie placzącemu niemowlakowi podawało sie wywar z maku, albo gałganek
          nasączony spirytusem... dobre, prosto z natury, nie wiem czemu od tego
          odeszliśmy... nie podważam twoich kwalifikacji matki, prawo wielkich liczb
          mówi, że nawet te niemowlaki na maku i spirytusie mogły wyrosnąć na zdrowych
          ludzi (sama takich znam!). ale intuicja popatra rozsądkiem i wyśmiewanymi
          dowodami naukowymi mi mówi, że ja w imie dobra dziecka żadnego ze specyfików
          bym nie zastosowała.
          to dobrz, nb, że nie zawsze ufasz lekarzom. muszę powiedzieć, że sama to czasem
          robię, nie podając antybiotyku przepisanego przez konowała z przychodni
          weekendowej. ale mam lekarza, któremu ufam, i staram sie to z nim skonsultować
          zaraz po weekendzie. niestety, pamietam, ajk mnie intuicja starsznie zawiodła:
          synek kaszlał, wydawało mi się, że mu lepiej, po tygodniu bladł etc, poszłam do
          naszego lekarza,a on mi mówie, że mały ma pewnie już drugi tydzień zapalenie
          płuc... po tym wydarzeniu, nie ufam mojej intuicji. najwyżej wyjde na głupa,
          jak z moim kichajacym niemowlakeim latam, żeby zobaczyli czy nie ma zapalenia
          płuc. SZLABAN NA INTUIJE< CHYBA ZE PODPOWIADA BYCIE ostrażnym
          • agnieszkas72 do Figrut 05.02.06, 19:25
            Jestem tabelkową paranoiczką bez intuicji i mamą czwórki zdrowych dzieci.Jeden
            mój syn karmiony piersią robił 8 kup dziennie,drugi 1 na 10 dni.Przyznaję się że
            przyswoiłam z gazety "Dziecko" info,że dzieci karmione piersią nie mają ani
            zaparć ani z reguły biegunek i nie podawałam niczego nie przejmujac sie pustymi
            pieluchami.Prawdę mówiąc,nie wierzę w żadną intuicję-wszystkie
            polegamy,zwłaszcza w początkach naszego macierzyństwa,na radach i wsparciu
            innych ludzi,których uznajemy za autorytety.Sama tego nieszczęsnego jabłka nie
            wymyśliłaś.
            A jesli chodzi o założycielkę wątku,sama ma powazne kłopoty z karmieniem dziecka
            na co wskazuje jej gigantyczny wątek o niejadkach,więc nie rozumiem dlaczego
            potrafi tak niedobrze oceniać inną matkę.
            • figrut Re: do Figrut 06.02.06, 01:07
              Trafilas chyba pod zly adres z tym karmieniem piersia. Laczna suma lat mojego
              karmienia piersia jak do tej pory wynosi 6 lat i 21 miesiecy, w tym przez 19,5
              miesiaca dwojke. Planuje jeszcze przez 15 miesiecy [najmlodszego tez do trzech
              lat]. Karmie piersia, bo uwazam to za sluszne, bo tak karmily matki przez
              tysiace lat, a nie dlatego, ze tak uwazaja specjalisci od zywienia niemowlat. 15
              lat temu nie bylo nacisku na karmienie naturalne, ja jednak kierowalam sie tym,
              ze tak robily nasze pra matki i dzieki temu ludzkosc mimo braku dzisiejszej
              medycyny przezywala i mnozyla sie. Zgadza sie, dzieci karmione piersia moga
              robic kilka kupek dziennie, a moga tez robic raz na 10 dni. Problem nie w
              czestotliwosci, ale w konsystencji. Jesli Twoje dziecko - noworodek - robilo by
              przyslowiowe kozie bobki [drobna wada genetyczna w mojej rodzinie - jakies slabo
              pracujace rzeski, czy cos takiego w jelitach], to wybrala bys leczenie
              farmakologiczne - chemia [bo to lekarz mi zaproponowal], czy tez skorzystala bys
              z dobrodziejstw natury ktore w tym przypadku byly skuteczne ??? Przyznaję się ż
              > e
              > przyswoiłam z gazety "Dziecko" info,że dzieci karmione piersią nie mają ani
              > zaparć ani z reguły biegunek i nie podawałam niczego nie przejmujac sie pustymi
              > pieluchami.
              Do Twojej wiadomosci - "Dziecko" , "Mamo To Ja" , "Twoje Dziecko" , "Mam
              Dziecko" , "Rodzice" - to miesieczniki ktore kupuje od czterech lat
              systematycznie co miesiac. Co jakis czas pojawiaja sie w nich teksty "matka
              powinna zaufac swojej intuicji" - zgodne jednak z moim sposobem myslenia.
              "Dziecko" pazdziernik 2004, nr. 10 , str.3 - ...ale - napisze teraz cos, czego
              nie powinien pisac redaktor poczytnego miesiecznika - jestem przekonana, ze
              odpowiedz na wiekszosc pytan kazdy z Was ma pod reka. Swietnie wiecie, jak
              opiekowac sie swoim dzieckiem - podpowiada Wam to serce, intuicja i rozum. Jesli
              uda Wam sie troche uciszyc lek, zdrowy rozsadek zaraz dochodzi do glosu. Wtedy
              okazuje sie, ze wiecie, kiedy trzeba dziecko szybko wziac na rece i utulic, bo
              placze przestraszone, a kiedy moze sobie troche pokwilic w lozeczku. Wiecie, ze
              wiele problemow rozwiazuje sie samych, choc czasem trzeba reagowac natychmiast i
              bez wahania. Wiecie, ze dzieci maja ogromne mozliwosci adaptacyjne i - jesli sa
              kochane - potrafia przystosowac sie do najbardziej spartanskich warunkow. To Wy
              najlepiej znacie swoje dzieci i Wy jestescie najwiekszymi ekspertami od ich
              rozumienia. I dlatego tak naprawde sama nie wiem, kto tu sie od kogo wiecej uczy
              - czy Wy od nas, czy raczej my od Was... Justyna Dabrowska
              .Prawdę mówiąc,nie wierzę w żadną intuicję Nie
              wierzysz ? Czy to znaczy, ze gdyby los rzucil Cie gdzies na bezludna wyspe [a
              takie rzeczy zdarzaja sie, choc nie czesto], to nie wiedziala bys jak masz
              opiekowac sie swoimi dziecmi ? Dziwne i bez komentarza...

              forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=36737
              • agnieszkas72 Re: do Figrut 06.02.06, 09:40
                Nie pisałam nic o karmieniu piersią.Możesz karmić 6 lat,mozesz 10,nie o tym
                mowa.Dyskutujemy o matce,która nie rozszerza diety dziecka wbrew obecnym
                standardom-właśnie takim matkom zarzucasz z poczuciem wyższości brak intuicji.A
                ja uwazam,że wszystko sprowadza się do wyboru kogo chcemy słuchać:przedwojennych
                pielęgniarek, lekarzy,tesciowej czy koleżanek z forum i co jest w tym szumie
                informacyjnym najlepszą opcją dla naszych dzieci.Twoje wybory,które nazywasz
                intuicyjnymi choć tak naprawdę nimi nie są, nie muszą być dobre dla innych.
    • mariejo Re: Rozszerzanie diety dziecka - paranoja matek 05.02.06, 21:16
      W Polsce jest tendencja ze ladne sa tylko pulchne niemowlaki daltego w sensie
      doslownym tuczy sie dzieciatka od poczatku i potem bywaja rozne konsekwencje.
      Zdajcie sobie jednak sprawe ze bledy zywieniowe nie wychodza od razu po 5 czy
      10 latach czasem ujawnic sie to moze pozniej lub w kolejnym pokoleniu. Z
      przybieraniem na wadze jest tak ze dziecko na poczatku przybiera wiecej niz
      pozniej. Co do zaparc to wiem ze niemowle na piersi moze albo robic kupe co
      pieluszke albo raz nawet na 10 DNI poniewaz pokram matki jak najbardziej
      naturalny jest dobrze przyswajalny.
      Wiem ze sa glupie matki serwujace szybko rozne dania, budyn z torebki na krowim
      mleku 3-4 mies dniemowlakowi, dosalanie sloiczkow, kielbaski z grila prawie
      rocznemu dziecku, odstatnio slyszalam o niemowlaku, ktore majac 6 mies
      dostawalo Danonki i mialo rozwalony zoladek. Kazda matka slucha porad pediatrow
      ale i tak robi to co uwaza za dobre dla swojego dziecka. Moja corka majac 7
      mies jest nadal tylko na piersi bo wytrzymuje na moim mleku 2,5 do 4h jest
      wesola i pogodna. Nigdy nie chorowala. Lada dzien zaczne rozszerzac diete. Nie
      spiesze sie bo moja pediatra twierdzi ze do 8 mies moge karmic mala bez
      uszczerbku dla jej zdrowia druga proponowala mi jabluszko w 4 mies.
      • malinka255 Re: Rozszerzanie diety dziecka - paranoja matek 06.02.06, 07:06
        brawo-popieram w 100% mariejo
        malinka
    • bomba001 do figrut 06.02.06, 08:24
      baaardzo daleko odeszłaś od tematu tego wątku ze swoimi długaśnymi wywodami. a
      ja cały czas jestem ciekawa: jakos nie pytasz o intuicje tej matki, która wbrew
      radom forumowych koleżanek odmawia udziału w tym wyścigu "kto pierwszy da
      jabłko czy budyń". piszesz za to o sobie i to duzosmile)
      • figrut Re: do figrut 06.02.06, 12:40
        > baaardzo daleko odeszłaś od tematu tego wątku ze swoimi długaśnymi wywodami.
        Polowa mojego postu to tresc przytoczona z miesiecznika "Dziecko".
    • mariejo Re: Rozszerzanie diety dziecka - paranoja matek 06.02.06, 09:21
      Uwazam ze wiecej szkody wyrzadza sie zbyt szybko rozszerzajac diete niz
      pozniej. Zreszta przy sklonnosciach alergicznych zaleca sie rozszerzanie diety
      pozniej.
    • niewinna Re: Rozszerzanie diety dziecka - paranoja matek 06.02.06, 10:00
      I jak zwykle wątek kończy się na jednym. Piersiowe mamuśki wywższają się ponad
      miarę jakie to one są supermatki bo karmią 8,9,10 5 lat i są najlepsze. Zaś
      matki , które karmią modyfikowanym rozszerzają dietę wcześniej niż w 7 miesiącu
      to kretynki narażające swoje dzieci na alergie. Dlaczego każdy wątek o żywieniu
      "piersiowe" zawsze zakrzyczą? To już staje się nudne.......
    • mariejo Re: Rozszerzanie diety dziecka - paranoja matek 06.02.06, 10:03
      kompleksy????? Dzieciom na mleku modyf rozszerza sie diete o miesiac wczesniej
      czyli 5 mies i to tez nie od rzu mleko krowie czy dorosle jedzenie.
    • pati775 Re: Rozszerzanie diety dziecka - paranoja matek 06.02.06, 11:36
      Ło matko co za dyskusja !!!
      • niewinna Re: Rozszerzanie diety dziecka - paranoja matek 06.02.06, 11:46
        też cykiem karmiłam i nie robię z tego afery a z siebie supermamuśki. A co do
        wątku głównego jak dziecko leci z 75 na 3 centyl a dziewczyna udaje , że nic się
        nie dzieje i zadowolonaz cyca no to tylko pogratulować.
        • mamajulii4 Re: Rozszerzanie diety dziecka - paranoja matek 06.02.06, 12:17
          tak czytam,czytam te wszystkie wypowiedzi i naprawdę w głowie mętlik się
          tworzy.jestem młodą mamą,moja córcia za 2 tyg kończy 5 miesiecy,to moje
          pierwsze dzieciątko i czytając wasze wypowidzi próbuje porównywać do tego co ja
          sądzę.jednak parawdą jest to że co matka to inna opinia.ja muszę napisać że
          napewno intuicja jest najważniejsza ale niegdy nie gardziłam dobrą radą innej
          matki czy tym co mówił lekarz czy poradnik.nie wiem czy to dobrze ale staram
          się być elastyczna.i myśle że ten temat został podjęty dla debaty samej w
          sobie,bo przypadek tej matki karmiacej o której pisze lizbetka trzeba
          rozpatrywac indywidualnie,mieć z nią styczność i znać całą sytuację "od
          podszewki"a nie jedno zdanie na ten temat i napewno nie nam ją osądzaćsmile
      • mama_kotula Re: Rozszerzanie diety dziecka - paranoja matek 06.02.06, 12:10
        pati775 napisała:

        > Ło matko co za dyskusja !!!

        Ło matko, cóż za niewątpliwie wiele wnoszący głos w dyskusji uncertain
        • pati775 Re: Rozszerzanie diety dziecka - paranoja matek 06.02.06, 12:18
          a myslisz ze jest jeszcze cos do dodania ? smile))
          bo jak to wszystko przeczytalam to sie zlapalam za glowe i pomyslalam "Ło
          matko" jak pomyslalam tak napisalam smile
          • mart44 A może by tak złoty środek? 06.02.06, 13:31
            pati775 napisała:

            > a myslisz ze jest jeszcze cos do dodania ? smile))
            > bo jak to wszystko przeczytalam to sie zlapalam za glowe i pomyslalam "Ło
            > matko" jak pomyslalam tak napisalam smile

            Cóż spróbuje jednak coś dodać.wink Ufam swojej intuicji, ale rozumianej jako
            podświadome wykorzystywanie swojej wiedzy. Innymi słowy - nie wierzę, że
            urodziłam się z wiadomościami na temat pielęgnacji niemowląt. Ale wierzę, że
            wszystkie podręczniki, czasopisma i posty z różnych forów (forumów?) "kotłują
            się"wink w mojej głowie, a połączone z uważną obserwacją mojego dziecka - dają
            całkiem pozytywne wyniki. Dlatego po tygodniu zabiegów zaleconych przez lekarkę
            (kąpanie w krochmalu, odstawienie nabiału i kosmetyków rumiankowych)
            stwierdziłam, że te krosteczki to żadna alergia i wyleczyłam dziecko czyszcząc
            mu buzię chusteczkami i smarując bepanthenem (w myśl zasady, że skoro działa na
            pupę to na buzię też powinnosmile). DLatego też - pomimo, że podobno jabłuszko
            takie super, gdy synek zwymiotował 2razy jabłko w 4miesiącu, odczekałam bez bólu
            do 5 - wtedy zajadał się nim już bez problemu.
            Nie śpieszę się z rozszerzaniem diety, bo to co synek już jada to już baardzo
            dużo produktów, które można łączyć na wiele sposobów. POza tym nowy owoc to
            raczej radość dla mnie niż dla niego - on, oswaja się z nimi się znacznie
            wolniej, niż bym chciała.
            Innymi słowy - moja matczyna intuicja polega na znalezieniu złotego środka
            pomiędzy ostrożnymi zaleceniami lekarzy i poradników, a potrzebami i
            możliwościami mojego dziecka. Wyniki - jak na razie bardzo dobre.smile
            • figrut Re: A może by tak złoty środek? 06.02.06, 13:50
              Bingo! Post madry, pisany przy uzyciu wlasnego rozumu, a nie wyuczonych na
              pamiec poradnikowych formulek. I wlasnie o to chodzi z ta intuicja - myslisz,
              obserwujesz swoje dziecko i z roznych informacji wybierasz to, co dla niego
              najlepsze. Nie jestes paranoiczka - jestes matka MYSLACA [a nie matka za ktora
              mysla poradniki].
              • jadrom Re: A może by tak złoty środek? 07.02.06, 23:58
                Zgadzam się absolutnie z każdym stwierdzeniem firgut. Nie trzeba sięgać do
                poradników sprzed lat, aby stwierdzić rozbieżności w podejściu do karmienia
                niemowląt. Rozbieżności nadal są, w zależności od kraju - różne szkoły, a
                przecież żyjemy w tych samych czasach, rodzimy tak samo zbudowane dzieci, tylko
                żyjemy w różnych punktach kuli ziemskiej. Np. na Malcie po skończeniu przez
                malucha 2 miesięcy podaje się wyciskany sok ze świeżych pomarańczy i dzieci
                jakoś tam żyją, rosną i są zdrowe, w Niemczech wprowadza się wcześniej niż u
                nas produkty zawierające gluten - też żyją. Wreszcie wszechobecny w Polsce
                terror laktacyjny - chociażby dziecko miało się zadarapać do krwi, bo coś mu
                nie pasuje w Twoim pokarmie (może jest po prostu uczulone na pokarm matki, a
                nie na żaden jego składnik), pomimo restrykcyjnej diety eliminacyjnej
                stosowanej przez karmiącą - masz karmić dalej, aż do wykończenia siebie (matka
                przez rok je ryż z indykiem, ma anemię, wypadają jej włosy, psują się zęby,
                chodzi szara), dziecko jest czerwone, podrapane, udręczone, ale jak chcesz
                przejść na butelkę - wyrodna matka, wygodna, feee...
                Ja tak katowałam się dietą eliminacyjną, lekarze zalecali kolejne eliminacje,
                tak, że powinnam żywić się tylko warzywami (i to wyłącznie z pewnego źródła),
                po czym sama rozważając wszystkie za i przeciw zadecydowałam, że spróbuję mleka
                ZWYKŁEGO modyfikowanego (nie żadnego dla alergików, po prostu normalnego NAN) i
                co się okazało - wysypka zniknęła, mała się uspokoiła, śpi pięknie, kupy się
                polepszyły, po prostu zaczęła normalnie funkcjonować po męce związanej z
                nietolerancją jakiegoś składnika w mojej diecie. Ale przepraszam, zboczyłam z
                głównego tematu wątku. Konkludując: przy wszystkim trzeba zachować zdrowy
                rozsądek.
    • paskowka1973 Re: Rozszerzanie diety dziecka - paranoja matek 06.02.06, 14:53
      Straszą burzę rozpętał tytułowy post. Zgadzam się ze wszystkimi mamami powyżej.
      Wszystko jest ważne i intuicja, i poradniki, i porady lekarskie. Ale ja
      chciałam tak troszkę z innej beczki. Niby niemowlaczek na piersi nie musi
      dostawać nic więcej do 6 miesiąca, a nawet dłużej ( jak twierdzą niektóre
      mamay ), ale co zrobić, jeżeli mama wraca do pracy ( bo musi lub o prostu
      chce ) i dziecko idzie do żłobka lub siedzi z nim opiekunka? Nasze prawo
      gwarantuje nam niestety tylko 16 tyg. czyli 4-miesięczny maluszek zostaje z
      kimś obcym. Poradniki mówią, że nowości powinno dziecko mieć wprowadzane rano (
      do południa w każdym bądź razie ), a specjaliści twierdzą, że każda nowa
      potrawa dla maluszka to stres, który może złagodzić tylko mama. Ale mama w
      pracy. I co?
      No i mimo że karmię piersią-nie tylko zdrowiej ale i wygodnie, bo tylko cycek
      na wierzch i po sprawie - muszę zacząć wprowadzać nowości mojemu maluszkowi
      wcześniej, bo wracam do pracy jak skończy niecałe 6 m-cy. No i czuję się
      zestresowana, szczególnie po powyższej dyskusji o wyższości jednego rodzaju
      karmienia nad innym
      Pozdrawiam
      Małgosia i Kacper 3 m-ce ( który już raz polizał banana, bo tatusiek, który nie
      ma matczynej intucji podstawił mu go pod buźkęsmile - mały żyje, choć tatusiek
      dostał ochrzan)
    • bonkreta Re: Rozszerzanie diety dziecka - paranoja matek 07.02.06, 21:11
      Osobiście uważam, że jeśli dziecko nagle przybiera na wadze znacznie mniej niż
      wcześniej, spada z 75 centyla na 3, to należy poszukać przyczyny, i to raczej
      nie w tym, że mleko mu nie wystarcza. Być może winne są jakieś pasożyty,
      lamblie na przykład. Być może cierpi na drożdżycę przewodu pokarmowego - bardzo
      wyniszczająca a podstępna, bo nie dająca jasnych objawów choroba. Być może ma
      niedobór żelaza albo któregoś z rzadkich mikroelementów. Być może ma jakąś wadę
      anatomiczną, która na takim właśnie etapie rozwoju spowodowała problem.
      Przyczyn naprawdę może być mnóstwo i nie wiem dlaczego akurat mleko miałoby
      nagle okazać się gorsze niż wcześniej.
      • paula63-63 Re: Rozszerzanie diety dziecka - paranoja matek 07.02.06, 23:59
        a gdzie w tym wszystkim zdrowy rozsądek? Mnie próba wychowywania i pielęgnowania
        dziecka wg przepisu "na matkę doskonałą" zszargała nerwy i skutki przyniosła
        odwrotne od oczekiwanych. Przy pierwszym dziecku (hm, dziś ma 20 lat smile ) nie
        znałam słowa "centyl". Bardzo chciałam karmić piersią, choć wtedy nie było to w
        modzie jeszcze, ale niestety nie poradziłam sobie - nie było NIKOGO, kto mógłby
        mi cokolwiek poradzić (np. wyjaśnić, że zalew pokarmu jest zjawiskiem chwilowym
        i nie będę pływać w mleku przez całe miesiące). W trzecim tygodniu przeszłam na
        butelkę i książkę "Karmienie niemowląt i dzieci starszych" - zero alergii (tez
        nie znałam jeszcze tego słowa), problemów ze wzrostem, niewiele chorób. Do tego
        pyszne obiadki.
        Siedem lat temu, gdy urodziłam drugie, byłam czytelniczką wierną "Dziecka" i
        próbowałam wszystko robić wg instrukcji - proby wpasowania się w schematy
        żywieniowe to była droga przez mękę, mnóstwo nerwów - kompletnie nie mogłam
        sobie z tym poradzić. No i oczywiście co - Alergia! Tak mówił pediatra. I
        alergologsmile. Testy z krwi za 400 zł niczego nie wykazały, ale: alergia. Nie
        wiadomo na co. W efekcie wyhodowałam niejadka i straciłam sporo przyjemności z
        towarzyszenia dziecku w rozwoju. Po 6 latach okazało się, że nie alergia, ale
        dramatycznie przerośnięte migdały - od usunięcia przestał chorować.
        Przy trzecim (2 lata) olałam sprawę. Podawałam mu gdzieś od 5/6 miesiąca różne
        smakołyki niemowlęce, ale nie rzucał sie na nie specjalnie a ja nie walczyłam.
        Wracałam do tematu po jakimś czasie ponownie. Jak skończył rok jadł tak jak my -
        dziś to jego ulubione zajęcie. Od roku nie pozwala wyrwać sobie łyżki czy
        widelca, je samodzielnie, je wszystko - surówki z cebulką, ogórki kiszone i
        konserwowe, kasze gryczaną, szpinak, oliwki zielone i czarne, rybę, wątróbkę...
        I uwielbiamy patrzeć jak to robi. Dodam, że do dziś daję się cycnąć czasem z
        lenistwa niestety - zwykle ładuję się na kolana, gdy siedzę przy kompie, jak mam
        się użerać, to wolę w spokoju serfować z cycem w jego paszczy, a co. Też miewał
        okresy, że słabo przybierał, nawet pediatra kręcił nosem, ale ja widziałam, że
        dziecko zdrowe jest, energią tryska, więc się nie przejmowałam. Aha, alergii nie
        widać - a całą ciążę i okres karmienia jadłam normalnie (nie rozumiem do końca w
        jaki sposób np. pieprz przenika do mleka itp.)
    • barmagos Re: Rozszerzanie diety dziecka - paranoja matek 08.02.06, 09:52
      Nie chce mi sie wierzyć ze dziecko zdrowe, silne, karmione piersią w sposób
      prawidłowy, spadło na wadze tylko przez to, ze jest karmione piersią. Znam
      wiele matek których dzieci były karmione wyłącznie piersia, znacznie dłużej niż
      przepisowe 6 mcy i te dzieci to istne klocki- 8 miesieczny synek koleżanki
      ważył 13 kg!Z tego co obserwuje to prawidłowo karmione piersią dzieci to istne
      smoki! Wydaje mi sie że problem tkwi gdzieś indziej, a nie w tym ze dziecko
      jest tylko na piersi.
      -Może matka przestała karmić dziecko na żadanie, albo wrecz dziecko nie domaga
      sie jedzenia samo z siebie i trzeba tego bardzo pilnować,
      - a może miała juz dosyć karmienia piersią,może jest zdenerwowana, meczy ja to,
      ale karmi bo tak trzeba
      - może miała jakieś powazne stresy, albo depresje, wtedy naprawde tego mleka
      jest mniej!
      -może podaje dziecku za duzo wit D3? Pierwszym objawem jest własnie brak
      apetytu, spadek wagi
      Na miejscu tej matki zrobiłabym wszystkie możliwe badania, w tym metaboliczne,
      na gospodarke wapniowo- fosforanową- Poszukałabym dobrego pediatry. A
      karmienie piersią, jeśli kobieta naprawde tego chce i może, jest zdecydowanie
      najlepszym pokarmem dla niemowlaka-
      • karolinajk Re: Rozszerzanie diety dziecka - paranoja matek 16.02.06, 14:13
        mam trojke dzieci, najstarszy syn był karmiony wyłącznie piersią do 8 miesiąca
        zycia i wtedy zaczęło się wariatkowo, nie chciał nic innego oprocz piersi,
        wszystkim pluł i płakał, po wielu bojach w koncu raczył coś tam wziąć do buźki,
        ale problemy z jedzeniem sa tej pory, nic nie lubi....a poza tym mimo tego
        piersiowego karmienia przez 3 lata jest alergikiem uczulonym na wszystko co się
        da....a ma juz 14 lat! Drugi syn tez karmiony piersią 3 lata inne pokarmy
        dostawał juz w 4 miesiącu zycia, je chetnie wszystko i nie ma zadnej alergii,
        ma juz 6lat teraz mam trzecie dziecko i tez od 4 miesiąca miał wprowadzane inne
        pokarmy, jest pogodnym zdrowym chłopcem lubiacym wszystko oczywiscie tez bez
        alergii, miał kolki na początku i wiecie co lekarz zalecił? podawać soczki i to
        pomogło, nie tam jakas chemia-esputicon czy inne paskudztwa ale właśnie soczek
        jabłowy! Moja przyjacióła miała dziecko z bardzo silnymi kolkami i tez zalecenie
        soczków a nawet zupek warzywnych i to pomogło znowu bez chemii...dodam ze na
        słoiczkach jest napisane od 4 miesiaca zycia dziecka, więc po coś tak się pisze,
        według mnie po to zeby dziecku dawac te zupki, soczki! Moje dzieci zyją, nic im
        nie jest nie mają "rozwalonych żołądków" mimo podawania danonków od 6 miesiąca a
        mleczko z piersi jest dla nich zawsze czyms najlepszym, dwaj najmłosi nie
        chorują a ten starszy na cycu do 8 miesiaca ciągle cos mu było. Zacznijcie
        mysleć kobietki a nie byc slepo zapatrzone w poradniki!!!
Pełna wersja