jedzonko - sloiczki vs prawdziwe

16.03.06, 12:19
Czy dajecie niemowletom warzywa i owoce kupowane?
my na razie tylko ze sloiczkow (7 mies), choc chyba trzeba wreszcie
normalnego, prawdziwego ziemniaka sprobowac.
kolezanka mowi, zeby pokombinowac ziemniaka z "realu" z dynia i marchwia ze
sloiczka, bo marchew wyciaga wszystkie metale ciezkie z gleby. No ale
przeciez nie bede mu dawac wiecznie marchwi ze sloika, a swoja wlasna
bedziemy miec dopiero w okolicach sierpnia. W okolicznych warzywniakach
wlasciciele zaopatruja sie na gieldzie warzywnej, czyli chyba tam gdzie i
markety. Wiec to sa warzywka z przemyslowych upraw Sadze ze ekologicznych
gospodarstw tutaj nie ma jak na lekarstwo. To co robic?
Jablka tez mu sie boje dac surowego, bo o tej porze roku to chyba tylko
przetrwaly juz te, ktore sa mocno chemia napakowane.
Wiec do lata papki ze sloiczkow?
Maz mowi zeby nie przesadzac, bo niby sloiczki to kontrola jakosci itd, ale
czy ktos tak naprawde sprawdza czy marchew ze sloika rosla 50m czy 500 m od
drogi?
Jak sie na to zapatrujecie?
    • beata_78 Re: jedzonko - sloiczki vs prawdziwe 16.03.06, 13:54
      Moim zdaniem, nie mozna przesadzać ani w jedną ani w druga stronę.
      Ja gotuję zupki z mrożonek. Wiem tylko jedno, nie wolno za długo dawać słoików,
      bo im dziecko starsze tym trudniej później przestawić je na normalne, a wiesz
      mi nie ugotujesz takiego samego smaku. Ja przestawiłam dziecko po 7 m-cu na
      normalne. Teraz ma 10-m-cy i daje mu słoiczki np. w podróży lub jak cos
      wypadnie i nie zdąże ugotować. Zawsze mam w domu 2 na wszelki wypadek, ale na
      co dzien staram sie gotować.
      Beata
      • marta406 Re: jedzonko - sloiczki vs prawdziwe 21.03.06, 23:05
        Moja córa ze słoiczków sama zrezygnowała na pierwsze urodziny (przestała lubić
        papki). Zresztą jeśli chodzi o smak to gotowane przeze mnie obiadki niewiele
        się różniły od tych ze słoiczków. Wystarczy dobrze dobrać proporcje i jedzonka
        gotowane w domu mogą być naprawdę smaczne. Też gotowałam warzywa i mięsko
        (część na parze) mieliłam (wraz z wodą w której gotowałam )blenderem... Po
        pierwszych urodzinach córa zrezygnowała z zarówno słoiczków jak i moich
        obiadków. Dorosła do normalnego (ale zdrowego i lekkostrawnego) jedzenia.
    • santorinka Re: jedzonko - sloiczki vs prawdziwe 16.03.06, 16:22
      tez mam podobny dylemat sad Synek ma 6,5 m-ca i chyba jutro sprobuje cos sama
      ugotowac, troche sie boje, ale przeciez musi kiedys zaczac jesc to co wszyscy..
      a swoją droga to z tymi sloiczkami tez w sumie nie wiadomo czy to az takie
      swietne i zdrowe jedzenie...
    • agadzie1 Re: jedzonko - sloiczki vs prawdziwe 16.03.06, 21:55
      słoiczki mają więcej witamin i minerałów potrzebnych maluchom, są lepiej
      zbilansowane, bo zawierają sporo składników
      faktem jest także, że maluszka trzeba przyzwyczajać do normalengo jedzenia i tu
      zaczynają się schody, bo nie mamy pojęcia, skąd i jakie kupujemy warzywa,
      owoce, mięso
      kilka lat temu czytałam arytkuł n/t jedzenia i aż włosy mi stanęły na głowie,
      czy wiecie, że rolnicy celowo sadzą/sieją? marchew blisko szos i dróg? robią to
      by miały bardziej pomaranczowy kolor (łapią ten kolor od ołowiu)
      ale tak jak napisała poprzedniczka nie dajmy się zwariować
      co do jabłek- mam zaprzyjaźnionego pana na targowisku, kt. sprzedaje tylko
      jabłka ze swojego sadu. okazuje się, że wcale nie trzeba ich konserwować, ale
      odpowiednio przechowywać (w jakiś trocinach, ale jednoczesnie chłodnych
      miejscach). tak więc jabłka raczej polecam.
      natomiast takim maluszkom nie wolno! podawać nowalijek, żeby szybciej urosły
      mocno nawozi się je azotanami, więc mimo, że śiweże i piękne nie są zbyt zdrowe.
      najgorsze są początki ,kiedy przestawia się malucha ze słoików na normalne
      jedzenie, dla niego, bo zmienia smak, dla nas, bo mamy rozterki, czy dobrze
      robimy. potem już jakoś idzie
      • azoorek Re: jedzonko - sloiczki vs prawdziwe 16.03.06, 23:35
        nie wiem czy sloiczki maja wiecej witamin- jak cos co stoi w sloiku przez rok,
        czasami jest przechowywane w zlych warunkach (zgadnij ile jest w sklepie jak
        zepsuje sie wentylacja- ponad 40 w lato). Czy sa lepiej zbilansowane?- tez nie
        sadze. One sie tylko ladnie nazywaja, a skladaja sie zaledwie z kilku
        podstawowych produktow- nie spotkalam np. kabaczka, cukinii, patisona, kaszy
        gryczanej, jaglane, soczewice. A moj takie rzeczy je. Owoce tez- zazwyczaj
        jabko + troche barwiacego owocka. Przede wszystkim sa koszmarnie drogie- za 2
        sloczki brokula mozesz kupic 0,5 mrozonki. Nie ma to jak swoje- swieze, smaczne-
        a tez nie wydaje mi sie, ze sloiczki sa z az tak bardzo wyselekcjonowanych
        warzyw. Sorry, ale jak czytam Twoj posta, to tak jakbym czytala Mamo to ja czy
        tez inne sponsorowane gazety dla mlodych mam.
        • stypkaa Re: jedzonko - sloiczki vs prawdziwe 17.03.06, 09:25
          Zgadzam się z tym co napisałaś! Ja swojemu dziecku ze słoiczków podawałam tylko
          deserki, i to też dlatego, że jak zaczął je jeść była zima więc oprócz jabłek i
          bananów raczej świeżych owoców nie było. A obiadki gotuję mu sama od samego
          początku. Fakt, że mam swoje warzywka i indyczki od Teściowej, więc wiem
          dokładnie co moje dziecko je. Ale kto Ci da pewność, że te składniki z których
          sa robione słoiczki rzeczywiście są ekologiczne? Wiem jaka jest marchew kupna,
          a jaka moja z ogródka - niczym nie nawożona - 10 razy mniejsza, ale za to ma
          smak. A szczerze powiedziawszy to nie sądzę, żeby chciało im się używać 5-cio
          centymetrowych marchewek tonami, żeby dzieci miały zupełnie nienawożone
          składniki w zupkach słoiczkowych. A poza tym jak słyszę czasami te opowieści o
          tym co potrafi się znaleźć w słoiczkach to aż mnie ciarki przechodzą. A ile
          jest rzeczy które tam niechcący trafiły a my nawet tego nie zauważymy? Wole nie
          myśleć. A tak to dokładnie wiem co je mój synek. I tak jak dziecko azoorek je
          też wiele rzeczy których w słoiczkach nie ma: np. różnego rodzaju kasze.
          Pozdrawiam
          • katiklem Re: jedzonko - sloiczki vs prawdziwe 17.03.06, 21:59
            Mnie zastanawia tylko jedna rzecz, na słoikach BoboVity napisane jest cytuję:
            "Sposób przechowywania: Przechowywać w chłodnym miejscu, chronić przed światłem"
            A niestety jak dotychczas nie widziałam żeby posiłki dla dzieci w słoiczkach
            jakiejkolwiek firmy były w sklepie przechowywane w chłodnym miejscu z dala od
            światła. Przciwnie zawsze są dobrze wyeksponowane i nie w warunkach
            chłodniczych. Zawsze gdy zdarzy mi się awaryjnie kupić obiadek dla mojego synka
            to trzymam go w lodówce nawet gdy nie był jeszcze otwierany. Co o tym sądzicie?
            Jak to wpływa na jakość tych posiłków?
            • qbi80 Re: jedzonko - sloiczki vs prawdziwe 21.03.06, 23:53
              Radziłabym przechowywać słoiki lepiej w chłodniejszym miejscu w domu niż w
              lodówce - dkładnie tak jak zaprawy dom owe czyli w piwnicy albo w spiżarni.
              Zbyt niska temeratura działa na witaminy i składniki tak samo jak ciepło.
            • marta406 Re: jedzonko - sloiczki vs prawdziwe 22.03.06, 09:53
              Faktycznie wiele witamin pod wpływem światła, dlatego nie warto kupować w
              miejscach gdzie towar "nie schodzi". Oczywiście żeby zaszła reakcja rozpadu
              witaminy musi upłynąć dużo czasu, to nie stanie się w ciągu dnia, czy kilku.
              Czasami widzi się słoiczki, które straciły kolor, co świadczy właśnie o długim
              działaniu światła... Nie wiem jak to jest z trzymaniem w lodówce, na pewno nie
              ma takiej potrzeby. Wystarczy faktycznie miejsce nie narażone na światło i
              wysokie temperatury wink To samo dotyczy obiadków robionych w domu i
              pasteryzowanych oczywiście.
    • tysiaczek3 Re: jedzonko - sloiczki vs prawdziwe 18.03.06, 10:29
      Moja córka ma teraz 2,5 roku,do 1,5 roku dostawała obiadki i deserki ze
      słoiczka,a czasami ugotowane przezemnie obiadki.Obiadki w słoikach są
      przygotowywane ze specjalnych warzyw i owoców.Pochodzą z ekologicznych
      gospodarstw rolnych,leżących z dala od zakładów przemysłowych i dróg.Zanim
      warzywa trafią do słoiczka przechodza testy jakościowe.Mięso użyte do obiadków
      również pochodzi ze specjalnych hodowli.Zwierzęta tam są karmione wyłącznie
      trawą,sianem i zbożem. Obiadki są przyżądzane w specjalnych zbiornikach,gdzie
      gotowane są na parze wodnej i odpowiedniej temperaturze.Tymczasem gotując
      samemu można pozbawić potrawę witamin np: gotując warzywa zbyt długo.Uważam
      więc że 7 miesięcznemu malcowi spokojnie można podawać wyłącznie dania ze
      sloiczków.
      • azoorek Re: jedzonko - sloiczki vs prawdziwe 18.03.06, 16:39
        a moge znac zrodlo Twoich wiadomosci- oprocz oczywiscie strony producenta i
        gazet w kioskach.
        • marta406 Re: jedzonko - sloiczki vs prawdziwe 18.03.06, 18:36
          A co by cię satysfakcjonowało? Kto musiałby potwierdzić te informacje? Bo ja
          ufam na przykład informacją podanym w "Twoim Dziecku"- w końcu pracują tam
          specjaliści-lekarze między innymi z IMiD... Nie popadajmy w przesadę. Myślę że
          IMiD miałby za dużo do stracenia żeby wypuszczać w obieg nie prawdziwe
          informacje o jedzeniu dla niemowląt! Jedzenie w słoiczkach musi przejść szereg
          badań, a warzywa ze sklepu za rogiem?
          Moja córa jadła słoiczki choć często jej gotowałam (gdy miałam dostęp to
          ekologicznej żywności) jednak gdy skończyła rok zrezygnowała z nich całkowicie
          (zbyt papkowate). Dodam że mieszkam w dużym mieście więc tak naprawdę nie wiem
          czy marchewka ze sklepu nie rosła przy A4.
          • kasiaponi kazda mama wie co dobre dla swojej buby 01.04.06, 05:50
            kobitki nie przescigajmy sie w tym kto co i skad wie na temat sloiczkow??
            przeciez to forum ma sluzyc pomocy a nie przepychanka slownym-prawda???
            kazda mama ma swoj romum i sama wiem co bedzie dobre dla jej pociechy, rad
            mozna wysluchac zawsze ale nie trezba postepowac zgodnie z nimi.
            pozdrawiam wszytskie mamusie-kasia mama natanaela
      • peresia Re: jedzonko - sloiczki vs prawdziwe 18.03.06, 16:58
        Z Twojego toku rozumowania wynika, że nasze mamy, nie znając obiadków ze
        słoiczka podawały nam dania o niskiej wartości odżywczej. Zakladanie z góry, ze
        każda mama gotuje warzywa zbyt długo i w ten sposób pozbawia swoje dziecko
        cennych witamin jest po prostu śmieszne.
        • tysiaczek3 Re: jedzonko - sloiczki vs prawdziwe 18.03.06, 21:46
          Przykro mi że tak oceniasz moja wypowiedź. Ale niestety taka jest prawda,
          gotując warzywa zbyt długo traci sie do 50 % cennych witamin,które rozpuszczają
          się w wodzie a potem ta woda jest wylewana i to nie jest śmieszne. Polecam
          gotowanie na parze.
          • peresia Re: jedzonko - sloiczki vs prawdziwe 19.03.06, 08:21
            Ale tej wody wcale nie trzeba wylewać, wystarczy zagęścić ją kleikiem ryżowym
            lub kaszką i dodać do zupy lub warzyw. Przecież gdy gotujemy obiady (np. zupy)
            wody nie wylewamy. Generalnie nie jestem zagorzałą przeciwniczką słoiczków i
            rozumiem to, ze niektóre mamy je używają. Jednak mimo wszystko bardziej cenię
            sobie "kuchnię własnej produkcji", przede wszystkim dlatego, że jest o niebo
            smaczniejsza i tańsza.
            • azoorek Re: jedzonko - sloiczki vs prawdziwe 19.03.06, 12:29
              kazdy produkt dla dzieci musi miec akredytacje IMiD- wiec sloiczki nie sa
              jakims wyjatkiem dla ktorego ImiD nadstawialby glowe dobrym imieniem- zreszta
              nie wierze w dobre imie instytucji panstwowej wiecznie niedofinansowanej (znam
              kilka osob ubiegajach sie o rozne licencje- licza sie przede wszystkim oplaty).
              Po prostu sprawdzaja czy zachowane sa normy dla dzieci a nie gdzie roslo dane
              warzywo i jak jest przyrzadzane. Co do gazet- dziwnym zbiegiem okolicznosci na
              jednej stronie jest artykul o tym jak zdrowe sa sloiczki, a na drugiej jest
              reklama tychze sloiczkow- dziwne, moze to to juz teoria spiskowa, ale ja akurat
              naleze do podejrzliwych. Zrezsta jak gazeta placi specjaliscie, bo na pewno nie
              doradzaja za darmo, wiec doradca nie skrytykuje sponsora (akurat w handlu
              pracuje wiec zludzen nie mam).Nie twierdze, ze sloiczki sa zle, sa alternatywa
              dla zapracowanych mam, ale twierdzenie, ze domowe jedzenie jest gorsze, jest
              smieszne. Kiedys wyjezdzalismy i zaopatrzylam sie na kilka dni w sloiczki, bo
              nie mialam mozliwosci gotowania- musialam dokladnie przeanalizowac sklad
              kazdego sloiczka, bo moj nie moze pewnych rzeczy jesc (ja akurat dokladnie
              czytam, co daje dziecku- z koniecznosci mam taki nawyk) i naprawde one sa
              ubogie w sklad- jest kilka podstawowych warzyw + kaszka ryzowa lub kukurydziana
              jako zagestnik (czyli obrobiona kasza wzbogacona witaminami). W jednym
              spotkalam jeczmienna. Moj akurat je znacznie wiecej rzeczy, tez przyrzadzanych
              na parze. Poza tym sa drogie- mnie akurat stac na to, ale szkoda mi wyrzucac
              pieniadze, bo za tydzien sloiczkow moge zakupic mrozonek na miesiac, bo moj
              maly akurat lubi jesc i sporo by nas kosztowaly sloiczki. Kiedys przeliczalismy
              lacznie z rachunkami za gaz (a duzo gotujemy) i wyszlo na plus gotowanie w
              domu.Czy one sa ekologiczne- z tego co wiem, to Hipp proponuje obiadki z warzyw
              eko- ale hipp o wiele wiecej kosztuje niz np. gerber (nasuwa mi sie jeden
              wniosek- inne sa z normalnych warzyw, bo te eko to troche wiecej kosztuja). Ja
              mam czas i checi, wiec wybralam przyrzadzanie w domu- sama zaczelam jesc to co
              synek je (kiedys np. nie probowalam soczewicy czy roznych kasz- caly czas byly
              ziemniaki i ryz) i wyszlo mi z pozytkiem dla stanu cery i zdrowia.
              • mama-in-spe Re: jedzonko - sloiczki vs prawdziwe 19.03.06, 17:25
                Ja daję i sloiczki, i domowe. Te drugie gotuję TYLKO z warzyw i mięsa kupowanych
                w sklepie ekologicznym, więc cenowo wcale nie jest to atrakcyjne. Na pewno nie
                podawalabym niesłoiczkowych bananów, mięsa, deserków (np. wstrętnych danonkow).
                Dziwne jest IMO dorabianie sobie ideologii "antysloiczkowej", z powodów finansowych.
                • peresia Re: jedzonko - sloiczki vs prawdziwe 19.03.06, 18:57
                  Dla mnie wzgledy finansowe nie są dziwne. Mam to szczęście, że w mięsko
                  drobiowe zaopatruję się z hodowli, w której wlaścicielami sa moi znajomi;
                  warzywa kupuję mrożone. Zysk finansowy to ok 70 zł/miesiąc, zapewne dla
                  niektórych nic nie warty grosz...
                  A tak na marginesie się zastanawiam: gdy nasze dzieci pójdą np. do przedszkola,
                  ciekawe co beda jadły; słoiczkowych dań tam się nie serwuje...
                  • tysiaczek3 Re: jedzonko - sloiczki vs prawdziwe 20.03.06, 10:49
                    Fakt że dania słoiczkowe są drogie i taniej wychodzi jak się gotuje samemu. Ale
                    ja nie miałam do tego cierpliwości.Albo wychodziły mi niesmaczne albo mi się
                    przypalały. A gdy dzieci pójda do przedszkola będą miały 3 lata i organizm bedą
                    miały odporniejszy niż takie 6 miesięczne maluchy.smile
                • azoorek Re: jedzonko - sloiczki vs prawdziwe 19.03.06, 19:02
                  nie twierdze, ze sa zle, bo sama dawalam, to czego w domu nie dalam rady
                  przyrzadzic- np. owoce tropikalne- zreszta znam dzieci, co caly czas sa na
                  sloiczkach. Tylko nie wydaje mi sie, zeby byly lepsze od domowego jedienia, co
                  wiele osob tu twierdzi. Co do wzgledow finansowych, to nie rozwinelam mysli-
                  kiedys w ktorejs z gazet dla mam bylo porownanie sloiczki/ wlasne jedzenie- co
                  lepsze. Bylo napisane, ze sloiczki wychodza taniej, bo jak sie gotuje, to
                  zawsze cos zostaje co sie wyrzuca (na drugiej stronie byla reklama gerbera). To
                  mnie sklonilo do przeliczenia czy tak jest naprawde- po podliczeniu
                  wszystkiego, wyszlo mi raczej na plus dla domowego jedzenia. Po prostu czasem
                  trzeba myslec jak sie cos czyta i nie przyjmowac tego bezkrytycznie. Akurat
                  wzgledy finansowe byly dla mnie drugorzedne przy wyborze jedzenia. Co do
                  bananow- to podejrzewam, ze biora te same co sa w sprzedazy, tylko hurtowo. To
                  co napisalas o eko- wlasnie dlatego sadze, ze wiekszosc sloikow jest z
                  normalnych warzyw, bo gdyby to byly eko, to bylyby znacznie drozsze.
                  • anilewel Re: jedzonko - sloiczki vs prawdziwe 20.03.06, 11:06
                    hehe...skoro słoiczki są "the best" to dlaczego moja Mała tak często po nich
                    pluje??? Dzieci instynktownie wiedzą co jest dla nich dobre...
                    Pozdrawiam,
                  • marta406 Re: jedzonko - sloiczki vs prawdziwe 21.03.06, 22:52
                    Gdyby gerber w warzywa zaopatrywał się w hurtowni to słoiczki byłyby napewno
                    dużo droższesmile Tak się składa że mam rodzinę na wsi i sąsiedzi, mieszkający
                    niedaleko mają podpisaną umowę z jedną z firm produkujących jedzenie dla
                    niemowląt, nie oni jedni zresztą... Nie każdy tak poprostu może sobie podpisać
                    tą umowę. Trzeba spełniać wiele kryteriów. Nie można im nawozić sztucznym
                    nawozem, używać środków ochrony roślin, muszą produkować specjalny rodzaj
                    marchwi. Co prawda kasę z tego mają lepszą i pewną sprzedarz dlatego jest wielu
                    chętnych. A co najważniejsze gospodarstwa te znajdują się w czystych regionach
                    kraju. Prawie każda firma produkująca żywność (nie tylko dla dzieci) tak robi
                    (nawet firmy produkujące chipsy). Poza tym wielu rodziców nie potrafi zdrowo
                    gotować. Napiszę ci jak gotowała moja znajoma;
                    -kupuje warzywa w sklepie ze zdrową żywnością(tu duży plus dla niej)
                    -grubo obiera ze skórki (wiele witamin idzie do kosza)
                    -moczy pół godziny w wodzie (wiele witamin zostaje w wodzie)
                    -wrzuca warzywa do zimnej wody przed zagotowaniem(niepotrzebna strata witamin)
                    -gotuje w garnku z popękaną emalią (do zupki dostają się metale ciężkie z
                    garnka)
                    -gotuje w dużej ilości wody, później dużo wylewa (znowu strata witamin)
                    -pasteryzuje dwa razy lub zamraża na cały tydzień (kolejna strata witamin)
                    -odmraża lub podgrzewa zawekowane (-=-)
    • nina747 Re: jedzonko - sloiczki vs prawdziwe 20.03.06, 15:42
      Ja na poczatku wprowadzania stalych pokarmow uwazalam ze gotowe sloiczki sa
      super, ale okazalo sie ze moja corka (teraz 6,5 m-ca) byla innego zdania. Nie
      chciala tego jesc , plula i plakala. Nasza lekarka stwierdzila, ze dziecko jest
      madrzejsze od mamusi i byle czego nie chce jesc. Teraz gotuje sama - zazwyczaj
      marchewke, pietruszke, ziemniaczka, selera, fasolke lub kalafior (te ostatnie z
      mrozonek) miksuje z woda i oliwa z oliwek. Mala je z ogromnym apetytem i
      jeszcze nigdy jej nic nie zaszkodzilo
      • mart44 Re: jedzonko - sloiczki vs prawdziwe 21.03.06, 20:13
        A ja bardzo doceniam słoiczki również z tego względu, że niestety mój syn pluje
        moimi zupkami. Daję mu jednak też domowe jedzonko - kisiele i budynie, będę go
        też powoli przyzwyczajać do domowego jedzenia, ale na razie ważniejsze jest dla
        mnie żeby zjadł choć troszkę czegoś poza mlekiem i jeśli woli Gerbera ode mnie,
        to się nie obrażam.wink
        Ta dyskusja niewiele da. Nie wiem dlaczego niektórzy wierzą w ekologiczne
        warzywa, względnie w zaufane panie z targu, a nie chcą wierzyć w kontrolowane
        uprawy słoiczków. Śmiem twierdzić, że jeśli nie widzieliśmy gdzie faktycznie
        rosła jakaś marchewka, to za każdym razem jest to loteria. Podsumowując -
        słoiczki są droższe i niezbyt urozmaicone, ale za to mniej czasochłonne i często
        dzieciom bardziej smakują. Poza tym można kupić malutkie porcje co trudno
        uzyskać w domu, a przy tym są w nich składniki, których (ja)nie kupuję, typu
        dynia czy królik, a które są zalecane dla niemowląt.
        Dodam jeszcze, że słoiczki są dlatego niezłożone składnikowo, żeby więcej dzieci
        je mogło jeść - również te alergiczne.
        Zeby nie wyszło, że mój post to pochwała słoiczków - na pewno będę się starać
        odchodzić od nich jak najszybciej i już teraz (6,5mies.) na nich nie
        poprzestaję. ALe podając je, nie czuję się jak wyrodna matka i nie uważam, żeby
        było one "nieprawdziwym" jedzeniem.
        • qbi80 Re: jedzonko - sloiczki vs prawdziwe 22.03.06, 01:04
          Dziękuję za głos rozsądku.
          Poza tym sadzę że maluch przestanie pluć kiedy dostanie do ręki kawałek
          ugotowanego ziemniaka, marchewki albo posiekane ugotowane mięso. A chrupki
          kukurydziane, kiszony ogórek.. nie będę opowiadać, wszystko jeszcze przed wamibig_grin
          Moje 10-cio miesieczne dziecko je niemalże wszystko co tylko wpadnie mu w ręce.
          Testowałam i obiadki gotowane i słoiczki. W tej chwili mała je swój pierwszy
          obiadek ze słoika a drugi podjada razem z nami przy wspólnym
          stole "samodzielnie". Po prostu staram się gotować takie dania, aby ona też
          mogła dostać coś do ręki. W ten sposób osczędzamy czas jaki musiałabym spędzić
          w kuchni i możemy więcej czasu bawić się albo wyjść na spacer zamiast ślęczeć w
          kuchni. I to jest chyba najważniejsze. Poza tym podziwiam mamy, które mają tyle
          chęci i czasu aby przygotowywać swoim kilkumiesięcznym dzieciom w pełni
          zbilansowane obiadki samodzielnie. Ja próbowałam i nie bardzo mi się udawało.
          Najpierw nie bardzo miałam z czego no bo skąd wziąść np dynię w grudniu? No i
          ile można karmić 6-7 miesięczne dziecko rosołkiem albo zupą jarzynową? Świeże
          jarzyny jakie można kupić zimą to praktycznie tylko marchew, ziemniaki,
          pietruszka i buraki, a do mrożonek ze sklepu mam zdecydowanie mniej zaufania
          niż do słoików. Często zdarza się że rozmarzają w trakcie transportu i nie
          wydaje mi się, żeby w sklepowych lodówkach panowała wystarczająco niska
          temperatura w jakiej można przechowywać produkty typu "deep frozen".
          Moja córka lubi jeść obiadki ze słoików. I cieszy mnie to bo po obiadkach bobo-
          vity nigdy nie dostała uczulenia, a kiedy to ja jej gotowałam ciągle coś było
          nie tak. Nie wiedziałam w końcu na co i skąd. Czy to deser, obiad a może ja coś
          zjadłam.
          Teraz nie musimy się już tym przejmować.
          A co do deserów to niestety muszę powiedzieć że oferta na sklepowych półkach
          jest po prostu śmieszna... Czy wszystkie koniecznie musza być z jabłkami? Czy
          doczekam się kiedyś deseru z malin? Jabłka śą tańsze, więc używa się ich jako
          wypełniacza niemalże we WSZYSYTKICH deserkach. Wielka szkoda, całe szczęście że
          całe lato zbierałam maliny i winogrona, które teraz mogę dawać dziecku bo
          jabłek jeść niestety nie może.
          No i ostatnia rzecz, pytanie do wszystkich - jakie ma to wszystko znaczenie???
          Chleb też pieczecie sami z mąki którą przedtem sami zmieliliście, z ziarna
          zboża które wyhodowaliście sami?
          Jak sobie przypomnę co widziałam w piekarni albo u rolnika przed odwiezieniem
          warzyw do skupu to mija mi apetyt. Radzę więc mniej się przejmować wink
    • stypkaa Re: jedzonko - sloiczki vs prawdziwe 22.03.06, 10:04
      Nie jestem zatwardziałą przeciwniczką słoiczków. Ale moim zdaniem słoiczki nie
      są zdrowsze od domowego jedzenia. Oczywiście wiele zależy jak i z czego się
      gotuje. Ja np. dysponowałam własnymi warzywkami, pewnym mięsem z indyka - więc
      dlaczego miałabym dziecku podawać słoiczki. Gotowanie nie jest dla mnie
      uciążliwe, bo gotuję więcej i zamrażam. Ok, wiem, że następuje tu strata
      witamin. Ale sorki, a słoiczki to nie są pasteryzowane? I co w procesie
      pasteryzowania nie następuje strata witamin? A co z warunkami w jakich są
      przechowywane słoiczki w marketach? Ani w chłodnych, ani w ciemnych... A jak to
      jest, że bez dodatków żadnych konserwantów mają takie długie terminy
      przydatności? Nie jestem technologiem żywności, ale jakoś trudno mi sobie to
      wyobrazić. Owszem przetwory domowe też się pasteryzuje, tyle, że albo z
      dodatkiem ogromnych ilości cukru (dżemy, powidła etc.) albo soli (ogórki
      kiszone etc.) albo octu (papryka, ogórki, sałatki etc.).
      Moje jedzenie wcale nie jest nudne. Synek dostaje codziennie inną zupkę, a to z
      brokułami, a to z kalafiorem, a to z buraczkami, a to z groszkiem, a to ze
      szpinakiem, a to z dynią, a to z kabaczkiem. Do zupek dodaję też albo ryż, albo
      różne kasze. W słoiczkach chyba nie ma kaszy?
      A poza tym skoro wiele z Was twierdzi, że słoiczki produkuje się w takich
      restrykcyjnych warunkach to jakim cudem raz na jakiś czas jest afera, że jakaś
      mama znalazła w słoiczku... (nie będę może pisać co, w każdym razie coś co nie
      jest jadalne)?
      Owszem, dla zapracowanych mam (a propos - ja tez pracuję) i dla tych co nie
      lubią gotować (ja akurat lubię, szczególnie jak widzę jak mój synek wcina ze
      smakiem) słoiczki są alternatywą. Ale nie twierdźcie, że mamy które gotują same
      robią swoim dzieciom krzywdę - bo tak można niektóre twierdzenia zwolenniczek
      słoiczków odczytać.
      • azoorek Re: jedzonko - sloiczki vs prawdziwe 26.03.06, 17:23
        nie wiem czy gotowanie jest takie pracochlonne- zupa zajmuje mi 30 min z
        gotowaniem (nie gotuje na wywarach, bo uczulaja)- kawalek mieska klade na wierz
        zupki- to sie razem gotuje. Potem miksuje to wszsytko. Cale danie mozna
        spokojnie ugotowac w 1 garnku do gotowania na parze- wkladam tam wszystko-
        kasze, mieso, warzywa. Przygotowanie zajmuje doslownie 5 min + gotowanie.
        Gorzej z bardziej skomplikowanymi daniami- ale np. roladek nie kupi sie tez w
        sloikach.
    • hippocamp Re: jedzonko - sloiczki vs prawdziwe 28.03.06, 10:28
      Myślę, że głos ważący należy tutaj do naszych dzieci, które chcą albo nie chcą
      jeść słoiczkowych dań. I wisi im, czy tam jest więcej witamin niż w tym, co
      mama ugotuje. Jestem mamą 5 miesięcznego Kuby i lekarzem pediatrą. Mój synek
      jest karmiony piersią i od ok miesiąca zajada jabłuszka i banany, a od ok 2 tyg
      zupki. W kwestii, która Was najbardziej, zdaje się, niepokoi - witamin. Ok,
      może słoiczkowe dania mają ich więcej, ale po pierwsze - chyba każda mama już
      daje dziecku Cebionmulti, a po drugie to są "sztuczne" witaminy - związki
      chemiczne, które i tak szlak trafia, gdy słoiczek ma za ciepło, za zimno, czy
      stoi na słońcu. Moja rada jest taka: jeżeli macie dostęp do owoców i warzyw
      sprawdzonych, najlepiej własnych czy babcinych, to radzę gotować, jeżeli macie
      kupować na bazarach od niewiadomo kogo - to lepiej kupić słoiczki.
      • stypkaa Re: jedzonko - sloiczki vs prawdziwe 28.03.06, 11:31
        chyba każda mama już
        > daje dziecku Cebionmulti
        To dobrze czy źle? Bo ja np. nie daję. W okresie zimowym i teraz
        wczesnowiosennym daję Vibovit Bobas. A Cebion, ale nie multi to daję jak jest
        przeziębiony.
        A w Cebionmulti to nie są sztuczne witaminy?
        Nie bardzo rozumiem smile
      • asimama Re: jedzonko - sloiczki vs prawdziwe 28.03.06, 13:59
        > może słoiczkowe dania mają ich więcej, ale po pierwsze - chyba każda mama już
        daje dziecku Cebionmulti,

        nie kazda, nie kazda - pierwsze slysze ze trzeba, a nawet ze warto bez jakiejs
        szczegolnej przyczyny. chyba jak dziecko rozwija sie prawidlowo, to nie ma
        sensu pakowac w niego jakichkolwiek preparatow witaminowych, czyli czystej
        chemii; dziwne, ze to pisze lekarz sad
        • hippocamp Re: jedzonko - sloiczki vs prawdziwe 31.03.06, 16:26
          Podawanie Cebionmulti to zalecenia Towarzystwa Pediatrycznego. I podaję,
          ponieważ w pokarmie są bardzo małe ilości witamin, dziecko nie je przez 3 mies
          nic poza tym, a zapotrzebowanie na witaminki oczywiście ma. Nie trzeba podawać,
          oczywiście, maluch zrobi sobie po prostu chwilowy niedobór, który potem wyrówna
          przy rozszerzaniu diety. Dzieci karmione sztucznie - w mlekach modyfikowanych
          są też witaminy, więc generalnie nie trzeba. Tak prawidłowo to trzeba by było
          policzyć ile maluch wypija w ciągu dnia, ile w tym jest witamin i porównać z
          dobowym zapotrzebowaniem i ewentualnie wyrównać niedobory, ale nie znam miejsc
          poza szpitalem, gdzie to się tak robi.
          Pozdrawiam
          • hippocamp Re: jedzonko - sloiczki vs prawdziwe 31.03.06, 17:03
            A, jeszcze tylko dodam, że oczywiście, jak najbardziej jestem za naturalnymi
            źródłami witamin i jeżeli tylko będę miała skąd je brać (babciny ogródek) to
            zaraz mały je dostanie. I jeszcze jedno: Cebionmulti jest "zalecony"
            nie "niezbędny", przecież jak my byłyśmy niemowlakami nikt o nim jeszcze nie
            słyszał, a jakoś udało nam się wyrosnąć i mieć własne dzieci... PTP ma wiele
            zaleceń, wiele się zmienia bardzo często, ale z tym się jak najbardziej
            zgadzam, dlatego stosuję i zachęcam.
            • azoorek Re: jedzonko - sloiczki vs prawdziwe 04.04.06, 19:02
              co do syntetycznych witamin, to one sa w malym stopniu przyswajalne, a sporo w
              nim roznych dodatkow- np. barwnikow. Nie podawalam i nie podaje dziecku
              witamin, bo dobrze i sporo je, wiec nie widze takiej potrzeby- nie dostawal
              przez zime zadnych witamin a ostatni katar jakim sie zarazil przeszedl mu po
              jednym dniu, gdy mnie trzymal tydzien. Ladnie rosnie, nie choruje i ma swietne
              wyniki.
              • peresia Re: jedzonko - sloiczki vs prawdziwe 05.04.06, 17:07
                Azoorek - możemy sobie podać ręce, zgadzam sie z Tobą w 100%.
                Pozdrawiam
    • mamamikolaja7 Re: jedzonko - sloiczki vs prawdziwe 05.04.06, 22:18
      Myślę że nie ma co przesadzać z tą chemią, prędzej czy później się z nią
      zetknie, a poza tym raczkując po podłodze wcina tyle bakterii i innych świństw,
      że ta "chemia" z jabuszka czy z banana itp na pewno mu nie zaszkodzi. My
      dawaliśmy małemu zupki i warzywka ze słoiczka na początku a od jakiegoś czasu
      (ma 10 m-cy) gotujemy mu zupki sami a warzywa do mięska dajemy z mrożonek +
      ziemniaczek. Owoce je ze słoiczków bo to wygodne urozmaicenie banany je normalne
    • scarlett74 Re: jedzonko - sloiczki vs prawdziwe 10.04.06, 20:03
      Myśle,że każda mama chce dla swojego maleństwa jak najlepiej i ta która
      codziennie gotuje zupki i ta,której maluch wcina słoiczkowe żarło.Każda ma
      swoje racje i niech tak zostanie.Nie widzę sensu w udowadnianiu na siłę swoich
      racji.
    • lolinka2 Re: jedzonko - sloiczki vs prawdziwe 15.04.06, 00:37
      Ja karmiłam córę słoiczkami bo nie było kiedy gotować i nikomu się nie chciało,
      stać nas było więc ok. teraz z kolei w planie mamy gotowanie własne - nie
      szaleję od tego ze dziecko coś tam trującego zje w kartoflu nieszczęsnym, ile
      się da ściagnę ze wsi ze znanych upraw, jeśli się nie da dokupię w warzywniaku,
      bez ceregieli...

      Ale istnieje inne niebezpieczeństwo - dzieci słoiczkowe nie przepadają za
      zwykłym żarciem, nie mówię tylko o obiadkach ale też o owocach zwykłych na
      przykład. Myśmy się ze słoikami bujali do 14 miesięcy, potem było na obiad nic
      (faza kilka miesięcy) tj. jadła sporo ale tylko dania nieobiadowe (zupy home
      made nie chciała tknąć), potem trwająca do dziś faza pt w przedszkolu zjem
      wszystko a w domu powybieram - i wybiera np sam makaron, albo sam ryz, albo same
      ziemniaki, albo same warzywa gotowane, łączenia nie uznaje a mięso to najgorszy
      wróg.
Pełna wersja