sloiczki -"za" , a czy jest "pzreciw"??

IP: *.* 03.07.02, 16:36
witam wszystkie mamy!pisze do was z takim dylematem dotyczaym jedzenia ze sloiczkow dla dzieci. Moja cora ma prawie 10 miesiecy i wlasciwie nic innego nie je jak tylko pokarm "sloiczkowy"> Na poczatku poprostu nie mialam czasu aby jej gotowac(praca!) a teraz jak Ania jest wieksza zupelnie nie chce sie przekonac do moich kucharskich specjalow.Sama nie wiem czy te zupki i objadki proponowane przez BoboVite czy Gerbera sa naprawde najlepszym pokarmem dla dziecka?Co myslicie na ten temat?I jak dlugo pozwolic dziecku jadac tylko takie posilki?Poradzccie cos!czekam niecierpliwieczesc
    • Gość edziecko: brytnej Re: sloiczki -"za" , a czy jest "pzreciw"?? IP: *.* 03.07.02, 16:48
      Czesc!Moje dziecko ma rok i miesiac-zaczelam mu sama gotowac jak mial 11 m-cy.Tak naprawde to tylko dlatego zeby dziecku dac troche "nawozow"-w koncu kiedys musi jesc jedzonko naszprycowane roznymi azotanami,hormonami etc.Uwazam ,ze jedzonka sloiczkowe sa ok-ale po jakims czasie trzeba przyzwyczjac dziecko do tej "chemii"z naszych bazarkow i sklepow.Jezeli chcesz jakies przepisy na zupki i sniadanka ,to pisz na priva.Pozdrawiam-Basiaps.jesli chodzi o finansowa strone sloiczkow-to uwazam ,ze sa tansze niz wlasne jedzonko-jezeli policzysz czas na wykonanie,miksowanie,zmywanie i produkty-naprawde sloiczki sa tansze-pa
      • Gość edziecko: BAJBUS Re: sloiczki -"za" , a czy jest "pzreciw"?? IP: *.* 03.07.02, 17:41
        Tańsze, wygodne i wartościowsze napewno. Moja Zuza ma 10 miesięcy i je prawie tylko słoiczki. Czasami z nami obiadek ziemniak, gotowane warzywka (kalafior, brokuły, marchewka itp.) chudsze mięsko, rosół - ale rzadko. Poza tym jajko na miekko, chlebek z masełkiem, paróweczkę drobiową , banana, i oczywiście ciasteczka. Ale stałe posiłki to 2 słoiczki dziennie - owoce i zupka. Pozdrowionka bajbus
    • Gość edziecko: agnes Re: sloiczki -"za" , a czy jest "pzreciw"?? IP: *.* 03.07.02, 19:10
      Cześć.Słoiczkowe jedzenie jest jak najbardziej zdrowe. Mój Bartuś ma 13 miesięcy i do tej pory dostaje zupki ze słoiczka 2 razy dziennie - na śniadanie i kolację, na obiad już je to co my.Ale nie do końca się zgodzę, że to wychodzi taniej. Jakbyście miały takiego żarłoka jak ja, to pewnie same byście doszły do wniosku że pod względem finansowym bardziej opłaca się ugotować gar zupki niż ją kupować. Tylko wtedy jedzonko byłoby troszkę monotonne.A wracając do tematu - Miriam, jeśli Twoje dziecko ma 10 miesięcy to śmiało może jeszcze przez kilka miesięcy jeść słoiczkowe jedzonko, masz jeszcze czas, aby ją przyzwyczajać do "dorosłego" jedzenia.Pozdrawiam.jaga
    • Gość edziecko: Ika Re: sloiczki -"za" , a czy jest "przeciw"?? IP: *.* 03.07.02, 20:12
      Słoiczki moim zdaniem są zdrowsze - a przynajmniej można mieć większą pewność, że sa zdrowe. Są badane etc. A jak sama kupujesz warzywa i owoce, to jaką masz gwarancję, że nie rosły przy autostradzie? Powiedzieć, że "ekologiczne" to każdy może... niestety :( No chyba, że masz swój ogródek i sama hodujesz, albo masz zaufanego rolnika i wiesz, że nie nawozi.Z drugiej strony argument, że kiedyś trzeba dziecko przyzwyczaić do tego, co jemy (i tej całej tablicy Mendelejewa w żarciu) jest uzasadniony...Generalnie jestem zwolenniczką zmiennego żywienia :) Słoiczki na zmianę z gotowanymi zupkami :) Podobno dzieci jedzące tylko słoiczki często nie chcą potem gotowanych zupek i odwrotnie. A sytuacje sa różne - skończą Ci się słoiczki a nie masz kasy, trzy dni do pierwszego, coś dziecko jeść musi. A z drugiej strony np. podróż - o ileż wygodniejsze takie słoiczki... :)
      • Gość edziecko: guest Re: sloiczki -"za" , a czy jest "przeciw"?? IP: *.* 03.07.02, 22:00
        Witaj!Miałam podobne dylematy.Moja córeczka ma 7 miesięcy i owszem chciałam dawać Jej gotowane samodzielnie jedzonko ale po zastanowieniu się zmieniłam zdanie.otórz głownie dlatego iż nie mam pewności co do pochodzenia warzyw ,najcześciej te co ładnie wygladaja są sztucznie nawożone a to dla małych nerek trucizna.po drugie wolę spędzic czas z moją córcią na pieszczotach niż stać przy garach ,przecierać ,zmywać itd.Tak się składa,ze moja znajoma pracuje w Bobovicie w Opolu i zapewniła mnie o bezpieczenstwie sloiczków.Jak dzieciaczek będzie starszy można przecież urozmaicać mu dietę krok po kroku szczególnie gdy będzie potrzebować więcej.Ja uwazam ,że jest to O.K.Gosia
    • Gość edziecko: lidiajaworska Re: sloiczki -"za" , a czy jest "pzreciw"?? IP: *.* 03.07.02, 21:53
      Drogie mamy Słyszałam bardzo negatywne opinie o słoiczkach , soczkach , wogóle wszelkich sokach w buteleczkach i kartonach, tych " zdrowych , czystych ekologicznie , pełnych wartości odżywczych " specjałach .Wszystko to ponoć marketing . Sam proces technologiczny wspomnianych produktów ponoć ???? wyklucza możliwość, że zawierają cokolwiek odżywczego dla organizmu. Słyszałam to z fachowych ust ale cały czas szukam potwierdzenia bo wydaje się to nieprawdopodobne. Może zabierze głos ktoś, kto wie coś więcej na temat produkcji żywności.
      • Gość edziecko: ruda Re: sloiczki -"za" , a czy jest "pzreciw"?? IP: *.* 04.07.02, 07:43
        Ja powiem tylko tyle, że syn mojej koleżanki wtedy co inne dzieci słoiczki zaczął jeść "dorosłe" żarcie. I zaczął mieć anemię. Podejrzewam, że jednak w takiej zupie dla dorosłych mniej jest jednak witamin niż w zupie dla dzieci. Ale może się mylę???kasia
    • Gość edziecko: Elik Re: sloiczki -"za" , a czy jest "pzreciw"?? IP: *.* 04.07.02, 08:04
      Cóz reklama dzwignią handlu, sama pracuję w marketingu. Nie wierzę ślepo w to co mówią w reklamach. Najprawdopodobnie słoiczki nie są nafaszerowane chemią pochodzącą z roślin, ale co do mięsa to jakoś nie wydaje mi się, aby mięso do słoiczków pochodziło z gospodarstw ekologicznych. Zbyt mało jest ich w Polsce. Sama dawałam jakiś czas jedzenie słoiczkowe, ale jedynie raz na jakiś czas. Gdybym miała tę nianię którą mam teraz Ola nie spóbowała by zapewne tego jedzonka wcale. Każda z nas chce jak najlepiej dla swojego dziecka, boję się tylko że firmy produkujące tę żywność mogą żerować właśnie na tym. Nie mam złudzeń tak może być. Jak jest na prawdę tego nie wiem? Była już jakiś czas temu dyskusja na ten temat. Generalnie większość jest za z tego co pamietam. Sama kupuję soki gruszkowe, jakiś czas temu sporo bo moje dziecko chciało pic tylko takie. Jednak i ta uważam, że zdrowszy domowy sok. Na szczęście sezon owocowy trwa. W podróży wygoda faktycznie wielka. Tylko tak się zastanawiam co warte takie jedzonko stojące parę miesięcy w magazynie/sklepie zanim trafi do buzi dziecka? Pozdrawiam wszystkie słiczkowe i niesłoiczkowe Mamy. Elik
    • Gość edziecko: kabat Re: sloiczki -"za" , a czy jest "pzreciw"?? IP: *.* 05.07.02, 07:42
      Tak na prawdę to wszystko zależy od tego co chcą jeść nasze pociechy. Mój Macek je różnie raz tak raz tak. Moim zdaniem słoiczki nie są złe pod warunkiem że nie ma w nich za dużych kawałków do gryzienia bo wtedy dziecko się zniechęca. Obiady gotowane są poad połowę tańsze /sama wyliczyłam/ ale czy zdrowsze ? Nie wiem. Nie można mieć pewności co dokupowanych składników. Często sprzedawca zapewnia, że są ekologiczne, a tak na prawdę pochodzą z pola przy ruchliwej ulicy.Lidka
      • Gość edziecko: guest Re: sloiczki -"za" , a czy jest "przreciw"?? IP: *.* 06.07.02, 09:08
        Witam wszystkich,Moja Julia je zupki ze słoiczków od dawna i nie zauważyłam żadnych niepokojących objawów, dobrze się rozwija więc myśle sobie, ża są dobre, poza tym trudno znaleźc zdrowe jedzenie: warzywa ,owoce czy mięso,hmmmmmm , jeśli wogóle jest to możliwe. Teraz uprawim swój ogródek, bez żadnych pestycydów, ale jak pada deszcz to Bóg jeden wie co tam kapie na moje warzywka, i napewno nie są zdrowsze niż te ze słoiczków. Zdrowe są pomidory mojego taty, te w szklarni, podlewane specjalnymi biologicznymi preparatami, nie rosną w ziemi i nie kapie na nie deszcz, (są przebadane przez specjalny ośrodek), i są bez zstrzeżeń - ZDROWE.Niestety dziewczyny taka jest rzeczywistość, to co 30 lat temu wydawało się niezdrowe teraz jest dobre, i jestem oburzona za każdym razem kiedy ludzie podsypuję swoje ogródki np. gnojem i potem mówią , że mają zdrowe warzywa i co najgorsze karmią nimi swoje dzieci.pozdrawiam Kasia
    • Gość edziecko: Duszek Re: sloiczki -"za" , a czy jest "pzreciw"?? IP: *.* 06.07.02, 10:37
      Mój synek ma 2 latka i wciąż lubi zupki ze słoiczków. Daję mu je kiedy ni mam nic innego lub kiedy mi się spieszy i nie uważam tego za coś złego.
    • Gość edziecko: marta_orion Re: sloiczki -"za" , a czy jest "pzreciw"?? IP: *.* 06.07.02, 14:03
      Witaj!Ja swojej córeczce dawał słoiczki dość długo. Było to dla mnie wygodne, bo ciągle jestem w biegu, obiady jadamy wieczorem, a tak mała dostawała obiadki pełnowartościowe o odpowiedniej porze bez względu gdzie byłam. Dopiero gdzieś w wieku około 14 miesięcy sama zaczęłą podjadać nam z talerzy i powoli przestawiła się na "dorosłe" jedzonko. Zaletą słoiczków jest jeszcze to, że praktycznie codziennie Agnieszka jadła co innego i próbowała wszystkich smaków. W tej chwili nie ma oporów przed jedzeniem czegokolwiek. Myślę, że duża zasługa w tym właśnie słoiczków. A co do reklam: wiem, że są troche przesadzone, ale w koncu przecież są badania niezależnych instytucji i one potwierdzają jakość.Pozdrofionka dla mam i dzieciaków.Marta
    • Gość edziecko: kowcia Re: sloiczki -"za" , a czy jest "pzreciw"?? IP: *.* 08.07.02, 07:54
      hejmój synek też wcinał słoiczki - bobovity. Co do gerbera to mój mąż znalazł gdzieś w interecie informację o prostestach ekologów pod fabrykami gerbara na zachodzie (protesty dotyczyły produkowania żywności modyfikowanej genetycznie) i zabronił mi! (dosłownie) kupowania jakichkolwiek rzeczy tej firmy. Tak więc mój synek jadł bobovitę i hippa i w sumie je do tej pory ale z coraz mniejszym apetytem - woli dorosłe zupy jeść sam łyżeczką(a ma 14 m-cy). A tak przy okazji - dawałam mu częśto herbatki hippa (te granulowane) a ostatnio jak się pediatra o tym dowiedział to "mało mnie nie pobił", zabronił, i powiedział że najlepsza jest zwykła, słaba herbata. I co wy na to?
      • Gość edziecko: guest Re: sloiczki -"za" , a czy jest "pzreciw"??- do kowcia IP: *.* 08.07.02, 08:02
        hej!a dlaczego pobic?? interesuje mnie to zwlaszcza ze swojej corce daje wlasciwe tylko te herbatki...o rany.. dlaczego nie wolno?
        • Gość edziecko: kowcia Re: sloiczki -"za" , a czy jest "pzreciw"??- do kowcia IP: *.* 08.07.02, 08:11
          a w sumie nie wiem czemu chcial "mnie pobić". W każdym razie wcale mu się te cherbatki nie podobały a był to lekarz z oddziału pediatrycznego, chyba ma jakieś pojęcie. Myślałam że te cherbatki są Ok a podobno wcale nie i można je dawać byle ni e często. Moje dziecko ma właśnie jakąś infekcję, gorączka, brzydka kupa itp i nie wykluczone że tego typu picie tylko pogarsza sytuację. W sumie to jakaś chemia chyba musi robić te granulki - moja siostra jest technologiem żywności (prawie) i też twierdzi że to wcale nie jest takie super zdrowe. Aha, pediatra powiedział też żeby nie dawać dziecku cherbatek zipołowych typu np. mięta i zielonej cherbaty też nie - to jest dobre dla dorosłych a działanie na dzieci podobno nie zostało zbadane. Ja w każdym razie teraz robię synkowi lurę liptona i kompocik z jabłek (z takich polskich psiurów bo te śliczne holenderskie to się tylko na wystawę nadają).
      • Gość edziecko: marta_orion Re: sloiczki -"za" , a czy jest "pzreciw"?? IP: *.* 09.07.02, 12:06
        Hej!bardzo zdziwiłam się, że pediatra kazał Ci dawać dziecku słąbą herbatkę, mówiąc,że jest to nalepszy napój dla dziecka. A słaba kawa też? Przecież teeina z herbaty jest znacznie gorsza niż kofeina z kawy! A zresztą wystarczy poczytać trochę gazet dla dzieci i wszędzie jako wręcz niewskazaną do picia dladzieci podają włąśnie herbatę. A tak na koniec: moja mam jest pediatrą z 25 letnim doświadczeniem i stwierdziła, że podawanie dziecku słabej herbatki to "stara" szkoła. W tej chwili zdecydowanie bardziej poleca się produkty wyprodukowane specjalnie dla dzieci. Szczególnie różnego rodzaju gotowe soczki. (kompot przygotowywany w domu na pweno nie zaszkodzi, ale jeśli gotowany jest zbyt długo nie ma zbyt wielu wartości odżywczych)Pozdrawiam i zycze dużo słoneczkaMarta, mama 17 miesięcznej Agniechy
        • Gość edziecko: addria Re: sloiczki -"za" , a czy jest "pzreciw"?? IP: *.* 09.07.02, 12:20
          Ja również uważam, że niemowlęciu nie powinno się absolutnie dawać do picia herbaty! Właśnie ze względu na zawartość teiny. Jeśli matkom karmiącym piersią odradza się picie herbaty i kawy, bo teina i kofeina przenikają do pokarmu, to co mówić o bezpośrednim serwowaniu dziecku używek! Ja na przykład nie daję też synkowi herbatek ziołowych Hipp, z tego powodu, bo w składzie mają cukier, a pediatrzy odradzają przyzwyczajanie dziecka do cukru od niemowlęctwa. Im później tym lepiej - wyjdzie to dziecku na zdrowie. Natomiat poję go słabymi naparami z rumianku i ziarna kopru bez żadnych dodatków, pomagają na trawienie, a synek je lubi i chętnie pije, bo nie jest przyzwyczajony do słodkich napojów (poza naturalnie słodkimi soczkami).Jesli chodzi o miętę to czytałam, że nie należy jej podawać niemowlętom, bodajże ze względu na szkodliwy wpływ na układ oddechowy (ale nie zarzekam się, bo nie pamiętam dokładnie, a mięty nie podaję).Pozdrawiam:hello:
    • Gość edziecko: Marta_23 Re: sloiczki -"za" , a czy jest "pzreciw"?? IP: *.* 08.07.02, 08:46
      Cześć,mój synek ma 10 miesięcy. Jedzenie je głównie ze słoiczków, ale coraz rzadziej. Zjada jajka na miękko, paróweczki drobiowe lub cielęce, kanapeczki z drobiową wędliną, gotowanego ziemniaka z masełkiem i inne rzeczy, które na przykład właśnie my jemy na obiad (oo, makaron z białym serkiem). Po takich rarytasach widzę, że do słoiczka nie bardzo jest przekonany.
    • Gość edziecko: guest Re: sloiczki -"za" , a czy jest "pzreciw"?? IP: *.* 09.07.02, 10:25
      Bardzo często mój Synek dostawał jedzenie w słoiczkach. Ufalam im bardziej, kiey jechaliśmy np. do teściowej i ona podkradkiem dodawała masło i słoninę do ziemniaków. Wolałam już słoiczki. W domu czasami gotowałam i miksowałam na 2 dni, kiedy miałam mało czasu dawałam gotowe.Mój kolega miał uprawę marchwi dla Gerbera. Rzeczywiście nie można mu było tego pryskać. Ktoś przyjeżdżał, oglądał, przywozili specjalne ekologiczne nawozy.Mam dostęp do tzw. ekologicznej żywności. Chociaż szczerze mówiąc nie widzialam zupełnie niepryskanych ogórków, bo w ogóle by ich nie było. Podobnie jest z ziemniakami-niepryskane zjada stonka... Trzeba ją zbierać, co kilka godzin, a to jest i pracochłonne, i obrzydliwe(kiedy byłam mała musieliśmy z bratem zbierać taką stonkę z naszych ekologicznych ziemniaczków...).Najlepiej jest wybierać jak najgorsze okazy, małe mizerne(oczywiście warzyw i owoców a nie stonek)są najmniej pryskane. Często widuję babcie z jabłkami- sprzedają je na tzw. murku-ważą na kuchennej wadze-przeważnie większość z tych owoców, to stare odmiany, które są odporne na zarazy i szkodniki, więc nie ma potrzeby pryskania ich.Osobiście nie wierzę w certyfkaty IPO(obowiązujące też w UE), gdyż wiem, że taka żywność jest bardziej chemiczna niż ta bez tego certyfikatu...
Pełna wersja