Coś na upały, nie tylko chłodnik ;-)

IP: *.* 29.07.02, 11:41
Czy macie jakieś sprawdzone przepisy obiadowe na upalne dni? Bo goronc niemożebny i myśl o gotowaniu napawa mnie wstrętem... ;-) Chłodnik już był, chociaż myślę, że jego odmian jest wiele, np. bez botwinki ;-) tak jak ja robię (czyli jogurt/kefir/maślanka [do wyboru w zależności od tego co mam], ogórek, rzodkiewki, szczypiorek, koperek - i niech się przegryzie chwilę w lodówce, a potem na talerzu dodaję jajko na twardo).
    • Gość edziecko: plepla Re: Coś na upały, nie tylko chłodnik ;-) IP: *.* 29.07.02, 14:22
      Polecam - zupę owocową na zimno. Ja z reguły wykorzystuję do tego celu kompot z wiśni drylowanych, do którego dodaję 1, 5 litra wody, łyzkę cukru i jak się zagotuje zaciągam kisielem. Podaję po schłodzeniu z makaronem!!! W upalne dni jest to ulubione danie synka i męza .
      • Gość edziecko: Johasia Re: Coś na upały, nie tylko chłodnik ;-) IP: *.* 29.07.02, 16:13
        No tak - zapomniałam dodać, że mój mąż z zup owocowych akceptuje tylko..... cytrynową. :-(
    • Gość edziecko: MKatarynka Re: Coś na upały, nie tylko chłodnik ;-) IP: *.* 07.08.02, 22:05
      Polecam gaspaczio (tak się mówi a jak się pisze nie mam pojęcia) Jest to hiszpańska zupa z surowych warzyw. Makłowicz mówi, że armia rzymska tą zupą karmiona była. No i zdobyła pół Europy. Zatem do dzieła :Bierzesz tak z pięć pomidorów, dwie czerwone papryki i zielonego ogóra długiego na ok. 15 cm :hap:. Z warzyw tych wydłubujesz pestki (z ogóra tyż), kroisz na małe kawałeczki i wrzucasz do miksera dodając jeszcze ząbek czosnku, cebulę i środek z białej buły. Można użyć również sokowirówki ale takiej z której da się wyciągnąć "farfocle" i wrzucić do soku. Jak już masz to wszystko zmiksowane to chlupiesz do tego na oko oliwy z oliwek i octu winnego (z octem jednak nie przesadzaj) no i solisz i pieprzysz. Dolewasz trochę wody żeby miało konsystenję słodkiej śmietany (ale można też na gęsto jak ktoś lubi) Wsadzasz na godzinkę do lodówki. Podając do jedzenia można posypać na wierzchu pokrojoną w maciupcią kosteczkę papryką ale niekoniecznie. Pyyychaaa. Robiąc tę zupkę nie należy przejmować się faktem, że pomidorów nie powinno się łączyć z ogórami :crazy:Smacznego życzę. :bounce:
      • Gość edziecko: ganga Re: Coś na upały, nie tylko chłodnik ;-) IP: *.* 08.08.02, 08:21
        ...ta hiszpańska zupa to gazpacho (tak się pisze :) ). Rzeczywiście pyszna! Mój przepis tylko troszeczkę się różni od Twojego (na 4 osoby):6 dużych pomidorów1/2 ogórka szklarniowego2 ząbki czosnku2 kromki chleba czerstwego2 łyżeczki oliwy z oliweksól, szkl. wodyChleb namoczyć w odrobinie wody. Do robota kuchennego wrzucasz czosnek, pomidory i obranego ze skórki ogórka (mozna je oczywiście wypestkować, ale niekoniecznie, kwestia gustu). Dorzucasz chleb i szkl. wody, sól i oliwę. Miksujesz, ale nie za długo, bo pomidory stracą kolor. No i do lodówki.Smacznego.GangaPs: następnym razem spróbuję zrobić wg. Twojego przepisu!
        • Gość edziecko: MKatarynka Re: Coś na upały, nie tylko chłodnik ;-) IP: *.* 08.08.02, 09:51
          To nie mój przepis, tylko Roberta Makłowicza :hap:Mój jest inny: dodaję jeszcze zielonej papryki.. :crazy:Ale, że mam obecnie pod ręką prawdziwych Katalończyków to ich zapytam o prawdziwy przepis rodem z Castellonu. Ale nie łudzę się że to będzie jedyny gdyż w tej rodzinie spotkałam się już z kilkoma przepisami na tortillę :lol:PozdrawiamAaaaa, zapomniałam dodać ,że Robert Makłowicz (mój idol kulinarny) tortillę robi zupełnie (no prawie zupełnie) inaczej niż moi znajomi Katalończycy :p
Pełna wersja