Nawyki żywieniowe żon i mężów

IP: *.* 14.11.02, 14:26
Ciekawa jestem jak udaje Wam się pogodzić nawyki żywieniowe Wasze i męża? W końcu wychowaliście się w różnych domach. Nawet tę samą potrawę przyrządza się w każdej rodzinie trochę inaczej. Jeśli do tego dojdzie inny region kraju albo nawet inny kraj, to skala problemu rośnie. Czy obie strony są chętne do jakiegoś kompromisu? Kto dąży do tego, aby rodzina odżywiała się zdrowo? Mój mąż koniecznie chce narzucić „swoje” dania i sposoby przyrządzania potraw, a odmawia jedzenia „moich” (jest strasznie uparty, ale ja też). Za to ja jem wszystko (teraz wyjątkowo jestem na diecie z powodu alergii dziecka), chociaż niektóre potrawy smakują mi bardziej, inne mniej. Chciałabym, aby w moim domu jadało się różnorodnie i zdrowo, a nie na okrągło pizza, parówki i wszystko smażone, obowiązkowo z dużą ilością ketchupu. A do picia najlepiej coca-cola. Jak będę mogła odmawiać dziecku jedzenia różnych „świństw”, skoro tatuś to je? Dodam, że przed ślubem mój mąż zjadał wszystko co mu dałam, a niektóre „moje” potrawy bardzo polubił po kilkukrotnym podaniu. Teraz nawet nie chce spróbować :(. Marudzik
    • Gość edziecko: Mela Re: Nawyki żywieniowe żon i mężów IP: *.* 14.11.02, 14:47
      Mój zjadając z kolegą w godzinę cały upieczony przeze mnie piernik mruczał "Ale smaczne te migdały", na co kumpel przytakiwal nie przerywając jedzenia.A to była nierozmieszana mąka :lol:
    • Gość edziecko: Adzia Re: Nawyki żywieniowe żon i mężów IP: *.* 14.11.02, 15:09
      Hm, mój jest wdzięcznym konsumentem wszystkiego, co wyprodukuję - oboje lubimy kuchenne eksperymenty. A czasem konsultuję się z teściową, za co powyższa kocha mnie z całego serca, bo tak dogadzam jej synkowi :-)Natomiast to, co piszesz o swoim mężu, przypomina mi mojego ojca - on jest z kolei ziemniaczano - schabowo - kapuścianym fundamentalistą. Ale...do czasu - kiedyś zauważył, że rośnie mu brzuszek, poczytał trochę o zdrowym żywieniu, i już nie dopomina się tak często o swoje ciężkostrawne przyjemnostki ;-) Marudzik, może podsuniesz mu jakieś czytanki na temat odżywiania ( i jego wpływu na zdrowie, samopoczucie, oraz strategiczne czynności organizmu), ale czasem pozwól mu na tę pizzę czy colę. Jeśli nie codziennie, to nie zaszkodzi, a mężuś będzie bardziej skłonny do kompromisu i zjedzenia normalnego obiadu. Pozdrawiam Agnieszka
    • Gość edziecko: 1506 Re: Nawyki żywieniowe żon i mężów IP: *.* 14.11.02, 15:16
      Znam ten bólsmile W moim domu je się bardzo lekkostrawnie (drób, surówki, sałatki, razowe pieczywo itd.) Mój mąż pochodzi ze wschodu (tzn. z Polski, ale wschodniej), i tam zaznacza się bardzo kuchnia wg mnie rosyjska. Pierogi, kluchy, tłuste, smażone mięso, smażona kapusta, cięzkie zawiesiste zupy itd. Wszystko z mąką, skwarkami itd. Dla mnie te rzeczy są na ogół nie do przełknięcia. Ale mój kochany wyrozumiały mąż je to co mu podam w tygodniu, a jak ma ochotę to w weekend robi swoje "swoje jedzenie". Czasem ja zrobię coś z jego kulinarnego menu, ale rzadko.Niestety nie ma wyboru - ja nie mam czasu ani umiejetności aby pół dnia bawić się np. z pierogami. wiem, że innym może to zająć godzinę ale ja nie lubię!!( nie umiem też).Teściowa 600 kilometrów od nas więc nie może wpadać na obiadki do mamusi, wybór jest prosty: albo to co ja zrobię, albo nic. Tak wgląda to u nas, pozdrawiam Alfa
    • Gość edziecko: Brenda Re: Nawyki żywieniowe żon i mężów IP: *.* 14.11.02, 15:17
      Ulubionym nawykiem mojego męża jest majonez. Do wszystkiego. Do białego sera, żółtego sera, kaszanki, salcesonu, kiełbasy itd.Brenda
    • Gość edziecko: AaniaM Re: Nawyki żywieniowe żon i mężów IP: *.* 14.11.02, 15:57
      U nas nie ma problemu, bo nie umiem gotować.Zjadam wszystko co mąż ugotuje, a i potem naczynia zmyję.Mąż też lubi treściwie zjeść , ale na cała szczęście nie ma czasu ani ochoty robić zasmażek i innych sosów. Niestety lubi wszelakie smażeniny - uważa, że skoro jego ojciec przez całe życie takowe konsumował, a w wieku lat 70 jest pełen krzepy, to i on może tak jeść. Na całe szczęście od niedawna jesteśmy na swoim i nie dorobiliśmy się jeszcze porządnej patelni, na której by można ciągle smażyć, hi hi hi, posiadamy za to kombiwar, w którym pieczemy zdrowo i bez tłuszczu - tzn mąż piecze - a ja kibicuję i oczywiście konsumuję.Ania
    • Gość edziecko: Cytrynka Re: Nawyki żywieniowe żon i mężów IP: *.* 14.11.02, 16:36
      HejJa i mój mąż mamy niepisaną umowę: ja gotuję, on zjada bez marudzenia (no prawie bez marudzenia).Ja preferuję zdrową kuchnię, soki, warzywka, owoce, mój mąż uwielbia mięso, piwko i coca-colę. Ale decyzja, co będzie na obiad należy do mnie. Jest sporo potraw, które obydwoje uwielbiamy, np. naleśniki. On jest typowym mięsożercą, ja nie jadam mięsa (zdarzyło mi się kilka razy przed ciążą i teraz w czasie ciąży, ale generalnie wolę warzywa).Staram się gotować tak, żeby nikt nie był poszkodowany (czyli w zasadzie dwa obiady, albo jemu jakieś mięso, a sobie warzywne "kotleciki"No i On woli moje potrawy (od potraw mamy i babci). Poza tym lubi jeszcze kuchnię swojej cioci (niestety ja nie gotuje tak dobrze jak ciocia,ale się nauczęsmile) i pewnej forumowiczki, której imienia tu nie zdradzę, ale ona wie, że to o nią chodzi :-)PozdrawiamCytrynka
    • Gość edziecko: cela Re: Nawyki żywieniowe żon i mężów IP: *.* 14.11.02, 16:44
      Mój mąż bardzo lubi moje gotowanie - często powtarza mi, że coś jest pyszne, lub "zamawia" coś szczególnie.Nie chcę przez to powiedzieć, że świetnie gotuję....oj nie.Wydaje mi się, że to wynika z tego, że moja teściowa gotuje raczej srednio, tzn. dużo, tłusto, i ciągle to samo standardowe menu, oprócz soli i pieprzu nie używa innych przypraw.Ja lubię eksperymenty, jedzenie musi być ładnie podane, dobrze przyprawione - no niestety mam takiego małego bzika na tym punkcie co jest niestety czasani powodem do utarczek - niewielkich ale jednak.- nie potrafię zrozumieć jak można jeść zimny obiad (np. ziemiaki) - a mojemu mężowi to nie przeszkadza;- wszystko traktuje ketchapem - bleeee, (nawet gdy zaznaczam mu z góry, że to danie zrobiłam w takim wydaniu - to on je traktuje pomidorami....)- ostatnio przejawia "duże zainteresowanie" mięsem (kiełbaski na gorąco itp). W supermarkecie pakuje mi często do koszyka jakieś serdelki.... które potem zagryza do kanapki z np. serem.Ja stawiam na jakość, on czasami na ilość....niestety.No i jeszcze jedno - zachowanie się przy stole, sztuka jedzenia, na tym punkcie podobno jestem porządnie trafiona, ale staram się panować nad emocjami.... (tak mnie akurat wychowano)
    • Gość edziecko: kocurek Re: Nawyki żywieniowe żon i mężów IP: *.* 14.11.02, 20:53
      Mój mąż wraca z pracy baaardzo głodny, od drzwi węszy ;)Zasiada nad talerzem i wobec alternatywy "jeść, albo nie jeść, oto jest pytanie", jakoś zawsze jest......jeść :lol:
    • Gość edziecko: lea Re: Nawyki żywieniowe żon i mężów IP: *.* 14.11.02, 23:17
      A u nas w domu przeważa kuchnia czeska i mój mąż bardzo ją pokochał :) Ja natomiast polubiłam barszcz, pierogi, bigos...i polskie ciasta mniam :hap:pozdrawiam leaPs. kochamy chinszczyznę
      • Gość edziecko: Cytrynka Re: Nawyki żywieniowe żon i mężów Do Lei IP: *.* 14.11.02, 23:29
        LeaZdradź kilka przepisów kuchni czeskiej na forum wszystko o jedzeniu :-)Przełykająca slinkę Cytrynka (mająca wielki apetyt)
        • Gość edziecko: SylwiaKarolina Re: Nawyki żywieniowe żon i mężów Do Lei IP: *.* 14.11.02, 23:44
          Cytrynka, poszukaj dobrze, bo Lea bodajże w sierpniu dłuuuugą listę różnych przepisów tam podała i zachwytów było co nie miara.Pozdrawiam,Sylwia
          • Gość edziecko: lea Re: Nawyki żywieniowe żon i mężów Do Lei IP: *.* 14.11.02, 23:50
            Właśnie Cytrynka - tak jak wspomniała Sylwia Karolina, kiedyś już coś podawałam, ale szykuję się na początek grudnia ze Świątecznymi czeskimi ciasteczkami :)))będzie smacznie obiecuję :lol:papatki :hello: lea
            • Gość edziecko: Cytrynka Re: Nawyki żywieniowe żon i mężów Do Lei i Sylwii IP: *.* 15.11.02, 16:38
              DziękiZajrzę na forum o jedzeniu i od stycznia biorę się za pichcenie.CytrynkaP.S. Lea, czeskie świąteczne ciasteczka - mniam, mniam
            • Gość edziecko: Cytrynka Re: Nawyki żywieniowe żon i mężów Do Lei i Sylwii IP: *.* 15.11.02, 16:39
              DziękiZajrzę na forum o jedzeniu i od stycznia biorę się za pichcenie.CytrynkaP.S. Lea, czeskie świąteczne ciasteczka - mniam, mniam
            • Gość edziecko: Cytrynka Re: Nawyki żywieniowe żon i mężów Do Lei i Sylwii IP: *.* 15.11.02, 16:40
              DziękiZajrzę na forum o jedzeniu i od stycznia biorę się za pichcenie.CytrynkaP.S. Lea, czeskie świąteczne ciasteczka - mniam, mniam
        • Gość edziecko: rudka Re: Nawyki żywieniowe żon i mężów IP: *.* 14.11.02, 23:54
          A mój mąż to kotleciarz! W sumie zje wszystko co mu podam, a co nie jest zupą, daniem bezmięsnym (poza naleśnikami)i kaszą. Ale choćbym pół dnia pichciła "polędwicę po burgundzku" lub inne cuda, to i tak zachwyt wywoła jedynie kotlet. Surówki, gotowane jarzynki kolą go w zęby, gdy dodam ziółka, pyta, czemu dałam mięty, wymodzone bardziej dania są po prostu "dziwne".Trochę się tym martwię - bo nie odzywia się ten mój chłop zdrowo, a poza tym żadnej mobilizacji nie mam do kuchennych eksperymentów. No a trochę cieszę - kotletów nawet ja nie jestem w stanie zepsuć, a jak błyskawicznie się je robi! Jeszcze tylko frytki do piekarnika, ogórek konserwowy, coca-cola, keczup do frytek - i mąż jest mój!Jak jeszcze upiekę murzynka (banał!) - dostaję medal. Niespecjalnie zasłużony (wg mnie) ale co tam!Najgorsze, że sama często zjadam byle jak, bo wiadomo - gotować dla siebie? a za kotleciorami nie przepadam.Rudka
          • Gość edziecko: ANAX Re: Nawyki żywieniowe żon i mężów IP: *.* 15.11.02, 08:33
            Mój mąż najbardziej lubi kotlety , najczęściej jednak jemy te z kury.I lubimy też rosół wołowy.Ja uwielbiam pierogi ruskie a on nie.Dlatego robię tylko dla siebie.A poza tym lubi jak wycuduję coś nowego.Chociaż nie zawsze mi wyjdzie.Zupe pomidorową cedzi przez sitko co mnie doprowadza do szału.Głupi myślał że ja mu to będę robić.A o synu nie wspomnę bo to taki niejadek że najchętniej to je sam chleb bez masła,mleko z płatkami,pomidorowa koniecznie z ryżem mąż z makaronem nitki.A ja lubię wszystko oprócz galarety.Ania
            • Gość edziecko: Doon Re: Nawyki żywieniowe żon i mężów IP: *.* 15.11.02, 08:57
              Dziewczyny, ci faceci tacy podobni do siebie , uwielbiają schabowe, wszystko co smażone i oczywiście pierogi i to najlepiej ruskie. Mój mąż nie odstaje od tego kanonu, pierogów mu nie robie za duzo roboty a po zatym nie umię schabowe od czasu do czasu gdy trzeba coś szybkiego a co do smażenia to on sam sobie WSZYSTKO potrafi przysmażyć nawet brokuły. Moje średnie umiejetności w gotowaniu nadrabiam pieczeniem to lubie robić i nie raz wymyślam jakieś cuda zachwycające podniebienie mąża tak dla równowagi.
    • Gość edziecko: Lilly Re: Nawyki żywieniowe żon i mężów IP: *.* 15.11.02, 09:36
      Trafił mi się ideał chyba :) Mój mąż zje wszystko co ugotuję i zawsze mu smakuje. A dodam, że kucharką jestem oryginalną, bo nie potrafię gotować tradycyjnie tylko eksperymentalnie... Kotletów schabowych chyba ze dwa lata nie robiłam, za to kurczaka w curry już parokrotnie... Rzadko kiedy wyjdzie mi to samo, więc co rusz zaskakuję mego lubego czymś niezwykłym :) I w ten oto sposób swoją kulinarną niemoc zamieniłam na kulinarną awangardę :)
      • Gość edziecko: MGK Re: Nawyki żywieniowe żon i mężów IP: *.* 15.11.02, 10:20
        Lilly - jesteśmy podobne!Ja też mało gotuję tradycyjnie, schabowe przez 4 lata mieszkania razem zrobiłam może raz (mąż ze 3), miesiąc temu nauczyłam się gotować rosół (a to tylko dlatego, że jestem w ciąży i nie będę potem na małym dziecku eksperymentować ;))Często gotuję "co mi się nawinie", a mój mąż nie jest na szczęście wybredny! Jak czasem opowiadałam w pracy co było na obiad (np tylko sałatka - kapusta pekińska, brzoskwinie, rodzynki, sos) to koleżanki nie chciały wierzyć, że taki "obiad" meżusiowi smakuje! I nie marudzi, że nie ma czegoś konkretnego!W tym roku kupiłam mu książeczkę "Co każdy duży chłopiec wiedzieć powinien". Polecam ją bardzo dla Waszych mężów, jest taniutka (mniej niż 10 zł), przystępnie napisana, przez specjalistów i działa na wyobraźnię. Mój małżonek, choć nigdy nie był zainteresowany taką tematyką przeczytał ją w dwa dni, po czym kupił po egzemplarzu dla swojego i mojego taty! Dla niewtajemniczonych: jest o prawidłowym żywieniu właśnie i różnych typowo meskich przypadłościach, a także radach, jak starać się ich uniknąć.Może lektura coś zmieni?Nina :)
    • Gość edziecko: szwedka Re: Nawyki żywieniowe żon i mężów IP: *.* 15.11.02, 10:14
      Ja uczyłam się gotować po poznaniu mojego męża.Jak już się nauczyłam - kuchnia polska, francuska, włoska, chińska ;-) etc., to zacczęłam się interesować zdrowym żywieniem (dieta niełączenia), a aktualnie jestem pod wrażeniem książki "Jedz zgodnie ze swoją grupą krwi".Niektórym grupom, zwłaszcza 0 (najstarsza, a więc mięsożercy), mięso bardzo służy. Może wszyscy nasi mężowie to grupa 0??? Ale mięso raczej nie smażone (chyba, że szybko w woku) i podawane z surówką, zamiast z ziemniakami czy ryżem.Grupa A - to pierwszy wegetarianin (ja !!!) - warzywa, soja etc.Przy naszym stole, ja na ogół jem to, co mój syn alergik, a mój mąż niestety nie potrafi zreygnować z ziemniaków do mięsa.Wybieram indyka i kurę, robię do tego surówkę albo drugi wariant obiadowy to ryż lub makaron z warzywami.Mój mąż twierdzi, że może żyć bez mięsa, ale nie może bez sosu do ziemniaków (robienie ciapki jest bardzo przyjemne jak wszyscy wiemy).I na to jest sposób, można wybrać bardzo tłuste mięso i "wytopić" z niego tłuszcz (ale nie zaprawiać mąką ani śmietaną). I wtedy sos nie jest traktowany jako białko, a jako tłuszcz. Z podobnych powodów można jeść podobno chleb ze smalcem. Jest to zdrowe (tylko chyba bez mięsnych skwarków).
      • Gość edziecko: 6343 Re: Nawyki żywieniowe żon i mężów IP: *.* 15.11.02, 16:22
        A ja pomimo grupy A jestem zdecydowanie mięsożerna. Owszem czasami lubię poeksperymentować i podać jakieś nowe danie również bez mięska, ale obecnie z braku czasu zdarza mi się to rzadziej. Wracam z pracy o 18 i nie mam już sił aby się bawić w kuchni, dlatego najczęsciej jemy gotowane lub duszone mięso + ziemniaki/kasza/ryż/makaron + surówka. Na szczęście mój luby jest mało wybredny i (jeśli tylko nie użyję za dużo przypraw) jest wszystkożerny.
    • Gość edziecko: Berenika Re: Nawyki żywieniowe żon i mężów IP: *.* 15.11.02, 11:22
      A my się staramy dostosowywać. Robercik lubi, oj lubi, zdrową żywnośc z McDonalda, ale i ja czasem jakieś KFC wolę od domowego jedzonka. Więc nie popadamy w przesadę. Nauczyłam się dodawać cebulkę do rosołu, bo co mi szkodzi, na chrzciny barszcz był na zakwasie, bo u Roberta tak się robi... A ja ze swojej strony forsuję, że można jeść wszystko nie tylko podsmażone na tłuszczu, ale i uduszone, że sałatki nie muszą ociekać majonezem... Da się znaleźć złoty środek. Natomiast co do kwestii dziecka, to Robert sam zdaje sobie sprawę, że to nie jest raczej najzdrowsze żarcie pod słońcem i wiem, że nie będzie z tymi hamburgerami lazł przed oczy Żabie.A Colę lubimy oboje nieprzyzwoicie. Ciekawe, czy to dziedziczne?Berek
    • Gość edziecko: Magda_D Re: Nawyki żywieniowe żon i mężów IP: *.* 15.11.02, 11:52
      Ale ciekawy temat. jak pewnie wiecie mój mąż jest Irlandczykiem i nasze nawyki żywieniowe były zupełnie różne. Po pierwsze dla męża nie istnieje obiad bez mięsa, a my w damskiej rodzinie często jadałyśmy obiady na słodko - naleśniki, pierożki, ryż z jabłkami i takie tam. Po drugie mąż nigdy nie jadał zup. Po trzecie w domu męża w ogóle nie używano przypraw - sól sypano dopiero na talerzu. Obiad to kawał mięsa, ziemniaki i gotowane warzywa. Chcąc nie chcąc, musieliśmy osiągnąć jakiś kompromis. Tak więc zawsze robię jakieś mięso (jak na drugi dzień zostaje tylko jedna porcja, to ja sobie robię coś z ulubionych słodkości), raczej nie gotuję zup dla nas (gotuję je bez przerwy dla dzieci), mąż za to "poznał" kasze, ryż i makaron - chociaż ja też wolę ziemniaki. Mąż uwielbia wszelkie pikantności i egzotykę- dania indyjskie, chińskie i włoskie. Ja tam wolę tradycję - kotleciki czy pieczeń, ziemniaczki. Prawie nie robię surówek (mąż nienawidzi kapusty) zazwyczaj jemy warzywa gotowane. Czasem kupuję sobie kapustę czy ogórki kwaszone, których mąż nie tyka ("zepsute"). Jedyna surówka to pomidory z cebulką.Uwielbiam eksperymentować i wyszukuję różne przepisy na Internecie - a potem i tak się ich nie trzymam, ale traktuję jako luźną inspirację.Danie przeniesione (z trudnością) z Irlandii to irlandzkie śniadanie (tzw. "the fry") - czyli wszystko smażone: jajka, kaszanka (biała i czarna), bekon (polski boczek niestety się nie umywa, więc tę pozycję pomijamy), pieczarki, ziemniaki (w Irlandii są w postaci gofrów - pycha, u nas zwykłe), kiełbaski (te też niepodobne do polskich, więc często gotujemy parówki), pomidory (tak!) a w wersji luksusowej także smażona karkówka jagnięca (mniam!)Takie śniadanie starcza na cały dzień, uwielbiam je!Teraz już pewnie rozumiecie dlaczego martwię się poziomem cholesterolu u męża.Magda
      • Gość edziecko: feratu Re: Nawyki żywieniowe żon i mężów IP: *.* 15.11.02, 12:34
        Muszę się przyznać, że nie gotuję :-) Pierwsza kwestia to taka, że po prostu nie umiem zbyt dobrze gotować, druga, że nie lubię tego robić i trzecia, że najzwyczajniej mi się nie chce :-) Nie wiem jak na ten fakt spojrzycie wiedząc, że nie pracuje zawodowo, tylko się uczę :) W każdym razie mój facet jak nie pracował i siedział cały boży dzień w domu, to raczej też się do gotowania nie brał, więc było i jest sprawiedliwie :-)Co do samych dań, to ja właściwie jestem wszystko żerna, nie pogardzę naleśnikami, pierogami, zupami, kotletami, czy też KFC lub innymi takimi smakołykami :-) Mój facet również zje wszystko, ale no właśnie jest bardzo duże ALE!!! Otóż moja druga połowa jest czystym przykładem bycia „maminsynkiem” :-) Okazało się bowiem, że wszystko czego nie lubi lub nie trawi jego mama również znajduje się na zakazanej przez niego liście!!! Ciekawe? Prawda? Tak więc nie gotuję z jeszcze innego powodu.. :-))Pozdrawiam, Feratu :-)
      • Gość edziecko: Mela Re: Nawyki żywieniowe żon i mężów IP: *.* 15.11.02, 13:43
        Czyn spoleczny vel moje ulubione hobby, czyli gotowanie wykonuje w wekendy, ale jak juz to na maxa.Moja wersja niedzielnego sniadania ( tak raz w miesiacu) to: jajka sadzone - pieczarki - pomidory pieczone - bekon (a raczej karkowka Sokolowa w plastrach, swietnie sie spieka w piekarniku)- tosty krojone w trojkaty posmarowane maslem. W przyplywie szalenstwa ( i nocujacych gosci ktorym nie chce mi sie dawac obiadu ;) ) do tego placki z bananani zlane syropem klonowym. Poza tym jemy ... zdrowo i dietetycznie :lol: Jestesmy po 6 latach kuchni bezglutenowej i bezmlecznej, z racji diety corki. Teraz juz tylko wszelki nabial jest na czarnej liscie.Maz lubi wszustko co slodkie. I bezmiesne. I nie jest zupą. Nie znosi zapachu skwarkow, smazonej kielbasy czy boczku ( wyjatkiem jest ten niedzielny z piekarnika ;) ) Mnie natomiast odrzuca od zapachu miesa. Jesli juz to biale, czesto w sosie winogronowym czy jablkowym. Do tego naleśniki, rózne spagetti, kuchnia wloska - ta bazylia :love:Odkrylam fantastyczna strone www.mniammniam.pl - polecam eksperymentatorom i eksperymentatorkom. Do tego kolekcja ze 100 ksiazek kucharskich - otrzymanych przez ostatnie dziesieciolecie w prezencie z nadzieja darczyncy ze wprowadze je w czyn. Lobbing przelozyl sie na +25 kg ( na szczescie nie u mnie ;) W razie bojkotu przez rodzine mojej kuchni, ktory niestety sie zdarza, np przy zrazach zawijanych z kasza nad ktorymi biedzilam sie pol soboty, zawsze jest bar z kuchnia domowa w naszym bloku, gdzie buntujacy sie delikwenci sa wyrzucani. Jak 10 letnia corka wydala pol kieszonkowego na nalesnika juz nie pyszczy, ze jej nie smakuje. No i nie ma jak klopsiki z IKEI ;)
    • Gość edziecko: emisia Re: Nawyki żywieniowe żon i mężów IP: *.* 20.11.02, 07:58
      Ciekawy problem podjęłaś.Myślę,że dotyczy znakomitej większośći małżeństw.Jedyne wyjście - kompromis.Tak też jest u nas.Tylko jednego dania nie tolerujemy wspólnie. Jest to wątróbka. Poza tym, ja nie lubię mielonych, a mąż żadnych słodkich dań na obiad. Więc jak dla niego mielone to dla nas np. makaron z serem. Za to bardzo lubi wszelkie sałatki, które uwielbiam robić - a u niego w domu wogóle się tego nie jadło.Ulubionym daniem męża jest majonez!!!!Pozdrawiamemisia
Pełna wersja