Gość edziecko: AniaAsi
IP: *.*
18.03.03, 11:49
Kurczęcia pierś jest jak na mój gust wielce wdzięcznym materiałem - zdatna do jedzenia piorunem, ogólnodostępna, a w czasach finansowego kryzysu potrafiłam ją jakoś rozmnożyć...Przepis żaden cud ale się dzielę:Piersi kroję na kawałki lub kawałeczki jakie tam mi się chce i co najmniej na 24 godziny każę im leżeć w marynacie: czosnek, oliwa, przyprawa do kurczaka, ziółka i co kto lubi. Kapnę czasem octu winnego albo musztardy. Jak pominiemy ten czas leżakowania to też się zje ale mięsko jakieś takie suche i bez aromatu.Potem (jak już poleży swoje) buch na patelnię razem z marynatą, mieszamy, dusimy i jak lubimy (bo my bardzo) dodajemy boczusia wędzonego albo parzonego skrojonego w kawalątki. Do tego puszka fasolki białej, biały pieprz i śmietana. Sosik winien być w ilości całkiem słusznej akuracik do makaronu, z którym taka potrawa smakuje najlepiej.Fasolkę można zastąpić pieczarkami - też dobre.Wpadłam na ten koncept kiedyś-kiedyś przypadkiem (akurat chyba miałam otwartą puszkę fasolki) i uwierzcie mi smakuje całkiem znośnie.Ja wiem, że kurczakowe cycki to pewnie każda z Was robi po swojemu - napiszecie?Ania