domowe pieczenie zamiast kupowanych wedlin - jak?

07.04.03, 12:18
nie bylo mnie na forum dlugo, kiedys pojawialy sie takie fajne przepisy jak
upiec wlasna wedline do kanapek, ktora mozan dawac dziecku zamiast
naszpikowanych konserwantami i utrwalaczami sklepowych wedlin. Nie umiem
znalezc tych postow. Moze poradzicie jak sie piecze taka domowa wedline -
poczawszy od tego jakie mieso trzeba kupic, bo jestem zupelna analfabetka
jesli chodzi o mieso... (poza ryba i kura).
    • beta32 Re: domowe pieczenie zamiast kupowanych wedlin - 07.04.03, 16:55
      Ja piekę mięsko średnio raz na dwa tygodnie. Dobre wędliny można czasem kupić w
      niewielkich prywatnych masarniach, ale takich z naprawdę dobrymi wyrobami jest
      niewiele, a na pewno nie znalazłam w naszej okolicy.
      Tak więc kupuję po pół kilograma ( lub trochę więcej ) schabu z kością,
      karkówki i ładnego niezbyt tłustego boczku, oczywiście myję, osuszam i
      przygotowuję marynatę. Marynatę można kupić gotową ( np Kamis - staropolska )
      albo wymieszać trochę ulubionych przypraw z olejem ( ja np daję mieszankę do
      mięsa wieprzowego, wegetę i majeranenek, czasem zmiażdżony ząbek czosnku i
      trochę czerwonego wina lub soku z cytryny ). Obtaczam mięso w marynacie i
      pozostawiam w niej kilka do kilkunastu godzin. Przed pieczeniem można obłożyć
      mięso pokrojonymi warzywami ( włoszczyzna, cebula ). Piekę w żaroodpornym
      naczyniu w temp. 200st. ok 90 minut. Taką gorącą pieczeń podaję z pieczonymi
      ziemniakami i gotowanymi warzywami na niedzielny obiad a to co zostanie -
      zjadamy potem na zimno na kanapkach ( np z chrzanem lub ogórkami kiszonymi ).
      Schab można też wydrążyć i nadziać w środku suszonymi owocami ( bardzo dobre są
      krajowe śliwki ), zaś pieczenie drobiowe bardzo dobre są w marynacie miodowej -
      niestety nie znam przepisu sad.
      A kiedy przejedzą mi się pieczenie to wtedy robię mięso w galarecie ( np
      golonkę, schab, indyka )...
      Pozdrawiam i życzę smacznego smile.
    • skarolina Re: domowe pieczenie zamiast kupowanych wedlin - 07.04.03, 18:29
      Ja, maniakalna pożeraczka kotletów mielonych, robię sobie czasem przyjemność w
      postaci tak zwanego u nas w rodzinie klopsa.
      Biorę ok.60 dkg mięsa mielonego (mielę sama - karkówkę, albo łopatkę, albo
      udziec z indyka), do tego ze 2-3 nieduże cebule drobno pokrojone, 2 jajka i
      bułka tarta (tak na oko, nie za dużo, żeby masa się nie rozwalała, ale nie
      była twarda). Mieszam wszystko, wkładam do foremki (kiedyś używałam zwykłej
      keksówki, ostatnio odkryłam jednorazowe, ze sztywnej folii aluminiowej) i do
      piekarnika. Temperatura 180-200 st, ale czasu pieczenia nie podam, bo nie mam
      pojęcia. Ot, tak na oko lub na czuja, jak kto woli.
      Z konsystencją po upieczeniu bywa różnie, czasem się lubi się trochę rozwalać
      przy krojeniu, nie wiem od czego to zależy. Ale jak nie trzeba tym gości
      częstować, to w końcu jakie to ma znaczenie? Smak się liczy.
      W wersji urozmaiconej klops występuje z pieczarkami. Do powyższego przepisu
      należy dodać 20-30 dkg dość drobno pokrojonych i podsmażonych pieczarek.
      pzdr
      skarolina
    • aptasz Re: domowe pieczenie zamiast kupowanych wedlin - 08.04.03, 10:05
      Superprosty przepis na schab:

      kawałek schabu bez kości - trzeba wziąć w sklepie więcej, powiedzmy tak ze
      40cm, bo i tak się skurczy
      natrzeć wyciśniętym czosnkiem - i niech postoi z godzinkę
      obsypać ze wszystkich stron majerankiem
      i piec - przynajmniej godzinę - zerkając od czasu do czasu czy dużo się już
      zmniejszył (schab oczywiście).

      Pycha

      Poleca Milly - kucharka od czasu do czasu i tylko wg łopatologicznych przepisów
      • m.kszczotek Re: domowe pieczenie zamiast kupowanych wedlin - 11.04.03, 11:51
        No to ja dodam przepis który nadaje sie również dla alergików (myslę o mamach
        karmiących alergiczne dzieci).

        Pieczeń z piersi indyka.

        Pierś ok 1,2 kg
        zioła prowansalskie
        sól
        pieprz
        oliwa z oliwek (dobra!)

        Pierś płukamy, obsuszamy, posypujemy sola i pieprzem. Szklankę oliwy mieszamy z
        ziołami (ok 2,3 łyżeczki. W takiej marynacie powinno mięsko troche postać. Ja
        np. robię wieczorem poprzedniego dnia jak chce na obiad ale zdarza mi się też
        marynowac tylko godzinkę. Wkładamy do żaroodpornego naczynia i piewczemy tyle
        minut ile gram waży piers. Bardzo dobra na gorąco jak i na zimno.

        Polecam!
    • eremka.zlote.dziecko Re: domowe pieczenie zamiast kupowanych wedlin - 14.04.03, 11:48
      Potrzebne:
      schab bez kości (około 1,5 kg)
      majeranek
      sól, pieprz kolorowy
      folia alimuniowa
      rękaw do pieczenia
      Schab myję, osuszam i nacieram przyprawami, obsypuję majerankiem i zawijam w
      folię, pakuje do lodówki przynajmniej na kilka godzin (kiedys zapomniałam i
      schab leżakował tam około 2 dni, hihihi), potem na oliwie obsmażam, wkładam do
      rękawa (tego do pieczenia, ma się rozumieć), piekarnik nastawiam na około 200-
      220 i piekę około półtorej godziny chyba.
      Smacznego!
    • okkko Re: domowe pieczenie zamiast kupowanych wedlin - 15.04.03, 15:11
      A ja polecam ogonówkę.
      Kupuję surową wędzoną ogonówkę- ja kupuję w Tesco bo tanio i poza tym chociaż
      ma sporo E.... to jednak nie jest szkodliwa- sprawdziłam w internecie
      wszystkie te E.......
      Zawijam w folię aluminiową i bez konieczności przyprawiania piekę w prodiżu
      (ponieważ piekarnika nie posiadam) około godziny.
      Efekt- super smaczna wędlinka do chleba.
      • vialle Re: domowe pieczenie zamiast kupowanych wedlin - 13.05.03, 13:29
        dziewczyny!!!! dziekuje za wszystkie przepisy, dopiero dzisiaj mialam czas
        zajrzec na liste - zaczne wyprobowywac jeszcze w tym tygodniu i podziele sie
        (mam nadzieje) sukcesem.

        Pozdrawiam i jeszcze raz dziekuje za wszystkie odpowiedzi
    • jola_ep Re: domowe pieczenie zamiast kupowanych wedlin - 13.05.03, 17:33
      A może być pasztet?
      Gotuję mięso i jakieś warzywa (wedle fantazji). Wrzucam to do malaksera i
      dodaję masło (można olej czy inny tłuszczyk), jajko ("pasztecik" robię w
      niewielkiej ilości), przyprawy. Po zmieleniu ("zmalaksowaniu") piekę w
      naczynkach żaroodpornych. Aby uprościć sobie sprawę, mięsko i warzywa wyjmuję
      z ... zupy smile (ale wtedy gotując zupę lepiej jest dodawać je do wrzącej wody).

      Ostatnio wyszedł mi taki pasztet: mięsko, soczewica (trochę więcej niż mięska),
      marchewka, jajko, masełko i ketuczup, trochę pieprzu. Wyszła pychotka smile I
      zgadnijcie jaką zupę gotowałam wink

      Pozdrawiam
      Jola
Inne wątki na temat:
Pełna wersja