dirgone
03.03.07, 11:31
olalazar.blox.pl/2006/10/Panga.html
Właśnie to przeczytałam. Kiedy panga pojawiła się w naszych sklepach, wszyscy
nagle zaczęli jeść ryby i to w ilościach hurtowych. Widzę to po moich
znajomych, po rodzinie, no i w sumie po mnie. I teraz przeczytałam ten
artykuł. Wiem, że i tak wszystko co jemy jest nafaszerowane świństwami, że
łososie, karpie, dorsze itd. to nie są te same ryby, jakie były kiedyś, ale
jednak ta panga mnie dobiła. A szczególnie ten hormon z moczu ciężarnych
kobiet. Panga pojawiła się u nas jakiś rok czy półtora roku temu, czyli
bardzo niedawno. Mnóstwo osób wcina ją kilogramami (wystarczy spojrzeć, jaki
jest ruch przy zamrażarkach w sklepach). Chyba przestanę, bo i tak jestem
alergiczką straszną, a jeśli się okaże za lat 5, że ktoś dając olbrzymie
łapówki dostał pozwolenie na sprzedaż, a ja przez to nie mogę mieć dzieci, to
chyba sobie nie daruję..
A wy co myślicie?
Ja i tak jestem już ortorektyczką i najchętniej jadłabym tylko kartofelki i
buraczki z dziadkowego ogródka, ale po prostu przeraża mnie to.