matylda07_2007
10.05.08, 12:27
Mam już załamkę krótko pisząc... Moje dziecko (7m), jak w temacie, nie chce jeść "dzieciowych" rzeczy. Zaczęło się od mleka. Nie chce go pić. Czasem łaskawie zje odrobinę kleiku (o butli mowy nie ma). Całe szczęście, że w nocy na śpiocha wciąga butlę.
Teraz zupy. Choćby była głodna nie zje i tyle. Kiedyś poszłam do rodziców ze słoiczkiem, a ta małpa wzgardziła. Nie jadła z pół dnia, albo i lepiej, ale dalej nie chciała. W końcu zdesperowana zmiksowałam Jej maminą pomidorówkę (całe szczęście nie była ugotowana na mięsie. Wsunęła takie ilości, że mi dosłownie szczęka opadła. Sięga tylko i wyłącznie do naszych talerzy.
Stwierdziłam, że ok, pójdziemy na kompromis. Nie lubisz słoików,. będę Ci gotować. Kupiłam mrożonkę (podobno to dobre warzywa...), ugotowałam, wsypałam nawet odrobinę soli (naprawdę odrobinę

). Zupa smakowała nawet mnie, mimo, że ja lubię mocno przyprawione. No ale memu dziecku nie smakuje. Nie zjadła nic od chyba 5 godzin. Zaciska usta na widok łyżeczki.
Ręce mi opadają. Przecież nie będę Jej sypać jakichś wegrt, lać maggi i wrzycać kostek rosołowych (po części tak była przyprawiona zupa pomidorowa, którą dosłownie wciągnęła.
Ratunku, pomocy, słoniocy...