Jedzenie poza domem....

13.07.08, 22:11
Witam wszystkich e-rodziców.Piszę swój pierwszy
wątek także proszę o maksimum wyrozumiałości itd.
Mam 1,5 rocznego synka o wdzięcznym imieniu Kacperek.

Mam ciekawe pytanko: Czy chodzicie z dziećmi do "restauracji"-
oczywiście chodzi mi o McDonald's, KFC, Pizza Hut, Burger King, (i
wiele innych). Jeżeli tak to co kupujecie dzieciom do jedzenia?i
jaką restaurację polecacie?

ps_nie jestem polonistą, także proszę nie sprawdzać tekstu pod
względem gramatycznym,stylistycznym.

pozdrawiam wszystkich i czekam na odpowiedzi
rafał
    • lola211 Re: Jedzenie poza domem.... 13.07.08, 22:15
      Zdarza sie, czasem chodze.Ale moje dziecko ma lat 10, a nie 1,5.
      Jeszcze długo bym mu nie serwowala nic w tych jadlodajniach na twoim
      miejscu.
      • bakomas Re: Jedzenie poza domem.... 13.07.08, 22:16
        lola211 napisała:

        > Zdarza sie, czasem chodze.Ale moje dziecko ma lat 10, a nie 1,5.
        > Jeszcze długo bym mu nie serwowala nic w tych jadlodajniach na twoim
        > miejscu.

        lola nie przesadzaj. Nie jesteś nowoczesna. Więcej sztuczności w sklepach niż
        ten nieszczęsny mc donald.
        • lola211 Re: Jedzenie poza domem.... 13.07.08, 22:20
          Więcej sztuczności w sklepach niż
          > ten nieszczęsny mc donald.

          Ja tam zwracam uwage, na to co kupuje do jedzenia.Nie oszczedzam na
          tym, dlatego jednak te chemie i sztucznosc staram sie ograniczac.A
          frytki sama wole zrobic dziecku- wiem ze olej swiezy i ziemniaki tez.
          Nie demonizuje, bywa ze wstapimy na fast fooda, no ale ja nie mam
          1,5 rocznego dziecka.
    • maga_luisa Re: Jedzenie poza domem.... 13.07.08, 22:16
      W żadnym z wymienionych miejsc nie ma nic odpowiedniego dla dziecka 1,5 - rocznego.
      Nie chodzilismy.
      • bakomas Re: Jedzenie poza domem.... 13.07.08, 22:17
        maga_luisa napisała:

        > W żadnym z wymienionych miejsc nie ma nic odpowiedniego dla dziecka 1,5 - roczn
        > ego.
        > Nie chodzilismy.


        frytki może takie dziecko zjeść, jeśli juz je
        • a.nancy Re: Jedzenie poza domem.... 14.07.08, 08:27
          > frytki może takie dziecko zjeść, jeśli juz je

          pytanie tylko, po co
          pytanie: jaka wartosc ma dla rozwoju dziecka pojscie do McSyfu?
          • bakomas Re: Jedzenie poza domem.... 14.07.08, 09:20
            a.nancy napisała:

            > > frytki może takie dziecko zjeść, jeśli juz je
            >
            > pytanie tylko, po co
            > pytanie: jaka wartosc ma dla rozwoju dziecka pojscie do McSyfu?
            >
            o jezu ale codzinnie tam chodzimy???? daj na luz, raz zje to się nic nie stanie.
            • a.nancy Re: Jedzenie poza domem.... 14.07.08, 10:05
              > o jezu ale codzinnie tam chodzimy???? daj na luz, raz zje to się nic nie stanie

              czy ja mowie ze sie satnie?
              ja tylko pytam PO CO?
              • memphis90 Re: Jedzenie poza domem.... 14.07.08, 19:53
                Np. po to, żeby samo się przekonało, że to nic wspaniałego... Jak lata temu Mc
                Donaldy weszły do Polski, to wszyscy biegali- bo to było coś nowego, coś
                wyjątkowego, coś dotychczas nieznanego. Sama chodziłam tam na pierwsze "randki".
                A teraz? Jak jestem w trasie, to czasem wstąpię, ale z reguły mijam obojętnie.
                Dziecko też raz, drugi spróbuje i mu przejdzie, podczas gdy owoc zakazany zawsze
                będzie kusił...
    • nataliam2 Re: Jedzenie poza domem.... 13.07.08, 22:17
      Hej
      My chodzimy do takich "restauracji" ale rzadko. Wolimy "normalne" jedzenie. W Mc
      donaldzie syn je sałatę z sałatki, nie żartuję. Kupuję sałatkę dla siebie a on
      pomaga mi wyjadać. Do tego sok pomarańczowy. W KFC nie je nic, albo bułkę do
      longera (czasem dam mu kawałek). w Pizza Hut suche piętki od pizzy. W Burger
      Kingu nigdy nie byliśmy.
      Oczywiście wypija wodę mineralną albo jakiś sok. Zazwyczaj jak musimy już zjeść
      na mieście to wolimy normalna kameralną restaurację gdzie nikomu nie będzie
      przeszkadzać nasze dziecko a nam np. palący.

      Chciałabym jeszcze dodać, że mój syn też ma 1,5 rok.
    • mearulezz Re: Jedzenie poza domem.... 13.07.08, 22:27
      o000 widze ze podczytywałes forum wczesniej i zauwazyles zlosliwosci jakie tu
      sie pojawiajawink
      na cale szczescie duzo jest tu forumek ktore odpowiadaja na pytania i nie
      pluja jADEM na wszystkie strony.
      A ODNOSNIE Twojego pytania:
      jestem mama dziewczyn: 8-letniej i 14- miesiecznej.
      czasami bywam w mc. Donalds starsza je co chce -mlodszej dajemy troche bulki,
      czasem poskubie salatki. poczekam jeszcze z rok zanim potraktuje ja na rowni ze
      starszymi.
      zagladamy tez do kfca tam mała dostaje troche kurczaka obranego z panierki.
      najlepiej ma w piza hut- tam zamawiamy bar salatkowy i moze sobie podjesc wiecej.
      ogolnie te wszystkie fast foody to jałowe zarło- pozbawione wszystkiego oprocz
      weglowodanow, tluszczow i konserwantow- niestety bardzo mi to wszystko smakujesad
    • mathiola Re: Jedzenie poza domem.... 13.07.08, 22:44
      w życiu nie zabrałam dziecka do makdonalda i nie zabiorę. Do kfc też
      nie. Dbam o ich zdrowie wink
      Jeśli zaś chodzi o RESTAURACJE to i owszem, chadzamy. Chociaż
      ostatnio średnio, bo bliźniaki (2 l.) szalenizny się najadły,
      zachowują się jak wariaty smile
    • morsk2 Re: Jedzenie poza domem.... 13.07.08, 22:46
      Z wymienionych miejsc najbardziej lubię Pizza Hut. W całym lokalu
      się nie pali, mają krzesełka dla dzieci, dają kolorowankę i kredki,
      żeby dziecko zająć. W tej chwili moje dzieci maja 4 i 2,5 roku, więc
      bez problemu mogą czasem zjeść kawałek pizzy, pieczywo czosnkowe czy
      coś z baru sałatkowego. Gdy były mniejsze, to przynosiliśmy dla nich
      słoiczki i nigdy nie było problemu z ich podgrzaniem. Brzeg pizzy
      też można dać maluchowi do skubania.
      W McDonaldzie jemy czasem, kiedy jesteśmy w podróży czy na
      całodziennej wycieczce. Dzieci jedzą frytki i kawałki kurczaka. Ale
      i tak najważniejszą sprawą dla nich jest zabawka z zestawu, soczek
      ze słomką i szaleństwo na zjeżdżalni.
      KFC nie lubię, bo wszystko wydaje mi się za ostre, więc tym bardziej
      nie chcę dawać tego dzieciom. Ale jak nie było nic innego w okolicy
      a dzieci marudziły, że głodne, to byliśmy 2 razy i sensacji po tym
      nie było.
    • agao_72 Re: Jedzenie poza domem.... 13.07.08, 22:47
      nie chodzimy z Zosią do takich żarciodajni wink. bo nie chodzimy - no chyba, że
      się wysikać wink. ale bywamy w kawiarniach, restauracjach itp. nawet dość często.

      pracuję do 8 miesiąca życia córy i czasami nie chce mi się gotować. mnie, albo
      mężowi, więc idziemy na obiad do miasta. mamy ulubione knajpki z dobrym
      jedzeniem, a i Zosia zachowuje się wyjątkowo przyzwoicie w miejscach
      publicznych. w naszej knajpce obiadowej Zo dostaje małą miseczkę i talerzyk oraz
      swoje sztućce i się pożywia. ostatnio bez wyraźnych śladów na ubraniu.
    • marychna31 Re: Jedzenie poza domem.... 13.07.08, 22:51
      Mam ponad dwuletniego synka i nie chodzimy z nim do restauracji bo
      nigdzie by nie wysiedział.
      Robiliśmy dwie próby, które polegały na tym, że wchodziliśmy do
      restauracji z kącikiem zabaw do dzieci i zamawialiśmy dla siebie coś
      na wynos a dla synka świeżo wyciskany sok z marchewki (bo lubi). I
      za każdym razem wynik eksperymeny był taki sam: było to jeszcze za
      wcześnie.
    • szyszunia11 Re: Jedzenie poza domem.... 13.07.08, 22:55
      jestem zdania, że 100 razy lepszy McDonald lub KFC niż np. tradycyjne_polskie_domowe_jedzenie - takie jak talerz pierogów ze skwarkami lub gołąbki lub schabowy z kapustą... ale i tak pierożki wolę niż McChickenasmile
    • sir.vimes Dlaczego "oczywiście"? 13.07.08, 23:02
      Czy chodzicie z dziećmi do "restauracji"-
      > oczywiście chodzi mi o McDonald's, KFC, Pizza Hut, Burger King, (i
      > wiele innych).
      • agnieszka_i_rafal Re: Dlaczego "oczywiście"? 13.07.08, 23:13
        Użyłem tego słowa aby podkreślić znaczenie fast foodów
        A cały wątek utworzyłem, ponieważ pracowałem w "restauracjach"* i
        niejednokrotnie rodzice serwowali swoim dzieciom poniżej 2 roku
        zycia zestawy dziecięce. z czystej ciekawości(jak sądzicie...)*
        dlaczegol-zawsze mnie to zastanawiało

        *-wszelkiego typu "",()itd użyte są po to aby podkreślić dany
        fragment w tekście
        • sir.vimes Re: Dlaczego "oczywiście"? 13.07.08, 23:57
          nie nazwalabym takich miejsc restauracją.. Nawet "restauracją".
    • marghe_72 Re: Jedzenie poza domem.... 13.07.08, 23:20
      agnieszka_i_rafal napisała:

      > Witam wszystkich e-rodziców.Piszę swój pierwszy
      > wątek także proszę o maksimum wyrozumiałości itd.
      > Mam 1,5 rocznego synka o wdzięcznym imieniu Kacperek.
      >
      > Mam ciekawe pytanko: Czy chodzicie z dziećmi do "restauracji"-
      > oczywiście chodzi mi o McDonald's, KFC, Pizza Hut, Burger King, (i
      > wiele innych).

      Do takich przybytków póltoroczniaka nie zabierałam. Dorosłym takie
      jedzenie na zdrowie nie wychodzi a co dopiero mówić dzieciom..

      Córkę zbierałam i do dziś zabieram do normalnych restauracji..
      • kropkacom Re: Jedzenie poza domem.... 13.07.08, 23:25
        Chodzimy do restauracji.
        • kropkacom Re: Jedzenie poza domem.... 13.07.08, 23:30
          Nie mam na myśli McDonald'sa.
    • mama_kotula Re: Jedzenie poza domem.... 13.07.08, 23:45
      Nie chodzimy. Nie ze względów ideolo, czy z powodu ortoreksji - moje dzieci po
      prostu nie lubią fastfoodów ani pizzy (również domowych), więc nie widzę
      potrzeby, aby tam chodzić.

      Raz byliśmy w McDonaldzie, bo było po drodze - młode wypiły shake'a na spółkę.
      To cała nasza kariera z "restauracjami".

      PS. Chodzimy czasem do lodziarni albo do zwyczajnej restauracji na zwyczajny
      obiad (nie fastfood), głównie na wakacjach.
    • faq Re: Jedzenie poza domem.... 14.07.08, 00:14
      po pierwsze junk foody to nie restauracje, po drugie nikt rozsadny nie karmi
      malucha takim syfem, jeszcze sie w zyciu tego naje sam tongue_out, po trzecie polecam
      normalne restauracje z normalnym jedzeniem - taki maluch spokojnie juz jakies
      risotto wciagnie albo paste

      ps nie bycie polonista nie zwalnia od znajomosci podstawowych zasad jezyka
      ojczystego
      • bakomas Re: Jedzenie poza domem.... 14.07.08, 07:37
        faq napisał:

        > po pierwsze junk foody to nie restauracje, po drugie nikt rozsadny nie karmi
        > malucha takim syfem, jeszcze sie w zyciu tego naje sam tongue_out, po trzecie polecam
        > normalne restauracje z normalnym jedzeniem - taki maluch spokojnie juz jakies
        > risotto wciagnie albo paste
        >
        > ps nie bycie polonista nie zwalnia od znajomosci podstawowych zasad jezyka
        > ojczystego



        ale dałaś czadu....risotto albo pasta, ale zależy dla jakiego dziecka.Bo mój 5
        letni syn nie tknąłby tego, woli frytki i chessburgera z mc donalda. Bo to
        jednak bardziej dla dziecka iż wynalazki.
        • kai_30 Re: Jedzenie poza domem.... 14.07.08, 07:57
          bakomas - ryż z dodatkami albo makaron to są wynalazki? smile dla mnie wynalazkami
          są raczej hamburgery tongue_out
          • bakomas Re: Jedzenie poza domem.... 14.07.08, 09:21
            kai_30 napisała:

            > bakomas - ryż z dodatkami albo makaron to są wynalazki? smile dla mnie wynalazkami
            > są raczej hamburgery tongue_out
            >
            jakies pasty i inne to wynalazki dla mojego syna.
            • marianna72 Re: Jedzenie poza domem.... 14.07.08, 14:33
              bakomas napisała:

              > kai_30 napisała:
              >
              > > bakomas - ryż z dodatkami albo makaron to są wynalazki? smile dla
              mnie wynal
              > azkami
              > > są raczej hamburgery tongue_out
              > >

              > jakies pasty i inne to wynalazki dla mojego syna.


              pasta to po wlosku makaron mysle ,ze o to chodzilo autorce postu
              zaden to wynalazek .Pewnie mogla napisac po Polsku latwiej by sie
              bylo dogadacwink
        • malila Re: Jedzenie poza domem.... 14.07.08, 09:23
          bakomas napisała:
          > Bo mój 5
          > letni syn nie tknąłby tego, woli frytki i chessburgera z mc
          donalda. Bo to
          > jednak bardziej dla dziecka iż wynalazki.

          Tak, Bakomas, frytki i cheesburger to dania tradycyjnej polskiej
          kuchni polecane szczególnie dla dzieciwink Zwłaszcza cheesburgerwink)
          • memphis90 Re: Jedzenie poza domem.... 14.07.08, 19:56
            >
            > Tak, Bakomas, frytki i cheesburger to dania tradycyjnej polskiej
            > kuchni

            Podobnie jak pasty i risotto, jeśli już mówimy o tradcyjnej polskiej kuchni...
            Przytyk- IMO- zupełnie nietrafiony.
            • malila Re: Jedzenie poza domem.... 15.07.08, 09:33
              memphis90 napisała:

              > Podobnie jak pasty i risotto, jeśli już mówimy o tradcyjnej
              polskiej kuchni...

              To piszesz, że podobnie... A poinformowałaś już o tym Bakomas?wink
        • mathiola Re: Jedzenie poza domem.... 14.07.08, 09:56
          Bo mój 5
          letni syn nie tknąłby tego, woli frytki i chessburgera z mc donalda.
          Bo to
          jednak bardziej dla dziecka iż wynalazki.

          niezłe.... to jednak ja się nie znam, bo zawsze mi się wydawało, że
          to właśnie NIE jest dla dziecka.
          A twój syn to jak się urodził, oznajmił: ja będę lubił frytki i
          cheesburgery z mc donald'sa? Ktoś mu je pokazał i dał spróbować, to
          i lubi.... Moje dzieci tego świństwa jeszcze nie jadły i nie będą
          jadły póki ja sprawuję kontrolę nad tym co jadają (mam nadzieję, że
          później same przejmą nasze zwyczaje) a spaghetti to i owszem,
          wciągną uszami. Więc nie wiem dlaczego nie dla dziecka miałoby to
          być....
        • sir.vimes Ryż z warzywami 14.07.08, 09:58
          to "wynalazek" nie do przejścia a przetwarzana buła z ciężkim serem i smażone w
          głebokim tłuszczu ziemniaki to jedzenie dla dziecka?

        • faq Re: Jedzenie poza domem.... 14.07.08, 19:44
          no moze rzeczywiscie sie odzywac nie powinnam, bo dziecie je to co i my.. ze
          szczesciara jestem? smile
          acz licze sie, ze jak dozyjemy piatych urodzin, to moze rzecz sie odmienic -
          ponoc dzieci maja taki okres skrajnego konserwatyzmu i latwo sobie obrzydzic
          potrafia calkiem normalne jedzenie .
    • ik_ecc Re: Jedzenie poza domem.... 14.07.08, 00:31
      agnieszka_i_rafal napisała:

      > Mam ciekawe pytanko: Czy chodzicie z dziećmi do "restauracji"-
      > oczywiście chodzi mi o McDonald's, KFC, Pizza Hut, Burger King, (i
      > wiele innych).

      Chodze z dzieckiem do tych restauracji, do ktorych sama chodze. A ze
      sama nie zjadlabym swinstwa z zadnych przez Ciebie wymienionych,
      moje dziecko rowniez tam nie chadza...
    • myelegans Re: Jedzenie poza domem.... 14.07.08, 03:40
      Syn ma prawie 4 lata i jeszcze nigdy z zadnym z wymienionych przybytkow nie byl,
      chociaz mieszkamy w Stanach. Nie byl, bo my tam nie chodzimy. Moj Jankeski maz
      jest totalnie anty-McDonaldsowy, taki swiatopoglad, nie jadl w MD chyba od 15 lat.
      Wiem, ze nie uchronimy go na zawsze, ale im pozniej tym lepiej.
      Pizze zamawiamy z lokalnej pizzeri, gdzie sami robia ciasto i pieka w piecu
      chlebowym.

      A nie lepiej zabrac dziecko do knajpki z ogrodkiem i dobrym barem salatkowym?
      Juz wolalabym obwazanka kupic niz chicken nuggets.
      • evee1 Re: Jedzenie poza domem.... 14.07.08, 06:03
        > A nie lepiej zabrac dziecko do knajpki z ogrodkiem i dobrym barem
        salatkowym?
        He, he, pod warunkiem, ze dziecie jada warzywa i salatki smile). Co
        oczywscie nie jest argumentem za zywieniem sie w MacDonaldzie.
    • kai_30 Re: Jedzenie poza domem.... 14.07.08, 06:33
      Na szczęście tu, gdzie mieszkam, nie ma ani Mcd, ani kfc. Jak Młodzi byli mali,
      mieszkaliśmy w Poznaniu, ale w życiu dziecka w tym wieku nie nakarmiłabym
      śmieciowym żarciem - obaj za młodu mieli alergię pokarmową, to raz, a dwa - sama
      też raczej nie chodziłam. W tej chwili mają 8 i 10 lat, i czasami korzystamy -
      gdzieś na wyjeździe albo w trasie, powiedzmy raz na pół roku. Na co dzień nie ma
      mowy.
    • michasia24 Re: Jedzenie poza domem.... 14.07.08, 08:09
      tak chodze, je frytki, troche bułki, pizze
    • a.nancy Re: Jedzenie poza domem.... 14.07.08, 08:26
      > oczywiście chodzi mi o McDonald's, KFC, Pizza Hut, Burger King

      dlaczego oczywiscie?
      nie poszlabym z dzieckiem do McSyfu
      zarcie niezdrowe, tuczace itp., a w dodatku jak sama napisalas, nie jest to
      restauracja, tylko "restauracja". a jedzenie poza domem jest IMO przede
      wszystkim okazja do socjalizacji i nauki poprawnego zachowania sie, w tym
      podczas jedzenia. w przypadku 1,5-latka oczywiscie w miare mozliwosci wink ale
      czego sie nauczy w McSyfie? jedzenia frytek rekami?
    • joanna_poz Re: Jedzenie poza domem.... 14.07.08, 09:11
      Jako, że i my nie gustujemy w tych przybytkach, to i nasz 4-latek
      też ani razu tam nie był.
    • morgen_stern Re: Jedzenie poza domem.... 14.07.08, 09:13
      > ps_nie jestem polonistą, także proszę nie sprawdzać tekstu pod
      > względem gramatycznym,stylistycznym.


      A to tylko poloniści piszą bez błędów?
    • kotbehemot6 Re: Jedzenie poza domem.... 14.07.08, 09:27
      Gdy córa była malutka to nie chodziliśmy, kiedyśmąz czekając na mnie, z braku
      laku wziął ja do Mac syfa-wypiła tylko sok-nic jej niesmakowało. teraz ma 9 lat
      i np. wracajac z kina(ze szkołą) idą do KFc albo McD-młoda nic nie kupuje bo jej
      nie smakuje-specjalnie nie cierpię z tego powodu-po prostu trzeba wyrobić nawyki
      żywieniowe.
      • kotbehemot6 Re: Jedzenie poza domem.... 14.07.08, 09:29
        A będąc w mieście wole pójśc z młodą na pierogi jakieś czy do naleśnikarni niz
        do jakiegokolwiek fast foodu
    • volta2 Re: Jedzenie poza domem.... 14.07.08, 09:32
      gdyby moim dzieciom smakowało to jedzenie, to raz na jakiś czas,
      czemu nie?
      ale tak się składa, że nic im tak nie smakuje(poza domem to im w
      ogóle nic nie smakuje, dotyczy to również restauracji z górnej
      półki).
      w trasie się w mc zatrzymujemy na toaletę, dostajemy tam wrzątek i
      dzieci jedzą sobie kaszki bobo vity, my pijemy kawę, czasem zjadamy
      hamburgera. kiedyś zjadły kurczaczka ale bez zachwytu.
      podsumowując: nie chodzimy
    • na_pustyni Re: Jedzenie poza domem.... 14.07.08, 09:36
      moja 3-latka lubi frytki z maksraka (proszę zawsze bez soli, oni je robią od ręki)
      do kfc sama nie chodzę, jak o sposobach zabijania kurczaków poczytałam
    • gaja78 Re: Jedzenie poza domem.... 14.07.08, 09:47
      Tylko jak nas przyciśnie. W tym roku były dwa takie dni:
      1. "Zielone Świątki" czyli dzień wolny od pracy, który nas delikatnie mówiąc zaskoczył pozamykanymi sklepami tongue_out
      2. Pożar budynku na mojej ulicy.

      McDonalda mam pod nosem, więc w sytuacjach awaryjnych właśnie tam kupujemy jedzenie. 2.5-letnia Ala toleruje frytki i hamburgery.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja