ewcia1976 Re: Jedzenie poza domem.... 14.07.08, 10:09 Moja prawie 5-letnia córka była w Mcdonaldzie pierwszy raz tydzień temu. żnam 3 osoby, które pracowały w Mcdonaldach. I wszystkie mówiły mi, że jest tam bardzo czysto a zasady higieny są przestrzegane. One same gdy są w nowym miejscu wolą "maka" od nieznanych barów. Odpowiedz Link Zgłoś
sir.vimes Re: Jedzenie poza domem.... 14.07.08, 10:30 a ja od barów wolę naleśnikarnię czy zwykłą kawiarnię. Odpowiedz Link Zgłoś
memphis90 Re: Jedzenie poza domem.... 14.07.08, 20:00 Mc Donald to najbezpieczniejsza knajpa w krajach basenu M. Śródziemnego... I mówił to profesor archeologii z P-nia, który lata spędził w Egipcie na wykopaliskach Zresztą w Polsce też wolę takie kfc (sałatki są świetne) od przydrożnego baru z tygodniowym bigosem i zieloną kiełbasą. Odpowiedz Link Zgłoś
moofka Re: Jedzenie poza domem.... 14.07.08, 10:12 a my czasem chodzimy - no ale ja mam przedszkolaka ja lubie tam kawe i lody, dziecko hapimile z zabawką i plac zabaw sie pytam, jak wszystkie matki takie radykalnie anty, to skad tam kurde takie tlumy zawsze ;D Odpowiedz Link Zgłoś
sir.vimes Re: Jedzenie poza domem.... 14.07.08, 10:33 nie wszystkie są anty. Niektóre są radykalnie pro a przeciw makaronom i ryżom. Ja to zwyczajnie za biedna jestem by wydawać kasę na mieście na śmieciowe jedzenie. Jak już gdzieś idę to wolę fajne miejsce - a w mojej okolicy na szczęscie takowych jest masa. 50 zł wydane na coś pysznego mnie nie boli - wydane nan jakieś bułki z kotletem śniłyby mi się po nocach Już nie wspominając o tym, ze trudno w Makach o bezmięsne kotlety Odpowiedz Link Zgłoś
mathiola Re: Jedzenie poza domem.... 14.07.08, 10:39 jak wszystkie matki takie radykalnie anty, to skad tam kurde takie > tlumy zawsze ;D no nie wiem... może chodzą te nieradykalne?? Ja nie chodzę i nie będę, ty chcesz to chodź, nie jestem Świadkiem Jehowy żeby nawracać innych Odpowiedz Link Zgłoś
moofka Re: Jedzenie poza domem.... 14.07.08, 10:49 ja bym wolala, ze wiecej bylo anty, bo mnie te tlumy glodnych wnerwiaja a mysle ze nawet z menu mcdonalda mozna wybrac mie jakies upiorne swinstwo do hapimila synek wybiera zawesze mleko i obowiazkowo wciaga hapimilowe jabluszko frytki to tez chyba nie jest jakas straszna zbrodnia przeciw zdrowiu Odpowiedz Link Zgłoś
memphis90 Re: Jedzenie poza domem.... 14.07.08, 20:02 To jabłuszko to kiedyś stało u mnie przez 2 m-ce na półce... I nie psuło się, nie marszczyło, wciąż było piękne i zielone. Odpowiedz Link Zgłoś
e_r_i_n Re: Jedzenie poza domem.... 14.07.08, 20:07 Eee, do hapimila daja czerwona jabłka Odpowiedz Link Zgłoś
moofka Re: Jedzenie poza domem.... 14.07.08, 21:39 no paczpani z mcdonalda to nawet jablko niezdrowe Odpowiedz Link Zgłoś
chupachups1 Re: Jedzenie poza domem.... 14.07.08, 20:17 Moje dziecko z hepimilów najbardziej lubi zabawke, a na drugim miejscu soczek, poza tym nic z nich nie je Też mnie, czytajac ten wątek, zastanowiło, ze skoro nikt tam nie chodzi to skąd tam takie tłumy? Ja nie lubie jedzenia z Maka, juz sam zapach w tym miejscu mnie odrzuca. A radykalnie pro jak dotychczas była tylko jedna osoba. Odpowiedz Link Zgłoś
soemi Re: Jedzenie poza domem.... 14.07.08, 10:29 moja 5 letnia córka do chwili obecnej nie zna nazwy McDonalds, wie tylko że tam się kupuje lody, niczym innym jej z tego przybytku nie uraczyłam. Do fast foodów raczej nie chodzimy, czasem kupuję tam jedzenie ale jeśli już to są jakieś warzywa np sałatka lub kukurydza w kolbie. Odpowiedz Link Zgłoś
kali_pso Chodzimy.. 14.07.08, 10:48 ....od czasu do czasu. Bez późniejszych oczyszczeń i wyrzutów sumienia ale też bez specjalnej promocji tego typu żywieniaP Odpowiedz Link Zgłoś
asia.asz Re: Chodzimy.. 14.07.08, 11:13 nie chodzimy, czasem na wynos bierzemy z restaracjo-baru bierzemy, to jedyne jedzenie nie gotowane w domu czy zlobku ktore maly je Odpowiedz Link Zgłoś
phantomka Re: nie chodzimy do fast foodow 14.07.08, 11:55 Z malym dzieckiem ze wzgledu na to, ze wole odsuwac w czasie jedzenie przez nie byle czego. Moja corka ma teraz prawie 3 lata i nadal nic z tych rzeczy nigdy nie zjadla, z prostej przyczyny - nie przelknie tam nic. A czasem chcialabym, bo jest niejadkiem, wiec gdyby chociaz lubila mcdonaldy czy pizze, to na wyjazdach mialabym problem z glowy, hehe. Odpowiedz Link Zgłoś
in-ca Re: Jedzenie poza domem.... 14.07.08, 12:35 Hubert był w McD raz w zyciu na jaki urodzinach kolegi, nie zjadl nic poza frytkami i wypil sok. Na szczescie nie lubi takich wynalazkow jak hamburgery i mam z glowy ) Odpowiedz Link Zgłoś
aandzia43 Re: Jedzenie poza domem.... 14.07.08, 13:25 Do McDonalda chadzam w celu zrobienia siku (kible miewają czyste) i zjedzenia loda włoskiego z polewą karmelową. Karmienie dziecka 1,5 rocznego w tym śmietniku traktuję w kategoriach maltretowania dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
betty_julcia Hi hi 14.07.08, 13:56 tylko ciekawe skąd te wycieczki do fast foodów i kolejki że czasami do kasy sie dopchać ludzie nie mogą.... Widocznie, to jakaś inna klasa ludzi tam chodzi, nie klasa emam Jeszcze jest jedna zabawna kwestia. Jak czytam ze ktoś woli zrobić dziecku frytki w domu niż kupić w fastfoodzie. No rozumiem, ze olej nieświeży i ziemniaczki pewnie z własnego ogródka lub innego ekologicznego hipermarketu ale jeżeli juz ktoś się zdrowo odżywia to po co w ogóle dziecku serwuje frytki? Czy z fastfooda czy domowe tak samo tłuste i tuczące i wyrabiające złe nawyki żywieniowe. Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: Hi hi 14.07.08, 14:23 Frytki z fastfooda są smażone w głębokim tłuszczu i dosmażane też w tym tłuszczu. Frytki domowe są upieczone w piekarniku na blaszce posmarowanej oliwą z oliwej, i kilkukrotnie skropione oliwą w trakcie pieczenia. Przynajmniej my tak robimy. A dzieci i tak tego nie jedzą, bo nie lubią Odpowiedz Link Zgłoś
kali_pso Re: Hi hi 14.07.08, 14:28 Czy z fastfooda czy domowe tak samo tłuste i tuczące i wyrabiające złe nawyki żywieniowe Naprawdę frytki zjedzone od święta czy to w Macu czy w domu są w stanie wyrobić w dziecku złe nawyki żywieniowe? Kiedy oprócz tego dziecko odżywia się przecież różnorodnie, zdrowo i przede wszystkim, domowo? Umiar we WSZYSTKIM polecany jest..... Odpowiedz Link Zgłoś
aluc Re: Jedzenie poza domem.... 14.07.08, 14:35 wymienione przez ciebie to nie są restauracje, a bary szybkiej obsługi do restauracji z dziećmi chodzimy, kupujemy to, co chcą i lubią Odpowiedz Link Zgłoś
alex05012000 Re: Jedzenie poza domem.... 14.07.08, 15:02 ja uważam, że dla dziecka 1,5 roku to w ogóle nie ma niczego w restauracji!!! jakiejkolwiek, i swojemu niczego z restauracji, baru itp w tym wieku nie dawałam, co niby takie 18 miesieczne dziecko ma jeść w restauracji??? kaszy z owocami, mleka i zupki warzywnej chyba w barach nie serwują? teraz ma 8 lat, do restauracji i barów czasami chodzimy, szczególnie w podróży, na wakacjach.... do fast-foodowych sieci nie chadzamy bo dziecko tego nie jada i nie lubi, frytki owszem, lubi i czasami jej kupuję, tak samo pizzę - raz na jakiś czas, szczególnie na urlopie ... ale to teraz a do wieku lat 4-5 nie jadała niczego w żadnych restauracjach i barach... co do rodzin karmiących 2-letnie dzieci fast-foodami to ja widziałam kiedyś na ulicy 2 rozmawiające matki czy babcie, dwa wózki z dziećmi ok 1,5-2latka a dzieci dzierżyły każde w łapce po puszce Coca- coli ... a potem lekarze, dietetycy i dentyści mają zajęcie, i bezrobocia nie ma i "fajnie" Odpowiedz Link Zgłoś
ela82 Re: Jedzenie poza domem.... 14.07.08, 15:10 i naprawde zadna z Was nigdy w zyciu nie dala dziecku jednej, pojedynczej frytki do sprobowania? Tylko zdrowe zywienie domowe, badz w barze salatkowym? Badz w restauracji przez duze "R"? Odpowiedz Link Zgłoś
mathiola Re: Jedzenie poza domem.... 14.07.08, 15:21 no co ty ja tak nie twierdzę. Oczywiście że synek je czasem frytki. W domu robię je na patelni z olejem, który potem wylewam, nie używam ponownie. W barach te fryty są smażone nieskończoną ilość razy w tym samym tłuszczu. Ja nie jestem fanatyczką zdrowego jedzenia, daję dzieciom słodycze nawet Po prostu ze względów ideologicznych, jak również w celu wyrobienia dobrych nawyków żywieniowych nie chodzimy do fast foodów. NIE BO NIE Do pizzerii czasem chodzimy ale znowu dzieci pizzy nie lubią. Siedzą o wodzie i soczku Odpowiedz Link Zgłoś
sir.vimes 1,5 rocznemu?. 14.07.08, 15:23 > i naprawde zadna z Was nigdy w zyciu nie dala dziecku jednej, > pojedynczej frytki do sprobowania? Nie. 1,5 roczne dziecko w ogóle raczej nie pownno jeść smażonych potraw - przynajmniej u mnie w rodzinie się nie podawało. Odpowiedz Link Zgłoś
ela82 Re: 1,5 rocznemu?. 14.07.08, 15:23 a nie - nie chodzilo mi o 1,5. Tak se uogolnilam skrotem myslowym, bo w watkach rozny wiek padal. Odpowiedz Link Zgłoś
sir.vimes Re: 1,5 rocznemu?. 14.07.08, 16:12 ale wątek dotyczył malutkich dzieci chyba. Frytki zrobione w domu zapewne nie zaszkodzą starszemu dziecku jeżeli poaje się je kilka razy w roku a nie non stop. chociaż - ja pierwszy raz w zyciu jadłam frytki w wieku lat 12 i jakoś nie żałuję. Odpowiedz Link Zgłoś
aluc Re: Jedzenie poza domem.... 14.07.08, 15:23 ależ dałyśmy a nawet bywamy w wymienionych barach szybkiej obsługi jednakowoż burzy się moje jestestwo, kiedy nazywa się je restauracjami co do pożywienia zdatnego dla półtorarocznego dziecka w restauracji, wymieniam otóż, co moje dzieci w tym wieku jadały: pizza wszelkie makarony, pierożki, gnocchi i podobne szaszłyki kotlety jagnięcie i cielęce (znaczy na kostce) udka i skrzydełka kurze miękkie mięso owoce morza wszelakie ryby wszelakie gotowane na parze warzywa ryż kasza ziemniaki frytki (o zgrozo - z keczupem) wymieniać dalej? oprócz tego moje walnięte młodsze dziecko upodobało sobie mniej więcej w tym wieku ogórka marynowanego z czosnkiem w chińskiej restauracji i trwa w tym uwielbieniu do dzisiaj Odpowiedz Link Zgłoś
alex05012000 Re: Jedzenie poza domem.... 14.07.08, 15:41 to ja ci od-ulżę, moje dziecko jak miało 1,5 roku nie jadło niczego z tych rzeczy j.w. , jadło słoikowe jedzenie Bobo-Vita, gerber...: zupy, obiadki, owocowe przeciery, warzywne przeciery, ponadto kaszę z owocami, mleko, owoce, soki owocowe, pieczywo, serki białe i jogurty itp. żadnego dorosłego a szczególnie gotowego i restauracyjnego żarcia... frytek, lodów i itp nie dawałam do spróbowania nawet 1 sztuki! po co 1,5 rocznemu dziecku dawac frytkę do spróbowania??? Odpowiedz Link Zgłoś
aluc Re: Jedzenie poza domem.... 14.07.08, 16:17 a ja dawałam dawałam również do spróbowania sześciomiesięczniakowi lody cytrynowe, siedmiomiesięczniakowi małże w winie, dziesięciomiesięczniakowi marynowanego śledzia etc., bo jedzenie powinno być przyjamnością, a nie smutną koniecznością życiową uprzedzając ewentualne dalsze komentarze - nie, wódki ani papieroska nie daję do spróbowania Odpowiedz Link Zgłoś
moofka Re: Jedzenie poza domem.... 14.07.08, 16:34 alex05012000 napisała: > to ja ci od-ulżę, moje dziecko jak miało 1,5 roku nie jadło niczego > z tych rzeczy j.w. , jadło słoikowe jedzenie Bobo-Vita, gerber...: > zupy, obiadki, owocowe przeciery, warzywne przeciery, ponadto kaszę > z owocami, mleko, owoce, soki owocowe, pieczywo, serki białe i > jogurty itp. żadnego dorosłego a szczególnie gotowego i > restauracyjnego żarcia... biedactwo mialo problemy zdrowotne czy zabki mu nie urosly? Odpowiedz Link Zgłoś
ela82 Re: Jedzenie poza domem.... 14.07.08, 18:18 o to samo chcialam zapytac.... Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: Jedzenie poza domem.... 14.07.08, 16:53 ja uważam, że dla dziecka 1,5 roku to w ogóle nie ma niczego w restauracji!!! jakiejkolwiek, i swojemu niczego z restauracji, baru itp w tym wieku nie dawałam, co niby takie 18 miesieczne dziecko ma jeść w restauracji??? kaszy z owocami, mleka i zupki warzywnej chyba w barach nie serwują? Że tak spytam: czy twoje dziecko w wieku 1,5 roku jadło tylko kaszę z owocami, mleko i zupkę warzywną? Bo przyznaję, moje tak jadły, ale w wieku 8 miesięcy Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: Jedzenie poza domem.... 14.07.08, 17:00 mama_kotula napisała: > ja uważam, że dla dziecka 1,5 roku to w ogóle nie ma niczego w > restauracji!!! jakiejkolwiek, i swojemu niczego z restauracji, baru > itp w tym wieku nie dawałam, co niby takie 18 miesieczne dziecko ma > jeść w restauracji??? kaszy z owocami, mleka i zupki warzywnej chyba > w barach nie serwują? > > > Że tak spytam: czy twoje dziecko w wieku 1,5 roku jadło tylko kaszę z owocami, > mleko i zupkę warzywną? > Bo przyznaję, moje tak jadły, ale w wieku 8 miesięcy Ok, już doczytałam, że jadło słoiczki i przeciery warzywne i "nic dorosłego". Cóż, co kraj, to obyczaj. Jedna pani w Superniani karmiła papkami 4-latka Odpowiedz Link Zgłoś
mathiola a tak w ogóle to... 14.07.08, 15:25 zainspirowałyście mnie. Na kolację będą frytki ;P Odpowiedz Link Zgłoś
ania.silenter Re: Jedzenie poza domem.... 14.07.08, 15:44 Nie chodzimy. Ja nie lubię, mąż się odzwyczaił. Byliśmy kilka razy w restauracji i było ok. tzn. dziewczyny zachowywały się przyzwoicie. Odpowiedz Link Zgłoś
clio_1 Re: Jedzenie poza domem.... 14.07.08, 16:30 Byliśmy z młodym raz w McD w szwajcarii, bo było najprościej i najszybciej. Zjadł frytki, smakowały mu. W drodze powrotnej z ferii zatrzymaliśmy się w Niemczech na stacji benzynowej, był tam Burger King, ale młody frytek nie chciał. Na co dzień nie chodzimy do fast foodów, zdarza się natomiast, że chodzimy do restauracji, synek je wtedy naleśniki (do mam z Łodzi - Chata Wuja Toma i naleśniki z serem i polewą truskawkową - mniam )) albo kawałek grillowanego albo duszonego mięsa z ziemniakami i surówką. W domu frytki robię sporadycznie. Nie rozumiem natomiast karmienia półtorarocznego lub starszego dziecka wyłącznie mlekiem, kaszkami, gerbermi, bobovitami itp. Naprawdę w domu nie można przygotować lekkiego obiadu dla dziecka, typu gotowane mięso, ryż/kluski/ziemniaki i warzywa? Naprawdę niektore mamy wierzą w to, że słoiczkowe owoce są lepsze od świeżych (pomijam kwestię potencjalnych alergii)? Odpowiedz Link Zgłoś
18_lipcowa1 o wdziecznym imieniu Kacperek.... 14.07.08, 21:45 > Mam 1,5 rocznego synka o wdzięcznym imieniu Kacperek. buahahahhahaa!!!!!!!!!!!!!!dobrA JESTES!!! z tego co mi wiadomo o Kacperku mozna powiedziec tylko tyle ze imie jest to banalne i nosi je jakies 90 na 100 dzieci. (chlopcow) Odpowiedz Link Zgłoś
agnieszka_i_rafal Re: o wdziecznym imieniu Kacperek.... 14.07.08, 22:41 Witam Primo- nie dobr"A" tylko dobr"Y".-Wątek napisał facet Duo.Ja jestem dumny z tego, że mój syn nazywa się Kacper-Dla mnie to imię jest cudowne... Oczywiście może imię twojej pociechy jest wyszukane:Bożydar,Eugenia itd Pozdrawiam i współczuję <--rafał--> Odpowiedz Link Zgłoś
clio_1 Re: o wdziecznym imieniu Kacperek.... 14.07.08, 23:41 o ile się nie mylę i dobrze pamiętam, to lipcowa nie ma dzieci ))) Odpowiedz Link Zgłoś
ania.silenter Re: o wdziecznym imieniu Kacperek.... 14.07.08, 23:50 clio_1 napisała: > o ile się nie mylę i dobrze pamiętam, to lipcowa nie ma dzieci ))) na razie, ale propozycje imiennicze już są. Bożydar, Eugenia - całkiem, całkiem. Odpowiedz Link Zgłoś
polaola Re: o wdziecznym imieniu Kacperek.... 15.07.08, 10:44 clio_1 napisała: > o ile się nie mylę i dobrze pamiętam, to lipcowa nie ma dzieci :- )))) Moze dlatego lipcowa taka sfrustrowana i wyzywa sie dogryzajac innym matkom ???? Odpowiedz Link Zgłoś
malgra Re: Jedzenie poza domem.... 15.07.08, 07:55 Czasem chodzimy z córką do McD ale chyba bardziej ze względu na plac zabaw i zabawkę w zestawie niż samo zajadanie się hamburgerami Odpowiedz Link Zgłoś
ona_007 Re: Jedzenie poza domem.... 15.07.08, 10:58 a właściwie to o co Ci chodzi? Jakie Ty zajmujsz stanowisko? Popierasz, potępiasz? Czy pracę na temat żywienia dzieci piszesz? Odpowiedz Link Zgłoś
weronikarb Re: Jedzenie poza domem.... 15.07.08, 11:05 U nas niema z w/w barów I bardzo dobrze bo albo bym zbankrutowala, albo bym sie kulała z objedzenia Uwielbiam te smieciowe jedzenia i jem je choc raz w m-cu. Dziecko raczej nieżera i jak juz to frytki i ostatnio na wczasach spróbował z hamburgera bułke i super mu smakowała Frytki to jada aby na wyjazdach - czasami w domu zrobie - takie niezdrowe na głębokim tłuszczu Acha jak był młodszy to czasami dostal frytki On jest z tych co to warzyw nic, ewentualnie czasami cos z owoców Smieje sie ze slodyczy najbardziej lubi śledzie w occie. Jakos za slodkim i lodami nie przepada Uwielbia ryby (pod kazda postacia), jogurty tylko naturalne, gotowane mieso i do picia tylko wode mineralna Taki ma gust Odpowiedz Link Zgłoś
agawikk Re: Jedzenie poza domem.... 15.07.08, 18:31 My chodzimy, nasza córka ma prawie 1,5 roku teraz. Zabieramy ze sobą nakładkę na krzesło z pasami. Nasza mała jest alergiczką więc zabieramy dla niej soczek w bidoniku i chrupki ryżowe. Odpowiedz Link Zgłoś
hipopotamama Re: Jedzenie poza domem.... 15.07.08, 19:17 Nie widzę powodu, dla którego miałabym do tych "restauracji" zabierać 2-letnią córkę. Jak mam ochotę na śmieciowe jedzenie (a niestety często mam), wpadam tam po drodze do/z pracy. Natomiast nie padam trupem jak u kogoś zje kilka frytek. Odpowiedz Link Zgłoś