jedzenie dla dzieci w restauracjach - koszmarr :-(

02.11.08, 22:42
Wkurza mnie to sad W ZADNEJ restauracji (nawet takiej, w ktorej z racji
lokalizacji, np. w wesolym miasteczku typu Legoland itp.), w ktorej bylam nie
widzialam jeszcze menu dla dzieci przystosowanego dla dzieci. Kroluja tam
tluste fryty z mrozona rybka lub sznyclem ewentualnie parowa sad Z warzyw jest
ketczup. Czasami sie trafia spaghetti albo pizza z mikrofali. Samo zdrowie,
nie? O ile jeszcze w weolym miasteczku moge zrozumiec, ze czlowiek tam idzie
sie pobawic, a nie najesc i innego jedzenia tam i tak nie ma, o tyle w
normalnych knajpach juz tego pojac nie moge. Menu dla dzieci zawsze wyglada
tak samo... Zeby chociaz byla jaks zupa z warzyw (niech bedzie i z mrozonych),
albo normalny filet z ryby, a nie te ociekajace tluszczem paluszki albo jakas
potrawka z kury sad Nie pojmuje co jest w tym trudnego albo pracochlonnego
albo drogiego? Wkurza mnie to, bo zawsze sie musze naglowic, jak z doroslych
porcji zrobic potem 3 male i musze sie prosic o dodatkowe puste talerze, no i
robie balagan. Wam to nie przeszkadza czy w ogole nie zdarza wam sie jesc z
dziecmi poza domem?
    • royalmail Re: jedzenie dla dzieci w restauracjach - koszmar 02.11.08, 22:48
      a jakoś na tyle rzadko tak jadamy, że mnie to nie przyprawia o
      stres...powiem więcej: wcale nie odczuwam ciśnienia widząc mojego 3-
      latka pochłaniającego z upodobaniem zawsze pierogi ruskie...
    • tijgertje Re: jedzenie dla dzieci w restauracjach - koszmar 03.11.08, 00:36
      Mam podobne obserwacjewink Mieszkamy w Holandii, tu ludzie chyba
      znacznie czesciej wychodza z dziecmi do rewstauracji. wiele ma menu
      dla dzieci, ale wyglada podobnie jak piszesz: z zup pomidorowa albo
      bulion, o ile w ogole sa, a poza tym frytki i paluszki rybne,
      krokiet (takie cos niby z miesem i margsaryna, polplynne w panierce,
      bleeee),parowka albo nalesniki. spotkalam kilka restauracji, ktore
      mialy np kotlety, befsztyka czy grylowanego lososia. My mlodego
      ciagamy po restauracjach odkad skonczyl 3 tygodnie, jakis czas
      ograniczalismy wykscia do minimum, od jakiegos czasu mlody wiekszy,
      wszedzie chodzi z nami, wiec jemy poza domem przynajmniej raz w
      tygodniu. Jarzyn na wyjsciach raczej nie je, ma taki sezon, ze nic
      zielonego poza szpinakiem jesc nie chce, chyba, ze mu wymieszam z
      ziemniakami i nie widzi, co je, to pochalnia wszystko. Czasaem
      jedziemy na smieciowe zarcie do Mcdonalda, ale w normalnych
      restauracjach mlody je normalne dania. Prosimy o mniejsza porcje i
      nigdy nie ma problemu. Mlody sam moze wybrac na co ma ochote,
      zazwyczaj chce grylowanego lososia (duuuza porcje, zdarzalo sei ze
      zamawialismy dokladke), do tego zamiennie risotto, jakis makaron,
      ziemniaki albo frytki. Jarzyny jakies zawsze mu doloza, ale zje cos
      sporadycznie. Ostatnio ma widzimisie na sosy. Jak ma do ryby czy
      miesa sos, to pochlania niesamowite ilosci. Mysle, ze duzo zalezy od
      wlascicieli restauracji, ale tez klienteli, jesli malod zieci
      przychodzi, a jesli juz to zamawiaja frytki i paluszki rybne, to pod
      ta wlasnie klientele ukaldaja menu. Najlepiej chyba prosic o male
      porcje i po prostu pytac, bo zazwyczaj nie ma problemu,zeby cos
      skorygowac (my np cala trojka antypomidorowi jestesmy, jak
      zamawiamy, to zawsze bez pomidora). Jezeli dziecko jest
      przyzwyczajone do normalnego jedzenia, to nie bedzie problemu.
      Mlody, mimo, ze ma 4,5 roku to zaliczyl juz przerozne restauracje,
      chinszczzne zje, ale nie przepada za bardzo, za to japonska
      restauraca, z kucharzem gotujacym przy stole baaaardzo mu przypadla
      do gustu. Uwielbia ryby i to je najczesciej zamawia. Bratowa meza ma
      swira na punkcie zdrowego zywienia, bardzo czesto jedza poza domem.
      Maja 3 dzieci, ktore w restauracji moga same wybierac, co chca jesc,
      zazwyczaj wybieraja calkiem zdrowe potrawy, jak nie z dzieciecego,
      to z doroslego menu w mniejszych porcjach.
      • kasiak37 Re: jedzenie dla dzieci w restauracjach - koszmar 03.11.08, 00:45
        ja nie mam takich odczuc.Zazywczaj jadamy u Grekow i jest ososbne menu dla
        dzieci i wcale nie wyglada ono tak jak pisze autorka watku.
    • nupik Re: jedzenie dla dzieci w restauracjach - koszmar 03.11.08, 07:41
      wynika to z prosego faku, że wiekszosc dzieci przepada za fast foodami, a nie
      trzęsie się z ekstazy na widok zupy jarzynowej czy gotowanych brokułów (mówie o
      dzieciach 3 letnich na przykład).więc dla sprzedawców zdrowe dania nie są
      opłacalne. zawsze możesz iść z dziecmi do dobrej knajpy, wegetarianskiej na
      przykład albo zamawiac im dorosłe porcje po prostu takiego fileta . resztę zje z
      pewnoscią małzoneksmile
    • mama-ola Re: jedzenie dla dzieci w restauracjach - koszmar 03.11.08, 08:45
      Nie jest chyba tak źle smile Zwykle udaje mi się coś wybrać dla synka.
      Przeważnie biorę rybę, fakt, że jest smażona, ale nie ociekająca.
      Synek odsuwa panierkę i wyskubuje białe "mięsko" ryby. Czasem zje do
      tego gotowanego ziemniaka (surówek nigdy nie je). Parę razy
      zamówiłam mu też naprawdę dobrą zupę, ale synek się oblewa, więc
      jedzenie zup na mieście jest zbyt kłopotliwe.
      Mój syn na pytanie, co to jest frytka, jeszcze do niedawna robił
      zakłopotaną i smutną minę: nie wiem... Dopiero w wakacje się
      dowiedział, bo jego rówieśniczka się tym odżywiała i wziął z jej
      talerza. Dzieci wcale nie są skazane na fast food. To zależy tylko
      od rodziców. Przynajmniej na początku wychowywania.
      • agni71 Re: jedzenie dla dzieci w restauracjach - koszmar 03.11.08, 10:18
        Dzieci wcale nie są skazane na fast food. To zależy tylko
        > od rodziców. Przynajmniej na początku wychowywania.

        Dokładnie!

        My rzadko chadzamy do restauracji (jednak z trojka dzieci 6, 4 i 2
        lata to niezłe wyzwanie), ale np. moje dzieci to takie dziwaki, co
        za frytkami aż tak nie przepadają, a KOCHAJĄ brokuły właśnie smile
        • dee.angel Re: jedzenie dla dzieci w restauracjach - koszmar 03.11.08, 10:23
          My ze swoja trojka (4 i 5 lat) jestesmy w restauracji prawie co sobota od wiosny
          do jesieni, jezeli jest ladna pogoda i mozna na zewnatrz posiedziec. Oprocz tego
          przy okazji jakichs dalszych wyjazdow, na wakacjach, w trasie po drodze do
          dziadkow itp. - takze w ciagu roku jest tego naprawde sporo.
      • dee.angel Re: jedzenie dla dzieci w restauracjach - koszmar 03.11.08, 10:19
        Jasne, ze nie sa skazane, bo ja im tego nie zamawiam smile Wkurza mnie tylko, bo w
        kindermenu sa po prostu male porcje, a dorosle musze dzielic, a nie zawsze chca
        to samo i czasem 3/4 zostaje na talerzu sad Swiata nie zmienie, tak sie tylko
        wywnetrzam, bo tyle sie klepie, ze coraz wiecej dzieci jest otylych, a nic sie
        nie zmienia. Pocieszajace jest, ze moj maly jak byl u babci na wakacjach i
        wpadli do McDonalda to byl zachwycony zjezdzalnia, a frytke zjadl jedna i za
        reszte podziekowal mowiac, ze ohyda smile
        • mama-ola Re: jedzenie dla dzieci w restauracjach - koszmar 03.11.08, 10:40
          Mnie nie wkurza, że muszę się dzielić smile Ja tak nawet wolę: zamówić
          dwie porcje i pusty talerz. Bo taniej - synek mało je i gdy zamawiam
          mu własne danie, to większość trzeba wyrzucić.

          W domu też robię np. dwa dzwonka łososia i synowi wyskubuję
          kawałeczki bez ości trochę z jednego dzwonka, trochę z drugiego.
          Całego by nie zjadł, a my z mężem jakoś się najadamy takimi
          niepełnymi wyskubańcami smile

          Problemem w restauracji ewentualnie mogłabym nazwać to, że muszę dla
          siebie zamówić takie danie, jakie przypadnie do gustu synkowi. Ale
          to naprawdę problem znaleziony trochę na siłę smile
          • mamaady Re: jedzenie dla dzieci w restauracjach - koszmar 03.11.08, 11:14
            Zwykle nie było problemu, gdy prosiłam tylko o marchew na parze, a
            kawałek miesa dawałam ze swojej porcji. A jak zamawiałam normalne
            danie dla dziecka, to zawsze cos dziecku nie pasowało, wiec pozwalam
            wybrać albo z menu obrazkowego (jezeli sa zdjęcia przy potrawach)
            albo z naszych talerzy przekładam jej porcję i jest ok. Gdyby było
            specjalne menu dla dzieci to pewnie bym z niego nie korzystała. A
            pół porcji mozna wszedzie zamówić.
    • tuberosa77 Re: jedzenie dla dzieci w restauracjach - koszmar 03.11.08, 11:46
      Mam podobne odczucia a zawsze bardzo lubiłam jadać w restauracjach.
      Brakuje w menu dań dla maluchów. My często wybieramy coś dla córy,
      ale ona ma ponad dwa lata, więc jest łatwiej.
    • ominika Re: jedzenie dla dzieci w restauracjach - koszmar 03.11.08, 12:28
      Dla mnie to problem jest trochę wydumany. Sama nie znoszę tłustych,
      smazonych potrwa i bez problemu zawsze mogę dostaję kawałek ryby
      bądź mięsa na parze albo z grilla. Do tego ziemniak z wody i jakaś
      surówka, czy sałatka. I takie danie bez problemu może zjeść nawet
      dwuletnie dziecko.
    • daga_j Re: jedzenie dla dzieci w restauracjach - koszmar 03.11.08, 12:53
      Rzadko jemy w restauracjach, ale ostatnio nawet 11 mies. dziecko tam nakarmiłam.
      Zamówiłam zupę pomidorową, a dla siebie jakiś kotlet ale zamiast frytek wzięłam
      biały gotowany ryż, także zupa z kluskami smakowała, ryż też pasuje dziecku,
      odrobinę mięska też podjadło. Surówki nie przypasowały dziecku ale mi tak.
      choć faktycznie miło byłoby myślenie bardziej o dzieciach, szczególnie w
      miejscach rozrywek dziecięcych, na pewno zestaw typowo dziecięcy ale zdrowy
      cieszyłby się wzięciem.
      • dee.angel Re: jedzenie dla dzieci w restauracjach - koszmar 03.11.08, 13:56
        daga_j napisała:

        > na pewno zestaw typowo dziecięcy ale zdrowy
        > cieszyłby się wzięciem.
        No i tylko O TO mi chodzilo smile Ufff... Oczywiscie, ze sobie radzimy. Tylko tez
        mi sie wydaje, ze byloby wcale niemale zainteresowanie innym zestawem niz
        fryty-paluszki Igloo smile
Pełna wersja