wprowadzanie jedzenia - koszmar!!!

04.12.08, 14:30
Wlasciwie to nie bardzo juz mam gdzie sie poradzic, a chcialabym
wiedziec, czy tylko my tak mamy.

Synek ma juz 5 miesiecy i 7 dni. Wlasciwie chyba najlepszy czas na
wprowadzanie "doroslego" jedzenia. Wczesniej nie bardzo chcialam, bo
glownie karmie go swoim mlekiem.

Dokladniej wyglada to teraz tak, ze o 3 i 6 w nocy possie piers (ale
nie duzo, bardziej dla zasniecia), o 8:30 - 9 moje mleko z
buteleczki (ok 140-180 ml), potem 11:30-12 mieszanka zazwyczaj 180
ml, pozniej 15:30-16 moje mleko ok 150 ml, 18:30 moje mleko ok. 120
i na noc 21:30 znow mieszanka 150-210 w zaleznosci od aktywnosci w
wannie smile

W Polsce pediatra chciala mnie namowic na podawanie jedzenia juz od
6tego miesiaca, ale moja lekarka tutaj (w Anglii) nie poparla
takiego pomyslu i wprowadzamy dopiero teraz.

Jest jednak z przeszkodami smile Po pierwsz synek nie jest zachwycony
jedzeniem czegokolwiek z lyzeczki. I nawet nie dlatego ze mu nie
smakuje, tylko jakos po prostu NIE. W lepsze dni cos tam zje, ale to
raczej pare lyzeczek.
No i po drugie (nie wiem, czy to tak bywa), ale mam wrazenie, ze w
dni, kiedy wiecej zje czegokolwiek poza mlekiem, to niespokojnie spi
w nocy. Kreci sie i kreci.

Wiem - rozpisalam sie, ale juz koncze smile

Wiec wlasciwie mam pytanie, jak zachecic do lyzki? O ktorej porze
lepiej podawac to jedzenie? Jak duzo jeszcze mamy czasu, kiedy nie
jest takie jedzenie niezbedne do rozwoju?
    • chestnutflower Re: wprowadzanie jedzenia - koszmar!!! 06.12.08, 15:02
      W Anglii (gdzie rowniez mieszkam) dziecko karmione wylacznie piersia zaczyna
      jesc posilki stale po 6 msc i ja tak wlasnie zrobilam.
      Nie ma co sie spieszyc, dziecko samo zacznie jesc kiedy bedzie mialo ochote, nie
      ma pospiechu.
      • errmaris Re: wprowadzanie jedzenia - koszmar!!! 06.12.08, 20:15
        nie karmie wylacznie piersia...
        zreszta HV juz zalecila proby wprowadzania jedzenia

        ale teraz to wogle koszmar, bo prawie wogle nic nie je

        Tatus zachorowal i mnie zarazil. Dziecko mialo temperature w
        czwartek (37.6), ale na tym sie skonczylo, ale od tej pory je
        baaaardzo malo
    • emigrantka34 Re: wprowadzanie jedzenia - koszmar!!! 06.12.08, 18:35
      Na Twoim miejscu nie zmuszalabym malucha, tylko odczekalabym pare
      dni do nastepnej proby. Moze on jeszcze nie jest gotowy.
    • mika_p Re: wprowadzanie jedzenia - koszmar!!! 06.12.08, 23:08
      A WHO zaleca wprowadzenie nowości po skonczeniu 6 mieisęcy.
      I to oznacza tylko tyle, ze ty masz proponować dziecku to i owo, a ono nie ma
      obowiązku jeść, bo i tak przez następne pół roku mleko będzie podstawą jego
      diety. Zje, to zje, nie zje, trudno - jak będzie czegoś potrzebował i miał
      dostęp do różnych rzeczy, to w końcu zje. A jak nie będzie potrzebował, to nie
      zje i już.
    • wiolka1313 Re: wprowadzanie jedzenia - koszmar!!! 07.12.08, 13:07
      Oj - chyba nie da się po prostu zachęcic do łyżki tylko malec musi
      sie przyzwyczaić. Moja mała od nieco ponad tygodnia dostaje coś poza
      mlekiem. Na początku sie ucieszyłam Zaczęłąm od kaszki ryżowej po
      prostu żeby nauczyć ją jedzenia łyżeczką. Było "wielkie papu" z
      wielkim chichotem. Pomyślałam - jest super. Ale z dnia na dzień
      było coraz gorzej. Jedzenia owoców w ogóle odmawia (jabłko,
      brzoswinia) - nie mówiąc już o zupie marchewkowej... Po tej zupie
      odwraca sie juz na sam widok łyżeczki sad Postanowiłam zrobic kilka
      dni przerwy. Po co zniechęcać malca... Także chyba potrzeba
      cierpliwości.
      • jusia80 Re: wprowadzanie jedzenia - koszmar!!! 07.12.08, 18:00
        mój synek to do dzisiaj nie lubi marchewki,więc kazde dziecko ma swoje smaki,na
        początku też nie chciał jeść łyżeczką,więc zmieniłam mu łyżeczke na najmniejsza
        jaka tylko znalazłam w sklepie i podziałało.Powodzenia!
    • errmaris Dzieki za odzewy! 09.12.08, 14:34
      W sumie nie nalegam na tym jedzeniu
      Po prstu codziennie sie bawimy - zeby nie tracic nawykow smile

      Najwieksza radocha teraz - rozsmarowac wszystko (szczegolnie
      najjaskrawsza marchewke) po czm sie tylko da.

      Ale po pare lyzeczek zjada. W tym akurat tatus jest lepszy, bo od
      niego chetniej przyjmuje. Ja to chyba jestem od mleczka smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja