mamakuleczki
04.12.08, 14:31
Moja przygoda ze słoiczkami zaczęła się 5 miesięcy temu. Zaczynało
sie lato więc nie wyobrażałam sobie stania przy garach gotując obiad
dla mojej córeczki. Szkoda mi było dnia i ładnej pogody na
gotowanie. W 5 miesiacu jej życia zaczęłam podawać jej gotowe
obiadki słoiczkowe. I teraz wiem że to była POMYŁKA. Od dwóch
miesięcy gotuję jej sama. I dopiero teraz dziecko zaczęło prawidłowo
przybierać na wadze. Od samego urodzenia był z tym problem. W 7 m-cu
miała anemię. Miała nawet w szpitalu robione różne badania. Teraz
dopiero widzę co znajduje sie w wiekszości słoiczków sama
marchew,ziemniak, woda, ewentualnie mięsko.Sama jałowizna. Przecież
tym się najeść nie można. Ja w pawdzie zagęszczałam kleikiem
kukurydzianym, ale to nie wystarczy. A w moich obiadkach jest
wszystko: mięsko, cały peczek włoszczyzny- to podstawa i inne
warzywa.Oczywiscie nie kupuję ich w marketach, tylko na targu,
sklepiku warzywnym. To zawsze był też mój dylemat i pyanie "Gdzie te
warzywa rosną". Myśłę że to tez się przyczyniło na to ze dawałam
gotowe obiadki. Teraz wiem ze drugiemu dziecku będę gotować sama.