joankas77
11.01.09, 21:36
trzy tygodnie temu mojemu półrocznemu synkowi zaczęłam wprowadzać
stałe pokarmy (zupki ze słoiczków). niestety, każdy obiadek po paru
łyżeczkach kończy się płaczem, pluciem, machaniem rękami. zaciska
usta i nie ma mowy o jedzeniu, dziś dostał jabłuszko, z nadzieją, że
będzie mu smakowało, ale reakcja była taka sama. najlepszy jest
cycuś. za tydzień wracam do pracy i babciom byłoby łatwiej, a tu nie
ma o czym mówić. na wszystkie smaki (marchewka, dynia, brokuł) się
krzywi i nie chce jeść. czy Wy też tak miałyście, czy tak wyglądają
początki i nie ma się czy przejmować?