zmuszać do jedzenia,czy nie bardzo?

09.02.09, 22:07
Moje dziecię było bardzo że tak powiem brzydko żerte smiledopóki nie
skończyło 2 lat,teraz gdy już jej bliżej do 3 nie je prawie wcale.
Rano jakiś tost z powidałmi,w południe ciutkę mięsa,łyżkę
zupy...czasem kartofelka...na kolację zimna parówka lub jajko,chleba
nie jadła już jakieś 2 tyg.czy to aby normalne?

trochę zeszczuplała
słodyczy w zasadzie nie jada,raczej owoce i sporo serków,jogurtów...

czy mam ją zacząć zmuszać do konkretnego jedzenia czy dać na luz?

jak jest u Was?
trochę mnie to martwi
    • liwilla1 Re: moj syn 09.02.09, 22:19
      nigdy nie byl zarty, wiec zazdroszcze Tobie chociaz tych kilkunastu miesiecy
      przewagi, kiedy nie musialas uzerac sie nad kazda lyzka wetknieta do gardzieli.
      w chwili obecnej moj dziec je:
      sniadanie (mleko ok 200 ml) plus srodek z kromki chleba (suchy! bron panie janie
      maselko czy nawet wedline na nim) plus sporadycznie dogryzie plastrem szynki z
      kurczaka/opcjonalnie parowka
      obiad - rosol z makaronem. tylko. nic innego mu nie podchodzi. ba! on nawet
      sprobowac, ani powachac nie raczy. czasem zimny gotowany schab do tego w ilosci
      kilku lyzeczek.
      kolacja - banan lub wedlina/parowka plus mleko znowu 200 ml

      w ciagu dnia zdarza mu sie dogryzc bulke maslana, jablko, mikusia smietankowego
      lub danonka. autentycznie na nic innego nie moge go namowic, chociaz staram sie,
      gotuje razem z nim, przyrzadzam kolorowe potrawy. nie dziala nic. a slodyczy
      prawie w ogole nie dostaje. uncertain

      chetnie wiec poobserwuje wateczek. smile
    • myelegans Re: zmuszać do jedzenia,czy nie bardzo? 09.02.09, 22:24
      Moje dziecko od ponad 2 lat (4-latek) jest wlasciwie wegetarianinem,
      a od jakiegos czasu przestal jesc tzw. cieple posilki i jest na
      suchym i zyje i ma sie dobrze, wyniki tez ma dobre, na wadze chyba
      przybiera. repertuar ma baaardzo ograniczony, nie sprobuje nic
      nowego nawet za grozbe pokrojenia zywcem.

      nie bylo chyba przypadku, zeby zdrowe dziecko zaglodzilo sie na
      wlasne zyczenie
      • schiraz Re: zmuszać do jedzenia,czy nie bardzo? 11.02.09, 23:53
        Myelegans nie masz ty przypadkiem mojego dziecka?smile Mój Syn ma pięć lat,
        ostatnie mięso jadł mając 2 latka. Od tamtej pory nie ma mowy żeby wziął do ust
        cokolwiek co ma mięso w sobie albo było na nim gotowane (nie jada zup, sosów,
        wędlin, mięs jako takich, parówek). Żyje dosłownie na bułkach (suchych,
        podgrzanych w tosterze), chlebie tostowym, ryżowym oraz takim dietetycznym
        chrupkim posmarowanym cienką warstwą almette z ziołami (prędzej zejdzie z tego
        świata niż weźmie do ust innej firmy lub inny smak), naleśnikach (góra cztery w
        miesiącu), jogurcie naturalnym oraz sporadycznie jajku na twardo. Nie ma opcji
        żeby wziął do ust słodycze, chipsy, paluszki, ostatecznie da się skusić z wielką
        łaską na chrupkę kukurydzianą. Diagnozowany na wszystkie strony (włącznie z
        zaburzeniami wchłaniania, alergiami) Jest zdrowy (o dziwo, choć na Litewskiej w
        Wawie gdzie leżeliśmy tydzień właśnie w związku z badaniami cały oddział i kilka
        innych przychodziło obejrzeć dziecko które pluje czekoladą, i przez tydzień
        zjadło dwie bułki i jednego naleśnika zrobionego zresztą przez pielęgniarkę,
        która się zlitowała nad nami, w domu według mojego ścisłego przepisu, bo by nie
        zeżarł przecież) I wyniki ma ok choć bierze witaminy i probiotyki, chudy jest,
        ale w siatce się mieści, czyli taka uroda. No i sakramentalne lekarza:"zdrowe
        nie da się zagłodzić, widać mu starcza".
      • aurita Re: zmuszać do jedzenia,czy nie bardzo? 12.02.09, 14:08
        > nie bylo chyba przypadku, zeby zdrowe dziecko zaglodzilo sie na
        > wlasne zyczenie


        no podobno byl w UK: 8 latka sie zaglodzila...
    • mika_p Re: zmuszać do jedzenia,czy nie bardzo? 09.02.09, 22:57
      jeden tost, jedna parówka/jajko, mały obiad, do tego serki i jogurty, to wcale
      nie ejst mało na trzylatkę.
      Niech je ile chce.
      Możliwe, ze znów będzie w fazie żertej i będziesz się dziwić, gdzie się jej to
      mieści.
    • sir.vimes Wcale nie zmuszać 09.02.09, 23:34
      chleba jeść nie musi. I zdaje się, że wcale mało nie je, tylko ty nie rejestrujesz.
    • minerallna Re: zmuszać do jedzenia,czy nie bardzo? 09.02.09, 23:40
      Daj na luz.
      Je owoce,serki jogurty, tak napisałaś. To czym się przejmujesz?
      • phantomka Re: zmuszać do jedzenia,czy nie bardzo? 09.02.09, 23:53
        Moje dziecko nigdy nie bylo zarte, nie mialam tez z tym wiekszych
        problemow, tzn. wolalabym zeby jadla wiecej, ale snu z powiek mi to
        nie spedzalo. Kiedys w rozmowie z bardzo madra, starsza lekarka,
        wymienilam menu mojego dziecka twierdzac, ze je malo. No i dostalam
        niezly ochrzan, ze jeszcze w dziecku wzbudze jakas niechec do
        jedzenia, bo przeciez ona je tyle, ile potrzebuje jej organizm. No i
        faktycznie jak poczytalam troche o malych dzieciach z jadlowstretem
        to od razu przeszlo mi namawianie cory do jeszcze jednej lyzki. Nie
        to niesmile
        • mamaemmy Re: zmuszać do jedzenia,czy nie bardzo? 10.02.09, 00:24
          tez byłam niejadkiem.Wszyscy mnie zmuszali do jedzeniasmileNa stole obiad i
          pas-obowiązkowo.
          Do 20 roku zycia nie przepadałam za jedzeniem,byłam chudziutka.
          Teraz uwielbiam jesc smile)Chudziutka nie jestem,choc nie mam wiekzych problemów z
          figura,a miałabym na pewno gdyby we mnie nikt nie wciskł jedzenia-przez to po
          prostu nie lubiłam jesc...
          Szczerze mówiac gdyby w dziecinstwie dawaliby mi same rzeczy które jesc
          lubiałam-typu pierogi,kluski itp-byłabym teraz jakies 3 razy cięzsza tongue_out


          Moja tez ma czasami żerne dni, a czasami żywi sie powietrzem-typu płatki z
          mlekiem ,paróweczka,serek bakuś..
          • bi_scotti Re: zmuszać do jedzenia,czy nie bardzo? 10.02.09, 03:17
            Lola, ale co Ty bys chciala zeby ta Twoja corka jeszcze jadla? Bo ja
            np. z Twojego jadlospisu to bym wyeliminowala tego porannego toast'a
            (chyba, ze jest robiony z whole wheat bread ale watpie) i na pewno
            parowke wieczorem - juz lepsze jajko na twardo albo kawalek ryby,
            albo NIC.
            Wazne zeby dziecko pilo duzo wody, mialo minimalny doplyw bialka i
            troche (!) warzyw. Owoce to juz tez nie tak zaraz koniecznie w
            jakichs duzych ilosciach (zalezy zreszta jakie), bo pelno w nich
            cukru. No i najwazniejsze zeby dziecko mialo dobry humor, reszta to
            zawsze widzimisie mamus albo babc, ktore probuja cala milosc do
            dziecka zaoferowac na talerzu wink Nie daj sie takim ochotom
            wewnetrznym!!!
            Dzieci generalnie za duzo jedza, potem wyrastaja na za duzo
            jedzacych doroslych, a potem sie stresuja dietami tudziez klopotami
            zdrowotnymi. I zamiast wyciagnac wnioski, z pelna premedycja laduja
            w swoje dzieci kolejne lyzki slodkich yogurtow czy innych slonych
            szyneczek. Czysta paranoja zamknietego kola sad
      • babimati Re: zmuszać do jedzenia,czy nie bardzo? 10.02.09, 20:04
        Uważam,że nie nalezy zmuszać dziecka do jedzenia.Ono i tak nie zje nic,co mu
        jest podawane na siłę.Jeśli chodzi o twoje dziecko,to i tak dużo je.Mój mały w
        ogóle nie je mięsa,ani wędlin,a kanapki sporadycznie.
    • alabama8 Re: zmuszać do jedzenia,czy nie bardzo? 10.02.09, 08:44
      No je czy nie je, bo określenie "sporo serków, jogurtów" ja rozumiem
      tak że dziecko je sporo serków i jogurtów, chyba że chodziło o to że
      jedząc sporo serków i jogurtów nie je zbyt dużo kefirów na przykład.
    • weronikarb Re: zmuszać do jedzenia,czy nie bardzo? 10.02.09, 08:53
      jak ja bym chciala aby tyle jadl wink
      Jak chodzi do przedszkola to je wiecej - a moze ja nie widze i
      dlatego tak mysle wink

      Dzien jedzenia:
      Rano ok 200 ml kakao
      Popoludniu - talerz pomidorowej (bez dodatkow)
      Wieczorem - pol puszki malego pasztetu ewentualnie kromke chleba (ze
      srodka)

      W dzien oprocz tego moze jakis jogurt (tyko naturalny)
      Owoce roznie ale rzadko, warzyw nei lubi, slodkie to ewentualnie
      jakis wafelek (bo innych nie lubi), za chipsami i kolorywm piciem
      nei przepada

      Od 2 lat wazy 15 kg i tylko rosnie w gore ma 106 cm a w
      pazdzierniku bedzie mial 6 lat

      Nie martwie sie poki nic zlego sie nei dzieje - jak nie chce niech
      nie je
    • anika772 Re: zmuszać do jedzenia,czy nie bardzo? 10.02.09, 08:54
      Moja ma trzy lata. W siatce centylowej była przez pierwsze pół roku
      życia (15-3 centyl), potem spadła i już nie wróciła. Teraz waży 11
      kg. Nie chcę zmuszać, bo zresztą jakim sposobem miałabym to robić.
      Nakłaniam, przekupuję... Też się martwię, ale co zrobić. Ona ma to
      chyba w genach. Jej ojciec był niejadkiem i chudzielcem, do tej pory
      jest poza siatkąwink Ja podobno też byłam niejadkiem i chudzielcem
      (teraz już niestety ani jednym ani drugim...)
    • kasiak37 Re: zmuszać do jedzenia,czy nie bardzo? 10.02.09, 20:19
      e no przeciez serki i jogurty to tez jedzenie wiec nie przesadzaj.
      • hellious Re: zmuszać do jedzenia,czy nie bardzo? 10.02.09, 20:46
        Ja mam tylko nadzieje, ze mojemu sie nie odmieni, bo narazie je wiekszosc i nie wybrzydza specjalnie.
        • listopadowa31 Tak sobie myślę... 11.02.09, 19:40
          W dzisiejszych czasach dzieci jadają w dużych ilościach serki, jogurty smakowe,
          danonki i takie tam.Te produkty są słodkie i mają gładką konsystencję( nie
          trzeba gryźć). Nie chcą poznawać nowych smaków bo po co skoro można się zasycić
          kolorowym danonkiem. Podjadają w ciągu i dnia i takie są efekty.A gdzie
          ziemniaczki, kasza czy ryż choćby w minimalnych ilościach?Zalecam dużo ruchu na
          świeżym powietrzu, stale pory posiłków, ograniczenie słodyczy i słodkich napojów
          do minimum. Najlepiej podawać maleńkie porcje i jeść razem z dzieckiem przy
          stole.Jeśli nic nie zje to nie należy podać najlepiej wodę mineralną i dać
          dziecku czas do następnego posiłku.Niech troszkę zgłodnieje.Częstym błędem
          popełnianym przez rodziców małych dzieci jest oferowanie zbyt dużej ilości
          produktów do wyboru.To prowadzi do tzw.wybrzydzania,marudzenia przy
          stole.Maluchy są bardzo sprytne. Wiedzą,ze mamusia ma całą lodówkę dyżurnych
          danonków...ale nie tędy droga.Dziecko powinno poznawać smaki, zapachy i
          konsystencje nowych produktów i potraw.Trzeba się uzbroić w cierpliwośćsmilePozdrawiam.
          • mniemanologia Re: Tak sobie myślę... 12.02.09, 13:12
            A ja tak sobie myślę, że chyba nie miałaś do czynienia z
            niejadkami...
            Ja mam takiego w domu.
            Z tych gładkokonsystencyjnych rzeczy je Danio waniliowy. Poza tym
            chlebek z masłem i wędlinę, płatki śniadaniowe, rzeczy typu paluszki
            i ciastka holenderskie, jako przekąski. Makaron. To wiem, że zje
            prawie zawsze.
            Gdzie ziemniaczki, kasza i ryż? Ziu! Na podłodze. Na siłę mam go
            trzymać i wpychać do buzi? Czekać, aż zgłodnieje? Jak długi płacz
            jesteś w stanie wytrzymać, ile sprzątania? Może jestem zbyt
            niecierpliwa, ale po godzinnym płaczu nad zupą daję mu w końcu chleb
            z masłem.
            Nie jest ciekawy nowych smaków. Wspólne jedzenie - to my jemy, a on
            układa piramidkę z jajecznicy albo chce nas karmić.
            Trudno, z głodu nie umrze, jest żwawym, energicznym dwulatkiem,
            którego ojciec też był niejadkiem w dzieciństwie smile
    • joanna29 Re: zmuszać do jedzenia,czy nie bardzo? 11.02.09, 19:52
      Mój mały chodzi do żlobka i tam zjada to co mu dają bez problemów,
      lubi wszystko. W domu nie chce jeść, bo twierdzi że nie lubi. Miesa
      nie chce, serów nie chce. Ostatnio na obiad to ziemniaki, a na
      kolacje płatki z mlekiem. Ponieważ w żłobku ma odpowiednie jedzenie,
      to w niego nie wpycham jedzenia. W weekend jak jest glodny to sam
      sie prosi, albo sam wyciaga z lodówki.
      Uważam, że jak dziecko jest głodne to sobie nie da krzywdy zrobić i
      się bedzie upominać o jedzenie. Organizm sam się będzie dopominał że
      mu czegoś brakuje.
    • deodyma Re: zmuszać do jedzenia,czy nie bardzo? 11.02.09, 19:55
      nie zmuszac.
      moje dziecko ma 15 msc i tez nie zmuszam go do jedzenia.
      chce jesc, to je. jesli nie chce, na sile nie daje.
      gdy bylam dzieckiem, zmuszano mnie do jedzenia.
      do dzis pamietam, jak babka,matka mojej matki, wpychala mi na sile
      jedzenie mowiac:
      -za mamusie, za babcier, za dziadka...
      a ja wierzgalam, jak dzikasmile
      to byl po prostu jeden wielki koszmar.
    • koza_w_rajtuzach Re: zmuszać do jedzenia,czy nie bardzo? 12.02.09, 12:49
      Moja córka była zawsze jadkiem. Potem miała okres, że nie chciała nic
      praktycznie jeść. A teraz prawie nie wyłazi z lodówki uncertain. Przytyło jej się tej
      zimy. Mam nadzieję, że jak zrobi się cieplej, zacznie więcej ganiać z dziećmi to
      zapomni o jedzeniu.
      Skoro Twoja córka zawsze ładnie jadła, to na pewno nic się nie stanie jak trochę
      będzie pościć. Zresztą z tego co piszesz je całkiem sporo rzeczy.
    • j.kawa Re: zmuszać do jedzenia,czy nie bardzo? 12.02.09, 13:05
      Nie zmuszać. Dziecko samo wie, kiedy i ile chce zjeść. I co ciekawe, wie nawet,
      co chce zjeść.
      • iwcia777 Re: zmuszać do jedzenia,czy nie bardzo? 12.02.09, 14:26
        moj szymus to prawdziwy okaz. system nie zmuszania do jedzenia mamy
        juz za soba. przez trzy dni tlko pil herbatke - bo mleka nie pije
        odkad skonczyl 10 m-cy, a teraz ma 23 m-ce. sniadania to mudreka-tym
        bardziej, ze mam jeszcze dwumiesieczna hanie - trwaja godzinami, po
        piec dan do wyboru i czasem konczy sie, ze zje tylko dwie "rybki" z
        chlebka. potem jak ma dobry dzien to zje danonka. Obiad - bieganie
        po calym domu z lyzka zupy czy kkawalkiem miesa. kolacja - podobnie
        jak sniadanie. i na noc butla herbatki-slabiutkiej-ok 350 ml. gdyby
        nie to bieganie za nim z jedzeniem to mam wrazenie, ze poprostu by
        znikl. teraz wazy ok 11,5 kg i ma jakies 84 cm wzrostu - czyli
        mikrusik.
        przebije nas ktos??
        gdyby rano i wieczorem wypijal mleko, to darowalabym sobie ta
        szarpanine, ale teraz nie mam wyjscia, musze biegac ...
        pozdrawiam
Inne wątki na temat:
Pełna wersja