Koszmar kuchenny- ratunku!!!

27.11.03, 15:41
Jak zorganizować sobie życie kuchty, która wraca z pracy o 18-tej, ma malucha
ok.1 roku i 12-latka, który nie chce jeść na stołówce. Nie chcę sterczeć
codziennie godzinami w kuchni, zamiast pobyć z dzieciakami, czy zwyczajnie
odpocząć. Oczywiście jak już coś gotuję, to na dwa dni, są to zazwyczaj
jakieś gulasze z ryżem czy makaronem, bo to łatwo synowi odgrzać w mikrofali.
Mam takie plany, żeby nagotować w weekend i zamrozić, ale nie bardzo wiem, co
się da mrozić, albo czy taki gularz można zamknąć w słoik i zawekować, czy
jak to się mówismileA tak w ogóle, to czy są tu mamy w podobnej sytuacji? Jak
sobie radzicie?
Pozdrawiam,
Monika
    • agusia029 Re: Koszmar kuchenny- ratunku!!! 27.11.03, 18:20
      Nie jestem w takiej sytuacji jak ty, ale mrożę prawie wszystko. Jeszcze do
      niedawna, kiedy miałam natłok prac zleconych gotowałam duży gar np. gulaszu,
      bigosu czy gołabków, a resztę po ostygnięciu w woreczki i do zamrażarki. Tak
      samo z kotletami schabowymi czy mielonymi. To samo z żeberkami w sosie, a nawet
      zupami (nadaja sie raczej takie bez ziemniaków np. barszcz na mięsia, kapusniak
      czy pomidorowa z ryżem. Mam też pare porcji mielonego gotowanego mięsa
      (karkówkę gotuje wz cebulka, listkiem laurowym i pieprzem ziołowym, po
      ostygnieciu miecho miele i od zamrazarki. Po rozmrozeniu, podsmażeniu na
      odrobinie oleju dodaje trochę koncentratu pomidorowego, a w międzyczasie gotuję
      makaron, surówka i mam obiad dosłownie w 15 min. (wczesniej tylko trzeba wyjac
      mieso z zamrazarki).
      aga
      • monmal Re: Koszmar kuchenny- ratunku!!! 28.11.03, 12:06
        Wielkie dzięki Agusiu za pomysł z gotowanym mięsem mielonym i mrożeniem
        kotletów! Wykorzystam na pewno, bo tego to dużo jemy.
      • monmal Re: Koszmar kuchenny- ratunku!!! 28.11.03, 12:07
        Zaraz, zaraz, to znaczy, że mrozisz taki gulasz- kawałki mięsa i sos?
        • agusia029 Re: Koszmar kuchenny- ratunku!!! 30.11.03, 08:55
          Tak mrożę juz gotowy produkt.
          Czasami jak zostanie cos z obiadu, jakaś mała porcja dla 1 osoby, to tez (zeby
          się nie zmarnowała) chowam ja do woreczka i do zamrazarki. Kotlety wszelkiego
          rodzaju, począwszy od :
          zwykłych mielonych (mięso z karóowki czy łopatki kupuję i mięle sama - całkiem
          inny smak kotletów),
          mielonych mięsnych z dodatkiem gotowanego ryżu czy peczaku, czy kaszy
          gryczanej,
          rybnych (tak jak z mięsa tylko mielę kostki rybne), czy z pieczarek (tak jak z
          mięsa tylko najpierw podsmazam pieczarki na patelni z cebula - uwaga trzeba
          ostrożnie bo kotlety łatwo sie rozsypuja podczas smażenia (trzeba najpierw
          przysmażyc dobrze jedna strone);
          kotlety z miesa mielonego, ryżu i podsmażonej gotowanej kapusty
          (poszatkowanej);
          kotlety z mięsa z farszem z pieczarek (po prostu do zwykłych kotletów dodaje do
          środka łyżeczkę podsmażonych, doprawionych do smaku pieczarek z cebulką)) - i
          to wszystko właśnie mrożę.
          Mrożę tez kiełbase (nadaje sie tylko sucha lub podsuszona, taka która po
          rozmrozeniu nie wypuszcza wody),
          masło, ser zólty ( w kostce lub już potarkowany, chleb czy bułeczki (bo nie
          zawsze moge wyjśc do sklepu,
          lub też własnej roboty zapiekanki (bułeczka posmarowana masłem, plasterek
          szynki, paseczek papryki świezej i ser zólty - cos dla twojego starszaka - na 1-
          2 min. do mikrofalówki i gotowe).
          Jeśli chodzi o gotowane mielone mięso, to nie robię z niego wcześniej gotowej
          potrawy tylko z tego wzgledu, że po prostu za kazdym razem (jesli mam więcej
          czasu) dodaję do niego cos innego np. świeża papryke, cebulkę, robię też z
          dodatkiem curry - wedle upodobań i pomysłów).
          Strasznie nagmatwałam, nie wiem czy będzie to zrozumiałe dla czytającego.
          Jesli chodzi o masło, ser żólty czy wędline - rozmraza sie samo w temp
          pokojowej. Zapiekanka od razu do mikrofalówki, chleb i bułki - zależy ile mam
          czasu. Pozostałe produkty wyjmuje najczesciej wczesniej i same sie rozmrażają,
          albo nastawiam w mikrofali na rozmrażanie, a potem zwiekszam moc.
          Nie bój sie eksperymentowaniasmile
          Pozdrawiam. Mama Oleńki i Inusi.
          • monmal Re: Koszmar kuchenny- ratunku!!! 01.12.03, 12:08
            Bardzo mnie zainspirowałaś, wielkie dzięki raz jeszcze!
          • agusia029 Re: Koszmar kuchenny- ratunku!!! 02.12.03, 15:50
            Pewnie dobrze mnie zrozumiałas, dodam tylko dla pewnosci. Kotlety mroże dopiero
            po usmażeniu oczywiściesmile Zawsze tez mam w zamrazarce pare porcji mielonego
            surowego mięsa.
            Znalazłam niedawno przepis na poledwiczki wieprzowe w sosie balasnicznym.
            Wychodzą b. smaczne i przepis nie jest skomplikowany . Można tez zamrozićsmile Jak
            jestes zainteresowana - daj znac.
            Aga
            • monmal Re: Koszmar kuchenny- ratunku!!! 02.12.03, 16:03
              Dzięki, ale my nie jadamy wieprzowiny. Chyba, że można te polędwiczki wieprzowe
              zastąpić pol. wołową albo drobiem. Sos balasniczy... co to?
              Właśnie wypisałam sobie listę książek kucharskich do kupienia, myśl przewodnia:
              do 30 minut czas przygotowywania i nadają się do zamrożenia.
              • agusia029 Re: Koszmar kuchenny- ratunku!!! 03.12.03, 09:13
                Oczywiście sos balsamiczny, ale mi sie poprzestawiałosmile
                Mysle, ze mozna, ale raczej np. piersia z indyka, ze względu na czas pieczenia
                (wołowina, troche dłużej sie piecze). To jest taki przepis awaryjny, bardziej
                dla gości, którzy mogą za chwilę przyjsć, a Ty nie masz nic specjalnego, bo sos
                wychodzi trochę drogo jak na taki codzienny obiad. Można tez mrozić, ale
                pokrojone i pomieszane z sosem już tak atrakcyjnie nie wygląda.
                Tak więc:
                2 poledwiczki (ok 300g każda)- (ew. piersi z kurczaka)
                3-4 łyzki masła
                1 szkl. posiekanej cebuli
                1 szkl rosołu z kurczaka (może być z kostki)
                słoiczek żurawin do mięsa (ja kupiłam z Pudliszek obj. ok. 200 ml - 4 zł)
                2 łyżki octu balsamicznego (niekoniecznie)

                Sposób przygotowania:
                2 poledwiczki wieprzowe, w twoim przypadku np. kawał piersi z indyka -
                polędwiczki najpierw natarłam vegetą (możesz pieprzem ziołowym i sola z
                odrobiną czosnku)i odstawiłam w naczyniu z pokrywką do lodówki. Tak jest
                najlepiej bo całe przejdą przyprawami, jeżeli nie masz czasu, trudno, bez
                leżakowaniasmile Mozesz nasmarowac je rano i piec po południu, albo nawet
                wieczorem. Mozesz tez wczesniej kupić piersi z indyka, nasmarowac przyprawami,
                pozwolić im poleżakowac, a potem trochę obmyć i do zamrażarki. Potem tylko
                rozmrozić i piec. Jeżeli nie mrozisz obmyj lekko piersi (oczywiście z indyka) z
                przypraw (bo moze okazac sie z słone) iw tym czasie włacz piekarnik na 200
                stopni. Na patelni rozgrzej 1 łyżke masła lub oleju (moze być wiecej, jeżeli
                potrzeba i obsmaż mięcho z dwóch stron lekko zarumieniając. Następnie przełóż
                na blaszke wysmarowaną olejem i ułoż piersi (wołowinę radziłabym zawinąć w
                folie) - czas pieczenia ok 20 - 30 min. Trzeba sprawdzac, bo to zależy od
                wielkosci mięsa. W tym czasie przygotowujemy sos. W rondelku rozpuszczamy 2
                yżki masła, i wrzucamy szklanke posiekanej drobno cebuli, jak sie podrumieni
                wlewamy 1 szkl. rosołu z kurczaka (może być z kostki - w szklance z gorącą wodą
                rozpuscić niecałą kostke rosolową) i żurawiny. Jak żurawiny się rozpuszcza
                dodać ocet balsamiczny (ja akurat nie miałam i mysle, że nie jest konieczny)i
                od czasu do czasu mieszając odparowywać na malutkim ogniu. Upieczone piersi
                wyjąć z piekarnika, przełożyc na pólmisek, pokroić w plastry i polać sosem. Moi
                goscie byli zachwycenismile
                Może brzmi to skomplikowanie, ale jest naprawde proste.
                Smacznego.
                aga

Inne wątki na temat:
Pełna wersja