jak przekonywac do nowosci?

30.05.09, 22:46
Nie wiem czy to dobry dzial, ale problem mój i mojej 20 mies córki
wyglada następujaco:
Mała jest bardzo niechętna wszelkim nowościom kulinarnym i ma tak w
zasadzie od zawsze
Żle reaguje, po prostu nie ruszy i podnosi wrzask, na każdą moją
próbę podania jej do jedzenia czegoś nowego. W zasadzie je tylko
następujące rzeczy: kaszki, zupy zmiksowane lub większymi grudkami,
chleb, precle i herbatniki, suchy (tzn bez sosu) makaron, surowe
jabłko i suszoną morelę.
ostatnio przekonała się trochę do zielonych warzyw: brokuł, fasolka
i cukinia, ale w zaszdie to tylko takie dziubanie...
Nie ma szans by zjadła cos nowego, nie da sie jej wcisnac do buzi bo
wypluwa, sama też się nie skusi.
Nawet płyn o innym kolorze niż woda czy mleko nie przechodzi (nie
wypije soku czy herbatki bo ma inny kolor niż biały/przeźroczysty)
Nie chce spróbować nawet czekolady czy lodów!! Jakoś się przekonała
do zelków ale tylko w kształcie misiów, już innego kształtu nie
weźmie. Morele suszone te pomarańczowe (sztuczne...) tak, a
ekologicznych bardziej brązowych nie ruszy... to jest absurdalen ale
tak jest i bardzo mnie męczy bo nie jestem w stanie jej zaproponować
nic nowego do jedzenia. Myślałam, ze w sezonie kolorowych owoców coś
ruszy, ale nie ma sznas na wciśnięcie jej truskawek czy wiśni... Od
razu nie,nienie i wrzask sad(( Moze by jej zasmakowało, ale barierą
są nieznany kolor + kształt + konstystencja, nie daje sobie szans na
poznanie smaku
Czy którekolwiek dziecko jeszcze tak ma?
    • babcia47 Re: jak przekonywac do nowosci? 31.05.09, 12:22
      pytanie zasadnicze: czy córka je z wami posiłki? czy interesuje się
      tym co Wy macie na talerzu, ma okazje próbowac i podjadać? czy
      jedzenie ma podawane gdy jest głodna? czy ma szansę pomagać przy
      przygotowaniu posiłków i próbować tego co szykujecie, w czasie tych
      zajęć? Wciskanie na siłę zniecheca do jedzenia i budzi protest,
      żółciutkie morele nie sa "sztuczne" tylko szkodliwe, bo są
      konserwowane siarką, na temat żelków nawet mi sie nie chce pisać, bo
      zamiast nich lepiej włozyc do miseczki kostki owoców i zostawić..jak
      będzie chciała to do nich sięgnie. W przypadku takiego
      rodzaju "niejadka" najlepiej jest zrobić zdrowy posiłek, postawić
      przed dzieckiem i dac wybór: mozesz jeść..lub nie, jeżeli nie to
      zabieramy, ale nastepny posiłek zaproponowac za 2-3 godziny. Przy
      nastepnym powtórzyć..bywa, ze przez kilka dni zje teoretycznie
      sladowe ilości ale w koncu organizm upomni sie o swoje prawa i
      potrzeby. Posiłek dobrze przyprawiony głodem zostanie zjedzony bez
      roztrzasania czy podoba się czy nie. Ja tak "nauczyłam" jeść swojego
      wybrednego niejadka. Kosztowało mnie to dwa tygodnie, miałam
      wątpliwości i niepokoje, serce bolało, babcie trzeba było trzymac na
      odległość..ale zadziałało tak dobrze, ze potem nie mogłam nastarczyc
      z jedzeniem.. jadł wszystko na zasadzie, ze co na talerzu to wróg i
      trzeba go zniszczyc..najlepiej przez pożarcie smile
      • melissa79 Re: jak przekonywac do nowosci? 31.05.09, 22:49
        babciu47
        niestety próbowałam sposobów o których piszesz tzn jedzenie przy
        stole razem z nami: obie wersje: 1) miała na talerzyku dokładnie to
        co my na swoich
        2) miała na talerzyku swoją papkę a my kolorowe warzywa, pachnace
        mięsko z grilla etc.. ale oba spaliły na panewce. Sama sie nie
        zainteresowała, zaproponowane gwałtownie odrzuciła, zreszta
        samodzielnie swojej papki też nie zjada, tzreba ją karmic
        Przygotowywanie przeze mnie posiłków dla niej jej nie rusza. Tzn
        jest zainteresowana tym co robię i co jej opowiadam do momentu
        postawienia przed nią talerzyka. Wtedy głośne nie, nie, nie i
        niestety albo w ogóle nie weźmie tylko odsunie, albo wręcz wyląduje
        na podłodze (i to niezależnie od tego czy słone, czy słodkie, czy
        mięso, czy warzywa, czy owoce).
        O słodyczach: żelkach i lodach pisałam tylko dlatego, żeby
        zobrazowac sytuację, że nie ma smaku który naprawdę by lubiła. Mała
        nie je pomiędzy posiłkami, bo wtedy juz w ogóle jest tragedia. Musi
        mieć co najmniej 4 godzinną przerwę w jedzeniu.
        Ostatnio, podobnie jak radzisz, przegłodziłam ją prawie cały dzień
        (pije jak pisałam w pierwszym poście tylko wodę) i na kolację nadal
        nie chwyciła się ani sera (dałam biały i żołty), ani szynki, ani
        mięska i pomidora. Poddałam się i znów zrobiłam jej kaszkę bo już na
        czczo (ale nadal nie wołąła jeść!!!) nie chciałam jej kłasć spaćsad
        • babcia47 Re: jak przekonywac do nowosci? 01.06.09, 10:28
          miała na talerzyku swoją papkę a my kolorowe warzywa, pachnace
          > mięsko z grilla etc.. ale oba spaliły na panewce. Sama sie nie
          > zainteresowała, zaproponowane gwałtownie odrzuciła, zreszta
          > samodzielnie swojej papki też nie zjada, tzreba ją karmic
          Twoje córka ma 20 m-cy i je papki..a Ty sie dziwisz, ze je odrzuca,
          nie chce jeść? że trzeba ją karmić..mój wnuk od 10-tego miesiaca
          dostaje warzywa uparowane w małych kawałkach, miekkie pulpety, które
          pokrojone na małe kawałki moze wziąść sam w łapkę i wsadzic do buzi,
          kanapki pokrojone w kosteczki, które je sam..od tego tez czasu
          dostaje własna łyżeczkę, poczatkowo do mieszania w misce z kaszką,
          zupką, w jajecznicy lub twarozku.. pózniej coraz wiecej jedzenia
          zaczęło ladowac w jego lub
          mojej buzi (chętnie częstuje), przy jedzeniu dorosły w zasadzie
          pomaga niz karmi, szczególnie przy jedzeniu pokarmów, które łatwo
          spadały z łyżeczki, szybko doszedł tez widelec, na który mozna
          nabijać kawałki jedzenia, co jest przy tym fajna zabawą. Człowiek
          dorosły "je oczami"..a tym bardziej dziecko dla którego wymemłana
          papka nie ma ani wyglądu, nie widac ładnych kolorów, różnych faktur
          jedzenia, ani nie da się wyczuć odmiennych smaków, każdego składnika
          z osobna..dziecko 20-miesięczne powinno jeść juz pokarmy w miarę
          stałe, jedynie kasze lub makaron powinny byc ewentualnie polane
          (zwilzone) sosem, warzywa w zupce powinny byc jedynie pogniecione
          widelcem lub wręcz od razu do gotowania starte na duzych oczkach
          tarki lub pokrojone w małą kostkę, widoczną w zupce..mieso pokrojone
          na małe kawałki..ale nie zmiksowane na jedną pulpę..zbyt długo
          karmisz ja takimi papkami i niestety może jedzenie kojarzyc z nudną
          czynnościa zabierającą czas, nie dająca żadnej przyjemności, nie
          chce więc też żadnych nowości, bo nie widzi w tym nic ciekawego,
          smacznego.. może byc tez trudno namówić ją do samodzielnego
          jedzenia, bo powinna byc stymulowana w tym kierunku juz od
          conajmniej roku przez podawanie róznych pokarmów do łapki oraz
          własnych sztućców, którymi mogłaby eksperymentować..co do tzw.
          przegłodzenia..to jeden dzień nie wystarczy..mi, jak pisałam zabrało
          to dwa tygodnie. Stawiałam przygotowany posiłek przed synem (czesto
          sam wybierał wcześniej co będzie jadł) i miał to jeść..często tylko
          pogrzebał i zostawiał, a w związku z tym ja zabierałam talerz
          uprzedzając, ze następne jedzenie dostanie gdy przyjdzieczas na
          następny posiłek..bywało, ze zjadł w ciągu dnia niewiele, stad jak
          pisałam we mnie tez buzowały nerwy, niepokoje, wątpliwości..ale
          nastepnego dnia konsekwentnie postepowałam tak samo..i następnego..i
          kolejnego..bywało, ze jakiś posiłek zjadł ładnie jednak nie
          odstępowałam od tej metody na milimetr, nawet gdy serce mnie bolało
          a babcie wyzywały od "wyrodnych matek"..czystą wodę do picia
          dostawał w dowolnej ilosci..czy stracił na wadze nie wiem, bo w tym
          czasie nie byłam u lekarza na kontroli..za to po tych dwóch
          tygodniach tak sie rozjadł, ze zaczął robić się wręcz
          pulchny, dziecko nie da sobie zrobic krzywdy, nie da się "zagłodzić"
          w koncy organizm upomni sie o swoje prawa i zacznie jej samakowac
          wszystko, byle zaspokoic głód i uzupełnic składniki, których
          organizmowi zaczyna brakowac lub sa potrzebne do dalszego
          rozwoju..zaczęło mu smakowac wszystko, nawet rwał się do chleba z
          wytopionym, domowym smalcem i szczypiorkiem za którym ja
          przepadałam, jadł surowe liscie kapusty (lubi do dziś), surowe
          warzywa, mieso w każdej postaci..dania obiadowego tyle ile
          dorosli..a na kolacje w wieku przedszkolnym
          musiałam robić cały półmisek kanapek..a własciwie robili sami z
          bratem, ja tylko kroiłam chleb i inne produkty wymagajace
          precyzyjnego użycia ostrego noża, na szczęście nigdy nie miał
          nadwagi, przemianę materii miał bardzo "sprawną" mimo pochłanianych
          ilosci
          • babcia47 Re: jak przekonywac do nowosci? 01.06.09, 10:48
            ps przy nauce samodzielnego jedzenia czasem utrudnieniem jest
            wcześniejsze nauczenie, ze brudne, wwysmarowane łapki sa "be",
            ciągłe wycieranie..trzeba łapki umyc przed jedzeniem..i po..a w
            międzyczasie "róbta co chceta", krzesełko do jedzenia ustawic w
            miejscu gdzie łatwo bedzie zmyc podłoge mopem, z dala od scian,
            które moga ucierpieć, sa wyfodne fartuszki z rekawami, łatwo
            spieralne i szybko schnące, którym mozna ochronic ubranie..lub
            rozebrać do bodziaka, który się zmieni po posiłku..niestety
            poczatkowo jest to "brudne" zajęcie..ale z czasem ćwiczenie czyni
            mistrza. Młodszy syn, który łyzeczkę dostawał od chwili gdy pewnie
            siedział w krzesełku (ok 6 m-cy) w okolicy roku sam się wdrapywał na
            stołek kuchenny i wymiatał łyżeczką talerz kapuśniaku..zanim
            zdążyłam ukroic kromke chleba, która miała byc dodatkiem do zupy
            (drugie danie mieliśmy jeść po powrocie taty z pracy). I tak przy
            okazji..dzieci lubia zdecydowane smaki, kwasne zupy: pomidorowa,
            ogórkowa, kapusniak..stąd niedaleko do polubienia pomidorów, potraw
            z nimi, jedzenia np. rybki uparowanej w kawałku z ziemniaczanym
            puree, surówką z kiszonych ogórków lub kapusty, potem ziemniaczka z
            jajecznicą posypaną ziołami lub jajkiem w koszulce z pikantnym
            sosem, z surówką z pomidora pokrojonego w kostkę, posypaną
            szczypiorkiem, natką..ale na talerzu musi wygladać ładnie i
            kolorowo..dziecko musi miec wybór czego chce zjeść więcej a co
            zostawic, mieć mozliwośc odrzucenia produktu, który mu nie smakuje
            (wnuk brukselki zjadał zazwyczaj niewiele, czasem sporo, bo
            widocznie organizm potrzebował jakiegos składnika, który zawiera)za
            to zjedzenia w wiekszych ilosciach tego co akurat smakuje..sam
            wygrzebywał z bukietu warzyw i nabijał na widelec brokuła, kalafior,
            czerwone warzywa (marchewke dynie i buraczka)
        • magda.tyl Re: jak przekonywac do nowosci? 02.06.09, 10:57
          Jakbym czytała o swoim dziecku - 23 miesiące i opiera się jedzeniu
          jak mało kto. Przed ukończeniem roku jadł już praktycznie wszystko,
          kanapki z masłem i szynką, wszelkie zupy i dania, serki, jogurty.
          Widelcem sam a łyżeczką ja karmiłam, drugą sam grzebał w miseczce.
          Aż pewnego dnia zwrot o 180 stopni, jakby ktoś dziecko podmienił.
          Obecnie je rano i wieczorem kaszkę kukurydzianą albo kleik ryżowy na
          mleku obowiązkowo z sokiem, bo nie przełknie; na dodatek tylko
          wypija przez rurkę. Zupy nawet chętnie jada, ale nie zabielane
          niczym, drugie to makaron, brokuły, fasolka, kalafior, ziemniaki.
          Mięso i jajko muszę przemycać, marchewki nawet nie dotknie. Owoce
          tylko pod postacią koktajlu z jogurtem naturalnym( gdzie te czasy
          kiedy wsuwał na raz całego babana+jabłko). Nie chce słodyczy, loda,
          ciasteczka(to akurat plus), z chleba tylko suche skórki, ser żółty,
          biały czy wędlina nie ma szans; normalnie ma obrzydzenie na twarzy,
          kiedy coś nowego proponuję. I tak mamy od jakiś 10 miesięcy mimo
          wszelkiego rodzaju sztuczek, trików, wspólnego jedzenia przy stole,
          zastawy dziecięcej itp. I też nie mam pomysłu jak to zmienić, może
          samo w końcu przejdzie. Cały czas próbuję i proponuję. Ostatnio
          śmiałam się, że mały przełamał lody i zjadł wafelek od loda...
          • babcia47 Re: jak przekonywac do nowosci? 02.06.09, 12:11
            Cały czas próbuję i proponuję. Ostatnio
            > śmiałam się, że mały przełamał lody i zjadł wafelek od loda...
            smile)))
            Dziecko do ok.roku rośnie baardzo szybko, praktycznie czesto potraja
            wage urodzeniową, w związku z czym je w tym okresie dużo i bez
            większych problemów, po roku zapotrzebowanie organizmu na kalorie
            i "budulec" gwałtownie spada a mamy czesto o tym nie wiedzą lub nie
            zauważają..gdy dojdzie bolesne wyrzynanie się trzonowców, kłów
            (czesto wtedy odrzuca od ulubionych dotąd pokarmów), bunt dwulatka
            (czasem przyspieszony, daje maluchowi poczucie, że ma nad czymś
            kontrolę), zabawianie przy jedzeniu, nakłanianie, stres i wyczuwalne
            przez malucha uczucie napięcia u mamy, poczucie presjii..to niestety
            łatwo o taki zwrot w jedzeniu sad Twoje dziecko akurat je sporo
            wartosciowych produktów i spokojnie możesz "poczekać"..w koncu
            przejdzie..dla mnie również w czasie dzieciństwa straszliwego
            niejadka, przełomem było pójście do przedszkola, gdzie jadłam
            wszystko to co inne dzieci (oprócz korzucha z mleka i szpinaku) a
            pózniej wyjazdy na kolonie od 7-ego roku życia..jak się wylatałam,
            nikt mi wczesniej niz w porach posiłku nie podtykał jedzenia, to
            zmiatałam wszystko z talerza, nie przygladając się za bardzo
            zawartosci..a nawet nauczyłam się zabierać sobie kanapke "na wszelki
            wypadek", gdybym zgłodniała przed obiadem
            • babcia47 Re: jak przekonywac do nowosci? 02.06.09, 12:25
              ps. żółty ser można przemycić dodając tarty do zupy lub posypując
              makaron, warzywka i krótko podgrzewajac w mikrofali by się roztopił
              i przylepił, biały ser mozna po trochu przemycic w koktajlu owocowym
              lub po trochu dodając do puree ziemniaczanego (najpierw nieduze
              ilości)a potem razem z zeszkloną cebulką..wkruszonym kwaskowym
              twarógiem mozna posypać też makaron..w dzieciństwie mama często mi
              robiła makaron z twarogiem, cebulka i kawałkami mięsa lub
              przesmażonymi ćwirćplasterkami kiełbasy (ale gdy byłam
              starsza)..marchewkę i mięso (inne warzywa też, mozna dodać jajko,
              tarty żółty ser lub "zaciągnąć" żóltkiem, wtedy sos bedzie badziej
              aksamitny) mozna przemycic miksujac je na sos, który poda się z
              makaronem, kaszą lub ziemniakami
    • joannapoznan Re: jak przekonywac do nowosci? 19.11.09, 14:16

      • riona1 Re: jak przekonywac do nowosci? 20.11.09, 17:56
        Babciu46, ile miesięcy miał wtedy twój synek? Mam taki sam problem z 17
        miesięcznym synkiemsad
        • babcia47 Re: jak przekonywac do nowosci? 20.11.09, 23:49
          kiedy wzięłam się za rozwiązanie problemu był młodszy niż Twoja
          pociecha
          • gosia244 Re: jak przekonywac do nowosci? 23.11.09, 22:00
            mam ten sam problem,synek skonczyl wlasnie 1,5 roku.do nowosci zeby
            go przekonac masakra.nic sam nie chce wziasc w raczke i zjesc,
            kanapki odpadaja.wszytsko z raczek wyrzuca, krztusi sie na sam
            widok.mnie krew zalewa, ze inne dzieci wcinaja wszystko.tez nie wiem
            co robic. czy naprawde mozna go pzegodzic i sam zacznie jesc.czasem
            mam wrazenie ze gdybym mu nie dala jesc, to by nic nie jadl caly
            dzien.
            • olenka2475 Re: jak przekonywac do nowosci? 29.11.09, 15:06
              Ratunku, mój Szymula skończy 1,5 roku 1 grudnia to co je to danonki w takich
              ilościach w jakich wam się nie śniło. Oczywiście mu ograniczam. Poza tym jada
              tylko flipsy, obgryza kajzerkę, dwa razy ugryzie kabanosa drobiowego, o obiadach
              nie ma mowy, jak lubił kaszki, budynie i nawet jadł kiedyś kanapkę z pasztetem
              pokrojoną w kosteczkę tek teraz nie rusza nic. Potrafi nie jeść cały dzień jak
              by nie 150 mleka z kaszką wieczorem przez sen i nad ranem koło 6 też przez sen
              to nie jadł by nic. Nie wiem co mam mu podawać. jedyna rzecz jeszcze to przy
              starszych dzieciach (16 i 13 lat) to frytki w ilości 8 sztuk. Nie potrafię sobie
              z tym poradzić nigdy nie miałam takich problemów z pozostałą dwójką Arek w tym
              wieku wcinał sałatkę jarzynową i normalne obiady takie jak dla nas.

              Pozdrawiam mama niejadka
Pełna wersja