mazoorex
02.06.09, 21:13
Mój synek ma już prawie dwa latka i jest bardzo wybrednym konsumentem. Karmiłam go piersią do 13 miesiąca i zaczęłam rozszerzać dietę, jak skończył 5 miesięcy. Od początku podawałam mu zarówno jedzenie ze słoiczków, jak i własnej roboty, głównie zupy-krem, np. z brokułow czy zielonego groszku. Po zakończeniu karmienia piersią zaczłam wdrażać go w normalne jedzenie i chciałam zakończyć podawanie "słoiczkowego" pożywienia całkowicie. Niestety nadeszła odmiana: mój syn stanowczo odmawia jakiegokolwiek obiadu z naszej kuchni. Co więcej: na widok niesionego talerza, w którym nie widnieje danie pochodzące ze słoiczka dostaje ataku histerycznego płaczu. Nie ma pojęcia o co chodzi

Nigdy go nie zmuszałam do jedzenia, dbalam o normalna atmosfere, nie robie wielkich ceregieli wokol posilku. Zeby nauczyc go gryyzienia zaczelam dania ze sloikow mieszac z normalnym makaronem, ziemniakami i ryzem. To je bez problemu. Poza tym z doroslych dan je takze pieczywo, frytki, nalesniki i pierogi na slodko. Jednak jestem juz zmeczona tym ciaglym sloiczkowym obiadem, chcialabym zeby synek jadl razem z nami, zwlaszcza ze staramy sie jesc zdrowo i smacznie. Pozostaje takze aspekt ekonomiczny
Moze macie jakies sprawdzone sposoby na takiego niejadka?
Dzieki za odp.