Rozdawali mandaty na lewo i prawo. W trosce o p...

16.12.09, 22:11
"Zauważyli, że piesi często nie stosują się do sygnalizacji
świetlnej i przechodzą przez jezdnię w miejscu niedozwolonym - mówi
Migdalska."

Jak dobrze gdy policja wyjdzie na ulicę. Coś chłopaki podpatrzą, coś
zauważą, przewietrzą sie..
    • Gość: gorzowiak Jeżdżący piesi - gorzowski specyjał :-P IP: *.gorzow.mm.pl 16.12.09, 23:07
      "Funkcjonariusze przyłapali kierowców głównie na nie ustąpieniu
      pierwszeństwa przejazdu pieszemu"

      Oj, źli piesi! Jeździli! Na deskorolkach jeździli, znaczy się?:-D
      • Gość: Bernard Re: Jeżdżący piesi - gorzowski specyjał :-P IP: 139.142.19.* 17.12.09, 01:39
        Hry gorzowiak,
        I to sa jaja,
        he he he
        PS. Ech, te gorzowskie pisarczyki...
        Oczywiscie brawa dla Policji...
        Tak trzymac.
        Czasami wariatow trzeba chronic wbrew ich woli...
        Placac taki mandat wariat powinien wiedziec, ze to "zaliczka" na
        dalsze zycie.......
        • zetkaf Re: Jeżdżący piesi - gorzowski specyjał :-P 17.12.09, 04:39
          > Oczywiscie brawa dla Policji...
          BRAWA??? DO ROBOTY gonic, a nie brawa!!!!
          Policz statystycznie:
          200 policjantow, 30 dni pracy = 280 mandatow? 1,4 mandata na lba?
          PRZEZ CALY MIESIAC???
          Wlasnie w ciagu ostatnich 30 dni pobito rekord "szlaczkowania" na
          pocztowej - z prawej zaparkowane samochody (NIELEGALNIE), z lewej -
          jedna taksowka obok drugiej, po srodku DZIURA W DRODZE - i to
          obgrodzona, zeby wiecej miejsca zajmowala...
          Policji ani widu, ani slychu na to kuriozum, zeby i taksiarza
          pogonic, i tych nielegalnie parkujacych...
          wyjazd ze Strzeleckiej w pocztowa - jak zwykle na slepo, bo ktos stoi
          przy samym skrzyzowaniu i zaslania widocznosc, wyjazd z Pocztowej w
          Sikorskiego to samo...
          Strzelce, zjazd na Gardzko - codziennie widze kogos stojacego tuz
          przed pasami, bo do sklepiku poszedl...
          JA SAM moglbym wystawic te 280 mandatow w miesiac, nie zmieniajac
          swojego zachowania, a oni specjalnie patrolowali...
          • Gość: Bernard Policjanci nie sa od bycia wszedzie.... IP: 139.142.19.* 17.12.09, 07:07
            Hey zetkaf,
            Policjanci sa od robienia wrazenia ze sa wszedzie.
            Czy tego jeszcze nie wiesz?
            Utrzymanie ladu spolecznego to "gra" pomiedzy tym co Policja
            naprawde moze zrobic i tym co spoleczenstwo ma myslec ze Policja
            robi...
            Akcje "informacyjno - edukacyjno - zapobiegawczo-reklamowe maja
            nadmuchac ten policyjny balon do ogromnych rozmiarow...
            Do takich by kazdy myslal ze oni sa wszedzie i zawsze...
            Tak dzialala milicja w PRL i tak samo dziala Policja dzisiaj...
            Na calym swiecie.
            Podoba sie? Dobrze.
            Nie podoba? Przyzwyczaic sie radze..
            :):):):)

            Nie denerwuj sie. Tak jest na calym swiecie...
            • Gość: andrzej Re: Policjanci nie sa od bycia wszedzie.... IP: *.gorzow.mm.pl 17.12.09, 10:55
              Nie muszą być wszędzie. Mandaty za złe parkowanie to najłatwiejszy sposób na
              ukaranie kierowców. Pocztowa, Dekerta, Mickiewicza, Drzymały. Wystarczy przejść
              się raz dziennie tymi ulicami a gwarantuję, że za samo nieprzepisowe parkowanie
              mozna wypisać ok. 50 mandatów. A oni chwala się, że w miesiąc wypisali 200 sztuk.
              To dopiero są jaja
            • zetkaf Re: Policjanci nie sa od bycia wszedzie.... 17.12.09, 18:17
              > Policjanci sa od robienia wrazenia ze sa wszedzie.
              No wlasnie POWINNI BYC OD ROBIENIA WRAZENIA. Skutecznosc organow
              scigania to iloczyn wysokosci kar i skutecznosci scigania - wiec
              zlodziej musi wiedziec, ze nie wie, czy obok niego nie stoi policjant
              ;)

              > Utrzymanie ladu spolecznego to "gra" pomiedzy tym co Policja
              > naprawde moze zrobic i tym co spoleczenstwo ma myslec ze Policja
              > robi...
              No wiec, spoleczenstwo mysli, ze policja nic nie robi, i sie mocno
              nie myli.
              1,4 mandata na leb NA POLICJANTA PRZEZ MIESIAC ??? W Szczecinie dwoch
              policjantow staje na jednym skrzyzowaniu i w jedna dniowke trzaskaja
              20 mandatow albo wiecej. Mimo, ze wcale sie nie chowaja, i niby z
              daleka ich widac ;)
              Albo inaczej. 1,4 mandata na policjanta, tak? No to teraz ile
              kosztuje przecietnie nowy scigacz? 50 tys? No, jak za duzo
              strzelilem, to dolicz wyposazenie - radary, wideorejestratory. No
              wiec obslugiwac go moze razem 3 policjantow, no 4 niech bedzie. Czyli
              miesiecznie 5,6 mandatu, rocznie - 60-70 mandatow, czyz nie? I
              podobno mial sie zwrocic w ciagu... roku? poltora? Tak liczono, ale
              po pierwszych dniach przeliczono to na pare miesiecy. No, ale liczmy
              ze po roku sie zwroci. To wychodzi, ze przecietny mandat wychodzi...
              8 tys? Czy moze jednak wypuszczenie JEDNEGO nieoznakowanego wozu lub
              motoru powoduje wylapanie wiekszej ilosci "stwarzajacych zagrozenie
              BRD" niz ta cala szumna "akcja"?
              ps. a co do zwrotu nieustapienia przejazdu pieszemu, to cos mi to
              zalatuje sztampowa regulka, jak z tym zagrozeniem BRD (kto nie zdal
              prawka bez zadnego konkretnego powodu, to zna ta regulke ;) i to
              chyba jednak policja, a nie dziennikarze dali ciala tym razem ;)


              > Tak dzialala milicja w PRL i tak samo dziala Policja dzisiaj...
              milicja w PRL to chociaz robila lapanki na rowerzystow NIELEGALNIE
              jezdzacych bez karty rowerowej, to COS robili ;)

              > Na calym swiecie.
              No nie wiem. W Niemczech, rzadko, bo rzadko, ale podobno potrafia
              praktycznie zamknac autostrade i sprawdzic WSZYSTKICH kierowcow, jacy
              sie napatocza. W ogole, jak slysze, co niemiecka policja potrafi
              skontrolowac (np. czy przestrzegasz minimalnej odleglosci miedzy
              samochodami na autostradzie), a co polska (predkosc? predkosc?
              predkosc, a i to sporadycznie? ;) to mam wrazenie, ze to jak porownac
              kraj prawa i anarchii ;)

              > Nie denerwuj sie. Tak jest na calym swiecie...
              Nie. Jesli chodzi o kierowcow, to tak TRAGICZNIE jest tylko w
              Gorzowie. Wjazd do Szczecina, ktory juz malo znam, Poznania, ktorego
              w ogole nie znam, to jak idylla, nawet w porownaniu z miastem, ktore
              znam na pamiec. Tam nie wiem, gdzie chce pojechac, ale przynajmniej
              wiem, co ktory kierowca zrobi.
              • Gość: Bernard Re: Policjanci nie sa od bycia wszedzie.... IP: 139.142.19.* 17.12.09, 18:39
                Hey zetkaf,
                Wszystko sprowadza sie do "kultury spolecznej.
                Przestrzeganie praw, norm i przepisow jest jej czescia.
                Polacy za jakiegos powodu ( na pewno historycznie
                usprawiedliwionego..(jak zabory, wojny itp)olewaja wszystko i
                wszystkich....
                Olewa ten ktory parkuje na chodniku i olewaja ci ktorzy przechodzac
                obok nic nie robia ...
                KIedys jeszcze w PRL ogladalem w telewizji smieszny program ktory
                sie nazywal (chyba) "Ukryta kamera"...
                Scenka:
                Restauracja, przed nia zaparkowana wielka ciezarowka..
                Z restauracji wychodzi )nabrany jak bak kierowca ciezarowki
                (aktor)...
                Idac do niej przekracza ulice chwiejac sie i potykajac.
                Probuje otworzyc drzwi i przy tym sie wywraca...
                W koncu otwiera ale nie moze wspiac sie do kabiny mimo wielokrotnych
                prob... Zbyt "pijany"...
                Kierowca (aktor) zatrzymuje przechodzace osoby i prosi by pomogly mu
                wspiac sie do kabiny...
                Kierowca wielki chlop i trzeba bylo kilku osob by wreszcie zajal
                miejsce za kierownica...
                Kluczyk do stacyjki, silnik odpala i wielka ciezarowka potoczyla sie
                po ulicy...
                Zadowoleni (chyba) dobrzy samarytanie ruszaja dalej za swoimi
                sprawami...
                "Przerysowali" autorzy tego filmiku?
                Oczywiscie ze nie.
                Kamera byla ukryta i poza udajacym kierowce akrorem cala reszta
                to..wycinek polskiegoi spoleczenstwa i jego mentalnosci...

                Ludzie ktorzy lamia przepisy i prawo musza wiedziec ze nie bedzie to
                akceptowane przez nikogo bowiem wszyscy ponoosza konsekwencje i
                koszty tych czynow./..
                Policja sama nic nie zrobi.
                :):):):)
                • zetkaf Re: Policjanci nie sa od bycia wszedzie.... 17.12.09, 20:52
                  > Wszystko sprowadza sie do "kultury spolecznej.
                  > Przestrzeganie praw, norm i przepisow jest jej czescia.
                  A mandaty - jedna z metod nauczania ;)

                  > Polacy za jakiegos powodu ( na pewno historycznie
                  > usprawiedliwionego..(jak zabory, wojny itp)olewaja wszystko i
                  > wszystkich....
                  Z kolei Niemcy nie olewaja... i wcale nie dlatego, ze nie maja powodu
                  - powod zawsze sie znajdzie. Niemcy nie olewaja... bo maja nad soba
                  WIELKI BAT. W postaci policji... my ten bat mamy w gleboki powazaniu,
                  bo zbyt rzadko smaga plecy...

                  > Olewa ten ktory parkuje na chodniku i olewaja ci ktorzy przechodzac
                  > obok nic nie robia ...
                  A malo to razy zglaszalem? Poza "przyjeciem zgloszenia" (i na tym
                  koniec), RAZ spotkalem sie z odmienna reakcja...
                  ....
                  ...
                  ..
                  .
                  .
                  PROSZE ZADZWONIC DO STRAZY (niedomyslilem sie, spytalem, co ma straz
                  pozarna do porzuconego auta ;)

                  > Zadowoleni (chyba) dobrzy samarytanie ruszaja dalej za swoimi
                  > sprawami...
                  Widzialem lepsza "ukryta kamere". Ludki wychodza z lokalu (pub,
                  dyskoteka, itp.). W kazdym kolejnym ujeciu jeden ludek. Podchodzi do
                  samochodu, wiekszosc albo wszyscy prosto, wsiada, odpala silnik,
                  lekkim lukiem wyje... nie, nie wyjezdza z parkingu, ledwo ruszy,
                  wlaczaja sie za nim czerwone i niebieskie blyskajace swiatelka, cos
                  zaczyna wyc. Ze zrodla "swiatla i dzwieku" wylaniaja sie dwa
                  funkcjonariusze, podchodza do kierowcy, przedstawiaja sie grzecznie,
                  mowia, ze to rutynowa kontrola, prosza o dmuchniecie w alkomat.
                  Potem... scenariusze generalnie byly dwa: albo grzecznie przepraszali
                  ze przeszkadzali i zyczyli szerokiej drogi, albo... zadali dokumentow
                  pojazdu, kierowcy (te drugie konfiskowali), kazali "wparkowac sie" z
                  powrotem, wyciagnac kluczyki z samochodu, a nastepnie zabierali do
                  dosyc drogiego "hotelu". To tez bylo w stolicy - niestety, kraju
                  naszego, a nie wojewodztwa naszego...

                  > Policja sama nic nie zrobi.
                  Aha, to bez zgloszenia nie wsiada do nieoznakowanego pojazdu? Oj,
                  nazmienialo sie panie w policji, nazmienialo...
                  • Gość: Bernard Zetkaf i niemieckie sposoby na problemy... IP: 139.142.19.* 17.12.09, 21:19
                    Hey zetkaf,
                    Ty mi tu "niemieckich rozwiazan" nie wyciagaj...
                    Uczulony jestem..
                    :)
                    • zetkaf Re: Zetkaf i niemieckie sposoby na problemy... 17.12.09, 21:29
                      > Ty mi tu "niemieckich rozwiazan" nie wyciagaj...
                      > Uczulony jestem..
                      A co, przekonales sie o skutecznosci? ;)
                      • Gość: Bernard Niedomandatowane spoleczenstwo! IP: 139.142.19.* 18.12.09, 17:34
                        Hey,
                        Mam nadzieje, ze policjanci zagladaja na to forum i czytaja ten
                        watek...
                        Mam nadzieje ze wyjda na przeciw spolecznemu zapotrzebowaniu na
                        mandaty...
                        Proponuje nastepny tydzien oglosic dniem "mandatowego szczescia"...
                        Kazdy policjant (z drogowki czy nie...) musi kazdego dnia tygodnia
                        przynajmniej 10 mandatow wlepic....
                        Spoleczenstwo bedzie zadowolone i pieniadze na swiateczne "bonusy"
                        takze beda....
                        I to sa jaja
                        :):):):)
                        • zetkaf Re: Niedomandatowane spoleczenstwo! 18.12.09, 23:45
                          > Mam nadzieje ze wyjda na przeciw spolecznemu zapotrzebowaniu na
                          > mandaty...
                          To nie jest spoleczne zapotrzebowanie na mandaty - to spoleczne
                          zapotrzebowanie na bezpieczna jazde i przewidywalnych kierowcow. Na
                          jazde szybka nie dzieki pedzeniu 120 kmph na ciut szerszej drodze,
                          ale na jazde szybka, bo plynna, na krotkie czasy przejazdow...
                          a skoro mandaty sa jedyna metoda, zeby nauczyc niektorych kierowcow,
                          po co sejm i senat podpisaly sie pod Ustawa "Kodeks Ruchu drogowego"
                          - no coz, szkoda, zeby sie ich robota zmarnowala ;)
                          • Gość: Bernard Re: Niedomandatowane spoleczenstwo! IP: 139.142.19.* 19.12.09, 08:10
                            Hey zetkaf,
                            O to mi chodzi!!!
                            Jesli ludzie nie potrafia samie sie kontrolowac....ktos musi to
                            zrobic!!!
                            Zamandatowac to spoleczenstwo na smierc!!!
                            Jak palki nie widza to nie mysla?????
                            :)
    • zigzaur "nieustąpienie pierwszeństwa przejazdu pieszemu" 17.12.09, 09:04
      Tyle lat już jeżdżę samochodem a jeszcze nigdy nie ustąpiłem pieszemu
      pierwszeństwa PRZEJAZDU.
      Po prostu, nie potrafię.
      Jak to się robi?
      • Gość: obserwator kiedy pierwszeństwo przejścia samochodu? IP: *.centertel.pl 17.12.09, 10:16
        Kilka dni temu Naczelnik WRD w Płocku wynalazł do reflektorów
        żarówkę lewą i prawą. Dziś mamy pierszeństwo przejazdu pieszego !!!
        • Gość: Gość Re: kiedy pierwszeństwo przejścia samochodu? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 17.12.09, 12:45
          we Wrocławiu brak takich akcji jedno przejście i w godzinę zabrakło by im
          bloczków mandatowych.
    • antoni99 Rozdawali mandaty na lewo i prawo. W trosce o p... 17.12.09, 13:08
      ogromnie popieram takie sytuacje ( nie akcje !) Ilośc osób które
      giną ( piesi, rowerzyści) jest porażająca !!!! Walczmy o koszulki
      odblaskowe dla rowerzystów wszędzie ! i przez całą dobę ! dla
      pieszych poza terenem zbudowanym, o to błagam i posłów i policję i
      wszystkich którch napotkam na drodze ( rowerzyści i piesi !) Kto
      mnie słucha ?!?!?! Dalej statystyka rośnie !
      • Gość: Bartek Re: Rozdawali mandaty na lewo i prawo. W trosce o IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.12.09, 13:38
        Po co koszulka odblaskowa dla rowerzystów skoro policja nie chce
        egzekwkwac obowiązku posiadania świateł na rowerze?
    • gelerth0 Bezpieczeństwo, czy szybkość? 17.12.09, 13:19
      • zetkaf Re: Bezpieczeństwo, czy szybkość? 17.12.09, 18:23
        Przypadek z dzisiaj. Zakret, na ktorym jest ograniczenie do 50,
        gosciu jedzie 40 kmph, ale niech mu bedzie, niedzielny kierowca,
        snieg, sie boi. Lepiej, niech jedzie wolniej, niz ma sie zabic i mi
        droge zamkna ;)
        No, ale skoro zakret ostry (bo skad ograniczenie do 50), snieg, i w
        ogole, to czemu w polowie zakretu GOSCIU HAMUJE, i to wcale nie tak
        delikatnie? No nawmawiaja ludziom, ze to predkosc zabija, i taki
        bedzie hamowal? A jeszcze nie wiem, jak auto z napedem na tylna os
        (choc kolega, ktory interesuje sie takimi szczegolnymi przypadkami
        jazdy, mowi, ze wtedy tez), ale przy przedniej osi to wlasnie
        PRZYSPIESZENIE (oczywiscie DELIKATNE) jest najlepsza metoda na
        wyjscie z zakretu. A juz hamowanie, w starym aucie (100% pewnosci, ze
        bez ABSu), w zakrecie, przy strachu przed oblodzeniem, to MASAKRA!

        Ale co tam, to podobno "predkosc" zabija...
        ps. jakby dzis przepisowo jechali, a nie 60 kmph, to by co chwila nie
        probowal ktos wymuszac na sile. Jeden to doslownie mnie zepchnal z
        drogi... no, niby moglem wyhamowac - problem w tym, ze ja JUZ
        hamowalem, bo gosciu przede mna hamowal, a ten mi sie jeszcze w bok
        wbija...
        • Gość: niko Re: Bezpieczeństwo, czy szybkość? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.12.09, 08:46
          Kolejny kierowca wyścigowy?
          Znam takich jak ty.
          Jeżdżę wozem ,który bez wiekszego trudu wyciąga 200 ale nie
          jeżdżę "na zderzaku" bo nie chce mi się uważać,hamować,przyspieszać.
          Nie denerwują mnie inni.Jest pusto i za miastem - potrafię pojechać,
          ale w kolumnie nic mnie nie dziwi. Mam automat i rozumiem tych co
          mają sprzegło i lewarek.Zachowuję się spokojnie nawet jak trzeba
          jechać 40. Mnie to nie przeszkadza.
          Ty nerwusik jesteś!

          • zetkaf Re: Bezpieczeństwo, czy szybkość? 19.12.09, 10:39
            > Kolejny kierowca wyścigowy?
            > Znam takich jak ty.
            Jaki madrala, tylko szkoda, ze czytac ze zrozumieniem nie umie.
            Wiec przeczytaj jeszcze raz, tylko ci teraz dotlumacze jeszcze raz.
            Bylo bialawo, choc to tylko pierwsza warstwa, nie zmrozona. Swoje
            umiejetnosci oceniam na takim podlozu na normalne, jakies 90 kmph.
            JAK JEST PUSTO NA DRODZE - a pusto nie bylo, przede mna wlokl sie
            ktos 60kmph, i trudno. Nie ocenialem swoich mozliwosci na takie, zeby
            wyprzedac ta cala kolumne samochodow NA TAKIM PODLOZU, wiec jesli ty
            to nazywasz "kierowca wyscigowym", to zastanow sie nad znaczeniem
            tego slowa. 60kmph, nie wyprzedza, itp.
            Problem w tym, ze wlasnie trafilem na takich, ktorzy oceniali swoje
            umiejetnosci na pozwalajace wyprzedzic. Mimo, ze ich auta, moze i z
            duzym silnikiem, ale raczej budowane pod male przyspieszenia i
            spokojna jazde (terenowki), to na sile wyprzedzali. No i umiejetnosci
            (i mozliwosci) jednego okazaly sie ciut za male, troszke mu miejsca
            brakowalo, gdy z naprzeciwka cos jechalo. "O jeden samochod za
            daleko" wyprzedzal...
            Co do jazdy na zderzaku - to dystans byl na tyle duzy, ze nawet
            hamulca nie wciskalem, puszczalem gaz gdy przede mna zapaly sie
            swiatla stopu, i jakos do zderzenia nie doszlo. Ale co tam, ty wiesz
            lepiej, kazdy kto nawoluje do szybszej, PRZEPISOWEJ jazdy jest
            piratem, trzeba go zje...
            A problem wlasnie polegal na tym, ze jechal KTOS WOLNO i ktos inny
            juz nie wytrzymywal tej wolnej jazdy, spieszylo mu sie. NIE JA, ale
            KTOS INNY. Gdybym tylko ja i te wolne ciapki jezdzily na drodze, to
            nie wolniejsza jazda nie bylaby zagrozeniem, bo ja na sile nie
            wyprzedzam, nie mam rezerwy, to sie za nim wleke, i pal licho moje
            nerwy, ja je opanuje. Problem, ze na drogach sa i tacy, co troche nie
            doczytali definicji pojazdu wolnobieznego, i takich nieprzepisowych
            wyprzedzaja nawet, gdy stwarza to zagrozenie. Dodam, ze jak kolumna
            jedzie 90 kmph, to juz bezpieczniej wyprzedzaja....


            > mają sprzegło i lewarek.Zachowuję się spokojnie nawet jak trzeba
            > jechać 40. Mnie to nie przeszkadza.
            > Ty nerwusik jesteś!
            Widzisz, jak codziennie tracisz 2h i wiecej na dojazdy i wiecej, to
            troche szkoda, jak dochodzi dodatkowy czas na oferme, ktorej nie
            powinni dac prawa jazdy (i nie mowie o tych, co sie boja sniegu -
            mowie o tych, co na prostej, suchej nawierzchni potrafia jechac
            50kmph). Zwlaszcza, gdy z 10 minutowej rezerwy czasu, jadac DO pracy,
            robi ci sie spoznienie rzedu 15 minut!
            Albo gdy ktos na sniegu, na zakrecie, hamuje hamulcem... "bo strach".
            PO PIERWSZE MYSLEC NA DRODZE, dopiero potem patrzec na licznik ;)
            • Gość: x Re: Bezpieczeństwo, czy szybkość? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.12.09, 13:20
              Zetkaf jaki ty "mondry" jesteś
Inne wątki na temat:
Pełna wersja