Dodaj do ulubionych

Bezdomny zmarł, bo pogotowie nie przyjechało?

03.12.10, 15:23
Mam nadzieje, ze w koncu takie przypadki przestana sie zdazac.
Prosze zrobcie cos, niech ci bez wyobrazni straca stanowiska
Obserwuj wątek
    • Gość: Do Brata Alberta Re: Bezdomny zmarł, bo pogotowie nie przyjechało? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.10, 15:44
      Trudno będzie zwalić te sprawę na pogotowie. Była propozycja przywiezienia pana do lekarza rodzinnego przy szpitalu, czemu nie zrobiono tego.
      Nie sądzę żeby podopiecznych schroniska należy traktować inaczej niż resztę miasta i okolic.
      Przed zgłoszeniem sprawy do prokuratora, warto by schronisko sprawdziło (i podało gazecie) , czy posiada jakieś procedury postępowania w podobnych przypadkach, umowy z lekarzami itp.
    • sar11 Bezdomny zmarł, bo pogotowie nie przyjechało? 03.12.10, 16:01
      Wydawajmy pieniądze wypracowane przez uczciwych obywateli na opiekę zdrowotną dla bezdomnych /w większości na własne żądanie /i kryminalistów przebywających w zakładach karnych.A co tam uczciwi ludzie? Dzisiaj akurat widziałem jak funkcjonariusze SW przywieżli do przychodni przy szpitalnej na konsultację recydywistę. Oczywiście kolejka w takich przypadkach nie obowiązuje.Kiedy ktoś o tym pomyśli? Jak mieszkają pod mostem opieka im nie potrzebna,jak są w noclegowni lub kryminale raptem są chorzy.
          • Gość: zszokowany Re: Bezdomny zmarł, bo pogotowie nie przyjechało? IP: *.dynamic.chello.pl 03.12.10, 22:31
            Ty stary klawikordzie. Co za bzdury wypisujesz???!!!
            Jeśli ktoś jest bezdomny to nic mu się nie należy????!!! Co ty bredzisz ???
            Zebyś sam stary kiepie doznał takiego upokorzenia .
            Jak można takie coś napisać ?? Jesteś starym 60 letnim śmieciem i tyle. WSTYD mi że takie łachy żyją w Gorzowie.
            Życzę ci, aby kiedyś twoje dzieci , albo inna rodzina wypchnęła cię śmieciu za drzwi i żebyś musiał ostatnie swoje dni spędził w ... noclegowni dla bezdomnych.
            Chciałbym, aby to trwało długo , abyś miał czas na przemyślenie swoich niewytłumaczalnie debilnych zachowanń
            • iffa4 Re: Bezdomny zmarł, bo pogotowie nie przyjechało? 03.12.10, 23:50
              Jak ktoś jest bezdomny, powinien podlegać takim samym procedurom jak każdy inny obywatel tego kraju.
              Miał prawo zapisać się do lekarza rodzinnego ? miał. Skorzystał? nie
              Był pytany, czy chce się leczyć? był wyraził zgodę? nie

              Nauczmy ludzi odpowiadać za własne czyny.
              Schronisko też. Powinno mieć umowę z lekarzem czy poradnią. Pogotowie to nie poradnia na kółkach.

              @ zszokowany
              Dziecko neostrady, poczytaj co to znaczy neoetykieta, czym są argumenty ad personam i potem przez chwilę pomyśl.
              • Gość: zszokowany -nadal Re: Bezdomny zmarł, bo pogotowie nie przyjechało? IP: *.dynamic.chello.pl 04.12.10, 00:33
                to mnie pozwij, gów.no wiesz o bezdomnych !! To też są też wspaniali ludzie, tylko im się w którymś momencie nie powiodło ...:(
                W naszym Gorzowie stoi pomnik... pomnik WSPANIAŁEGO ORYGINAŁA - "naszego" Szymona Giętego - miałem przyjemność poznać go osobiście , w przeciwieństwie pewnie co ciebie iffo4
                Szymon pomimo swojego stylu życia był wspaniałym człowiekiem ...
                Wielu bezdomnych ... tez jest wspaniałych tylko, że my , o pardon WY się ich brzydzicie!!
                To są gorsi ludzie!! Ludzie innej kategorii !!! Nie są tak dobrzy jak ty !!! Nie jeżdżą wspaniałym Daewoo czy innym Chevroletem :) Powinni się zpisac do lekarza... bla bla bla
                Ale oni nie mogą, nie mają ...
                Nie maja kochającej żony /męża bo gdzieś w życiu pobłądzili i potem... tak los sprawił że nie mają niczego.
                Nie bluźnij iffo4 bo sam/sama też tak skończysz !!!!!!!!!!!!
                Powiem tak, jak mawiał Szymon Gięty :" Pan Bóg to jest ludzki człowiek nie da skrzywdzić Szymona" czytaj człowieka.
                A ja dodam że ludzie (pogotowie) nie jest ludzkie...
                Może i Szymon nie był do końca bezdomnym... Owszem miał mieszkanie, miał rozum i ponadprzeciętna inteligencję !!! Dlatego z z wyboru BYŁ bezdomnym!!!
                To był wzór człowieka, bo nie jego status materialny świadczy o nim, tylko to kim jesteś, a ty umrzesz tak jak żyjesz i nie wielu będzie tych co będą po tobie płakać ..
                Współczuję, żąłuję że tacy jak ty....
                • Gość: iffa4 Re: Bezdomny zmarł, bo pogotowie nie przyjechało? IP: 85.232.251.* 04.12.10, 08:00
                  Ależ ja nie krytykuję bezdomnych jako takich, uważam tylko, że ludzie ponoszą odpowiedzialność za własne postępowanie. Jeśli ktoś jest bezdomny z wyboru, również odpowiada za zaniechania typu brak zapisania się do lekarza rodzinnego. Regulacjom powinien podlegać każdy, czy nam się to podoba czy nie.
                  A tym, którzy nie mogą się podnieść, trzeba na chwilę podać rękę. Tyle że jeśli podanie ręki spotka się z odzewem typu 'nie chcę się leczyć' - jak w artykule, trzeba odstąpić.

                  Robisz dokładnie to, co krytykujesz - nie wiedząc o mnie nic już mnie oceniłeś :)
                  • Gość: Bernard Re: Bezdomny zmarł, bo pogotowie nie przyjechało? IP: 199.19.221.* 04.12.10, 08:54
                    Hey iffa4,
                    Nie do pernolelu pogotowia nalezy ocena danej osoby czy powodow dla ktorej znajduje sie na ulicy...czy posiada lekarza rodzinnego i czy ma telewizor plazmowy w domy czy nie...
                    To wszystko jest nieistotne i nie powinno personel pogotowia obchodzic - zwlaszcza w sytuacji zagrozenia zdrowia lub zycia pacjenta...
                    Jedyna powinnoscia i obowiazkiem personelu pogotowia jest jak najszybgsze udzielanie pomocy...
                    Tej pomocy nie udzielono poniewaz byl "bezdomnym" a na takich pogotowie czasu i pieniedzy tracic nie chce...
                    Pogotowie ponosi odpowiedzialnosc za odmowe pomocy w wyniku ktorej to odmowy mieszkaniec miasta zmarl..

                    Zadne "wyjasnienia" tego faktu nie zmienia!
                    Proby zwalania winy na personel hospicjum to najgorsza z mozliwych perfidia!!!!!!!
                    Ten czlowiek umieral i potrzebowal pomocy lekarza a nie pielegniarki!!!
                    :(
                    • Gość: iffa4 Re: Bezdomny zmarł, bo pogotowie nie przyjechało? IP: 85.232.251.* 04.12.10, 09:05
                      Nie Bernardzie.
                      Tej pomocy nie udzielono nie dlatego, że pacjent był bezdomny, ale dlatego że:
                      - nie zgadzał się na leczenie
                      - w chwili telefonu do pogotowia nie był w stanie zagrożenia życia
                      Telegon wykonany był o 18, chorego znaleziono martwego o 7 rano. Jego stam mógł zmienić się wiele razy. Lekarz zlecił obserwowanie chorego, oznaczenie poziomu cukru itp oraz przewiezienie chorego do lekarza rodzinnego. Nawet jeśli schronisko nie miało pieniędzy na transport, gdzie w takim razie obserwacje pielęgniarskie, dokonywane pomiędzy 18 a 7? Czy spostrzeżono, że stan pacjenta się pogarsza? Jeśli tak, to dlaczego ponownie nie wezwano karetki ?

                      Wg ustawy o ratownictwie medycznym w sytuacji zagrożenia życia udziela się pomocy niezależnie od tego, czy człowiek jest ubezpieczony czy nie - argument finansowy nie jest więc słusznym argumentem.
                    • zetkaf Re: Bezdomny zmarł, bo pogotowie nie przyjechało? 04.12.10, 10:18
                      > Nie do pernolelu pogotowia nalezy ocena danej osoby czy powodow dla ktorej
                      > znajduje sie na ulicy...czy posiada lekarza rodzinnego i czy ma telewizor plazm
                      > owy w domy czy nie...

                      Ale nie nalezy tez do nich ganianie do kazdego katarku. Pogotowie ocenilo, ze wystarczy wizyta u lekarza rodzinnego - i tam sie powinien udac. Nie ma lekarza rodzinnego - JEGO problem, byc moze to nie byla nagla potrzeba, a zwykle zachorowanie, od ktorego wlasnie jest rodzinny?

                      > Jedyna powinnoscia i obowiazkiem personelu pogotowia jest jak najszybgsze ud
                      > zielanie pomocy...
                      > Tej pomocy nie udzielono poniewaz byl "bezdomnym" a na takich pogotowie czasu i
                      > pieniedzy tracic nie chce...

                      jak najszybsze udzielenie pomocy POTRZEBUJACYM NATYCHMIASTOWEJ REAKCJI. Od zwyklych chorob jest lekarz rodzinny, a powinnoscia i obowiazkiem pogotowia miec wolny personel na wypadek NAGLEJ potrzeby... a nie jezdzic po domach ;)
                      • Gość: nicelus Re: Bezdomny zmarł, bo pogotowie nie przyjechało? IP: *.dip.t-dialin.net 04.12.10, 12:32
                        zetkaf napisał:

                        > Ale nie nalezy tez do nich ganianie do kazdego katarku. Pogotowie ocenilo,
                        > ze wystarczy wizyta u lekarza rodzinnego - i tam sie powinien udac.

                        na jakiej podstawie pogotowie oceniło, że to zwykły katarek? zbadał go lekarz?

                        > Nie ma lekarza rodzinnego ...

                        nie miał też dokumentów, ubezpieczenia, był blady i nie kontaktował.

                        > - JEGO problem, ...

                        już nie.

                        > byc moze to nie byla nagla potrzeba, a zwykle
                        > zachorowanie, od ktorego wlasnie jest rodzinny?

                        to może stwierdzić jedynie lekarz po zbadaniu pacjenta. pielęgniarka nie ma takich uprawnień. nawet gdyby miał lekarza rodzinnego, to było po godzinie 18:00 więc przypuszczam, że lekarze rodzinni mają już zamknięte swoje praktyki. od tego właśnie jest lekarz z pogotowia, aby zbadał pacjenta i podał niezbędne leki. następnie w zależności od wyników badania skierował albo natychmiast do szpitala, albo następnego dnia do lekarza rodzinnego.

                        > Od zwyklych chorob jest lekarz rodzinny, ...

                        tylko, że to był nagły wypadek, a w dodatku poza w godzinami urzędowania praktyki lekarskiej:

                        "... jest bardzo słaby, zakręcony, chwilami nie bardzo rozumie, co się mówi, jak panowie prowadzili go do łóżka, słaniał się, bladł, trudno mu się oddycha, moim okiem to niewydolność krążenia, nie wiem, ale boimy się, że coś mu się stanie."

                        • zetkaf Re: Bezdomny zmarł, bo pogotowie nie przyjechało? 04.12.10, 12:51
                          > na jakiej podstawie pogotowie oceniło, że to zwykły katarek? zbadał go lekarz?
                          na podstawie objawow doswiadczony lekarz ocenil, ze wystarczy wizyta u zwyklego lekarza rodzinnego.
                          Na jakiej podstawie pielegniarka podwazyla decyzje lekarza pogotowia i nie wykonala zalecanych przez niego czynnosci?

                          > > Nie ma lekarza rodzinnego ...
                          > nie miał też dokumentów, ubezpieczenia, był blady i nie kontaktował.
                          na tyle nie kontaktowal, ze potrafil ODMOWIC zgody na udzielenie mu pomocy medycznej...

                          > > byc moze to nie byla nagla potrzeba, a zwykle
                          > > zachorowanie, od ktorego wlasnie jest rodzinny?
                          > to może stwierdzić jedynie lekarz po zbadaniu pacjenta. pielęgniarka nie ma tak
                          > ich uprawnień.
                          tym bardziej pielegniarka powinna sie zastosowac do zalecen lekarza...

                          > nawet gdyby miał lekarza rodzinnego, to było po godzinie 18:00 w
                          > ięc przypuszczam, że lekarze rodzinni mają już zamknięte swoje praktyki.
                          wiec pogotowie zaproponowalo ogolnodostepnego lekarza rodzinnego przy szpitalu, do ktorego nie trzeba sie zapisywac...

                          > > Od zwyklych chorob jest lekarz rodzinny, ...
                          > tylko, że to był nagły wypadek,
                          to, czy byl nagly, ocenia lekarz na podstawie objawow... malo to bylo przypadkow w Polsce, ze naglym wypadkiem okazywal sie katarek? Wlasnie dlatego wprowadzono zapisy o nieuzasadnionym wezwaniu karetki...
                          ps. jak juz, to chyba nie wypadek, a choroba?

                          > [i]"... jest bardzo słaby, zakręcony, chwilami nie bardzo rozumie, co się mó
                          > wi, jak panowie prowadzili go do łóżka, słaniał się, bladł, trudno mu się oddyc
                          > ha, moim okiem to niewydolność krążenia, nie wiem, ale boimy się, że coś mu się
                          > stanie."

                          to zacytuje inne:
                          "zapytać, czy raczy sobie pomocy lekarskiej i po 18 przywieźć go do szpitala na Dekerta do lekarza rodzinnego, tylko zgodę chorego trzeba mieć.
                          - On nie bardzo chce.
                          - Trzeba go jakoś namówić."
                          Zwroc tez uwage, ze pogotowie ma na celu nie pomaganie chorym, nie transport chorych wszelakich a jedynie NIESIENIE PIERWSZEJ POMOCY. W karetce pogotowia nie musi nawet znajdowac sie lekarz, w zalozeniach wystarczy ratownik medyczny, a wiec osoba o ograniczonych umiejetnosciach lekarskich...
                          • Gość: nicelus Re: Bezdomny zmarł, bo pogotowie nie przyjechało? IP: *.dip.t-dialin.net 04.12.10, 13:39
                            zetkaf napisał:

                            > na podstawie objawow doswiadczony lekarz ocenil,
                            > ze wystarczy wizyta u zwyklego lekarza rodzinnego.

                            bez zbadania pacjenta?

                            > Na jakiej podstawie pielegniarka podwazyla decyzje lekarza
                            > pogotowia i nie wykonala zalecanych przez niego czynnosci?

                            nie wiemy czy nie wykonała. wiemy że nie miała obowiązku traktować poważnie lekarza, który wydaje diagnozę bez zbadania pacjenta. zresztą już wcześniej wykonała to co lekarz zalecił i nic to nie pomogło. dlatego właśnie dzwoniła po pogotowie.

                            > na tyle nie kontaktowal, ze potrafil ODMOWIC
                            > zgody na udzielenie mu pomocy medycznej...

                            gdzie przeczytałeś, że odmówił? "nie bardzo chciał" do lekarza rodzinnego, bo nie miał lekarza, nie miał dokumentów, nie miał ubezpieczenia, nie miał pieniędzy, nie miał transportu, nie mógł chodzić, źle się czuł, był półprzytomny i nie chciał nikomu sprawiać kłopotu. wystarczy? być może miał też już dosyć życia na "zielonej wyspie" i leczenia przez "dobrze zarabiających lekarzy".

                            > pielegniarka powinna sie zastosowac do zalecen lekarza...

                            nie do takich durnych. sama obserwacja jeszcze nigdy nikomu na krążenie nie pomogła.

                            • zetkaf Re: Bezdomny zmarł, bo pogotowie nie przyjechało? 04.12.10, 17:58
                              > > na podstawie objawow doswiadczony lekarz ocenil,
                              > > ze wystarczy wizyta u zwyklego lekarza rodzinnego.
                              > bez zbadania pacjenta?
                              widac na podstawie objawow mogl juz ocenic, czy jest to sytuacja wymagajaca karetki, czy nie.
                              Oczywiscie, nicelus wie lepiej od doswiadczonego lekarza, co nalezy zrobic...

                              > nie wiemy czy nie wykonała.
                              Wiemy, ze nic nie wiadomo o okresie od 18 do 7 rano.

                              > wiemy że nie miała obowiązku traktować poważnie lek
                              > arza, który wydaje diagnozę bez zbadania pacjenta.
                              ooo, a to niby czemu? bo wielki nicelus tak powiedzial? czy moze ma lepsze wyksztalcenie medyczne niz lekarz?


                              > zresztą już wcześniej wykonała to co lekarz zalecił i nic to nie pomogło
                              badania same w sobie nigdy nie pomagaja ;)
                              a wykonala TYLKO JEDNO zalecenie, co z pozostalymi?

                              > gdzie przeczytałeś, że odmówił? "nie bardzo chciał" do lekarza rodzinneg
                              > o, bo nie miał lekarza, nie miał dokumentów, nie miał ubezpieczenia, nie miał p
                              > ieniędzy, nie miał transportu, nie mógł chodzić, źle się czuł, był półprzytomny
                              > i nie chciał nikomu sprawiać kłopotu. wystarczy?
                              lekarzowi w pogotowiu nie wystarczy, przy wyraznym niechceniu nie ma prawa nic zrobic, wiec i dowiezienie karetka by nie pomoglo...
                              ps. skoro nie chcial z racjonalnych powodow, to chyba jednak kontaktowal, czemu probujesz zaprzeczyc?


                              > > pielegniarka powinna sie zastosowac do zalecen lekarza...
                              > nie do takich durnych. sama obserwacja jeszcze nigdy nikomu na krążenie nie pom
                              > ogła.
                              ale pozwala na dalsza diagnoze i zaproponowanie lekow...
                              ps. oczywiscie nicelus wie lepiej od lekarzy, ktore zalecenia sa durne. Jak go noga bedzie bolala, to durny lekarz, ktory zamiast leczyc od razu, zaleci dalsze badania? ;)
                                • iffa4 Re: Bezdomny zmarł, bo pogotowie nie przyjechało? 04.12.10, 23:09
                                  @nicelus
                                  > pielegniarka powinna sie zastosowac do zalecen lekarza...

                                  nie do takich durnych. sama obserwacja jeszcze nigdy nikomu na krążenie nie pomogła.

                                  Błędny tok rozumowania. Obserwacja najważniejszych czyności życiowych (tętna, ciśnienia, temperatury itp) jest podstawą postępowania np. w oddziałach intensywnej terapii - czyli u chorych z zagrożeniem życia. Nazywa się to monitorowanie parametrów życiowych i od ich zmian zależy dalsze postępowanie z chorym. Zlecenie wydane przez lekarza PR było jak najbardziej prawidłowe i należało je wykonać.

                                  wiadomo że w tym czasie pacjent nie wszedł w posiadanie wystarczającej gotówki,
                                  > żeby wziąć taksówkę i jechać do lekarza.

                                  Wiadomo również, że w tym czasie personel noclegowni nie zrobił nic, żeby wypełnić zalecenie lekarskie i żeby pomóc pacjentowi - a przynajmniej nie ma mowy o tym w artykule.
                                  Myślę że dyżurna pielęgniarka przestraszyła się rano, po stwierdzeniu zgonu i usiłuje zwalić winę na kogoś, bo będzie dym ..
                                  • Gość: nicelus > Błędny tok rozumowania. IP: *.dip.t-dialin.net 05.12.10, 00:12
                                    iffa4 napisała:

                                    > Obserwacja najważniejszych czyności życiowych (tętna, ciśnienia,
                                    > temperatury itp) jest podstawą postępowania np. w oddziałach
                                    > intensywnej terapii - czyli u chorych z zagrożeniem życia.
                                    > Nazywa się to monitorowanieparametrów życiowych i od ich zmian zależy dalsze
                                    > postępowanie z chorym. Zlecenie wydane przez lekarza PR było
                                    > jak najbardziej prawidłowe i należało jewykonać.

                                    myślę, że wszyscy są zgodni co do tego, że pacjent powinien powinien zostać przewieziony do szpitala, gdzie są odpowiednie służby które wykonałyby zalecenie wydane przez lekarza.

                                    > Myślę że dyżurna pielęgniarka przestraszyła się rano,
                                    > po stwierdzeniu zgonu i usiłuje zwalić winę na kogoś, bo będzie dym ..

                                    całkowicie błędny tok rozumowania. noclegownia, to nie oddział szpitala, więc nie ma tam dyżurnych pielęgniarek wykonujących polecenia szpitalnego lekarza. noclegownia to coś w rodzaju pensjonatu, albo hotelu. recepcjonistka w imieniu pensjonariusza, czy gościa, który nie kontaktował, zadzwoniła po pogotowie, powiedziała co się dzieje i na tym jej rola się skończyła. zapewne po skończonej pracy poszła do domu. jeżeli lekarz chciał monitorować, to powinien pacjenta zabrać tam, gdzie ma sprzęt i personel któremu może wydawać polecenia. jeżeli recepcjonistka przypadkowo trochę się na medycynie zna, to nie znaczy, że ma pracować i odpowiadać za lekarzy z pogotowia.

                                    • zetkaf Re: > Błędny tok rozumowania. 05.12.10, 08:36
                                      > myślę, że wszyscy są zgodni co do tego, że pacjent powinien powinien zostać prz
                                      > ewieziony do szpitala, gdzie są odpowiednie służby które wykonałyby zalecenie w
                                      > ydane przez lekarza.
                                      a ja mysle, ze pacjenta powinien ocenic lekarz, i na tej podstawie podjac dalsze kroki. Ale pan nicelus to pewnie 10 uczelni medycznych skonczyl, ma profesure i 50 lat doswiadczenia, i na podstawie objawow potrafi zdiagnozowac bezblednie chorego (nawet lepiej niz lekarz pogotowia ;)

                                      > całkowicie błędny tok rozumowania. noclegownia, to nie oddział szpitala, więc n
                                      > ie ma tam dyżurnych pielęgniarek wykonujących polecenia szpitalnego lekarza.
                                      a byly jakies polecenia szpitalnego lekarza? Bo zdaje sie, ze skonczylo sie na pogotowianym?
                                      to jak, lekarz z 50 latami doswiadczenia nie odroznia szpitala od pogotowia? Tos ty chyba dyplomowany szaman, nie lekarz ;)

                                      > nsjonariusza, czy gościa, który nie kontaktował, zadzwoniła po pogotowie, powie
                                      > działa co się dzieje i na tym jej rola się skończyła.
                                      wiec czyja rola jest zapewnienie transportu? bo przeciez nie pogotowia, jego obowiazki reguluje odpowiednia ustawa, i nie ma tam wozenia kazdego chorego...

                                      > zapewne po skończonej pracy poszła do domu.
                                      bezduszne pogotowie nie zrobilo nic zeby pomoc pacjentowi, za to pielegniarka ok, ze nie pomogla, bo skonczyla juz prace?

                                      > jeżeli lekarz chciał monitorować, to powinien pacjenta zabra
                                      > ć tam, gdzie ma sprzęt i personel któremu może wydawać polecenia.
                                      to i tam zalecil zawiezc pacjenta...

                                      > jeżeli recepcjonistka przypadkowo trochę się na medycynie zna,
                                      a cos mowiles, ze to pielegniarka byla, i to doswiadczona, ze tak madrze ocenila sytuacje? A teraz juz zwalasz na recepcjonistke, co to przez przypadek cos tam umie? nie ma jak dopasowywac sytuacje do hipotezy...
                                    • iffa4 tak, błędny tok rozumowania 05.12.10, 16:36
                                      myślę, że wszyscy są zgodni co do tego, że pacjent powinien powinien zostać prz
                                      > ewieziony do szpitala

                                      Ja się z tym nie zgadzam. Uważam - jak lekarz pogotowia - że pacjent powinien być zbadany przez lekarza pierwszego kontaktu.

                                      noclegownia, to nie oddział szpitala, więc n
                                      > ie ma tam dyżurnych pielęgniarek

                                      Przepraszam, to kto dzwonił do pogotowia ? W artykule jest wyraźnie napisane, że dyżurna pielęgniarka z noclegowni, nie żadna re cepcjonistka. Oj chłopak, czytaj ze zrozumieniem ....
                                      • zetkaf Re: tak, błędny tok rozumowania 05.12.10, 17:20
                                        > Oj chłopak, czytaj ze zrozumieniem ....
                                        Alez nicelus ZAWSZE czyta ze zrozumieniem. A ze to takie inne, nicelusowskie zrozumienie, to juz szczegol, zawsze to zrozumienie. Kazdy ma prawo postrzegac rzeczywistosc na swoj sposob, a ze niezgodny z prawda? No coz, co najwyzej to pod chorobe mozesz zakwalifikowac, ale wtedy tymbardziej nie mozna tego zabronic ;)
                                      • Gość: nicelus Re: tak, błędny tok rozumowania IP: *.dip.t-dialin.net 05.12.10, 18:18
                                        iffa4 napisała:

                                        > Ja się z tym nie zgadzam.

                                        jednym słowem, sejm uchwalił ustawę o ratownictwie medycznym bez twojej zgody.

                                        > > noclegownia, to nie oddział szpitala,
                                        > > więc nie ma tam dyżurnych pielęgniarek
                                        > Przepraszam, to kto dzwonił do pogotowia ?
                                        > W artykule jest wyraźnie napisane, że
                                        > dyżurna pielęgniarka z noclegowni, nie żadna recepcjonistka.
                                        > Oj chłopak, czytaj ze zrozumieniem ....

                                        pokaż mi gdzie jest napisane "dyżurna pielęgniarka" w myśl ustawy o ratownictwie medycznym, tj. która podlega pod służby ratownictwa medycznego?

                                        dzwoniła zwykła pracownica hospicjum, które jak wiadomo nie zajmuje się ratownictwem medycznym. był to pracownik hospicjum przewidziany do pielęgnowania chorych, a nie do ratownictwa medycznego w myśl ustawy o ratownictwie medycznym. to, że akurat była to z wykształcenia pielęgniarka z wysokim stażem, dodatkowo obciąża ratownictwo medyczne, ponieważ pielęgniarka z długoletnim stażem nie dzwoniłaby z błahego powodu.

                                        "po godz. 18 pielęgniarka wezwała więc pogotowie."

                                        "dzwoniła pielęgniarka z długoletnim stażem"

                                        możesz być pewna, że nie była to "dyżurna pielęgniarka" ze struktur ratownictwa medycznego. była to osoba nie powołana do prowadzenia ratownictwa medycznego. zgodnie z obowiązującymi procedurami, jej obowiązkiem było powiadomić jednostkę ratownictwa medycznego i nic wiącej.

                                        • zetkaf Re: tak, błędny tok rozumowania 05.12.10, 18:30
                                          > jednym słowem, sejm uchwalił ustawę o ratownictwie medycznym bez twojej zgody.
                                          a co, ustawa mowi, ze pogotowie ma przyjechac i basta, bo "ktos" zadzwonil?

                                          > pokaż mi gdzie jest napisane "dyżurna pielęgniarka" w myśl ustawy o rato
                                          > wnictwie medycznym,
                                          nigdzie nie pisze "dyzurna pielegniarka" w mysl ustawy o ratownictwie, pisze "DYZURNA PIELEGNIARKA". A wiec osoba OPIEKUJACA sie (podobno) chorymi, w mysl ustawy zapewniajacej pomoc medyczna chorym.
                                          ps. czy ustawa o ratownictwie medycznym w ogole definiuje pojecie "dyzurnej pielegniarki"?

                                          > dzwoniła zwykła pracownica hospicjum,
                                          tak, taka bez uprawnien, nie znajaca sie na opiece nad chorymi, i w ogole?

                                          >które jak wiadomo nie zajmuje się ratownictwem medycznym.
                                          ktora, jak wiadomo, zajmuje sie opieka nad chorymi. Nie, nie ratownictwem medycznym, a opieka nad chorymi. M.in. takimi, ktorzy sa chorzy od pewnego czasu, w przeciwienstwie do wypadkow i naglych zachorowan.

                                          > był to pracownik hospicjum przewidziany do pielęgnowania chory
                                          > ch, a nie do ratownictwa medycznego w myśl ustawy o ratownictwie medycznym.
                                          a czy w mysl ustawy byla koniecznosc "ratownictwa medycznego"? Zgodnie z decyzja LEKARZA POGOTOWIA (w mysl ustawy o ratownictwie medycznym), NIE BYLO. Zgodnie z decyzja JEDYNEJ UWZGLEDNIONEJ W USTAWIE O RATOWNICTWIE MEDYCZNYM osoby bedacej czescia tej "afery" nie bylo przypadku "ratownictwa medycznego". A pielegniarka wedlug tej ustawy jest osoba niekompetentna, zeby o tym decydowac...

                                          > że akurat była to z wykształcenia pielęgniarka z wysokim stażem, dodatk
                                          > owo obciąża ratownictwo medyczne, ponieważ pielęgniarka z długoletnim st
                                          > ażem nie dzwoniłaby z błahego powodu.
                                          pielegniarka z dlugoletnim stazem jest w swietle ustawy OSOBA NIEKOMPETENTNA do kwestionowania polecen osob kompetentnych...

                                          > zgodnie z obowiązującymi procedurami, jej obowiązkiem było powiadomić je
                                          > dnostkę ratownictwa medycznego i nic wiącej.
                                          zgodnie z obowiazujacymi procedurami, osoby nie wymagajace natychmiastowej opieki medycznej, nie bedace ofiarami wypadkow, nie sa objete ratownictwem medycznym.
                                          • Gość: rad tak, błędny tok rozumowania zedkaf-a, iffa4 ... IP: *.gorzow.hypnet.pl 05.12.10, 21:26
                                            nie jestem lekarzem i dlatego sprawdziłem pojęcia, które padły w trakcie rozmowy pielęgniarki z lekarzem pogotowia.
                                            Niewydolność serca (łac. insufficiaentia cordis) – stan, w którym nieprawidłowa struktura lub funkcjonowanie serca upośledza zdolność do zapewnienia wystarczającego przepływu krwi zgodnie z zapotrzebowaniem organizmu. Nie należy mylić niewydolności serca z zatrzymaniem krążenia. Do częstych przyczyn niewydolności serca należą: zawał mięśnia sercowego, nadciśnienie, choroba niedokrwienna serca, choroby zastawkowe i kardiomiopatie[1]. Proces niewydolności serca może mieć charakter przewlekły bądź ostry; wyróżnia się stąd dwie postaci schorzenia, różniące się etiologią, symptomatologią i sposobem leczenia.
                                            Stopnie niewydolności serca według New York Heart Association
                                            * I bez dolegliwości przy zwykłych czynnościach, choroba serca bez niewydolności
                                            * II umiarkowane dolegliwości przy zwykłych czynnościach, upośledzenie wydolności fizycznej
                                            * III znaczne upośledzenie wydolności fizycznej widoczne przy zwykłych czynnościach
                                            * IV duszność spoczynkowa

                                            Podkreśliłem pojęcia, które z rozmowy wskazują na etap i stopień choroby pana Juliana.
                                            Ocenę pozostawiam prokuraturze i biegłemu. Ale mając tak szczątkową informację na miejscu lekarza wysłałbym karetkę - bo istnieje zagrożenie życia pacjenta - to nie jest katar i temperatura 38 stopni. Trudno mi sobie wyobrazić, że pielęgniarka Domu Brata Alberta dysponuje sprzętem do ciągłego monitorowania stanu zdrowia (badanie poziomu cukru itp.)
                                            Wiele osób w takim stanie jak pan Julian dla postronnego obserwatora zachowują się jak "piany". Kilka lat temu młoda osoba zmarła na przystanku przy Łaźni tylko dlatego, że nikt nie zadzwonił na pogotowie, a wszyscy stojący na przystanku myśleli, że jest piana. I wtedy pan Szmit biadolił o znieczulicy, że nie wolno bagatelizować "żadnego" leżącego na chodniku itd.
                                            A teraz dlatego, że to bezdomny odmówiono mu pomocy. I szlak trafił wszelkie akcje społeczne typu: "nie odwracaj się - pomóż i zadzwoń". Mam kurs I pomocy i jak zadzwonię to usłyszę "proszę monitorować tętno, poziom cukru i ciśnienie; skontaktować się z lekarzem pierwszego kontaktu; zawieść do szpitala; lekarz rodzinny przyjmuje od 8.00 do 18.00 itp.
                                            A więc skoro pielęgniarka Domu Brata Alberta się "odbiła" od muru to 3 razy się zastanowię nim zadzwonię na pogotowie, raczej od razu po taksówkę bo ta choć dowiezie pacjenta do szpitala i za 10 zł bez zbędnych pytań i dywagacji czy się opłaca ratować czyjeś życie, a ja będę wolny od sumienia. Na kursie uczono mnie, że mam 4 minuty na ratowanie a nie na przekomarzanie się z lekarzem dyżurnym.
                                              • zetkaf Re: tak, błędny tok rozumowania zedkaf-a, iffa4 . 05.12.10, 22:04
                                                > > lekarz rodzinny przyjmuje od 8.00 do 18.00
                                                > pacjent nie dożył...
                                                gwoli dokladnosci: pacjent ewidentnie umarl W GODZINACH PRACY lekarza. Powiem wiecej, od momentu zgloszenia do momentu stwierdzenia zgonu, LEKARZ CALY CZAS BYL NA DYZURZE. Wiec nicelus, nie klam po raz kolejny, pacjent dozyl godziny rozpoczecia dyzuru... a ze ktos blednie dane podaje, to nie wina systemu, PO, Tuska, dyspozytora, a jedynie jakiegos forumowicza...
                                                ze zacytuje za dyspozytorem: "po 18 przywieźć go do szpitala na Dekerta do lekarza rodzinnego"
                                            • zetkaf Re: tak, błędny tok rozumowania zedkaf-a, iffa4 . 05.12.10, 22:01
                                              > nie jestem lekarzem i dlatego
                                              postanowiles sam ocenic, czy jestes madrzejszy od lekarza?

                                              > Niewydolność serca
                                              Niewydolnosc serca - choroba sugerowana przez pielegniarke, byc moze lekarz pogotowia mial inna opinie?

                                              > Ocenę pozostawiam prokuraturze i biegłemu. Ale mając tak szczątkową informację
                                              > na miejscu lekarza wysłałbym karetkę
                                              na miejscu lekarza, mialbys duzo wieksza wiedze niz masz...
                                              wiesz, czlowiek to taki dziwny twor. Ostatnio bolaly mnie kolana. Lekarz rodzinny mi glupot nagadal, to bylo widac od razu, ale sie stosowalem. Potem trafilem do jednego specjalisty, oczywiscie blednego (wybor lekarza rodzinnego), ten odeslal mnie do innego, sugerujac jednak dla pewnosci konsultacje jeszcze innego. No wiec poszedlem do tego zarekomendowanego lekarza (chodzi o specjalizacje, nie o konkretna osobe), i po wstepnej diagnozie, pierwsze pytanie... O PLUCA. Zdziwilo mnie to bardzo, jednak gdy poszukalem w sieci... okazalo sie, ze wiele osob mialo dokladnie takie same objawy, a problem faktycznie lezal w plucach.
                                              Ale co tam, jako laik rownie wielki jak ty, powinien wyzywac, ze lekarz idiota, ze mnie kolana bola, a on mnie o pluca pyta ;)

                                              > Trudno mi sobie wyobrazić, że pielęgniarka Domu Brata Alberta dysponuje sprzętem
                                              > ciągłego monitorowania stanu zdrowia (badanie poziomu cukru itp.)
                                              a) dlaczego akurat cukru?
                                              b) glukometr (bo chyba nie mowisz o ciaglym a jedynie wielokrotnie powtarzanym pomiarze cukru, np. co godzine, co pol) to z kolei nie taki wielki koszt (500zl?)
                                              c) czy dyspozytor zalecal akurat "ciagle monitorowanie stanu zdrowia", czy moze... wizyte u lekarza?

                                              > Kilka lat temu młoda osoba zmarła na przystanku przy Łaźni tyl
                                              > ko dlatego, że nikt nie zadzwonił na pogotowie, a wszyscy stojący na przystanku
                                              > myśleli, że jest piana.
                                              Mowisz o Marcie Piekarz? No, ale wlasnie, NIKT NIE ZADZWONIL. Wszyscy woleli udawac, ze nie widza... ps. zdaje mi sie, ze jednak nie wygladalo to na pijanstwo, a na zaslabniecie?
                                              I bylo to zdaje sie nagle pogorszenie stanu, a nie, ze od dawien dawna jest zle i sie powoli pogarsza?

                                              > A teraz dlatego, że to bezdomny odmówiono mu pomocy.
                                              A skad takie glupoty, ze dlatego ze bezdomny? I czemu wogole "odmowiono pomocy". Pomocy NIE ODMOWIONO, powiedziano, gdzie mimo braku ubezpieczenia znajdzie sie pomoc dla chorego. Jedynie ze wzgledu na stan chorego i brak pilnej reakcji zasugerowano, zeby to opiekujacy sie nim go przywiezli, a nie karetka. Dodajmy, ze zgon stwierdzono dopiero po 13 godzinach...

                                              > cje społeczne typu: "nie odwracaj się - pomóż i zadzwoń". Mam kurs I pomocy i j
                                              > ak zadzwonię to usłyszę "proszę monitorować tętno, poziom cukru i ciśnienie; sk
                                              > ontaktować się z lekarzem pierwszego kontaktu; zawieść do szpitala; lekarz rodz
                                              > inny przyjmuje od 8.00 do 18.00 itp.
                                              Sorry, ale to nie byle czlowiek z ulicy zglaszal, a przedstawicielka organizacji zajmujacej sie opieka m.in. nad chorymi.

                                              > A więc skoro pielęgniarka Domu Brata Alberta się "odbiła" od muru
                                              moze wlasnie dlatego, ze to pielegniarka domu brata alberta, a nie przypadkowy przechodzien?

                                              > opłaca ratować czyjeś życie, a ja będę wolny od sumienia. Na kursie uczono mnie
                                              > , że mam 4 minuty na ratowanie a nie na przekomarzanie się z lekarzem dyżurnym.
                                              A nie uczono, ze nalezy znalezc osoby do pomocy, jesli jest ktos w poblizu? Jedna osoba - resuscytacja, jedna - telefon (WYZNACZYC PALCEM), jedna lub wiecej - zabezpieczenie terenu, itp...
                                              • Gość: rad Re: tak, błędny tok rozumowania zedkaf-a, iffa4 . IP: *.gorzow.hypnet.pl 05.12.10, 22:54
                                                zetkaf napisał:

                                                > > nie jestem lekarzem i dlatego
                                                > postanowiles sam ocenic, czy jestes madrzejszy od lekarza?

                                                czytający jak zwykle wie lepiej co chciał przekazać piszący? chciałem unikną komentarza typu "nie jesteś lekarzem więc się nie wypowiadaj" - wiele razu używanego w tej dyskusji przez osoby broniące decyzji pogotowia

                                                > > Niewydolność serca
                                                > Niewydolnosc serca - choroba sugerowana przez pielegniarke, byc moze lekarz pog
                                                otowia mial inna opinie?

                                                tzn, że lekarz przez telefon, nie widząc pacjenta, nie badając go stwierdził, że to zwykły objaw grypy czy kataru? a może zapalenie torebki stawowej?
                                                co do opinii osoby proszącej o pomoc jeżeli stwierdzę, że osoba jest nieprzytomna i nie mam z nią kontaktu - to lekarz pogotowia będzie wiedział lepiej i nie będzie się sugerował "moją" opinią?

                                                > > Ocenę pozostawiam prokuraturze i biegłemu. Ale mając tak szczątkową infor
                                                > mację
                                                > > na miejscu lekarza wysłałbym karetkę
                                                > na miejscu lekarza, mialbys duzo wieksza wiedze niz masz...

                                                masz rację ale wżyciu nie ryzykował bym pomyłki bo "życie jest bezcenne" a piguła nie dzwoniła z problemem - bo pacjent ma katar i gorączkę

                                                > > Trudno mi sobie wyobrazić, że pielęgniarka Domu Brata Alberta dysponuje
                                                > sprzętem
                                                > > ciągłego monitorowania stanu zdrowia (badanie poziomu cukru itp.)
                                                > a) dlaczego akurat cukru?
                                                > b) glukometr (bo chyba nie mowisz o ciaglym a jedynie wielokrotnie powtarzanym
                                                > pomiarze cukru, np. co godzine, co pol) to z kolei nie taki wielki koszt (500zl
                                                > ?)
                                                > c) czy dyspozytor zalecal akurat "ciagle monitorowanie stanu zdrowia", czy moze
                                                > ... wizyte u lekarza?

                                                masz w domowej apteczce glukometr bo ja nie, a przy sobie nosisz ciśnieniomierz bo ja nie
                                                może w ten sposób łamię jakieś przepisy ale wydaje mi się, że nawet apteczka w zakładzie pracy nie musi posiadać glukometru czy ciśnieniomierza
                                                właśnie lekarz powinien być na wizycie u pacjenta w Domu Brata Alberta - i to nie lekarz rodzinny tylko z pogotowia ratunkowego bo do niego zgłaszano się o pomoc i jej odmówiono.
                                                Jeżeli po fakcie okazało by się, że wizyta owa była nieuzasadniona do wystawia się rachunek tak jak w szpitalu gdy ratuje się osobę nieubezpieczoną - nie ma ryzyka że "pacjent zszedł"

                                                > > Kilka lat temu młoda osoba zmarła na przystanku przy Łaźni tyl
                                                > > ko dlatego, że nikt nie zadzwonił na pogotowie, a wszyscy stojący na przy
                                                > stanku
                                                > > myśleli, że jest piana.
                                                > Mowisz o Marcie Piekarz? No, ale wlasnie, NIKT NIE ZADZWONIL. Wszyscy woleli ud
                                                > awac, ze nie widza... ps. zdaje mi sie, ze jednak nie wygladalo to na pijanstwo
                                                > , a na zaslabniecie?
                                                > I bylo to zdaje sie nagle pogorszenie stanu, a nie, ze od dawien dawna jest zle
                                                > i sie powoli pogarsza?

                                                a gdzie piguła mówi lekarzowi, że pan Julian od dawien dawna choruje na choroby układu krążenia? opisuje stan pacjenta i daje do zrozumienia (sugeruje), że gdyby się ten stan pogorszył nie da rady pana Juliana odratować - w innym przypadku by nie dzwoniła po pogotowie. Nie wiem jak wyglądało zasłabnięcie Marty Piekarz - nie było mnie tam. Wiem, że osoba zmarła na oczach innych w biały dzień i wiem jak się później tłumaczyli. I ufam, że gdyby "tylko" zasłabła (przewróciła się) to znalazła by się osoba życzliwa by ją próbować podnieść. dlatego podejrzewam, że mogło to wyglądać (jak często to wygląda), że się chwiała i zataczała - przez ogół społeczeństwa objawy pijaństwa.

                                                > > cje społeczne typu: "nie odwracaj się - pomóż i zadzwoń". Mam kurs I pomo
                                                > cy i jak zadzwonię to usłyszę "proszę monitorować tętno, poziom cukru i ciśnien
                                                > ie; skontaktować się z lekarzem pierwszego kontaktu; zawieść do szpitala; lekar
                                                > z rodzinny przyjmuje od 8.00 do 18.00 itp.
                                                > Sorry, ale to nie byle czlowiek z ulicy zglaszal, a przedstawicielka organizacj
                                                > i zajmujacej sie opieka m.in. nad chorymi.

                                                z całym szacunkiem dla wiedzy pani pielęgniarki to nie dysponuje ona "sprzętem" lekami jakie posiada na stanie ambulans czy zespół lekarzy w szpitalu. I dlatego dzwoniła na pogotowie a nie po taksówkę.

                                                > > A więc skoro pielęgniarka Domu Brata Alberta się "odbiła" od muru
                                                > moze wlasnie dlatego, ze to pielegniarka domu brata alberta, a nie przypadkowy
                                                > przechodzien?
                                                >
                                                > > opłaca ratować czyjeś życie, a ja będę wolny od sumienia. Na kursie uczon
                                                > o mnie, że mam 4 minuty na ratowanie a nie na przekomarzanie się z lekarzem dyż
                                                > urnym.
                                                > A nie uczono, ze nalezy znalezc osoby do pomocy, jesli jest ktos w poblizu? Jed
                                                > na osoba - resuscytacja, jedna - telefon (WYZNACZYC PALCEM), jedna lub wiecej -
                                                > zabezpieczenie terenu, itp...

                                                masz rację pisząc o sytuacji, gdzie wydarzenie ma miejsce w miejscu publicznym, a ja o hipotetycznej sytuacji w windzie lub innym odosobnionym miejscu.

                                                Ale z twoich argumentów wynika, że nie powinienem dzwonić po pogotowie bo i tak lekarz dyżurny nie będzie brał pod uwagę mojej "oceny sytuacji". Dlatego napisałem, że lepiej dla poszkodowanego zadzwonić wprost po taksówkę - szkoda czasu i nerwów na użeranie się z dyspozytorem PR
                                                • zetkaf Re: tak, błędny tok rozumowania zedkaf-a, iffa4 . 06.12.10, 06:37
                                                  > czytający jak zwykle wie lepiej co chciał przekazać piszący? chciałem unikną ko
                                                  > mentarza typu "nie jesteś lekarzem więc się nie wypowiadaj"
                                                  wystarczy, ze nie diagnozujesz na podstawie "bo pielegniarka powiedziala" ;)

                                                  > tzn, że lekarz przez telefon, nie widząc pacjenta, nie badając go stwierdził, ż
                                                  > e to zwykły objaw grypy czy kataru? a może zapalenie torebki stawowej?
                                                  tzn. ze lekarz przez telefon ocenil, ze nie jest to przypadek nagly. Biorac pod uwage, ze zgon stwierdzono dopiero po 13 godzinach, moze mial racje?

                                                  > masz rację ale wżyciu nie ryzykował bym pomyłki
                                                  dlatego dyspozytor odeslal do lekarza rodzinnego...

                                                  > masz w domowej apteczce glukometr bo ja nie, a przy sobie nosisz ciśnieniomierz
                                                  > bo ja nie
                                                  ja nie, ale nie mowimy przeciez o prywatnym domu, a o osrodku pomocy?

                                                  > może w ten sposób łamię jakieś przepisy ale wydaje mi się, że nawet apteczka w
                                                  > zakładzie pracy nie musi posiadać glukometru czy ciśnieniomierza
                                                  nie, za to zaklad pracy MUSI miec podpisana umowe z lekarzem medycyny...

                                                  > właśnie lekarz powinien być na wizycie u pacjenta w Domu Brata Alberta - i to n
                                                  > ie lekarz rodzinny tylko z pogotowia ratunkowego bo do niego zgłaszano się o po
                                                  > moc i jej odmówiono.
                                                  Odeslano gdzie indziej, z braku koniecznosci natychmiastowego badania.

                                                  > Jeżeli po fakcie okazało by się, że wizyta owa była nieuzasadniona do wystawia
                                                  > się rachunek tak jak w szpitalu gdy ratuje się osobę nieubezpieczoną - nie ma
                                                  > ryzyka że "pacjent zszedł"
                                                  a w miedzyczasie ktos zchodzi na zawal, bo karetka zajmowala sie nieuzasadnionym wezwaniem...

                                                  > a gdzie piguła mówi lekarzowi, że pan Julian od dawien dawna choruje na choroby
                                                  > układu krążenia? opisuje stan pacjenta i daje do zrozumienia (sugeruje), że gd
                                                  > yby się ten stan pogorszył nie da rady pana Juliana odratować
                                                  gdyby ciocia miala wasy...
                                                  sie w danym momencie nie pogorszyl, moze powinna (zgodnie z sugestia lekarza) poczekac i obserwowac pacjenta?
                                                  albo zawiezc go do tego lekarza rodzinnego?

                                                  > wiem jak się później tłumaczyli. I ufam, że gdyby "tylko" zasłabła (przewrócił
                                                  > a się) to znalazła by się osoba życzliwa by ją próbować podnieść.
                                                  taaa, juz sie wszyscy rzucaja... widac redaktory same sobie wymyslily ta wersje (tez moge ufac tylko opisom w gazetach).

                                                  > z całym szacunkiem dla wiedzy pani pielęgniarki to nie dysponuje ona "sprzętem"
                                                  > lekami jakie posiada na stanie ambulans czy zespół lekarzy w szpitalu.
                                                  moze wystarczylyby te dostepne u lekarza rodzinnego?

                                                  > masz rację pisząc o sytuacji, gdzie wydarzenie ma miejsce w miejscu publicznym,
                                                  > a ja o hipotetycznej sytuacji w windzie lub innym odosobnionym miejscu.
                                                  to skoro mowimy or oznych sytuacjach, to czemu zakladamy, ze sa takie same?

                                                  > Ale z twoich argumentów wynika, że nie powinienem dzwonić po pogotowie bo i tak
                                                  > lekarz dyżurny nie będzie brał pod uwagę mojej "oceny sytuacji"
                                                  Nie, powinien wziac pod uwage - m.in. brak dostepnosci fachowej opieki, to, ze nie jestes organizacja i mozesz nie miec zaplecza, itp.
                                • zetkaf Re: Bezdomny zmarł, bo pogotowie nie przyjechało? 05.12.10, 08:27
                                  > > widac na podstawie objawow mogl juz ocenic, ...
                                  > widać że błędnie ocenił, bo pacjent zmarł.
                                  ale czy nagle? 13 godzin to chyba jednak nie nagla smierc, to powolne poglebianie sie choroby, i pozostaje pytanie, czemu w tym czasie hospicjum mu nie pomoglo, czy w ogole mial jakakolwiek opieke? Czy przypadkiem pielegniarka nie poszla do domu, bo jej godziny pracy sie skonczyly, ale to pogotowie jest bezduszne?

                                  > > Wiemy, ze nic nie wiadomo o okresie od 18 do 7 rano.
                                  > wiadomo że w tym czasie pacjent nie wszedł w posiadanie wystarczającej gotówki,
                                  > żeby wziąć taksówkę i jechać do lekarza.
                                  a co z opieka medyczna? a w 13 godzin, to gorzow mozna pare razy w ta i z powrotem przejsc, mozna zalatwic transport przez znajomych, i w ogole jeszcze pare rzeczy wymyslci, zeby pomoc choremu...
                  • Gość: zniesmaczony Re: Bezdomny zmarł, bo pogotowie nie przyjechało? IP: *.dynamic.chello.pl 04.12.10, 14:41
                    Co to znaczy "bezdomnym z wyboru" ?? O tak sobie jeden czy drugim powiedział Będę "bezdomnym" ??? Gdzie ty żyjesz??
                    Nawet nie wiesz jak szybko można się stać bezdomnym, jak niewiele potrzeba ...
                    Często mówimy rodzina jest najważniejsza, i to prawda.
                    Kiedy w życiu ci się powinie noga, kiedy doznasz życiowej porażki, a nie masz oparcia w rodzinie do bezdomności już tylko krok
                    Nie moim zamiarem jest ocenianie ciebie. Sam/a się oceniłeś/aś !
                    Twoje komentarze są takie a nie inne bo to ciebie nie dotyczy, bo są pewne reguły i akty prawne.. . tyle że w żciu nie zawsze akty prawne maja zastosowanie
                    Pogotowie do bezdomnego nie chciało jechać bo to "na pewno' brudny człowiek, trzeba będzie go najpierw umyć, ogolić, może odwszawić... smutne to , ale pewnie dlatego NIE CHCIAŁO się wysłać tam karetki.
                    Gdyby to był "normalny" pacjent czysty, pachnący, a do tego rodzina wsadziłaby do kieszeni kopertę aby łapiduch zaopiekował się tatusiem , to by pojechali.
                    Całe szczęście że nie wszyscy sanitariusze, lekarze i pielęgniarki tacy są, ale niestety są ...
                    Ps,
                    A twoja wypowiedz jest w takim tonie jakbyś był/a pracownikiem (bezdusznym) służby zdrowia
            • Gość: kaspar123 Re: Bezdomny zmarł, bo pogotowie nie przyjechało? IP: *.gorzow.mm.pl 04.12.10, 17:23
              Czasami bezdomnym jest się z wyboru a nie z powodu problemów życiowych. Ci ludzie nie chcą pomocy ponieważ często warunkiem jej udzielenia jest separacja z alkoholem...A tego by nie przeżyli. Wolą żyć na koszt nas wszystkich. Starsi ludzie czekają miesiącami w kolejce do specjalistów...bezdomny ma wszystko natychmiast! Wystarczy, że celowo położy się na chodniku i uda chorego. Przyjeżdża pogotowie...a w szpitalu mycie, odwszanie, nowe-czyste ubrania...i wszystkie badania za free
      • Gość: ewcia Re: Bezdomny zmarł, bo pogotowie nie przyjechało? IP: *.ssg.org.au 04.12.10, 07:05
        z jednej strony, racja, spia pod mostem czy w jakichs dziurach, to opieki nie potrzeba, ale jezeli juz przyszedl do schroniska, to cos tam musial czuc iz wybral taka noclegownie. Jak by nie bylo, to czlowiek, zaslabl, wymagal opieki medycznej, ktorej mu nie udzielono, bo brak pieniedzy. Nie, to po prostu znieczulica. Odpowiadac powinni wszyscy. Pogotowie za odmowienie przyjazdu, dom opieki za odmowienie transportu, bo powinien miec jakies rezerwy finansowe chocby minimalne na nagle wypadki podobne do tego. Moze wybral bezdomnosc, moze to bezdomnosc wybrala jego i jak by nie bylo, zadaniem medyka jest pomagac, chronic ludzkie zycie, nawet skazanego za zabojstwo. A pojdzie bez kolejki bo nikt z tzw. czystych ludzi nie zechcialo by siedziec godzinami obok takiego wieznia. Ze wzgledu na bezpieczenstwo cywilow lepiej jest udzielic porady lekarskiej skazanemu w pierwszym rzedzie.
      • Gość: marjolka wasilkows Ty uczciwy czlowiek zarabiasz a ten symulant umarl IP: *.ip1.netikka.fi 04.12.10, 14:00
        A jakby to byl twoj ojciec albo krewny to bys rozpie**dolil cala staje pogotowia ??. To moze bezdomnych odrazu usmiercac przez takich "lekarzy" konowalow jak ten z POGotowia. za co on pensje bierze ?? a ten Hipokrates to moze4 sie powiesic co to ten lekarzyna przysiegal albo byl na fleku. Wyrzucic takiego z roboty i dac bilet wilczy, odebrac prawo wykonywania zawodu.
        jak nie widzac pacjenta moze kazac cos mierzyc. To sie tylko moze zdarzyc w Poland.
      • Gość: prezio Re: albercik nie pomógł? IP: *.centertel.pl 03.12.10, 16:20
        szmit niech weźmie jeszcze parę fuch, w żadnej sobie nie radzi. Praktycznie sam jeden odpowiada w tym mieście za służbę zdrowia (pogotowie, szpital, ratownictwo medyczne WKTS) i może za coś jeszcze. Życie ludzkie zależy od faceta, który dyskutuje wyłącznie o pieniądzach! A ile warte jest życie ludzkie, panie szmit, a może bardziej opłaca się skóra?
        Przerzucanie kosztów pogotowia na szpital przy dekerta było od zawsze. Czas zwolnić tego pana z tej uciążliwej dla niego i dla nas czynności jaką jest ratowanie nas gorzowian, gdy zachorujemy. Polak, masz okazję teraz to zrobić.
    • larktree Bezdomny zmarł, bo pogotowie nie przyjechało? 03.12.10, 17:53
      Paru komentujacych chcialoby miec chyba poziom sluzby zdrowia zalezny od portfelu ... To zparaszam do USA.
      Tylko jesli trafi sie powazniejsza choroba to zaraz sie okazuje ze systemy ubezpieczen zdrowotnych panstwowych (=DEMOKRATYCZNYCH) sa niezbedne.
      Nie mozna ratowac zycia wybierajac sobie pacjentow. Np. nie mozna ratowac zycia tylko dlatego ze jest (1) mezczyzna (2) zarabia duzo (3) ma rodzine ktora w razie smierci z powodu bledu lub zanidbania lekasrkiego bedzie skarzyc i wysylac listy do dziennikarzy.
      Dopoki nie bedzie systemu w Polsce ze za takie zaniedbanie lekarz traci prawo do wykonywania zawodu i sie wysyla list o danym lekarzu do EU ze juz nie ma prawa do wykonywania zawdou,zeby nie wymyslil sobie ze jak spieprzyl uprawianie medycyny w Polsce to zawsze sobie moze emigrowac i zarabiac 10 razy wiecej.

      Tak samo za lapowki powinna byc utrata do wykonywania zawodu. Lekarze to
      obok politykow najbardziej bezczelna, zdemoralizowana grupa zawodowa.
      Ksztalca sie na koszt panstwa a pozniej sie bawia w Boga i jednym (czesto dzieki lapowkom) ratuja zycie a innym NIE.

      Jeden rektor Akademii Medycznej we Wroclawiu to nawet nie wie co to jest lamanie prawa i ze oszustwo (plagiat) to lamanie prawa ... i nawet nie mozna go usunac ze stanowiska rektor NIE MOWIAC O TYM ZE JEMU TEZ POWINNO SIE ODEBRAC PRAWO WYKONYWANIA ZAWODU LEKARZA. Czy tak trudno zdefiniowac prawa pacjenta i obowiazki lekarza?

      W ogole lekarze od jakiegos czasu tylko placza ze malo zarabiaja, jest to argumentem na wszystko a glopwnie na to ze nie wykonuja porzadnie swojego zawodu - nawet ci mlodzi mimo, ze wiedzieli o zarobkach gdy zaczynali studia ...
    • cajmero Bezdomny zmarł, bo pogotowie nie przyjechało? 03.12.10, 17:58
      Panie Szmit, Pan sobie"jaja" robi? Zmarł człowiek, CZŁOWIEK, nie ważne, że bezdomny i Pan nie ma dziś czasu przesłuchać nagrania? W kiblu można, w nocy po"pukaniu",wcześniej wstać i też czas jest.
      To kpina i nie pierwsza. Ludzie pamiętają inne wypadki z udziałem tej instytucji i ...nic. Po"władzę" zawsze przyjadą, mimo, ze na taxi władzę stać!
      Pan niezależnie od śledztwa, które mam nadzieje, będzie z efektami, powiadomi prasę o swoich odczuciach.
        • Gość: Bernard Umierajacy czlowiek -sprawa techniczna... IP: 199.19.221.* 03.12.10, 19:10
          Hey,
          Ciarki przechodza gdy czyta sie stwierdzenie:
          "- To kwestia techniczna, my za kwestie techniczne nie odpowiadamy. (...) On nie ma pieniędzy, pani nie ma pieniędzy, my nie mamy pieniędzy, może ktoś ma pieniądze? Proszę sprawdzić, jakie są dolegliwości, oczekiwania chorego, a to jest kwestia techniczna."
          Prepraszan, czy to lekarz czt hydraulik byl na linii???
          Ten doktor nie chcial pomoc i szukal wymowek!!!
          Jak w ogole mogl mowic o "oczekiwaniach" chorego po tym gdy uslyszal ze chory jest "zdezorientowany" Ze nie mozna sie z nim skomunikowac...???
          Z jakiegos powodu mozg tego faceta przestal normalnie funkcjonowac (niedotlenienie?) a wiec jego zdrowie i zycie zalezalo calkowicie od decyzji innych....
          I pogotowie podjelo decyzje by nie pomagac...!!!

          W swiecie w ktorym zyje obowiazuje bardzo prosta zasada: najpierw pomagaj a pozniej martw sie o "sprawy techniczne"....
          Po przewiezieniu do szpitala i udzieleniu pomocy pogotowie mogloby dyskutowac z hospicjum na temat kosztow itp... Jakos by sie dogadali...i czlowiek by zyl...
          Ile bylo warte zycie tego czlowieka dla "pana doktora"???
          Niewiele.
          Na pewno mniej niz koszt transportu ambulansem...

          "Pare zlotych" ktorych pogotowie nie chcialo "zaryzykowac" zabilo czlowieka...

          Ten doktor jest niebezpieczny..
          Nie mozna mu ufac.
          Jutro gdzies zaslabnie osoba nie majac przy sobie portfela i z ludzmi w pogotowiu jak on...na pewno umrze....
          Nie bedzie mogla powiedzic jakie sa jej "oczekiwania" i nie bedzie miala pieniedzy w kieszeni... To bedzie wyrok smierci bowiem pogotowie nie przyjedzie...
          "Sprawy techniczne" przeszkodza ...
          Z podanego tekstu rozmowy telefonicznej jasno wynika ze hospicjum zrobilo wszystko co moglo.. Przedstawilo sytuacje dokladnie..
          Nie moze wiec byc mowy o zadnej " nieszczesliwej pomylce"..
          Zimna kalkulacja personelu pogotowia spowodowala odmowe udzielenia pomoicy w wyniku czego zmarl czlowiek......
          To przestepstwo!

          :(:(:(



          Więcej... gorzow.gazeta.pl/gorzow/1,48360,8762025,Bezdomny_zmarl__bo_pogotowie_nie_przyjechalo_.html#ixzz174T75L8x
          • zetkaf Re: Umierajacy czlowiek -sprawa techniczna... 03.12.10, 23:20
            Z jednej strony, masz racje....
            jednak z drugiej... zastanawia mnie jedno: jak mozna organizowac hospicjum, a wiec jednostke wymagajaca silnego wsparcia medycznego, bez zapewnienia opieki lekarskiej, czy nawet transportu chorych do szpitala?
            Wiec moze tytul artykulu powinien brzmiec: czlowiek zmarl, bo hospicjum nie przewidzialo transportu chorych?
          • iffa4 Re: Umierajacy czlowiek -sprawa techniczna... 03.12.10, 23:56
            Czy w momencie rozmowy telefonicznej pacjent miał zagrożenie życia ? Nie, zagrożenie zdrowia tak, ale nie życia.
            Pogotowie powinno być wzywane w stanach zagrożenia życia. Nie jest to przychodnia na kółkach. Jeżeli byłoby wezwanie do reanimacji, karetka pojechałaby natychmiast.
            Schronisko powinno mieć opracowaną procedurę postępowania w takiej sytuacji - umowę z lekarzem lub płatną umowę z pogotowiem.
            Z podanego tekstu rozmowy telefonicznej jasno wynika ze hospicjum zrobilo wszys
            > tko co moglo.. Przedstawilo sytuacje dokladnie..

            Owszem, przedstawiło sytuację dokładnie i na podstawie jej oceny lekarz zaproponował wizytę w poradni. O żadnym przestępstwie nie ma tu mowy wg mnie, jeżeli to o złej organizacji pomocy w schronisku.

            Powtarzam jeszcze raz - pogotowie ma służyć do ratowania życia. TO NIE JEST PORADNIA NA KÓŁKACH.
            • Gość: Bernard Zmarl z powody...pieniedzy IP: 199.19.221.* 04.12.10, 00:30
              Hey iffa4,
              Jesli nie bylo zagrozenia dla zycia...dlaczego ten czlowiek zmarl???
              Co ty pieprzysz..
              Doktor powinien przyjechac zabrac do szpitala i ocenic stan i pomoc ...
              Odmowil!!!
              Jego dcyzja zabila czlowieka!!!
              To nie lekarz!!
              :):)
              PS.
              Zytkowski..
              Ty z hospicjum jestes...
              Bron praw tych nieszczesnych ludzi
              • Gość: iffa4 Re: Zmarl z powody...pieniedzy IP: 85.232.251.* 04.12.10, 08:03
                Tetelon był o 18. Pacjent został znaleziony martwy o 7 rano. 13 godzin to szmat czasu, stan chorego może się tysiąc razy zmienić.
                Lekarz kazał obserwować. Gdzie była pielęgniarka przez całą noc? Gdzie nocne obserwacje? Jeśli stan pogarszał się, powinna ponownie zadzwonić po karetkę.
                Czy hospicjum ma umowę z lekarzem na udzielanie pomocy na iejscu? Czy znów 'jakoś to będzie'????
                • Gość: Bernard Re: Zmarl z powody...pieniedzy IP: 199.19.221.* 04.12.10, 08:10
                  Hey iffa4,
                  Bzdura...
                  Nie byloby spekul;acji i wyliczania godzin gdyby na zgloszenie przyjechala karetka z lekarzem...
                  Ktos probuje wine zwalic na pe4rsonej hospicjum?
                  Oni juz dostali odmowe..
                  Nie bylo pieniedzy a bez tych karetka nie ptrzyjedzie - to bylo oczywiste..
                  Pieniadze nie "objawily si" w nocy...
                  Lekarz pogotowia zawinil!!!
                  :):)
                  • Gość: iffa4 Re: Zmarl z powody...pieniedzy IP: 85.232.251.* 04.12.10, 09:11
                    Bernaddzie, jeszcze raz Ci powtarzam, że w chwili telefonu nie było zagrożenia życia, więc wezwanie karetki było nieuzasadnione. Wystarczył lekarz pierwszego kontaktu, do którego chory nie został przetransportowany.
                    Takie zagrożenie życa mogło się pojawić po paru godzinach, ale tego juz personel nie zauwazyl ...
                    Pogotowie to nie jest poradnia na kolkach!!

                    Zastanówmy się lepiej, dlaczego takie miejsce jak noclegownia dla bezdomnych nie ma opracowanych procedur, co zrobić z chorym nie wymagającym hospitalizacji i nie będącym w stanie zagrożenia życia. Dlaczego nie ma umowy z lekarzem, dlaczego nie ma umowy na transport ...
                    • Gość: Bernard Re: Zmarl z powody...pieniedzy IP: 199.19.221.* 05.12.10, 09:09
                      Hey iffa4,
                      Jedynym powodem dla ktorego istnieje Pogotowie jest ratowanie ludzi ...
                      Jedynym powodem dla ktorego lekarz zostal zatrudniony w Pogotowiu jest ratowanie ludzi..
                      Jedynym powodem dla ktorego zatrudniono kierowce, telefonistke i reszte personelu jest ratowanie ludzi...
                      Nic innego w dzialalnosci pogotowia sie nie liczy!!!
                      Przychodzi informacja o potrzebie pomocy...to sie jedzie...
                      Zadnych dyskusji, zadnych pytan.....
                      Prosze, nie pisz mi o tym ze "czasami" pogotowie jedzie zupelnie niepotrzebnie i takie tam..
                      To zypelnie inna sprawa.. ktora trzeba sie zajac ....

                      Nie telefonistka czy doktor moga przez telefon udzielac durnych porad .
                      Pogotowie to nie poradnik telefoniczny..,.
                      Lekarz ktory nie jest z pacjentem gra w ruletke podejmujac decyzje...
                      Lekarz Pogotowia zagral...i pan Julian przegral...

                      Wszelkie dyskusje n temat jak hospicjum jest prowadzone to proba "zmiany tematu" i odwrocenia uwagi od tego ze odmowa pomocy przez lekarza kosztowala pana Lucjana jego zycie...
                      • zetkaf Re: Zmarl z powody...pieniedzy 05.12.10, 09:49
                        > Jedynym powodem dla ktorego istnieje Pogotowie jest ratowanie ludzi ...
                        ratowanie ludzi W NAGLEJ POTRZEBIE.
                        Czlowieku, w Gorzowie spadl snieg. Wieksze ryzyko wypadku drogowego, utrudniony dojazd na miejsce.
                        Nie ma zadnego medicoptera... wiec to karetki beda sie musialy przebijac na miejsce wypadku.
                        A ty chcesz, zeby karetka wozila do lekarza rodzinnego, bo kogos na taksowke nie stac?

                        > Prosze, nie pisz mi o tym ze "czasami" pogotowie jedzie zupelnie niepotrzebn
                        > ie i takie tam..
                        > To zypelnie inna sprawa.. ktora trzeba sie zajac ....

                        no wiec pogotowie wlasnie sie zajelo...

                        > Nie telefonistka czy doktor moga przez telefon udzielac durnych porad .
                        jak nie doktor, to kto? do pana boga dzwonic?

                        > Lekarz Pogotowia zagral...i pan Julian przegral...[/b]
                        zagrala pielegniarka, zagralo schronisko... ale wini sie tylko jednego gracza?

                        > Wszelkie dyskusje n temat jak hospicjum jest prowadzone to proba "zmiany tematu
                        > " i odwrocenia uwagi od tego ze odmowa pomocy przez lekarza kosztowala pana Luc
                        > jana jego zycie...
                        Czy na pewno odmowa lekarza? Czy bledy schroniska nie mialy na to wplywu? Moze nalezy szukac przyczyn smierci, i eliminowac wszystkie bledy np. w procedurach, a nie tylko PISowsko wyznaczac winnych, a jak sie sytuacja powtorzy... to znowu sie wyznaczy? A pana Lucjana 2 nie szkoda?
                        Jesli szkoda, to moze trzeba znalezc rozwiazanie na przyszlosc?
                  • zetkaf Re: Zmarl z powody...pieniedzy 04.12.10, 10:23
                    > Nie byloby spekul;acji i wyliczania godzin gdyby na zgloszenie przyjechala kare
                    > tka z lekarzem...
                    Ale... moze wystarczyloby, jakby hospicjum go zawiozlo? Jakby obserwowano go przez tyle godzin, a nie zostawiono samego?
                    ps. a ty, jak dziecko ma lekka goraczke, tez wzywasz pogotowie, bo idziesz na impreze i zostawiasz dziecko same, a moze umrzec w miedzyczasie?
    • e_werty Jest metoda... 03.12.10, 20:39
      Co innego, gdyby ten człowiek leżał chory na ulicy, na pewno pogotowie by się nim zajęło

      ... mogli go wyrzucić...

      Sprawa techniczna...
    • Gość: tr Re: Bezdomny zmarł, bo pogotowie nie przyjechało? IP: 46.134.48.* 03.12.10, 21:27
      A co właściwie miało zrobić pogotowie, skoro pacjent sam nie chciał jechać do lekarza? Mieli przyjechać i zaciągnąć go do szpitala siłą? Gdyby to zrobili, a potem by się okazało, że jednak nic mu nie jest, to najprawdopodobniej miałby pretensje (słuszne zresztą) że każą mu płacić za badania, na które nie wyraził zgody. A ubezpieczenia bezdomny na 99% nie miał.
        • iffa4 Re: Bezdomny zmarł, bo pogotowie nie przyjechało? 04.12.10, 00:00
          Jeżeli pacjent nie wyraża zgody, personel medyczny nie ma prawa udzielić pomocy. Amen.
          Nie ma prawa zoperować, nie ma prawa podać krwi Świadkowi Jehowy (i jego dziecku, jeśli nie są odebrane prawa rodzicielskie), nie ma prawa zbadać. Może tylko patrzeć.
          I bardzo dobrze.
          Zacznijmy wymagać od ludzi odpowiedzialności. Od siebie też.
          • Gość: Bernard Re: Bezdomny zmarł, bo pogotowie nie przyjechało? IP: 199.19.221.* 04.12.10, 00:19
            Hey iffa4,
            Jesli "pacjent" jest nieprzytomny, "polprzytomny" lub pod wplywem ogromnego stresu....odpowiedzialnosc za niego ponosi sluzba zdrowia!!!
            W Gorzowie mieszka tysiace ludzi chorych i starszych, ktorych stan zdrowia moze sie pogorszyc w kazdej minucie...
            Moga nie byc w stanie kontaktowania sie z otoczeniem.
            Moga nie miec "pod reka" [pieniedzy na natychmiastyowe zaplacenie za ambulans...
            Co wtedy?
            Niech dziadostwo umiera zeby pogotowie "nie ryzykowalo" utraty paru zlotych???
            PiSowskie gnoje!!!!
            :(:(:(:L(:(
            • Gość: nicelus Re: Bezdomny zmarł, bo pogotowie nie przyjechało? IP: *.dip.t-dialin.net 04.12.10, 01:31
              Bernard napisał:

              > PiSowskie gnoje!!!!

              antypisowskie!


              województwem i szpitalem wojewódzkim do obecnych wyborów rządziła koalicja antypisowska po, sld i psl, oczywiście z partią ludzi bogatych na czele, i ta antypisowska koalicja powołała na dyrektora szmita z platformy obywatelskiej.

              nadzór nad szpitalem sprawowała pani elżbieta polak z platformy obywatelskiej. wszyscy ludzie kojarzeni z pis zostali z kierownictwa wojewódzkiego szpitala już dawno wyrzuceni.

            • Gość: iffa4 Re: Bezdomny zmarł, bo pogotowie nie przyjechało? IP: 85.232.251.* 04.12.10, 08:12
              Jeśli pacjent jest pod wpływem stresu, traktowany jest jako przytomny, zdolny rozeznać sytucję i jego decyzje muszą być respektowane. Żadna mityczna 'służba zdrowia' za niego odpowiedzialności nie ponosi.
              Jeśli jest nieprzytomny, a wymaga procedur medycznych (zwłaszcza inwazyjnych typu operacja), decyzję podejmuje konsylium lekarskie (min 2 osoby), wpisując decyzję do dokumentacji.
              Przy podejrzeniu choroby psychicznej jeśli pacjent nie zagraża życu i zdrowiu swojemu i innych, też nie może być leczony na siłę. Chyba że jest ubezwłasnowolniony.
              Za dzieci odpowiadają rodzice. Jeśli dziecko Świadka Jehowy umiera z powodu wykrwawienia, a rodzice nie zgadzają się na toczenie krwi, jedyne co możesz zrobić to zgłosić sprawę do sądu rodzinnego, żeby czasowo odebrał władzę rodzicielską. I tylko modlić się, żeby zdążył to zrobić zanim dzieciak umrze.
              Tak stanowi prawo. I bardzo dobrze, nie wolno uszczęśliwiać człowieka na siłę ..

              Tu nie chodzi o utratę czy nie paru złotych. Powtarzam po raz kolejny - pogotowie to nie poradnia na kółkach!!!
              • Gość: Bernard Re: Bezdomny zmarł, bo pogotowie nie przyjechało? IP: 199.19.221.* 04.12.10, 08:43
                Hey iffa4,
                Powiedz to wszytko rodzinie i znajomym zmarlego oraz personelowi hospicjum..
                Na pewno zrozumija...
                W mojej opinii pogotowiu z jakiegos powodu nie chcialo sie jechac do "bezdomnego" Nie zaakceptowali opinni zglaszajacejosoby o stanie chorego..
                Nawet kompetny ignorant zrozumialby ze z gosciem jest zle...
                Rady by sprawdzac "temperature i stolec" powinny byc dowodami w sadzie...
                Pogotowie ponosi odpowiedzialnosc...
                :(:(:(:(
                • Gość: iffa4 Re: Bezdomny zmarł, bo pogotowie nie przyjechało? IP: 85.232.251.* 04.12.10, 09:15
                  Do personelu hospicjum to ja moge miec tylko pretensje, ze nie przewidzieli sytuacji, w ktorej ich podopieczny moze zachorowac. A wg mnie tytul artykulu powinien brzmiec 'przez brak odpowiednich procedur w hospicjum doszlo do smierci pacjenta'.
                  Rady by sprawdzac temperature i stolec sa standardowa rada, udzielana przez lekarza - nigdy sie z tym nie spotlakes ? Poziom cukru i cisnienie krwi tez ..

                  Czy trzesienia ziemi w Chile tez jest winno pogotowie ????
                  • Gość: Bernard Re: Bezdomny zmarł, bo pogotowie nie przyjechało? IP: 199.19.221.* 06.12.10, 07:16
                    Hey iffa4 ,
                    Czy ty nie rozumioesz, ze pogotowie istnieje wlasnie po to by w "nieprzewidzialnych" sytuacjach reagowac???
                    Ktos "nie przewidzial" poslizgnal sie i morga w kraweznik prztywalil - pogotowie otrzymuje wezwanie o pomoc..
                    Ktos nie "przewidzial" ..i wjechal na oblodzony kawalek drogi - pogotowie otrzymuje wezwanie o pomoc...
                    Ktos nie "przewidzial" i odsniezajac chodniuk zaslabl... - pogotowie otrzymuje wezwanie o pomoc...
                    I tak dalej...I tak dalej..
                    A terz wez ludzi ktorzy sa w "nienormalnym stanie"... Wyobraz sobie kogos skolowanego, wystraszonego, czujuacego sie zagrozonym opuszczonym, niepotrzebnym... Ten ktos zyje na ulicy...
                    Nikt przy chociazby jednym neuronie poprawnie pracujacym nie spodziewa sie e ta osoba bedzie dzialac racjinalnie...
                    To jednak czlowiek..Zyjacy, oddychajacy i czujacy czlowiek kytory zasluguje na taki sam szacunek, na taka sama uwage jaka dalibysmy Prezydentowi miasta...
                    Kidy ta osoba jest w potrzebie to pogotowie jedzie tak samo szybko jakby do Jedrtzejczaka jechalo!!
                    To Gorzowianin..
                    Do jasnej cholery!!!
                    :(
                    PS. Lekarz odmowil wyjazdy do hospicjum poniewz nie chcialo u sie "marnowac czasu dla "brudnego i belkoczacego bezdomnego!!!...
                    Gdyby zgoloszenie przyjal...nie byloby powodu do tych postow..
                    :(:(:(:(
                    Wesolych swiat "panie doktorze" !!!!!!!!!!!
                • zetkaf Re: Bezdomny zmarł, bo pogotowie nie przyjechało? 04.12.10, 10:29
                  > Powiedz to wszytko rodzinie i znajomym zmarlego oraz personelowi hospicjum..
                  > Na pewno zrozumija...
                  co do rodziny, mozna im wspolczuc, jednak nie naklaniajmy ich do wieszania cygana, bo kowal zawinil...
                  co do personelu... lepiej, zeby zrozumieli i wyciagneli wnioski na przyszlosc, bo moga doprowadzic do kolejnej smierci...

                  > W mojej opinii pogotowiu z jakiegos powodu nie chcialo sie jechac do "bezdomneg
                  > o" Nie zaakceptowali opinni zglaszajacejosoby o stanie chorego.
                  Nie problem w bezdomnosci. Nie chcialo jechac do byle pierdoly, bo w tym czasie ktos mogl miec zawal a karetka by sie nim nie zajela, bo wozi jakiegos kaprysnego czlowieka, co to do lekarza nie chce, leczyc sie nie chce...

                  > Nawet kompetny ignorant zrozumialby ze z gosciem jest zle...
                  jak masz katar, to tez nie jest dobrze...

                  > Rady by sprawdzac "temperature i stolec" powinny byc dowodami w sadzie...
                  ale powinni je oceniac LEKARZE, a nie samouki medyczne...

                  > Pogotowie ponosi odpowiedzialnosc...
                  za swoje decyzje. Zmarly - za swoje, m.in. za odmowe leczenia.
                  To chyba oczywiste, ze jak jestes chory i nie chcesz sie leczyc, to umrzec mozesz?
      • Gość: Bernard Re: Bezdomny zmarł, bo pogotowie nie przyjechało? IP: 199.19.221.* 04.12.10, 00:13
        Hey tr,
        Wg osoby z hospicjum ten"pacjent" byl na pol przytomny lub tracil przytomnosc...
        Nie mozna bylo sie z nim dogadac...
        On potrzebowal pomocy i jej nie dostal..
        Z powodu tego ze dkla pogotowia zycie jest warte mniej niz godzina pracy karetki...
        Zytkowski ma racje !!!
        Peokuratora trzeba i za spowodowanie smierci skazac odpowiedzialnych w pogotowiu!!!
        Z takimi ludzmi w sluzbie zdrowia nikt nie moze czuc sie bezpiecznym!!!
        :)
        • iffa4 Re: Bezdomny zmarł, bo pogotowie nie przyjechało? 04.12.10, 23:19
          Bernard, łapy opadają.
          Przeczytaj proszę jeszcze raz z uwagą artykuł.
          Piszesz 'nieprzytomny' - a jednak potrafił nie zgodzić się na przyjęcie pomocy lekarskiej. Znajdź w słowniku definicję słowa 'nieprzytomny' i ją przeczytaj.

          I powiedz, co napiszesz na forum, jeśli jutro tytuł w gazecie będzie brzmiał:
          Pieszy przewrócił się na śliskim chodniku, złamał nogę i czekał godzinę na karetkę na mrozie. Znów będziesz krzyczał o konowałach?
          A personel karetki w tym czasie badał i pisał recepty Twojemu bezdomnemu - do czego wystarcza lekarz pierwszego kontaktu.
          W miejsce 'bezdomny' możesz sobie wstawić 'pacjenta z katarem' (żebyś nie krzyczał, że uważam bezdomnych za gorszych ludzi), w miejsce 'pacjenta ze złamaną nogą' - ofiary wypadku drogowego, dziecko z nagłą dusznością czy mężczyznę z bólem w klatce piersiowej.
          • Gość: nicelus Re: Bezdomny zmarł, bo pogotowie nie przyjechało? IP: *.dip.t-dialin.net 05.12.10, 00:34
            iffa4 napisała:

            > Piszesz 'nieprzytomny' - a jednak potrafił
            > nie zgodzić się na przyjęcie pomocy lekarskiej.

            nigdzie tego nie ma napisane, że się nie zgodził na przyjęcie pomocy lekarskiej. pielęgniarka powiedziała, że "nie bardzo chce" wziąć taksówkę i jechać do lekarza rodzinnego. wszyscy zrozumieli, i nawet było to powiedziane, że chodzi o pieniądze i dlatego jedyna jego nadzieja w pogotowiu.

            • zetkaf Re: Bezdomny zmarł, bo pogotowie nie przyjechało? 05.12.10, 08:43
              > nigdzie tego nie ma napisane, że się nie zgodził na przyjęcie pomocy lekarsk
              > iej
              . pielęgniarka powiedziała, że "nie bardzo chce" wziąć taksówkę i
              > jechać do lekarza rodzinnego.
              o taksowce mowa byla duzo pozniej, niz o "nie bardzo chce". Poza tym lekarz wyraznie wprowadza pytanie: "zapytać, czy raczy sobie pomocy lekarskie [...] tylko zgodę chorego trzeba mieć."

              > wszyscy zrozumieli, i nawet było to powiedziane,
              > że chodzi o pieniądze i dlatego jedyna jego nadzieja w pogotowiu.
              chyba tylko ty, no coz, nie kazdy mial na maturze rozumienie tekstu czytanego.
    • ciesiol zmarł, bo bydlo zarzadza naszymi pieniedzmi 04.12.10, 01:09
      po to organizuje sie panstwo, zeby slabi, niekiedy poza nawiasem, tez mogli liczyc nz pomoc, wydajemy milardy na armie w afganistanie a nie potrafimy wyeliminowac patologi w sluzbie zdrowia.
      Taki lekarz natychmiast powinien przejsc do pracy w prosektorium i dostac zakaz wykonywania zawodu,
      Nie masz powolania idz do oprawiania ryb, najlepiej slodkowodnych, to halo dla przysiegajacych "Hipokratesowi"
    • Gość: zniesmaczony dalej do iffy4 IP: *.dynamic.chello.pl 04.12.10, 15:11
      Co to znaczy "bezdomnym z wyboru" ?? O tak sobie jeden czy drugim powiedział Będę "bezdomnym" ??? Gdzie ty żyjesz??
      Nawet nie wiesz jak szybko można się stać bezdomnym, jak niewiele potrzeba ...
      Często mówimy rodzina jest najważniejsza, i to prawda.
      Kiedy w życiu ci się powinie noga, kiedy doznasz życiowej porażki, a nie masz oparcia w rodzinie do bezdomności już tylko krok
      Nie moim zamiarem jest ocenianie ciebie. Sam/a się oceniłeś/aś !
      Twoje komentarze są takie a nie inne bo to ciebie nie dotyczy, bo są pewne reguły i akty prawne.. . tyle że w żciu nie zawsze akty prawne maja zastosowanie
      Pogotowie do bezdomnego nie chciało jechać bo to "na pewno' brudny człowiek, trzeba będzie go najpierw umyć, ogolić, może odwszawić... smutne to , ale pewnie dlatego NIE CHCIAŁO się wysłać tam karetki.
      Gdyby to był "normalny" pacjent czysty, pachnący, a do tego rodzina wsadziłaby do kieszeni kopertę aby łapiduch zaopiekował się tatusiem , to by pojechali.
      Całe szczęście że nie wszyscy sanitariusze, lekarze i pielęgniarki tacy są, ale niestety są ...
      Ps,
      A twoja wypowiedz jest w takim tonie jakbyś był/a pracownikiem (bezdusznym) służby zdrowia
      • iffa4 Re: do iffy4 04.12.10, 23:35
        do zniesmaczonego dalej
        O bezdomnym z wyboru pisał zszokowany nadal w swoim poście - cytuję -
        Może i Szymon nie był do końca bezdomnym... Owszem miał mieszkanie, miał rozum i ponadprzeciętna inteligencję !!! Dlatego z z wyboru BYŁ bezdomnym!!!
        Odpowiadałam na jego post i użyłam jego argumentu. Zanim skrytykujesz proponuję zapoznać się ze wszystkimi wypowiedziami.

        tyle że w żciu nie zawsze akty prawne maja zastosowanie
        W życiu mają zastosowanie akty prawne, czy nam się to podoba czy nie - tak samo jak prawo powszechnej grawitacji. Obowiązują pewne zasady i dostosowanie się do nich znakomicie życie ułatwia. Choćby wybór lekarza rodzinnego, ubezpieczenie się od powodzi, kasowanie biletu w autobusie itp.

        Pogotowie do bezdomnego nie chciało jechać bo to "na pewno' brudny człowiekRozumiem, wiesz lepiej co 'myśli pogotowie' :) Człowieku, Ty nawet nie masz pojęcia do jakich pacjentów pogotowie jeździ. I nie marudzi. Tyle że musi być to wezwanie uzasadnione (czyli wypadek, nagłe zachrowanie zagrażające życiu - na tym forum tyle razy było to mówione, że nie ma sensu pisać szerzej), a nie zachorowanie, które powinien zabezpieczyć lekarz pierwszego kontaktu.

        a do tego rodzina wsadziłaby
        > do kieszeni kopertę aby łapiduch zaopiekował się tatusiem , to by pojechali.

        Uuuu, za takie pomówienia to można pójśc do pierdla ! :) Poza tym jak ma rodzina wsadzić niby tę kopertę ? Przez telefon ?? :)))

        twoja wypowiedz jest w takim tonie jakbyś był/a pracownikiem (bezdusznym) słu
        > żby zdrowia

        Pudło. Staram się traktować ludzi jako dorosłych, myślących i odpowiadających za swoje wybory. Ciebie też do tego zachęcam.
      • Gość: Bernard Znieczulica...W imie Ojca i Syna i calej reszty... IP: 199.19.221.* 04.12.10, 18:39
        Hey zenon,
        Kraj calkowicie "zdominowany" przez na "milosci blizniego" zbudowana Wiare Kosciola Katolickiego wypelniony ludzmi zimnymi, bezdusznymi, obojetnymi na cierpienia innych...
        Jestes Katolikiem oczywiscie poniewaz wspomniales o stole wigilijnym...I ten sam "stol" uzyles jako argument przeciwko tym ktorych zycie toczy sie inaczej niz poiwinno...
        To jest hipokryzja!
        Ponizasz katoliku nieszczesnych ludzi piszac o nich "taki" ("ilu z Was weźmie sobie takiego do domu i posadzi przed wigilijnym stołem?...")..
        To po prostu "odczlowieczanie" - najgorsze co mozna poza zabiciem blizniemu zrobic...
        Bo przeciez nie chodzi o zadne "branie do domu" nawet....
        Okazanie serca i wspolczucia, umozliwienie cieplego i suchego miejsca, goracego posilku i tak - pomocy gdy zdrowie ich zawiedzie...
        Ktorys ze Swietych (nie pamietam ktory - Oni mi sie myla czesto) powiedzial cos takiego madrego :"Potrzebujacym nie "glos Prawdy"...Najpierw ich nakarm..."
        A ty dobry Chrzescijaninie przygotowujacy sie do obchodow rocznicy urodzin Zbawiciela rzucasz osady...
        Jak smiesz...
        W obliczu tego ktoremu koledy na pasterce bedziesz spiewal ty i ci bezdomni...sa sobie rowni...
        Podoba sie? Dobrze..
        Nie podoba? Przestan sie dobrym Katolikiem okreslac bo nie jestes...

        :):)
        PS. Oczywiscie nastawienie spoleczenstwa do problemu bezdomnych mogloby byc inne gdyby sam Kosciol poswiecil sie wiecej szerzeniem nauk milosci blizniego a nie politycznego szkolenia swoich wyznawcow...
        • duxdux Re: Znieczulica...W imie Ojca i Syna i calej resz 04.12.10, 22:33
          To niesamowite, co czytam na tym Forum. Przecież wina nie leży po stronie schroniska, bo oni robili, co mogli. Schronisko to tylko noclegownia. Sam fakt, że była tam pielęgniarka świadczy, że bardzo serio traktują swoje zadania. Trudno oczekiwać, że będą mieć wyposażenie jak oddział szpitalny. To tak, jakby odmówić przyjazdu karetki pogotowia do każdego mieszkania, bo przecież można wezwać taxi. To absurd. Wina nie leży też po stronie lekarza z pogotowia. On wykonywał polecenia swoich przełożonych. Jemu po prostu zabroniono wyjazdów do tego typu przypadków. Widocznie tak jest ustawiona praca w pogotowiu w Gorzowie. Co innego są wyjazdy do katarku a co innego wezwanie poparte doświadczeniem pielęgniarki, która na pewno nie wzywała pogotowia ratunkowego bez przyczyny. I czy to był bezdomny czy jakikolwiek inny chory człowiek, to na pewno wezwanie było uzasadnione, co niestety w sposób bardzo smutny pokazał czas.
          Czy naprawdę nikt się nie boi, że taki przypadek może za chwilę dotknąć jego starszej mamy lub ojca, który będzie umierać przez kilka godzin na jego oczach? Przecież nie tak trudno sobie wyobrazić cały dramatyzm tych chwil. Doświadczona pielęgniarka i doświadczony lekarz bezsilni wobec bezdusznych procedur.
          ODPOWIEDZIALNOŚĆ LEŻY PO STRONIE DYREKCJI POGOTOWIA RATUNKOWEGO W GORZOWIE !!!!
          Jeśli rzeczywiście dyrektorem pogotowia i szpitala w Gorzowie i czegoś tam jeszcze jest ta sama osoba, i dyrektor nie ma czasu na przesłuchanie taśmy w sytuacji zgonu pacjenta, co coś jest nie tak.
          Pamiętam jak niedawno usunięto ze stanowiska ordynatora oddziału na neurologi, bo prawdopodobnie ze zmęczenia niezbyt miło odezwała się do pacjenta. W ciągu jednego dnia!!! I nie jestem pewien, czy to właśnie obecna dyrekcja szpitala tego nie zrobiła. Może ktoś z forumowiczów lepiej to pamięta. To jakie powinny być teraz kroki osób odpowiedzialnych za pogotowie ratunkowe w Gorzowie?? No jakie???
          Czy obecna sytuacja nie daje do myślenia??? Czy powinna jedna osoba być dyrektorem kilku tak istotnych instytucji??? Czy to właśnie nie ta sytuacja jest powodem takiego nieszczęścia?
          Nie chcę wdawać się w dziwaczne polemiki ale tutaj sprawstwo tej sytuacji leży gdzieś wyżej niż na poziomie telefonu pielęgniarki i lekarza z pogotowia. Pewnie gdyby karetka pojechała, to mieliby dużo nieprzyjemności ze strony pryncypała. Muszą się go strasznie bać. Aż strach pomyśleć, jaką psychozę rozsiewa w szpitalu.
          A najbardziej strach znaleźć się w sytuacji konieczności skorzystania z usług pogotowia ratunkowego, jeśli tak jest ono obecnie zarządzane.
          • Gość: nicelus to jest sedno sprawy... IP: *.dip.t-dialin.net 04.12.10, 22:57
            duxdux napisał:

            > Doświadczona pielęgniarka i doświadczony lekarz
            > bezsilni wobec bezdusznych procedur.

            ludzie na co dzień obcujący ze śmiercią bezbłędnie wiedzą kiedy ktoś umiera. dlatego pielęgniarka zgłosiła ten przypadek. to co mówili po zgłoszeniu, to tylko formalności. to tylko "sprawa techniczna". jestem przekonany, że oboje czuli, że los pacjenta jest przesądzony.

          • zetkaf Re: Znieczulica...W imie Ojca i Syna i calej resz 05.12.10, 08:50
            > To niesamowite, co czytam na tym Forum. Przecież wina nie leży po stronie schro
            > niska, bo oni robili, co mogli.
            widac sie zle przygotowlai do roli, skoro nie mogli...
            ps. zapewne wystarczyloby pare telefonow do wolontariuszy wspolpracujacych ze schroniskiem, zapewne ktos by pomogl. Ale co tam, telefonowac tez nie mogli, "bo pogotowie"...

            > Sam fakt, że była tam pielęgniarka świadczy, że bardzo serio traktują swoje zadania.
            Sam fakt, ze nie poradzili sobie z tak prosta sprawa, jak dowiezienie kogos, swiadczy o tym, ze albo niepowaznie traktuja swe zadania, albo ktos u gory za cienki jest na to stanowisko.

            > Trudno oczekiwać, że będą mieć wyposażenie jak oddział szpitalny.
            trudno oczekiwac, zeby karetka za darmo sluzyla za taksowke...

            > To tak, jakby odmówić
            > przyjazdu karetki pogotowia do każdego mieszkania, bo przecież można wezwać ta
            do prostych przypadkow,m wystarczy wezwac taxi. Do wymagajacych pogotowia - nie.

            > rzypadków. Widocznie tak jest ustawiona praca w pogotowiu w Gorzowie. Co innego
            > są wyjazdy do katarku a co innego wezwanie poparte doświadczeniem pielęgniarki
            co innego ocena lekarza, co innego ocena pielegniarki.

            > to na pewno wezwanie było uzasadn
            > ione, co niestety w sposób bardzo smutny pokazał czas.
            smierc stwierdzono po 13 godzinach! to zdecydowanie nie przypadek dla pedzacej na sygnale (i stwarzajacej tym zagrozenie na drodze) karetki..

            > Czy naprawdę nikt się nie boi, że taki przypadek może za chwilę dotknąć jego st
            > arszej mamy lub ojca, który będzie umierać przez kilka godzin na jego oczach?
            i co, przez kilka godzin nie pomozesz umierajacemu? nie zawieziesz do szpitala, nawet placac za taxi?
              • zetkaf Re: Zrzucanie odpowiedzialnosci na innych... 05.12.10, 09:21
                > Nie byloby calej tej dyskusji gdyby lekarz popgotowia zrobil dokladnie to co do
                > jego obowiazkow nalezalo: pojechac "na wezwanie" i pomoc pacjentowi...
                ooo, kolejny specjalista, co ustawy nie zna, ale wie najlepiej, co choremu dolegalo, jakie obowiazki ma pogotowie, itp.
                ktory nie rozroznia pierwszej pomocy PRZEDMEDYCZNEJ od pomocy medycznej, ratownika od lekarza, ale co tam, doskonale wiesz co powinno zrobic pogotowie...

                > To proby obciazenia odpowiedzialnoscia tych ktorzy nie zawinili....
                A co, pielegniarka nie winna, widzac ze czlowiek umiera, poszla sobie do domu?
        • Gość: zenon w. Re: Znieczulica...W imie Ojca i Syna i calej resz IP: *.gorzow.mm.pl 05.12.10, 00:18
          Nie wiem kolego gdzie wyczytałeś ze jestem katolikiem?...A pisząc o bezdomnym "TAKI" doskonale wiedziałem co piszę. Wiele razy okazywałem im owo serce (tak się złożyło, ze z bezdomnymi pracowałem) a chwile później ów TAKI próbował mnie okraść, oszukać,wyłudzić kolejny datek wymyślając coraz to nowe i bardziej "łzopędne" historyjki...Takie życie w wiekszości przypadków odpowiada tym ludziom....a z wyżebranych od Was pieniążków (bywa, że jest to ok. 100-200 zł dziennie) nieźle sobie żyją.
            • Gość: Bernard Re: Znieczulica...W imie Ojca i Syna i calej resz IP: 199.19.221.* 05.12.10, 02:13
              Hey,
              Wszystkim Katolikom w Gorzowie zycze Wesolych i spokojnych Swiat Bozego Narodzenia..
              Ksiezom Kosciola przescigacym sie w zspakajaniu politycznych potrzeb parafii..tez zycze Swiat spokojnychg i Wesolych...
              Kazdy rozumie:
              Nie ma czasu na jakichs tam "bezdomnych" gdy partia PiS w potrzebie..
              Cale to chamstwo, ci bezdomni, ta biedota...te zebraki... uniemozliwiaja swoja obecnoscia posluge boza wykonywac....
              Te koscielna cholote trzeba zaprogramowac do odpowiedniego myslenia!!!
              PiS otrzymal tyle poparcia ile potrzebowal..
              Boza wola...spelniona...
              Jarek spi spokojniej...
              A Julian???
              On w cuchnacym grobie wiec.... do diabla z nim.,..
              Kto o taka szmate dba???
              Nikt. !!!
              Cholerna zawalidroga ktora uroczystosci psuje swoja obecnoscia...
              Weselmy sie...
              Julian umarl!!!
              Bog sie rodzi!!! By wszystkich winy odkupic ....
              Tak...To sa jaja...
              W imie Ojca i Syna i...calej reszty!!!
              :(:(:(:(
              PS. Pojdzmy wszyscy do stajenki,
              Do Jezusa i panienki.....
        • zetkaf Re: Znieczulica...W imie Ojca i Syna i calej resz 05.12.10, 08:46
          > To jest hipokryzja!
          > Ponizasz katoliku nieszczesnych ludzi piszac o nich "taki" ("ilu z Was weźmie s
          > obie takiego do domu i posadzi przed wigilijnym stołem?...")..
          > Bo przeciez nie chodzi o zadne "branie do domu" nawet....
          > Okazanie serca i wspolczucia, umozliwienie cieplego i suchego miejsca, goraceg
          > o posilku i tak - pomocy gdy zdrowie ich zawiedzie...
          no wlasnie, to jest hipokryzja, ze marudzisz, ze inni nie okazali, a sam co zrobiles? wziales tego bezdomnego do domu na posilek?

          > Nie podoba? Przestan sie dobrym Katolikiem okreslac bo nie jestes...
          a czy on sie okresla dobrym katolikiem?
      • Gość: Bernard Re: Bezdomny zmarł, bo pogotowie nie przyjechało? IP: 199.19.221.* 05.12.10, 02:28
        Hey nicelus,
        Nie badz gnida!!
        Nie upolityczniaj tej tragedii...
        Julian zmarl poniewaz ci ktorzy sa oddpowiedzilni za zycie moralne spoleczenstwa sku...el--stwem sie zajmuja!!!
        WQszystko w Gorzowie istnieje by zycie Juliana uratowac!!!!!
        Nie zrobiono tego poniewaz ci ktorzy powolani sa do dbania o wrazliwosc czlowieka w prostytucje polityczna wola sie zabawiac...!!!
        Kosciol ma w nosie jaki jest morlny stan narodu!!! Wazne ze na PiS glosuje!!!
        Pracownicy pogotowia sa bezposrednio odpowiedzialni za smierc Juliana - to watpliwosci nie ulega...
        Jednak odpowiedzialnosc za to ze spolecznosc jest tak wyrachowana i bezduszna ponosza ci ktorzy za to odpowiadaja ) Koscil Katolicki w Polsce!!!
        Szerzenie nienawisci i podzialow...
        Dzielenie Polakow d tych "dobrych i zlych"...
        Toi wszystko sprowada bezdusznosc i obojetnosc na ludzkie nieszcescia...
        :)
        PS. Zaloze sie ze "doktor" z pogotowia ktory odmowil pomocy Julianowi to bogobojny Katolik...ktory n pewno slyszal o koniecznosciu walki z "liberalami" i "komuchami"z ambony, ale slowa z ambony nie slyszal o wykonywaniu obowiazku pomagania tym w potrzebie...
        Bezdomni na PiS nie glosuja - najprawdopodobniej na lewice....a wiec Kosciolowi oni zwisaja!!!
        Niech umieraja...komuchy!!!
        :)
      • zetkaf Re: Bezdomny zmarł, bo pogotowie nie przyjechało? 05.12.10, 09:24
        > magistrat co 10 lat wydaje 100 tyś. na referendum,[/url] albo zamawia ma
        > rkę za 300 tyś. która jest tak kiepska, że wszyscy wolą używać tradycyjne barwy
        > i herb gorzowa. też nie piękne, ale przynajmniej wyraziste.
        no wlasnie, ktos cos pisal, ze nauki jezusowe obecnie bardziej na polityce sie opieraja, niz na opiece nad bliznim. I wlasnie widzimy, jak jakas szuja z tematu o nieudzieleniu pomocy czlowiekowi robi temat polityczny...
        umarl czlowiek, jest okazja, zeby prezydenta miasta obsobaczyc...
        a powiedz drogi nicelusku, czy jakby schronisko mialo 100 tys wiecej, czy nawet 300-400, to poszloby na procedury? czy moze na wiecej miejsc noclegowych, pewnie zle zorganizowanych, ale najwazniejsze, ze wiekszej ilosci chorych mozna pomoc? Co, w recepcji lezalaby gotowka "na nieprzewidziane wydatki"?
        • Gość: nicelus Re: Bezdomny zmarł, bo pogotowie nie przyjechało? IP: *.dip.t-dialin.net 05.12.10, 10:43
          zetkaf napisał:

          > a powiedz drogi nicelusku, czy jakby schronisko mialo 100 tys wiecej,
          > czy nawet 300-400, to poszloby na procedury?
          > czy moze na wiecej miejsc noclegowych, pewnie zle zorganizowanych,
          > ale najwazniejsze, ze wiekszej ilosci chorych mozna pomoc?
          > Co, w recepcji lezalaby gotowka "na nieprzewidziane wydatki"?

          to zależy od społeczeństwa. hospicjum ma za cel umożliwić ludziom umieranie w ludzkich warunkach. jeżeli mniej ludzi umiera w hospicjum domowym, to potrzeba więcej miejsc w hospicjum stacjonarnym.

          hospicjum wypełniło swoje zadanie tj. przytułku w którym gość (hospes) umarł nie na ulicy kopany, czy przypalany przez jakichś wyrostków, jak to w polsce często bywa, tylko spokojnie w łóżku. nie był przez nikogo niepokojony.

          być może podanie jakiegoś prostego leku mógłby jemu przedłużyć życie, jednak przytułek nie ma lekarza, a lekarz z pogotowia z przyczyn technicznych odmówił zbadania pacjenta.

          • zetkaf Re: Bezdomny zmarł, bo pogotowie nie przyjechało? 05.12.10, 16:17
            > to zależy od społeczeństwa
            tak, jakby spoleczenstwo bylo madrzejsze, to by dyrektor tez zmadrzal i przewidzial dajace sie przewidziec ryzyko? Przeciez wystarczyloby pomyslec, zeby w schronisku byla gotowka "na wszelki sluczaj", albo podpisana umowa z firma taksowkarska (byc moze nawet firma zgodzilaby sie na forme wolontariatu/sponsoringu), ale to trzeba POMYSLEC PRZED, A NIE PO.

            > . hospicjum ma za cel umożliwić ludziom umieranie
            jakie hospicjum? Dopiero co mi zarzucales, ze to nie hospicjum, ze to schronisko, a teraz co, nicelus po raz kolejny zmienia opinie, zeby tylko swoja racje wykazac?

            > hospicjum wypełniło swoje zadanie tj. przytułku w którym gość (hospes) u
            > marł nie na ulicy kopany, czy przypalany przez jakichś wyrostków, jak to w pols
            > ce często bywa, tylko spokojnie w łóżku. nie był przez nikogo niepokojony.
            a moze wlasnie powinien byc niepokojony, przez pielegniarke pilnujaca jego stanu? Zreszta, skoro hospicjum wypelnilo swoje zadanie, to o co tyle halasu?

            > być może podanie jakiegoś prostego leku mógłby jemu przedłużyć życie, jednak pr
            > zytułek nie ma lekarza, a lekarz z pogotowia z przyczyn technicznych odmówił zb
            > adania pacjenta.
            NIE KLAM!!! Lekarz z pogotowia nie odmowil zbadania, lekarz odmowil wyslania karetki. I zaproponowal miejsce, gdzie ZA DARMO zbadano by pacjenta. Dodajmy, ze miejsce w granicach rozsadku, bo oczywiscie propozycja darmowego lekarza w Santoku, Drezdenku, Pile czy nawet Warszawie to juz poza granicami rozsadku ;)

            >
    • zetkaf winna pielegniarka... 05.12.10, 09:31
      Wredne pogotowie nie przyjechalo, cud-miod pielegniarka zrobila "wszystko co mogla". Czy aby na pewno?
      Zarzucacie bezdusznosc pogotowiu. A zastanowcie sie sami, jaka byla postawa pielegniarki? Taka milosierna, zadzwonila po pogotowie i... i chyba poszla do domu. Przeciez gdyby ona byla taka cud-miod dziewczyna, to nawet zmeczona, pomoglaby umierajacemu, siedzac przy nim do ostatniej chwili, przeciez taka doswiadczona, moze moglaby mu jakos pomoc, nawet jesli nie uzdrowic, to chociaz pomoc przezyc do rana, kiedy przyjdzie szefostwo, bedzie zmiana na pogotowiu, moze bardziej duszny czlowiek bedzie, moze stan sie pogorszy tak bardzo, ze jak wezwie pogotowie, to juz bez szemrania przyjedzie, no... no kazda godzina zycia to dodatkowa szans. Nie, ona chyba poszla do domu.

      Jak zapewne niektorzy wiedza, w pracy jestem "lekarzem" maszyn. I wiecie co? jak mi ktos nie pomoze, mimo obowiazkow, jak sobie sam nie radze, no generalnie, jak cos sie dzieje, musze zglosic to przelozonemu. Nie zglosze? To, ze nie umialem naprawic, to mi przebacza, kazdy moze sie pomylic, nikt nie wie wszystkiego. Ale ze nie zglosze, to dyscyplinarki bym sie nawet nastepnego dnia obawial. A pielegniareczka co? Jest problem - trudno, po 18-tej, idziemy do domu. Byc moze "szefostwo" schroniska by pomoglo, byc moze by dyspozytora pogotowia przekonalo, byc moze by zalatwilo transport (osobiscie, przez wolontariuszy, byc moze na zasadzie kredytu - wy dzis zawiezcie, ja za 2 dni przyjade z gotowka), moze znajomy lekarzy by do chorego przyjechal, byc moze by zrobilo wiele, wiele rzeczy. Byc moze by chociaz pielegniarke na jej miejsce by zalatwilo, zeby ta nie siedziala za dlugo. Z zadnego z artykulow nie wynika w jakikolwiek sposob, zeby dyrekcja cos robila, zeby pielegniarka cos robila, wyglada, ze POZOSTAWIONO UMIERAJACEGO BEZ OPIEKI.
      Bo to oczywiscie wina pogotowia, ze schronisko pozostawilo bez opieki?