wolfenstein3d
13.01.11, 19:51
drwieganieruchomosci.pl/index.php?nieruchomosc=442&nrogloszenia=&cenaod=&cenado=&metrazod=&metrazdo=&page=1
spójrzcie jakie "apartamenty" są budowane w nowych osiedlach.
Przecież w czymś takim się nie da mieszkać.
We gorzowie stoi około 200 wieżowców i bloków z wielkiej płyty zbudowanej w PRL które są ohydne i nie wyobrazam sobie życia w takich.
A nowe osiedla to są budowane na sztukę.
I największe firmy budowlane w Gorzowie rajbudy developmenty i inne, co się dorobili milionów na kontaktach z politykami głównie obecnym preziem - wybranym ponownie przez przemądrych mieszkańców tego miasta na urząd.
I teraz tylko kręcą wałki, przekręty i okradani są nieświadomi mieszkańcy miasta.
Nie ma tu warunków do godnego życia w tym Gorzowie.
To miasto nie ma przyszłości.
A taka lubuska - gazeta kupowana regularnie przez dziesiątki tysięcy gorzowian - nic o tym nie napomina.
Bachalskiego teraz gorzów również - bachalski to wogóle jest poznaniak i go wcale nie interesuje gorzów.
w najlepszych latach PRL-u gorzów się rozbudował z 60 tys mieszkańców do 130. Miasto się wtedy rozbudowało. - nowe osiedla, basen odkryty, osir zakupował ośrodki letniskowe nad morzem i jeziorami.
A teraz?
drwieganieruchomosci.pl/index.php?nieruchomosc=441&nrogloszenia=&cenaod=&cenado=&metrazod=&metrazdo=&page=1
tak wyglądają domki letniskowe na długim.
W latach 80-tych zbudowano piękny szpital czerwony na wzgórzach gorzowa z którego roztacza się widok na panoramę całego miasta. Wszystkie wieżowce można policzyć.
Dzisiaj ten szpital to ruina. Odrapane ściany, wygryzione fotele mebli, winda jak w "daleko od noszy" aż strach nią jechać. Niedobór lekarzy-specjalistów i potworne zadłużenie i olbrzymie kolejki.
A od wielu lat po 89 roku demografia stoi w miejscu i zaczęła się teraz lekko cofać.
Ludzie wyjeżdżają za granicę ale wracają bo tu się urodzili.
Każdy jest przywiązany do rodzinnego miasta. I nie da się tak wysiedlić i być happy. No może bernard tylko. Ale mało jest takich ludzi.
Większość tęskni za miastem w którym się urodzili. Pamiętam jak się przeprowadziłem z miasta na wieś. To długo bardzo nękała mnie tęsknota za dawnym osiedlem. Do dziś muszę się regularnie wybrać na dawne osiedle bo zostawiłem tam pół swojego życia.
A niektórzy wracają po latach to beczą jak dzieci.
I tak wygląda sprawa emigracji i mobilności mieszkańców w poszukiwaniu lepszej pracy do bardziej rozwiniętych miast i państw.
Może niektórzy są włóczykije jak zetkaf czy bernard ale ja bym tak nie mógł.
Muszę się tu męczyć w gorzowie.
Może tylko dobrego diesla kupić żeby było oszczędnie i dojeżdżać gdzieś do pracy bardzo daleko berlin, szczecin, poznań..
za daleko i tak...
normalnie przes**ane.
Myślałem się osiedlić na jakiejś wsi w północnolubuskim typu kostrzyń. Fajnie rozwinięte miasteczko.
Nie trzeba się denerwować tym co burmistrz tam wyczynia bo na pewno jest 1000x mądrzejszy od całego magistratu gorzowa!
amen