dento
25.03.11, 16:14
Żużel na świecie umiera. Co roku jest coraz mniej zawodników, młodzież się do tej dyscypliny nie garnie, a w gruncie rzeczy poziom światowych rozgrywek utrzymywany jest już tylko dzięki Polsce. Bo gdzie dziś są Czechy, Węgry, Niemcy, Francja, Finlandia, Norwegia, a przede wszystkim Nowa Zelandia? Żużel staje się sportem niszowym i zainteresowanie nim z roku na rok gaśnie.
A dlaczego w Polsce jeszcze się to wszystko jakoś kręci..? Bo żużel jest u nas dyscypliną sportową nieco elitarną, "podawaną kibicom jak najlepsze danie", ale właśnie dzięki swojej specyficznej atmosferze, której nieodłącznym elementem jest również i HAŁAS. Mało tego, przede wszystkim ten hałas, ryk motorów, zapach spalanego metanolu, itd.
Powiem szczerze, jestem kibicem żużla "od zawsze", po raz pierwszy byłem na nim aż 50 lat temu, ale pomimo tego zaczynam się do niego zrażać, a już zwłaszcza od chwili, gdy po raz pierwszy zobaczyłem (i usłyszałem!) jazdę zawodników na motocyklach wyposażonych w nowe tłumiki! Bo to już nie był żużel. Ten "mój" żużel już znika z torów, a wyścigi "osiołków" (bo ważne, że cichych, czyli ekologicznych, a Europę tylko to interesuje!) nigdy mnie nie przyciągną.
Polscy zawodnicy mają więc rację, bo jeździ się dla nas, kibiców, a w zawody na hulajnogach niech się potulni Anglicy, Szwedzi czy Duńczycy bawią sami. A zresztą, za co będą się bawić jak polskich sponsorów i kibiców zabraknie..?
Panowie z GKSŻ - brawo! Prawdziwie męska decyzja - i słuszna! Nie odpuszczajcie!