mmmmmm000
21.07.11, 15:41
Bardzo byłbym ciekaw jakie wspólne problemy aglomeracyjne do rozwiązania ma Gorzów z Drezdenkiem... Może wspólna komunikacja miejska? Tramwaj aż na rynek w Drezdenku?
To zaczyna być żałosne. Gorzów na siłę pokazuje jaki to jest wielki i jak duże ma oddziaływanie i jeszcze zatrudnia w tym celu urzędników. Miasto już w latach '70 zostało "napompowane" ponad miarę, co się do dzisiaj odbija czkawką. Teraz podejmowana jest kolejna próba "napuszenia" miasta tylko po to, by załapać się na ustawę o aglomeracjach.
Nie chodzi oczywiście o pragmatyzm, bo problemów aglomeracyjnych Gorzów nie ma żadnych, ale o tzw. prestiż! Niestety do tego źle rozumiany...
Czego by nie robić, to tzw. aglomeracja gorzowska nie uzbiera wymaganych pół miliona mieszkańców. Cała nadzieja władz w tym, że kryteria zostaną w sejmowych głosowaniach obniżone. A to znów całą ideę aglomeracji wywróci do góry nogami, tak jak z ustawą o podziale administracyjnym, która miała stworzyć województwa nawiązujące do historycznych regionów, a wyszło to co wyszło.
Aglomeracja jest tworzona do załatwiania wspólnych, międzygminnych problemów. Np. jedna gmina nie ma miejsca na utworzenie składowiska odpadów, więc organizuje je dla niej gmina sąsiednia. Jednej gminy nie stać na tworzenie zakładu komunikacji publicznej, więc łączy siły z drugą, która ma już taki zakład. Brak ustawy o aglomeracjach hamuje rozwój dużych miast, którym jest ona potrzebna od zaraz. Bo co zrobić w przypadku, gdy dwie gminy mają granicę akurat wzdłuż torowiska, a trzeba nad nim wybudować wiadukt? Gdyby droga była krajowa lub wojewódzka nie byłoby problermu, ale jeśli droga jest gminna, to nie da się ogłosić dwóch przetargów na wykonanie dwóch połówek wiaduktu! Albo co zrobić, jeśli jakąś drogą chce się poprowadzić tramwaj, a odcinek dosłownie 500 m tej drogi należy do innej gminy? Kto ma ten odcinek sfinansować? Gmina zainteresowana budową tramwaju nie może finsnaować niczego poza swoim terenem. Z kolei gmina, przez której fragment tramwaj będzie przechodził, nie ma żadnego interesu by taką inwestycję finansować - tramwaj, który tylko przejeżdża przez fragment ich gminy. To są realne problemy dużych aglomeracji, których nie da się rozwiązywać, ponieważ nie ma na to prawa. Mniejsze miasta blokują uchwalenie ustawy, bo same mają ambicje zostać aglomeracją, choć kompletnie nie jest im to do niczego potrzebne... poza jedną rzeczą!
Chodzi mianowicie o to, że ustawa przewiduje skupienie tzw. koordynacji aglomeracyjnej w "ręku" głównego miasta. Czyli prezydent Gorzowa (ktokowliek by nim nie był), w sprawach infrastrukturalnych będzie stał ponad burmistrzami i wójtami gmin oraz starostami powiatów wchodzących w skład aglomeracji. To jest kolejny zamach władz Gorzowa na suwerenność okolicznych min - tym razem na większą skalę, do tego w białch rękawiczkach i w pełnym majestacie prawa. Gminy same niczym barany idące na rzeź podpisują porozumienia o tworzeniu czegoś co pozbawi ich częściowej samorządności. Uważajcie mieszkańcy Kłodawy w kwestii lotniska. Teraz to od waszych głosów w referendum zależy czy ono powstanie czy nie. Później będą o tym decydowali wszyscy mieszkańcy aglomeracji - nie macie szans!
Dlaczego niektórym gminom aglomeracja się opłaca a innym nie? To trochę tak jak z przyjmowaniem Euro. Dla tych, którzy mają słabą walutę, przyjęcie Euro oznacza wzmocnienie. Dla tych, którzy mają silną walutę, przyjęcie Euro oznacza osłabienie pieniądza. Na przykładzie aglomeracji poznańskiej można zobaczyć, że sam Poznań i wszystkie okoliczne gminy są z sobą ściśle związane. Np. Solaris ma fabrykę w gminie Bolechowo (wcale nie Poznań), ale potrzebuje szybkiego połączenia drogowego oraz torów kolejowych do Poznania, więc istnieje wzajemna relacja - gminy potrzebują siebie na wzajem. Podobnie z VW, który na terenie Poznania nie może się już rozwijać (bie nie ma miejsca), dlatego musi rozszerzać się na Swarzędz. (Właśnie z tego powodu w reklamach część samochodów VW ma rejestrację PO, a część PZ.) Jeśli Poznań chce budować parkingi Park&Ride to musi je utworzyć na terenie gmin sąsiednich. Z kolei gminy sąsiednie będą miały dzięki temu szybki dostęp do węzłów komunikacyjnych Poznania. To jest system naczyń połączonych. Można takich przykładów wymieniać bez liku. Gminy wokół Gorzowa są w zupełnie innej sytuacji. Tutaj zależność jest tylko jednostronna. Poznań praktycznie nie może normalnie funkcjonować bez okolicznych gmin, gdzie zlokalizowane są elementy infrastruktury niezbędne dla jego funkcjonowania. Gorzów może z powodzeniem funkcjonować bez swoich gmin ościennych, ponieważ i tak skupia wszystko w sobie. Gminy wokół Gorzowa nie mają kompletnie żadnych atutów by z Gorzowem funkcjonować na zasadzie partnerstwa. Nie mają argumentów by przeciwstawić się jakimkolwiek najbardziej nawet irracjonalnym pomysłom gorzowskich władz.
Prezydenci aglomeracji będą mieli kompetencje równe wojewodom. Jeśli Gorzów skonstruje "aglomerację" po Międzyrzecz, a Zielona Góra po Sulechów, to jakimi gminami będzie zarządzał wojewoda lubuski?? Jaki jest wówczas sens jego istnienia? Okaże się, że oba miasta po prostu je między siebie rozerwą i przyczynią do likwidacji.
Kiedy wreszcie władze Gorzowa zrozumieją, że rzecz nie w wielkości i liczebności miasta! To jest myślenie rodem z PRL-u, które wciąż tutaj pokutuje! Najważniejsi są mieszkańcy i ich jakość życia! Nie jest ważne duże miasto ale bylejakie, tylko miasto zorganizowane pod potrzeby własnych mieszkańców - bez znaczenia jak bardzo liczebne. Przeciętny mieszkaniec chce mieć równe chodniki i ulice, che mieć czysto, nie chce się bać chodząc wieczorem po ulicach czy parkach, chce mieć dobrze zorganizowaną komunikację i chce mieć ułatwione prowadzenie biznesu albo dobrą pracę. Trzeba podnosić jakość życia, by coraz więcej osób było zadowolonych z mieszkania w Gorzowie i by więcej ludzi chciało się tutaj osiedlić niż stąd wyjechać - TO JEST SPOSÓB NA ZWIĘKSZENIE LICZBY MIESZKAŃCÓW, a więc w przyszłości również i aglomeracji, jeśli te osiedla kiedyś "wyleją" się poza granice mista. Sztuczne wciąganie we własne interesy mieszkańców gmin ościennych jest nieporozumieniem, a na dodatek nieetyczne.
Domyślam się, że władze Gorzowa pomysł spapugowały po Z.G., która też ma dziwne megaaglomeracyjne zapędy. Pytanie, czy takie ciągłe podążanie drogą Z.G. jest aby najlepsze i czy Gorzów na tym na pewno dobrze wychodzi...