j24
05.03.02, 07:41
U Kerima podobnie jak u każdego Palestyńczyka na ścianie pokoju w akademiku
wisiała flaga w barwach narodowych.
Zimą zamiast tradycyjnego w naszym klimacie szala, Kerim nosił arafatówkę
(charakterystyczną chustę w kratę).
Kerim był lubiany, wesoły, tylko czasem, na imprezie po dwóch, trzech
pięćdziesiątkach humor mu siadał. Wspomnienia..., natrętne myśli o
przyszłości...
Wczoraj żołnierze spod znaku Gwiazdy Dawida zabili 16 Palestyńczyków...
wracającą samochodem do domu matkę z dziećmi zabili razem z potomstwem
pociskiem z czołgowego działa...
Może Kerim został palestyńskim policjantem, słabo ścigał islamistów...
... i dlatego trzeba było go w nocy zbombardować za pomocą F16 ?
Może mszcząc brata lub siostrę ubrał się w ładunek by zabrać ze sobą kilku
znienawidzonych wrogów... po to, by ich bracia jutro w zemście zabili jego
krewnych, zrównali z ziemią dom rodziców...
Może Kerim jeszcze żyje i może przyjdzie taki dzień, że Izraelici podzielą się
ziemią z Palestyńczykami, zamkną na 50 lat granice i jedni drugim pozwolą żyć ?