mmmmmm000
06.12.11, 14:45
Współczuję każdemu, kto przejmie po Prezesie schedę. Ktoś taki jest z góry skazany na porażkę. Miasta z tak fatalnym stanem finansów niełatwo będzie wyprowadzić na prostą, a co dopiero próbować nakierować na rozwój.
Najlepszym rozwiązaniem byłoby po prostu poczekać, aż Prezio się "wykrwawi". Mieszkańcy w ciągu 2, 3 najbliższych lat sami zobaczą, że sytuacja jest coraz gorsza, że miasto się coraz bardziej osuwa... Większość porównuje Gorzów z Z.G., a tam (mimo problemów) sytuacja finansowa przedstawia się jednak dużo lepiej. Nie pomogą nawet gorzowskie spektakularne inwestycje. Po prostu na coraz więcej dziedzin życia zacznie brakować pieniędzy. Wtedy dobra wyborcza passa i poparcie zacznie się bardzo szybko kurczyć. Obstawiam, że pierwszym takim impulsem stanie się problem tramwajów, których kursowanie w końcu trzeba będzie zawiesić z powodów technicznych. Nomen Omen Prezio "przejedzie" się na tramwajach. :)
Paradoksalnie im więcej środowisk będzie go krytykowało, tym będzie się stawał mocniejszy, ponieważ medialnie "ustawi" to jak zwykle w taki sposób, że on jeden jest zwolennikiem rozwoju miasta (poprzez spektakularne inwestycje), a wszyscy jego przeciwnicy są temu rozwojowi przeciw. To jest stara szkoła, jeszcze z czasów Gierka. Wtedy też wydawało się kasę na idiotyczne inwestycje, a każdy kto był przeciw stawał się wrogiem klasy robotniczej. Szkoda, że inni miejscowi politycy dają się w to wkręcać.
Prezes na pewno będzie próbował wystąpić o kolejne kredyty dla miasta lub o takie przeorganizowanie spłat zobowiązań, by przesunąć je w czasie. Da mu to możliwość podjęcia kolejnych spektakularnych działań. Postawi radnych pod ścianą argumentując, że albo zgodzą się na kolejne pożyczki, albo przyczynią się do paraliżu miasta. Radni faktycznie znajdą się w trudnej sytuacji. Jeśli się nie zgodzą zostaną obwinieni o szkodzenie miastu. Jeśli się zgodzą wpakują je w dalsze kłopoty. Trzeba na prawdę kogoś z wielką charyzmą i ze sprecyzowaną wizją miasta. Potrzebny jest ktoś, kto nie tylko wie jak wyciągnąć Gorzów z dzisiejszych kłopotów, ale jednocześnie też kogoś, kto mieszkańcom da coś w zamian za obiecywane spektakularne inwestycje Prezesa. Być może Wójcicki zdaje sobie z tego sprawę, mówiąc o lądowisku. Jednak sytuacja finansowa Gorzowa i Deszczna jest zupełnie nieprzystająca. Wójcicki nie ma też zaplecza w radzie, która musi przyjąć na siebie część odpowiedzialności za dalsze działania. Generalnie ciekawie nie jest...