Babimost nie doleciał do stolicy, ale marszałek...

30.12.11, 14:26
Mistrzowie pijaru. O co zakład, że gdyby przetarg wypalił to pani Polak obwieszczałaby wesołą wieść światu? Porażka, więc złą nowinę przekazuje wicemarszałek Sokołowski, który jest dużo brzydszy i pasuje do smutnych informacji :)
    • Gość: huzar Re: Babimost nie doleciał do stolicy, ale marszał IP: *.net.pbthawe.eu 30.12.11, 14:55
      Ależ oni są zacietrzewieniu w tym pędzie ku wielkomiejskości! Urzędasy ... Rozwiązać to województwo, rozpędzić urząd marszałkowski, odebrać władzę, która przesłania im zdrowy rozsądek!
      • Gość: pyra i lubuskie nieroby ??? IP: *.rgu.estpak.ee 30.12.11, 16:06
        znowu Wam nie wyszlo, chcecie Wielkopolska konkuriowac smieszni jestescie, lotnisko Wam sie marzy a nie potraficie oznakowac drog jak dojechac do autostrady ktora Pyrlandia wybudowala pzdr z Gorzowa WIELKOPOLSKIEGO
    • Gość: gość Re: Babimost nie doleciał do stolicy, ale marszał IP: *.aster.pl 30.12.11, 15:08
      Bo akurat tu nawalił sokołowski i jego ludzie, którzy organizowali przetarg? Dlaczego tak zatwierdził specyfikację? Dlaczego pretarg zakończył się 5 dni przed końcem roku etc?
      SOKOŁOWSKI DO DYMISJI !!!
      • Gość: Bernard Re: Babimost nie doleciał do stolicy, ale marszał IP: 199.19.221.* 30.12.11, 16:20
        Hey,
        W przeciwienstwie do politykow (zwlaszcza malych - powiatowych) biznesmeni nie lubia z zasady robic z siebie wariatow. Powodem jest troska o wiarygodnosc bez ktorej nie sposob dzialac....
        Co to oznacza?
        Ze jedynym sposobem na zrealizowanie tego durnego planu jest przekazanie na cel lotniska dodatkowych 10 milionow z lubuskich podatkow.
        Zobaczymy jak gleboko glupota i arogancja wrosla w lubuska glebe polityczna..
        :)
        • Gość: Bartek Re: Babimost nie doleciał do stolicy, ale marszał IP: *.centertel.pl 30.12.11, 18:15
          Czy coś wyszło PO i PSL.
    • Gość: L Zielona Góra - wracaj na ziemie! IP: *.cdma.centertel.pl 30.12.11, 19:09
      Dziwia mnie te mocarstwowe ambicje w miescie emerytow i bezrobotnych jakim jest Zielona Gora. W interesach jest tak, ze zwykle zaczyna sie od malej firmy i w miare rozwoju inwestuje. Tu wladze lokalne chca wystartowac z grubej rury. W takim miescie jak ZG jedyna szansa na lotnisko jest projekt w ktorym lotnisko bedzie uniwersalne (male pasazerskie, general aviation, aeroklub, policja, straz, rolnicze) i blisko miasta. Takie warunki spelnia np. Przylep gdzie na polnocnej czesci mozna zbudowac za te 35 baniek (ktore i tak chcecie wywalic) 1.5km pas asfaltowy oraz zarezerwowac ziemie na 2.5km pas betonowy na kierunku 12/30. Majac pas asfaltowy mozna juz myslec o ekonomicznej komunikacji oraz o bizjetach - moze jaki szejk do was przyleci :-) a miejscowi własciciele awionetek beda mogli je trzymac na porzadnym calorocznym lotnisku. Babimost nie ma szans skoro w tym samym czasie mozna dojechac do Poznania a troche dluzej do Berlina i Wroclawia.
      Pisałem ten tekst przy innych artykułach o Babimoście i jakoś dziwnie nikt nie chce dyskutować...
      • Gość: demos Re: Zielona Góra - wracaj na ziemie! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.12.11, 21:05
        Do "gościa L"
        Oczywiście,że masz rację. Tak jak pozostali komentatorzy.
        Ale to nic nie zmieni. Z Zielonej, czyli z Babiego Mostu jety musza
        startować i już. Liczenie na to, że władza marszałkowska zmądrzeje
        to jakby postawić na organizację igrzysk olimpijskich w Przylepie.
        No własnie Pani Marszałek, skoro nie wychodzi z lotniskiem to może
        by tak właśnie olimpiada. No oczywiście w Zielonej Górze, czyli na "Grinmodzie".
      • Gość: L. Re: Zielona Góra - wracaj na ziemie! IP: *.net.pbthawe.eu 31.12.11, 15:05
        Od mojego nick'u wara! No! :-D
        • Gość: L. Re: Zielona Góra - wracaj na ziemie! IP: *.dynamic.chello.pl 31.12.11, 16:56
          Dobra "wara"!
    • Gość: "poraszka" Re: Babimost nie doleciał do stolicy, ale marszał IP: *.dynamic.chello.pl 31.12.11, 00:59
      Za okooło 300 zł mozna polciec do Barcelony...
      A mten pseudo urzedniczyna podpisujący sie MArszalek che za wszelka cene tworzyc sztuczny mil wielkomiejsskiej zeieloni ZENADA
    • sangay Babimost nie doleciał do stolicy, ale marszałek... 31.12.11, 09:17
      Poczekajmy! To jeszcze nie koniec dzialan pani Elzbiety P. (o tej pani powinno sie tak mowic). Teraz bedzie chciala sprzedac obiekty poszpitalne przy Warszawskiej aby dolozyc do lotow z Babimostu. Ale, co na te poczynania pan wojewoda, w ktorego kompetencji jest dbanie o bezpieczenstwo obywateli, szeroko rozumiane? Wczoraj chcialem porozma wiac z panem wojewoda, ale mial narade, i odsylano mnie do poszczegolnych wydzialow, zgadzano sie ze mna, ale informowano, ze wojewoda moze tylko apelowac. To co, w koncu, znaczy ten zapis o,,dbaniu o bezpieczenstwo obywateli''?. Pozdrawiam!
    • mmmmmm000 kolejny dowód 31.12.11, 12:57
      na to, że Gorzów i Z.G. nie mają po drodze. Bliżej i szybciej na Ławicę gdzie jest nieporównywanie większa oferta lotów niż do Babimostu.

      O tym, że przewoźnik zechce podbić stawkę pisałem już przy okazji ostatniego przetargu (można sprawdzić). Zaskoczyła mnie jedynie kwota, bo liczyłem na zwyżkę rzędu 7 mln.
    • mmmmmm000 Jeszcze raz o okręgach wyborczych. 31.12.11, 14:02
      Ostatnio napisałem, że posiadanie WŁASNEGO okręgu wyborczego, paradoksalnie niczego nie rozwiąże. Wyjaśniam dlaczego...
      Trzeba jak zwykle spojrzeć nieco dalej. Otóż tak na marginesie, Gorzów niezależnie od tego czy posiada własny okręg wyborczy czy nie, to przecież ma „swoich” posłów. Jaki jest ich stosunek do problemów lokalnych wszyscy dobrze wiemy. Uważają się oni (przynajmniej w zdecydowanej większości) za „reprezentantów całego narodu”, a nie regionu, z którego pochodzą. Czy ustanowienie oddzielnego okręgu coś w tej materii zmieni..?
      Znacznie większym problemem dla Gorzowa jest układ sił w województwie (w sejmiku). To tam właśnie zapada większość decyzji dotyczących województwa. Decyzje wojewódzkie jak np. onkologia, podejmowane są właśnie na szczeblu wojewódzkim. Skoro delegatów do sejmiku wojewódzkiego z północy, jest mniej od tych z południa, to jest jasne, że północ zawsze przegra wszystkie ważne dla siebie głosowania. No i teraz aż korci powiedzieć, że trzeba po prostu stworzyć własne województwo, byłby spokój. Ale przestrzegam przed tego rodzaju myśleniem. Po pierwsze to nierealne – lubuskie jest już bardzo małe i podział nie wchodzi w grę. Po drugie, oznacza to kolejny etap izolacji Gorzowa. Jeśli miasto jest słabe jak Gorzów – finansowo, intelektualnie (naukowo), gospodarczo (niewielki potencjał), to izolacja zaczyna być szkodliwa. Powtórzę jeszcze raz z całą mocą, że w UKŁADZIE WOJEWÓDZKIM, ustanowienie własnego okręgu wyborczego niczego nie zmieni. Natomiast mandaty poselskie nie przekładają się na układ sił w województwie. Choćby z racji większej liczby mieszkańców na południu, Zielona Góra z najbliższym otoczeniem zawsze będzie grała na siebie.
      Sejmowy podział województwa na dwa okręgi byłby i tak na pewno problematyczny. Każdy z dzisiaj istniejących okręgów jest wydzielony w taki sposób, by pochodziła z niego mniej więcej taka sama liczba posłów. Pytanie, czy liczba „gorzowskich” posłów w ogóle by się zwiększyła. Uważam, że niestety nie. Gdyby podzielić lubuskie na okręgi według granic starego gorzowskiego i zielonogórskiego, to nic by się nie zmieniło. Na wyrównanie liczby wybieranych posłów na pewno nie zgodziła by się Z.G. Dlaczego mieli by mieć tylu samo posłów, skoro mają więcej mieszkańców? Można byłoby oczywiście podzielić okręgi tak, by wyrównać liczbę ludności. Do okręgu gorzowskiego wkreślić np. Sulechów. Ale czy poseł pochodzący z Sulechowa na pewno grał by do bramki Gorzowa? Myślę, że pozostał by wierny Z.G. W lubuskim nie stanie się tak jak w kujawsko-pomorskim, gdzie oba miasta mają taką samą liczbę posłów i oba mają tylu samo przedstawicieli we władzach województwa. Mimo wzajemnych animozji potrafią jednak ze sobą rozmawiać i nawet tworzą wspólną aglomerację. Tam istnieje równowaga sejmowa ale też i sejmikowa.
      W lubuskim nie ma ścisłego związku pomiędzy liczbą posłów, a liczbą przedstawicieli we władzach województwa. W obu przypadkach przewagę ma Z.G. Zupełnie inaczej wygląda sytuacja w większych województwach z kilkoma okręgami wyborczymi. Tam główne miasta mają… mniejszość reprezentantów we władzach wojewódzkich. Poznań czy Wrocław nie są w stanie forsować swoich pomysłów, bez liczenia się z resztą województwa, bo ta reszta ma po prostu więcej głosów. W lubuskim ta „reszta” czyli północ województwa jest mniejszością!.
      W dużych województwach trzeba szukać kompromisów i zawierać porozumienia. W Wielkopolsce nieoficjalnie działa to mniej więcej tak, że Poznań nie korzysta z pieniędzy wojewódzkich, które są kierowane głównie na prowincje, natomiast posłowie wszystkich wielkopolskich okręgów wyborczych wspierają Poznań w pozyskiwaniu środków krajowych na inwestycje infrastrukturalne. Krótko mówiąc drogi wojewódzkie buduje się na terenie województwa, a w okolicach Poznania realizuje się budowę dróg krajowych (np. S11, S5 – jako obwodnice Poznania). W lubuskim nie działają w ogóle tego rodzaju zależności. Gorzów względem Z.G. nie może stosować zasady coś za coś, bo nie ma żadnych atutów na takie stawianie sprawy.
      Związek Gorzowa z Z.G. to przyzwyczajenie fatalne w skutkach. Serce podpowiada wejście w układ ze Szczecinem. Ale tam będzie jeszcze gorzej. Na własny okręg wyborczy w ramach zachodniopomorskiego Gorzów też nie ma szans. Konieczne byłoby wejście w układ albo ze Szczecinem, albo z Koszalinem. Liczebna przewaga Szczecina przy stosunkowo małej przeciwwadze reszty, pozwala Szczecinowi na wiodącą rolę w województwie. Generalnie dzięki liczebnej przewadze, Szczecin w sejmiku też nie musi się z Koszalinem liczyć. Można próbować stworzyć przeciwwagę z Koszalinem, ale Szczecin byłby głupi, gdyby na coś takiego pozwolił. Już teraz Szczecin musi czasem sięgać po pomoc posłów spoza własnego okręgu, co zrozumiano tam stosunkowo niedawno. Gdyby Gorzów znalazł się w orbicie wpływów Szczecina, to musiałby działać z Koszalinem dla równowagi przeciw zakusom Szczecina. Obawiam się, że trudno byłoby znaleźć wspólny język Gorzowa z Koszalinem, bo te miasta podobnie jak Gorzwa z Z.G. zupełnie nic nie łączy. Nie ma wspólnych interesów. Pomijając kwestię oporów takich miast jak Międzyrzecz czy Słubice przed wejściem do zachodniopomorskiego, Gorzów znajdzie się w gorszej sytuacji niż w lubuskim. Bez miast z najbliższego otoczenia Gorzowa, nie radzę się nigdzie Gorzowowi wybierać. Jeśli już gdzieś przechodzić, to w większym, bardziej liczącym się gronie kilku powiatów. To kolejna rzecz, której tak na marginesie to miasto musi się nauczyć. Trzeba zacieśniać współpracę z najbliższymi gminami i powiatami. Zacieśniać współpracę, co nie znaczy podporządkowywać sobie.
      Natomiast rozum podpowiada… Wielkopolskę. Po pierwsze dlatego, że Poznań ma stosunkowo mały wpływ na władze wojewódzkie. Pół milionowe miasto, to tylko 1/7 ludności całego województwa. Dlatego tam tzw. prowincja ma dużo więcej do powiedzenia niż stolica. Wielkopolska ma kilka ważniejszych ośrodków. W centrum powiat poznański (wokół Poznania), Na wschodzie Konin z Kołem, na południowym wschodzie Kalisz z Ostrowem, na południu Leszno, na północy Piła, ostatnio na północnym wschodzie Gniezno. Nie ma odpowiedniego ośrodka wprost na zachodzie województwa. Można to miejsce wypełnić. Występują tam układy „wielokonfiguracyjne”, a nie jak w lubuskim wyłącznie liniowe. Drogą S5 interesuje się tak samo Gniezno jak i Leszno. Natomiast S11 zarówno Kalisz, Ostrów jak i Piła. Widać na tym przykładzie, że oddziałują na siebie nawet dość odległe miejscowości. Ale właśnie na tej współpracy polega siła tego województwa. Przypomnę, że jest jednym z 4 najbogatszych w Polsce. Gorzów gdyby chciał, miałby szansę wejść miękko w struktury Wielkopolski. Możliwe jest utworzenie wspólnego okręgu wyborczego z Piłą, w którym to Gorzów zajmie pozycję dominującą. Ale przestrzegam przed zakusami dominacji w miejsce współpracy. Granice okręgów wyborczych można tak dostosować, że każdy nie przekroczy miliona mieszkańców. Wielkopolska z dodatkowymi 300 tysiącami obywateli północy lubuskiego zwiększyłaby liczebność z 3,5 do 3,8 miliona. To nie jest jakaś zasadnicza zmiana. Gorzów zyskałby okręg wyborczy z przewagą „własnych” posłów. W układach wojewódzkich pozbył by się dominującej roli partnera. Niestety, a może stety musiał by się nauczyć myślenia w dużo większej skali, w kategoriach dobra wspólnego. Trzeba by umieć rozmawiać o problemach przez pryzmat wspólnego interesu i nauczyć się zawiązywania strategicznych sojuszy. Czasem trzeba by poprzeć w czymś odległy Konin w zamian za poparcie np. obwodnicy Drezdenka. To oznacza udział w „geopolityce” aż po Śląsk i Mazowsze. Wyjdzie to tylko miastu na dobre, bo i tak trzeba zacząć myśleć w kategoriach wspólnego z sąsiadami rozwiązywania problemów, a nie w kategoriach walki. Tak czy siak, główni partnerzy Gorzowa, jeśli Gorzów chce być znaczącym miastem, leżą raczej na wschodzie. To tam są wspólne interesy (drogi kołowe i kolejowe), więc na ten ukł
Inne wątki na temat:
Pełna wersja