slawek_wieczorek
22.01.12, 18:02
"Wyrok na Czesława Kiszczaka ogłoszono z półtoragodzinnym opóźnieniem. Wcześniej sąd musiał się uporać z wrzeszczącym kilkudziesięcioosobowym tłumem, m.in. dawnych opozycjonistów. Trzymali w rękach zdjęcia ofiar stanu wojennego i krzyczeli: "Hańba", "Mordercy", "Sąd pod sąd". Na ich czele stał Adam Słomka (48 l.), były poseł i były lider KPN."
www.se.pl/wydarzenia/kraj/awantura-przed-wyrokiem-za-stan-wojenny-dwa-tygodnie-wiezienia-dla-adama-somki_222085.html
"Spakował szczoteczkę do zębów i inne kosmetyki. Zabiera też książkę, radio, budzik i zdjęcie mamy. - Zabił ją funkcjonariusz SB"
www.se.pl/wydarzenia/kraj/adam-somka-tylko-ja-pojde-siedziec-za-stan-wojenny-zdjecia-wideo_222796.html
Przychodziłem na gorzowskie spotkania z posłem Adamem Słomką. Zaprzyjaźniliśmy się bliżej w Warszawie podczas uroczystych obchodów 25-lecia „Solidarności Walczącej”. Poniewczasie od kolegi Zenona Fabianowicza, Radnego Lubuskiego Sejmiku Wojewódzkiego, świadka pacyfikacji Stoczni Szczecińskiej w 1981 roku, dowiedziałem się, że komuniści zamordowali mu matkę.
Adam, wraz z kolegami z Konfederacji Polski Niepodległej, jak mógł, pomagał Świętej Pamięci Janinie Stawisińskiej – matce 21-letniego Janusza Stawisińskiego, górnika zastrzelonego przez ZOMO w Kopalni „Wujek” w Katowicach w pierwszych dniach stanu wojennego. Opiekowali się nią po licznych podróżach przez całą Polskę pociągiem na trasie Koszalin-Katowice, gdy zdążała na procesy sądowe morderców syna.
Pani Janina zmarła szczególnego dnia – 3 maja ubiegłego roku w Narodowe Święto, tuż po ogłoszeniu wyroku uniewinniającego Czesława Kiszczaka za sprawstwo kierownicze masakry w „Wujku”. Aż do śmierci mieliśmy wspaniały telefoniczny i korespondencyjny kontakt.
Ryszard Rachlewicz na lokalnych i ogólnopolskich forach („Warto rozmawiać”, „Solidarność Walcząca”) imputował mi, iż przyczyniłem się do śmierci jego matki, pielęgniarki, którą umieściłem na Gorzowskiej Liście Zasłużonych dla Władzy Ludowej. Nic z tego, iż jeszcze przed umieszczeniem na Liście walczyła ze śmiertelnym nowotworem. Jak się później okazało, była Młodszą Chorążą Milicji Obywatelskiej, resortowe odznaczenie otrzymała od szefa gorzowskich esbeków pułkownika Lecha Kosiorowskiego, wnioskującego w centrali o zamordowanie księdza Witolda Andrzejewskiego i bestialskiego pacyfikatora strajku w gorzowskim „Ursusie” - pułkownika Jana Krzyżaniaka, zaś list gratulacyjny od... generała Czesława Kiszczaka, szefa wszystkich esbeków w Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, skazanego w procesie autorów stanu wojennego.
I wraz z tym przypomnieniem Ryszard Rachlewicz, tak aktywny w Internecie, nawet w wątku o Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy nazywający mnie szmatą, a w wielu innych grożący mi pobiciem (tylko z uwagi na nowotworową śmierć matki nie skierowałem sprawy do prokuratury i nie skończył jak Krzysztof Sz., syn Majora Służby Bezpieczeństwa, Edwarda Szczerbickiego – jego kolega ze specjalnych kolonii dla dzieci esbeków), zamilkł. Nie pisze nawet o... sporcie.
Janina Stawisińska nawet po wylewie ostatkiem sił walczyła o pamięć syna. Adam Słomka niedawno, za publiczne przypomnienie śmierci matki, powędrował do więzienia.
A Ryszard Rachlewicz, wraz z przedrukowaniem ogólnie dostępnej w okresie PRL historii swej matki, zwyczajnie zamilkł.
forum.gazeta.pl/forum/w,58,104330658,104330658,Wojewodzka_akademia_MO_i_SB.html
Na lokalnych forach nie pisze już nawet o sporcie. Ba, od tego czasu nie wysyła mi już regularnych wcześniej esemesów o podobnej treści: „Tyle i tyle czasu temu umarła moja mama. To przez ciebie gadzie. Będę ci o tym przypominać do końca życia.”
Czerp Pan wzorce z Adama Słomki!