Dodaj do ulubionych

Gdy z nieba leje, na ul. Wyszyńskiego powstają ...

03.08.12, 17:09
Jakie to typowe dla naszego gorzowskiego grajdołka. Czy tutaj kiedykowiek będzie normalnie?
Obserwuj wątek
    • Gość: nicelus Wiem kto jest winien. IP: *.dip.t-dialin.net 03.08.12, 18:18
      Winny jest deszcz!

      :D

      Winni są też Niemcy, gdyż nie przewidzieli, że kiedyś będą tu mieszkać ludzie, którzy wszystko betonują nie pozwalając wodzie wsiąkać. Odziedziczona po Niemcach kanalizacja deszczowa była obliczona na niemieckie przepisy budowlane.

      Jedynym niewinnym jest dobry i uczciwy prezydent Gorzowa. Tylko malkontenci narzekają, że skarpa w środku pusta. Dominanta też pusta i Gorzowianom się podoba. Pan wiceprezydent i jego przyboczne 5 urzędniczek, oraz drugie tyle w urzędzie, a ponadto eksperci za 50.000,- zł już coś w kilka miesięcy wymyślą. Może być katastrofa budowlana. Aby nie katastrofa urzędnicza.

      :D

    • real_marek Gdy z nieba leje, na ul. Wyszyńskiego powstają ... 04.08.12, 00:42
      Jechałem tam w czasie wczorajszej burzy, ze studzienki, tam gdzie był remont ostatnio, bił gejzer na jakieś 3 m, a na dole, na Wyszyńskiego, było jezioro, w którym ugrzęzło kilka samochodów, wszędzie po powierzchni asfaltu płynęła ok. 5 cm warstwa wody. Jeziorka były też na Wyszyńskiego daleko nawet poza Owocową i na Górczyńskiej, aż przy Panoramie. Wniosek jest oczywisty, że coś hamuje odpływ wody. Więc układanie worków jest bez sensu, bo tam trzeba zrobić coś wręcz odwrotnego, udrożnić odpływ, a nie go utrudniać.
      • Gość: thebird Re: Gdy z nieba leje, na ul. Wyszyńskiego powstaj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.08.12, 08:09
        kanalizacja deszczowa była obliczona na niemieckie przepisy budowlane.

        Na tych górczynskich polach było zboże i buraki a nie kanalizacja niemiecka .
        Wszystka woda spływała swobodnie do Kłodawki .
        Nalezało sie w Gorzowie urodzic i bywac w tych okolicach by to wiedzieć.Jak sie jest 'spadochroniarzem' to wiedzy zero.
        Teraz się uczą jak woda spływa z Górczyna . Kosztowna to nauka
        • Gość: nicelus Re: Gdy z nieba leje, na ul. Wyszyńskiego powstaj IP: *.dip.t-dialin.net 04.08.12, 08:42
          thebird napisał:

          > kanalizacja deszczowa była obliczona na niemieckie przepisy budowlane.
          >
          > Na tych górczynskich polach było zboże i buraki a nie kanalizacja niemiecka .

          Ale Gorzów odziedziczył po Niemcach kanalizację rozdzielczą, co było i jest luksusem w Europie. Bardzo dobrze że Gorzów utrzymał tą kanalizację. Jeżeli ją rozbudowywał, to powinien się opierać na dobrych wzorach, a nie na byle jakich.

          > Nalezało sie w Gorzowie urodzic i bywac w tych okolicach by to wiedzieć.
          > Jak sie jest 'spadochroniarzem' to wiedzy zero.

          Nie jestem spadochroniarzem, bo nigdy nie lądowałem w Gorzowie i mam nadzieję nie lądować. Byłem w Gorzowie wszystkiego kilka razy i nie twierdzę że dobrze znam Gorzów. Wypowiadam się zazwyczaj ogólnie, by poinformować jak jest w innych europejskich miastach. Gorzów wzbudził moje zainteresowanie jako miasto wszechobecnej korupcji.

      • Gość: nicelus Re: Gdy z nieba leje, na ul. Wyszyńskiego powstaj IP: *.dip.t-dialin.net 04.08.12, 09:17
        real_marek napisał:

        > Wniosek jest oczywisty, że coś hamuje odpływ wody.

        Kanalizacja sanitarna, deszczowa i ogólnospławna czasem ulega awariom i zanieczyszczeniom. Trzeba sprawdzać i czyścić. Kanalizacja załamuje się na łączeniach rur, dostaje się do niej ziemia i woda gruntowa. Korzenie drzew wrastają w kanalizację. Może ulec drobnemu załamaniu podczas zagęszczania nasypu drogi, a następnie woda powiększy to załamanie. Zdarzają się też nieodpowiedzialni betoniarze, którzy narzędzia i maszyny obmywają z betonu przy wpustach ulicznych i beton później twardnieje w kanalizacji.

        W Niemczech wszystkie miasta i użytkownicy regularnie sprawdzają swoją kanalizację. Taniej jest utrzymywać szczelną kanalizację, niż ponosić wysokie koszty utylizacji ścieków. Miasta dbają o swoją kanalizację i rozpowszechniają wśród mieszkańców instruktażowe filmy by ci dbali o swoją. Na filmie chodzi o przyłącza, ale nie inaczej jest też w przypadku kolektorów.

        Część 1 - Jak powstają uszkodzenia kanalizacji.

        Część 2 - Jakie są sposoby naprawy kanalizacji.

        W ciągu kilku godzin specjalistyczna firma może sprawdzić i wydać certyfikat szczelności, a w przypadku nieszczelności zaproponować sposób naprawy. Naprawa trwa jeden dzień. Koszt kilkaset euro.

        Natomiast w Polsce - katastrofa! Debatują tłumy urzędników, na koszt podatnika miasto wynajmuje ekspertów naukowców, by udowodnili naukowo niewinność miasta. Później dojdą do tego adwokaci itd. A woda wybija...

        Nie prościej i taniej jest dbać o kanalizację?

        • Gość: mmmmmm000 Re: Gdy z nieba leje, na ul. Wyszyńskiego powstaj IP: *.net.pbthawe.eu 04.08.12, 14:16
          Nicelus zapewniam cię, że dosłownie KAŻDY użytkownik forum ma dostęp do neta i dokładnie to samo może sobie wygooglować.
          Niestety ta wiedza widać nie robi z ciebie eksperta od kanalizacji. Ty oczywiście już wiesz, że główną przyczyną jest zanieczyszczenie rur i studzienek. Jasne - po co jakiekolwiek ekspertyzy? Po co w ogóle w Polsce są jakiś instytucje, które robią takie ekspertyzy?? Przecież to jest wszystko niepotrzebne! Nicelus wygoogluje i poda za darmo na tacy!

          Otóż mylisz się w kwestii zasadniczej. Po pierwsze z drogą zaczęły się problemy prawie zaraz po jej oddaniu do użytku. A to oznacza, że studzienki ani rury choćby nie wiem jak atakowane piaskiem nie miały szans zdążyć się zapchać. Nadzór budowlany po zakończeniu budowy - przy odbiorze technicznym - sprawdza przepustowość kanalizacji i z całą pewnością ma na to dokumenty. Ponadto przy takiej ilości wody, która jest w stanie zrywać chodnik i betonowe zabezpieczenia, cokolwiek w tych kanałach by nie było, zostało już zupełnie skutecznie wypłukane. Jak się bowiem czyści studzienki i rury? Właśnie głównie wodą pod wysokim ciśnieniem!

          Odwracając sytuację, najlepiej pokazać o co chodzi na przykładzie instalacji dostarczającej wodę. Do dużych miast doprowadza się ją szerokimi rurami, które już w mieście rozchodzą się na sieć mniejszych rur. Do tych mniejszych podłącza się poszczególne ulice rurami o jeszcze mniejszych przekrojach. Dużo mniejsze przekroje rur doprowadzają wodę do poszczególnych domów, a w tych domach do kranów stosuje się jeszcze mniejsze przekroje. Im mniejszy przekrój, tym... wyższe ciśnienie wody. Woda pchana jest (czy to grawitacyjnie czy w sposób wymuszony) z taką samą siłą. Na im mniejszy przekrój rury napotyka, tym szybciej płynie.
          I dokładnie taka sama zasada obowiązuje w przypadku odprowadzenia wód opadowych. Im mniejszy przekrój, tym szybszy nurt wody. Im woda szybciej płynie, tym bardziej niszczy!
          Jeśli położymy na jakiejś ulicy rurę doprowadzającą wodę, a potem będziemy w nieskończoność podłączać do niej nowych odbiorców, to w końcu ciśnienie spadnie i woda przestanie płynąć. W przypadku kanalizacji jest odwrotnie. Jeśli położy się rury na jakiejś ulicy, a potem tą ulicę przedłuży, to przekrój rur położonych na końcu tej ulicy musi uwzględniać nie tylko opady działające bezpośrednio na tą nową ulicę, ale przyjąć o musi jeszcze tą całą masę wody, która nimi popłynie z wcześniej wybudowanych fragmentów ulic!!! Zasada jest odwrotna jak w przypadku dostaw wody. Im kanalizacja dłuższa, tym rury kanalizacyjne muszą być... szersze! Zwłaszcza jeśli mamy do czynienia dodatkowo z naturalnym spadkiem terenu, z powodu którego woda dodatkowo przyspiesza.
          Jeśli jest to możliwe, to wody opadowe odprowadza się w miastach do naturalnych cieków. Umożliwia to zmniejszenia ciśnienia w rurach. Woda po drodze jest "gubiona" i kierowana do naturalnych zbiorników na powierzchni. Powtarzam OPADOWA, bo z "bytową" nie ma takiej opcji.
          W przypadku tej ulicy ewidentnie zawinił projektant. Znając realia, prawdopodobnie za projektowanie zabrał się ktoś z Gorzowa w tak zwanej "współpracy" z biurem posiadającym stosowne uprawnienia. Niestety jest to często spotykana praktyka wśród biur architektonicznych. Projektuje się coś, do czego się nie ma uprawnień, a potem płaci komuś z uprawnieniami, kto ten projekt podpisze. Nie mówię, że tak było właśnie w tym przypadku, ale możliwe jest przecież wszystko. Dlatego tak uważam, bo ze sposobu zaprojektowania tej ulicy wynika, że architekt prawdopodobnie w ogóle się w to miejsce nie pofatygował. Zaprojektował prawidłowo sam tylko ten nowy odcinek, nie uwzględniając uwarunkowań wynikających z otoczenia. Wykonawca wykonał zgodnie z projektem - inaczej się przecież nie da, bo nadzór budowlany to sprawdza przy odbiorze.
          Jedynym na teraz najtańszym rozwiązaniem problemu byłoby skierowanie wody szusującej ze starszych odcinków ulic na zewnątrz kanalizacji. Albo do jakiegoś zbiornika retencyjnego, albo jakimiś rowami do rzeki, z pominięciem nowego odcinka ulicy. Nie sądzę by ktokolwiek się zdecydował na wkopanie w nową ulicę dodatkowych rur lub wymianę obecnych na szersze.

          Czy mam rację czy nie, wykaże opracowywana własnie ekspertyza. Spodziewam się, że będzie ona dużo pełniejsza i zawierała będzie dokładne wyliczenia ilości wody, przekrojów itd. itp.
          Zatem za czas jakiś się przekonamy :)


          Nicelus - tylko oszczędź mi cytatów w swoim komentarzu na moją wypowiedź. Na prawdę mam internet! Może sam coś wymyśl, napisz jakieś własne przemyślenia... Wykaż trochę inteligencji!
          • Gość: nicelus Re: Gdy z nieba leje, na ul. Wyszyńskiego powstaj IP: *.dip.t-dialin.net 04.08.12, 23:00
            mmmmmm000 napisał(a):

            > - po co jakiekolwiek ekspertyzy?

            Ekspertyzę w budownictwie kupuje najczęściej ten kto zawinił i chce się wybielić.

            > Otóż mylisz się w kwestii zasadniczej.
            > .... przy takiej ilości wody, która jest w stanie zrywać chodnik
            > i betonowe zabezpieczenia, cokolwiek w tych kanałach by nie było ,
            > zostało już zupełnie skutecznie wypłukane.
            > Jak się bowiem czyści studzienki i rury?
            > Właśnie głównie wodą pod wysokim ciśnieniem!

            Jeżeli przyczyną awarii była nieszczelność na połączeniach rur i wszystko wokół rury zostało wypłukane, a element rury się przekręcił, być może nawet prostopadle do kierunku spływu wody, to co woda może pomóc? Ta woda która czyni spustoszenie, może tylko sprawę pogorszyć, a nie zreperować. To prawda że czyści się rury wodą pod ciśnieniem, ale do tego jest specjalne urządzenie, inna woda, inne ciśnienie i tak czyści się jedynie rury przy kanalizacji szczelnej. Pisałem że stan rury powinien najpierw zbadać rzemieślnik specjalną kamerą, a nie urzędnicy na ulicy, którzy co najwyżej mogą ocenić zewnętrzny efekt dotychczasowych zaniedbań.

            > Im mniejszy przekrój, tym... wyższe ciśnienie wody.

            Jest dokładnie odwrotnie! Jeżeli jest mniejszy przekrój i woda szybciej płynie, to jest mniejsze ciśnienie. Przypomnij sobie ze szkoły średniej doświadczenie z rurkami Bernoulliego, albo wygoogluj podstawowe prawo hydrodynamiki tzw. równanie Bernoulliego. Przy okazji się też dowiesz dlaczego samoloty latają.

            > Im kanalizacja dłuższa, tym rury kanalizacyjne muszą być... szersze!
            > Zwłaszcza jeśli mamy do czynienia dodatkowo z naturalnym
            > spadkiem terenu, z powodu którego woda dodatkowo przyspiesza.

            Uważasz, że rury kanalizacyjne układa się z takim spadkiem, jak spadek terenu?
            Uważasz, że z większym spadkiem układa się szersze rury?

            :D

            > Ty oczywiście już wiesz, że główną przyczyną jest ...

            Nie wiem. Ja tylko się domyślam. Natomiast jestem przekonany, że od tego by wiedzieć i awarię usunąć są odpowiedni rzemieślnicy. Ekspertyza żadnej awarii nie usunie. A ty widzę, już wiesz kto jest winny?

            > W przypadku tej ulicy ewidentnie zawinił projektant.

            :D


            • Gość: mmmmmm000 Re: Gdy z nieba leje, na ul. Wyszyńskiego powstaj IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.08.12, 12:53
              No, toś znów żeś błysnął wiedzą z wikipedii...

              Awaria na łączeniach rur nie powstaje sama z siebie. Chyba, że to nie awaria, a błąd w wykonaniu. Ale to już musiałaby być totalna fuszerka.

              Przykład z ciśnieniem ma zastosowanie do wody... płynącej!!! Dzieje się dokładnie to co napisałem. Woda nie płynie, bo ma za mały przekrój rur. Ciśnienie wzrasta i zamienia się w... niszczącą siłę spowodowaną prędkością! Efekt ściśniętej końcówki szlaucha - co chyba każdy stosuje myjąc samodzielnie do bardziej "złośliwy" bród na samochodzie. Czy do ciebie trzeba po kolei 2x2= 4?

              Nie - kanalizacji się nie układa ze spadkiem terenu, ale zdaje się w tym przypadku akurat tak postąpiono!

              Poczekamy na wyniki akspertyzy...
              • Gość: nicelus Re: Gdy z nieba leje, na ul. Wyszyńskiego powstaj IP: *.dip.t-dialin.net 06.08.12, 13:30
                mmmmmm000 napisał(a):

                > Przykład z ciśnieniem ma zastosowanie do wody... płynącej!!!

                Do płynącej, do płynącej. Powtórz sobie fizykę ze szkoły średniej, albo weź korepetycje i nie zawracaj głowy. Aby o fizyce dyskutować potrzebna jest przynajmniej matura.

                > Nie - kanalizacji się nie układa ze spadkiem terenu,
                > ale zdaje się w tym przypadku akurat tak postąpiono!

                Mało prawdopodobne, by zaprojektowano i ułożono niezgodnie z zasadami. Najbardziej prawdopodobne, że nieszczelność kanalizacji spowodowała wypłukanie gruntu i przemieszczenie rury.

                > Poczekamy na wyniki akspertyzy...

                Poczekamy. Tylko dlaczego w Polsce sama ekspertyza kosztuje drożej niż w Niemczech ekspertyza łącznie z naprawą i dlaczego nie jest to naprawione w ciągu dwóch lub trzech dni, tylko trzeba czekać miesiącami?

              • Gość: nicelus Re: Gdy z nieba leje, na ul. Wyszyńskiego powstaj IP: *.dip.t-dialin.net 06.08.12, 15:32
                mmmmmm000 napisał:

                > Ciśnienie wzrasta i zamienia się w...
                > niszczącą siłę spowodowaną prędkością!
                > Efekt ściśniętej końcówki szlaucha - co chyba
                > każdy stosuje myjąc samodzielnie do bardziej
                > "złośliwy" bród na samochodzie.

                Podałem ci link do stosownego prawa fizyki, ale widzę, że sobie sam z tym nie poradzisz.

                Jeżeli jest przewężenie to prędkość wody wzrasta, ale ciśnienie maleje. Jeżeli ściśniesz końcówkę szlaucha, to woda będzie miała większą prędkość wylotową i poleci dalej, ale jej strumień nie będzie tak równy i przejrzysty, gdyż będzie miała niskie ciśnienie i będzie zasysała powietrze z otoczenia.

                Tak samo jest z gazem. Było kiedyś w podręczniku do fizyki ze szkoły średniej takie doświadczenie z dmuchaniem między dwie palące się świece. Płomień świec odchylał się do środka, ponieważ tam powietrze miało jakąś prędkość, a na zewnątrz świec prędkość powietrza była zerowa. Wniosek był taki, że tam gdzie większa jest prędkość, tam jest mniejsze ciśnienie.

                Na tej zasadzie funkcjonowały kiedyś rozpylacze do wody toaletowej, czy lakieru do włosów, u fryzjera. Pompowany gumową gruszką strumień powietrza w zwężonej dyszy zasysał ciecz z pojemnika, gdyż w przewężeniu ciśnienie było tak niskie.

                Dzięki temu samoloty utrzymują się w powietrzu. Przekrój skrzydła ma górną część obwodu dłuższą niż dolną. Gdy samolot porusza się przy starcie, to powietrze na górze skrzydła ma większy odcinek do pokonania niż na dole. Czyli względem skrzydła otaczające powietrze na górze porusza się szybciej niż powietrze na dole, a więc ciśnienie powietrza na górze skrzydła jest niższe niż ciśnienie powietrza na dole skrzydła. Skrzydło samolotu jest jakby zasysane do góry.

            • Gość: nicelus A nie mówiłem? IP: *.dip.t-dialin.net 23.08.12, 16:15
              > mmmmmm000 napisał(a):
              >
              > > - po co jakiekolwiek ekspertyzy?
              >
              > Ekspertyzę w budownictwie kupuje najczęściej
              > ten kto zawinił i chce się wybielić.

              Ekspertyzę zamówił magistrat i ekspertyza się magistratowi opłacała. Ekspertyza udowodniła niewinność magistratu. Za ekspertyzę i za naprawę drogi zapłacą mieszkańcy. Za konieczne poprawki, tej bardzo dobrej i pozbawionej wad drogi, również zapłacą mieszkańcy.

              > Ekspertyza żadnej awarii nie usunie.
              > A ty widzę, już wiesz kto jest winny?
              >
              > > W przypadku tej ulicy ewidentnie zawinił projektant.

              No i co? Awaria nie jest usunięta. Projektant niewinny. Rachunek za ekspertyzę do zapłacenia. Prace poprawkowe do wykonania. Jeżeli wykonane poprawki nie przyniosą efektu też nikt nie będzie odpowiadał.

              W Niemczech zamówiłbym specjalistyczną rzemieślniczą firmę, która nie tylko powiedziałaby co jest do zrobienia, ale to zrobiła i za to wzięła pełną odpowiedzialność.

    • Gość: gg Na Słowiańskiej też nie lepiej IP: *.cyberghostvpn.com 04.08.12, 11:39
      To już kolejny raz po burzy kanalizacja między Słowianką, a kładką do cmentarza sobie nie radzi i powstaje duża długa na kilkanaście metrów kałuża na całej szerokości pasa w stronę Górczyna.
      Ostatanio po burzy nawet ustawił się jakiś gość z kamerą, bo wiedział, że w tym miejscu będą fajne ujęcia.
      • Gość: nicelus Re: Na Słowiańskiej też nie lepiej IP: *.dip.t-dialin.net 05.08.12, 16:28
        gg napisał(a):

        > To już kolejny raz po burzy kanalizacja między Słowianką,
        > a kładką do cmentarza sobie nie radzi i powstaje duża
        > długa na kilkanaście metrów kałuża na całej
        > szerokości pasa w stronę Górczyna.

        Całe szczęście, że to tylko deszcze. Strach pomyśleć co by było, gdyby w Polsce były wulkany, trzęsienia ziemi, albo lodowce.

        :D

        • danny_boy Re: Na Słowiańskiej też nie lepiej 06.08.12, 09:43
          >Strach pomyśleć co by było, gdyby w Polsce były wulkany, trzęsienia ziemi, albo lodowce.
          Spokojnie, na to też przyjdzie pora, do grudnia 2012 jeszcze trochę czasu, na razie mamy trąby powietrzne, do niedawna sporadyczne, a od kilku lat stały się wręcz normą. Ponadto dzień bez burzy, to dzień stracony.
          • Gość: nicelus Re: Na Słowiańskiej też nie lepiej IP: *.dip.t-dialin.net 06.08.12, 10:37
            danny_boy napisał:

            > Spokojnie, na to też przyjdzie pora, do grudnia 2012 jeszcze trochę czasu,
            > na razie mamy trąby powietrzne, do niedawna sporadyczne, a od kilku
            > lat stały się wręcz normą. Ponadto dzień bez burzy, to dzień stracony.

            Ja się cieszę, gdy w Polsce pada, ponieważ od lat siedemdziesiątych zaobserwowano zmniejszenie opadów, głównie zimą, i w jeziorach ubyło wody na tyle, że wójtowie i starostowie legalnie i mniej legalnie (bo skarb państwa teren stracił, a nic w zamian nie uzyskał) skorygowali swoim znajomym granice działek z jeziorem przesuwając je w kierunku wody. Teraz mam nadzieję, że stan wody w jeziorach się uzupełni. Niestety granice i ogrodzenia znajdą się w wodzie. Do korektury granic w drugą stronę, by oddać Skarbowi Państwa teren, zabraknie pewnie chęci. Jak to się kieyś mówiło, nie będą mieli "bodźców materialnego zainteresowania".

            :D

Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka