Gdy zniknie granica....Gospodarka

15.03.02, 16:44
Wspólnie z frankfurcką Märkische Oderzeitung i przedstawicielstwem Komisji Europejskiej w
Berlinie,
lokalna redakcja GW prowadzi akcję "Gdy zniknie granica...Wenn die Grenze verschwindet�.
Podczas redakcyjnych dyskusji z ekspertami z okreslonej dziedziny pytamy o to, jakie niesie szanse i
jakie obawy budzi wsród mieszkańców po obu stronach Odry przyszłe roszerzenie Unii Europejskiej.
Po spotkaniach nt. bezpieczeństwa i obrotu ziemią, nadszedł czas na gospodarkę.
Czy członkostwo Polski w UE będzie impulsem dla gospodarki w regionie, czy też konkurencja z
Zachodu zupełnie ją zdławi? Czy np. polskie firmy budowlane rzeczywiscie są takim zagorożeniem
dla
Niemców? Czy Niemcy chcą nas tylko gospodarczo wykorzystać? A może szansa jest we
współpracy? Jesli macie jakies doswiadczenia, przemyslenia i pytania - napiszcie, dyskutujcie. Wasz
głos wykorzystamy podczas wtorkowego spotkania z polskimi i niemieckimi ekspertami.
    • gnomek Re: Gdy zniknie granica....Gospodarka 15.03.02, 18:09
      redakcja_gorzow napisał(a):
      > (...) jakie niesie szanse i jakie obawy budzi wsród mieszkańców po obu stronach
      > Odry przyszłe roszerzenie Unii Europejskiej.
      > Czy członkostwo Polski w UE będzie impulsem dla gospodarki w regionie, czy też
      > konkurencja z Zachodu zupełnie ją zdławi? Czy np. polskie firmy budowlane
      > rzeczywiscie są tak im zagorożeniem dla Niemców? Czy Niemcy chcą nas tylko
      > gospodarczo wykorzystać? A może szansa jest we współpracy? Jesli macie jakies
      > doswiadczenia, przemyslenia i pytania - napiszcie, dyskutujcie.

      Szanowna Redakcja nasadziła tyle tematów w tym wątku, że opisanie ich wszystkich
      zajęłoby 150 dysertacji doktorskich a nie dwa lub trzy, mniej lub bardziej
      inteligentne posty gnomka. Muszę się zastanowić co wybrać. Pa.
    • gnomek Re: Gdy zniknie granica....Gospodarka 15.03.02, 19:08
      redakcja_gorzow napisał(a):
      > Czy Niemcy chcą nas tylko gospodarczo wykorzystać?

      W tym poście gnomek nie zajmie głosu merytorycznie. Chodzi o to jak nas Niemcy
      chcą wykorzystać. Jakoś tak mi się skojarzyło z filmem Dzień Niepodległości, że
      tam jednego z bohaterów ufoludki wykorzystywały seksualnie i przeprowadzały
      eksperymenty erotyczne. Ale podkreślam to nie jest post merytoryczny.
    • gnomek Re: Gdy zniknie granica....Gospodarka 15.03.02, 19:48
      Czytam i czytam i czytam i myślę, że tych waga tych tematów przekracza łączną
      masę lawet, która tydzień temu przewaliła się przez Świecko. Spróbuję gryźć po
      kolei.

      Po pierwsze jestem pod wrażeniem dobrego samopoczucia ministra Sławomira Wiatra
      Jr (syna nieodżałowanego Dżej, Dżej Wiatra. Minister S. Wiatr jest żywym
      dowodem, że umiejętności dialektyczne nie są cechą dziedziczną), który to
      minister Wiatr na dzień rozpoczęcia kampanii informacyjnej o Unii wybrał 9
      maja. Cóż za wspaniała symbolika. Przejdziem Okę, przejdziem Wołgę, znajdziem
      się w Brukseli. Jak Wiatr dalej będzie taki szybki i błyskotliwy to początek
      kampanii informacyjnej zostanie przesunięty na 22 lipca.

      Dotychczasowa energiczna działalność ministra Wiatra (czyli zanik jakichkolwiek
      odruchów życiowych) oraz kompetencja (sam przyznał, że nie musi się znać np. na
      polskim stanowisku w sprawie wykupu ziemi przez cudzoziemców. Jego zadaniem
      jest ładne „opakowanie” medialne tego problemu, czyniąc profesjonalny PR. Czyli
      wstążki pozłacane a w środku kupa) bardzo dobrze (to znaczny, że będzie
      fatalnie) wróżą powodzeniu kampanii informacyjnej na rzecz rozszerzenia Unii
      Europejskiej.

      Jedynie mass-media same z siebie informują czytelników co to jest Unia i
      dlaczego warto do niej wejść. Natomiast z działań rządu wręcz się obawiam
      wejścia do tej odhumanizowanej, przeciwnej polskiemu rolnictwu, budownictwu,
      hutnictwu, górnictwu, lecznictwu i czego tam jeszcze - Unii. Dotychczasowy PR
      ministra Wiatra dostarcza wyłącznie argumentów Lidze Polskich Rodzin i
      Samoobronie.
      • kobyla Re: Gdy zniknie granica....Gospodarka 15.03.02, 20:08
        Po prostu ktoś nieopacznie wypuścił wiatr w stronę Brukseli.
        Gdy zniknie granica będziemy się z Niemcami mocno przyjaźnić. Mocno to może za
        mocno powiedziane, ale na pewno mocniej niż z falubazami.
        Kogogorzowianin bardziej lubi Niemca czy falubaza?
        • gnomek Re: Gdy zniknie granica....Gospodarka 19.03.02, 16:48
          kobyla napisał(a):
          > Kogogorzowianin bardziej lubi Niemca czy falubaza?

          Stawiam, że szczerze nienawidzi Falubaza, a stusunek do Niemca jest powiewający
          czyli obojętny.
    • borys-krakow Re: Gdy zniknie granica....Gospodarka 16.03.02, 08:43
      redakcja_gorzow napisał(a):

      Pytania chyba trochę jak dla gimnazjalisty. Ale sam się domagałem wątków, więc mam

      > Czy członkostwo Polski w UE będzie impulsem dla gospodarki w regionie,
      Tak.
      Częsciowo za pieniądze Unii, pomocowe, które niemieckie i inne firmy i inwestorzy
      zarobią przy cywilizowaniu Polski. Vide: elektrownie wiatrowe stawiane w
      Lubuskim. Przyjdzie kasa, pomocowa, inwestorska. Coś drgnie. Z pieniędzy nikt nas
      nie ograbi, bo ich nie mamy.
      Zresztą pytanie chyba było retoryczne.

      > czy też konkurencja z Zachodu zupełnie ją zdławi?
      Ciekawym, co takiego w regionie mogłoby być jeszcze zdławione przez Unię.
      Autarkiczne gospodarstwa rolne? Simatra? Rhone-Poulenc? Ostatniej próbie wrogiego
      przejęcia przez zachodnią firmę dał odpór Ursus. ;)

      > Czy np. polskie firmy budowlane rzeczywiscie są takim zagorożeniem dla Niemców?
      Jakim?

      > Czy Niemcy chcą nas tylko gospodarczo wykorzystać?
      Chciałbym się dowiedzieć, co znaczy "gospodarczo wykorzystać"?
      Zabrać cały dobytek? Wysiedlić w Lubelskie? Pozbawić środków do życia?

      Tak. Każdy chce zarobić i wykorzystać. Ale chyba nikt trzeźwy nie zarżnie nioski.
      Sądzę, że Niemcy mają interes w długofalowym kontakcie.
      • marek_p Re: Gdy zniknie granica....Gospodarka 16.03.02, 16:04

        >> Czy członkostwo Polski w UE będzie impulsem dla gospodarki w regionie,

        > Tak.

        Też tak uważam.
        Talenty szeroko rozumianej polskiej gospodarności już nasze różnokolorowe rządy
        miały okazję zaprezentować. No cóż, nie udało się, zbankrutowaliśmy
        (rozsprzedanie za bezcen banków, deficyt w obrocie międzynarodowym, deficyt
        budżetowy, kryzys gospodarczy, bezrobocie).

        Przyszłość należy do firm typu Biowet, Z. Marciniak SA.
        Takie podmioty gospodarcze będą stanowiły o pozycji Gorzowa w Zjednoczonej
        Europie.

        Czy na rynku pracy przybędzie takich podmiotów jak Volkswagen ?
        Niestety nie jest to takie pewne. Wiele zależy od sprawności działania władz
        miasta.

        > Z pieniędzy nikt nas nie ograbi, bo ich nie mamy.

        Właśnie.

        >> czy też konkurencja z Zachodu zupełnie ją zdławi?

        > Ciekawym, co takiego w regionie mogłoby być jeszcze zdławione przez Unię.

        Firmy budowlane.

        > Ostatniej próbie wrogiego przejęcia przez zachodnią firmę dał odpór Ursus. ;)

        To chyba najciemniejsza karta w historii Gorzowa (pomijając oczywiście
        uniwersytecką zdradę :)
        Znam kulisy... parę szczegółów, które karzą mi z rezerwą patrzeć na ludzi,
        kórzy wzbudzają powszechny szacunek...
        Człowiek jest omylną istotą. Moim zdaniem przekreślić człowieka należy dopiero,
        gdy jest konsekwentny przy wykazywaniu złej woli, nie uczy się na błędach.

        >> Czy np. polskie firmy budowlane rzeczywiscie są takim zagorożeniem dla
        >> Niemców?

        > Jakim?

        Tu Borys się mylisz. Jeżeli INTERBUD-WEST i Z. MARCINIAK przetrwają w dobrej
        kondycji do wejścia do Unii, to na pewno będą miały co budować.
        Konkurencją dla Niemców są również małe firmy budowlane, wiadomo Polak to złota
        rączka, zrobi tanio i szybko (tego nikt nam nie odmówi).

        >> Czy Niemcy chcą nas tylko gospodarczo wykorzystać?

        > Sądzę, że Niemcy mają interes w długofalowym kontakcie.

        Też mam taką nadzieję.
        Obawiam się natomiast, że obawy eurosceptyków (w szczególności LPR) co do
        wykupu ziemi są uzasadnione.
        Powiem więcej, jestem pewien, że jest to bardzo poważne zagrożenie.

        Oczywiście słowiańska dusza nie karze się zbytnio przywiązywać do rzeczy i
        miejsc, ale może się kiedyś okazać, że nie będzie gdzie z pieskiem
        pospacerować, nie będzie gdzie na grzybki iść...
        ... czarny scenariusz rysując będziemy żyć w reginie, gdzie tylko w miejskich
        enklawach będzie się rozmawiało po polsku (polscy robotnicy rolni będą mówić w
        języku pracodawców).
        Przesadziłem, ale raczej trudno mi będzie wmówić, że w ogóle nie ma problemu.
        • Gość: Blic Re: Gdy zniknie granica....Gospodarka IP: *.gorzow.sdi.tpnet.pl 16.03.02, 19:31
          marek_p napisał(a):

          > No cóż, nie udało się, zbankrutowaliśmy
          > (rozsprzedanie za bezcen banków

          Czytam, czytam i fascynuje mnie Twoja niekonsekwencja, Marku. Kilkanaście linijek
          niżej ubolewasz nad losem Ursusa. Jak to jest w końcu? Tak ogólnie? Chcemy
          prywatnego czy państwowego? Aldona Żelazna z byłego rządu określiła sprawę
          prosto: jest sposób na to żeby nie prywatyzować tanio - nie prywatyzować wcale.
          BGŻ - nasz bank nie-sprzedany za bezcen - przynosi skarbowi państwa regularne
          straty. Ja bym sprzedał w cholerę i cieszył się jeśli ktoś by w ogóle zapłacił,
          Ty nie?

          > Przyszłość należy do firm typu Biowet, Z. Marciniak SA.
          > Takie podmioty gospodarcze będą stanowiły o pozycji Gorzowa w Zjednoczonej
          > Europie.

          Ja myślę, że o pozycji Gorzowa, regionu, kraju, czy nawet kontynentu, decydować
          będą malutkie firmy rodzinne i tym podobne. Dopóki władze miejskie będą musiały
          gimnastykować się co by tu wymyślić żeby zmniejszyć ciężary nakładane na
          przedsiębiorców przez własny rząd i w związku z tym 'dopomagać' będą
          kilku 'flagowym' firmom w imię 'pozycji miasta' czy 'walki z bezrobociem'
          jednocześnie dopingując wspomniany rząd żeby dokręcał śrubę firmom małym,
          nieflagowym, to nic się nie zmieni, bowiem wkopane w błoto małe firmy popadają i
          nie będzie komu finansować 'aktywną działalność miasta w celu pozyskania
          inwestorów'.
          I to przydługie zdanie podsumowuje mój stosunek wobec urzędników, którzy usiłują
          robić z siebie menadżerów. Nie od tego są.
          W czym wyraźnie się nie zgadzamy z Markiem, vide:

          > Niestety nie jest to takie pewne. Wiele zależy od sprawności działania władz
          > miasta.

          > >> Czy np. polskie firmy budowlane rzeczywiscie są takim zagorożeniem dla
          > >> Niemców?
          >
          > > Jakim?
          >
          > Tu Borys się mylisz. Jeżeli INTERBUD-WEST i Z. MARCINIAK przetrwają w dobrej
          > kondycji do wejścia do Unii, to na pewno będą miały co budować.

          To co prawda z innej mańki ale myślę, że Borys ma na myśli taki fakt, że np.
          niemieckie firmy drogowe przyzwyczajone są do tego, że remont drogi mają zrobić
          solidnie i szybko (z prędkością dla polskich firm znajdującą się w przedziałach
          predkości świetlnych).
          Brak technologii, elastyczności, to nie są cechy konkurencyjnych firm.
          Niewątpliwie jednak nasze firmy spokojnie mogą wypierać małe firmy niemieckie
          zajmujące się co najwyżej budowlami mieszkalnymi.

          > Obawiam się natomiast, że obawy eurosceptyków (w szczególności LPR) co do
          > wykupu ziemi są uzasadnione.
          > Powiem więcej, jestem pewien, że jest to bardzo poważne zagrożenie.

          Łamię sobię głowę nad tym tematem i nijak nie mogę zgłębić na czym opierają się
          takie obawy.
          1) Nikt nie może nikogo zmusić do sprzedaży ziemi. Jak chce to sprzeda, jak nie
          to nie.
          2) Przy obecnie wprowadzanym prawie obrotu ziemią (kretyńskim skrajnie, ale to
          inna sprawa) kupno ziemi przez cudoziemców będzie dosyć trudne.
          3) Kto ma wykupić? Bo przecież nie ci Niemcy, którzy wynoszą się masami ze
          wschodnich landów i zostawiają swoją ziemię leżącą odłogiem. Boimy się Holendrów?

          > ale może się kiedyś okazać, że nie będzie gdzie z pieskiem
          > pospacerować, nie będzie gdzie na grzybki iść...

          Nie jestem pewien czy lasy powinny pozostać państwowe, ale to nie zmienia faktu,
          że nikt nie planuje sprzedaży lasów. Na spacer na pola uprawne chyba się nie
          wybierasz. ;)

          > będziemy żyć w reginie, gdzie tylko w miejskich
          > enklawach będzie się rozmawiało po polsku (polscy robotnicy rolni będą mówić w
          > języku pracodawców).

          1) Nikt nikogo nie zmusi do pracy u obcego pracodawcy.
          2) Wszyscy na klęczkach będą lecieć do obcych pracodawców bo ci będą lepiej
          płacić, będą uczyć i będą pomagać rodzinom pracowników. Naprawdę, wystarczy tylko
          zobaczyć jak gospodarzą w kraju ci nieliczni obcokrajowcy, którzy już tu są.
          Myślę, że trzeba sobie zdać w końcu sprawę z tego, że polscy rolnicy są w dużej
          części niewyedukowani i niezaradni.

          > Przesadziłem, ale raczej trudno mi będzie wmówić, że w ogóle nie ma problemu.

          W czym jest problem? Naprawdę? W tym, że ktoś będzie mówił obcym językiem w
          sąsiedztwie?

          pzdr
          Bx
          • marek_p Re: Gdy zniknie granica....Gospodarka 16.03.02, 20:51
            >> No cóż, nie udało się, zbankrutowaliśmy
            >> (rozsprzedanie za bezcen banków

            > Czytam, czytam i fascynuje mnie Twoja niekonsekwencja, Marku.

            Nie jestem doktrynerem. Staram się myśleć jak gospodarz.

            Prywatny własność daje największą efektywność.
            W styczności drobnego polskiego kapitalisty z zachodnim koncernem wynik meczu
            jest przesądzony. Dlatego w polskiej gospodarce jest również miejsce
            (przynajmniej w kilku jej dziedzinach) na duże koncerny (PKN ORLEN), które będą
            w stanie konkurować z zachodnimi.
            Z racji tego, że polski kapitalista to ukleja w porównaniu do rekina zza Odry,
            udziałowcem w koncernie powininno być państwo.
            Po jakimś czasie spośród zjadających się nawzajem drobnicy wyłoni się jeden i
            drugi szczupak... nie miałbym nic przeciwko, żeby polski rząd polskiemu
            kapitaliście, polski bank odsprzedał na trochę korzystniejszych warunkach.
            W innych krajach też wspiera się rodzimy biznes. To normanle.
            U nas niestety raczej się tego nie praktykuje.


            > Kilkanaście linijek niżej ubolewasz nad losem Ursusa.
            > Jak to jest w końcu? Tak ogólnie? Chcemy prywatnego czy państwowego?

            Trafiłeś w sedno: firmy, które nie mają szansy przetrwać na rynku (w przypadku
            Ursusa, to było pewne) trzeba koniecznie prywatyzować, nawet za symboliczną
            złotówkę (tak było z Kostrzyńską Celulozą).
            Oddawać, nawet z pozornie dużym majątkiem za darmochę *) poważnemu
            kontrahentowi.

            *) pozornie za darmochę, czyli za zapewnienie notarialne, że kontrahent
            zainwestuje w technologię, zapewni zatrudnienie (moim zdaniem pakiet socjalny
            to kiepski wynalazek, kontrahent powinien mieć możliwość zatrudnich pracowników
            młodych, wykształconych, takich jakich ma ochotę, a nie otrzymanych w spadku po
            bankrucie.

            > Aldona Żelazna z byłego rządu określiła sprawę prosto:
            > jest sposób na to żeby nie prywatyzować tanio - nie prywatyzować
            > wcale.

            Z tego co piszesz, ta pani to doktrynerka.

            > Ja bym sprzedał w cholerę i cieszył się jeśli ktoś by w ogóle
            > zapłacił, Ty nie?

            Ultraliberał ze słowiańską duszyczką :)
            • marek_p ... jedno jeszcze 16.03.02, 20:52
              >> Niestety nie jest to takie pewne. Wiele zależy od sprawności
              >> działania władz miasta.

              > I to przydługie zdanie podsumowuje mój stosunek wobec urzędników,
              > którzy usiłują robić z siebie menadżerów. Nie od tego są.
              > W czym wyraźnie się nie zgadzamy z Markiem

              Tu znów zawodzi Twój ultraliberalizm.
              Władze miasta powinny zabiegać o lokalizację jednego czy drugiego
              przedsiębiorstwa, trzeba dla nich przygotować teren, media, drogi..., lotnisko,
              by mógł bez problemu dotrzeć do miasta.

              To właśnie są zadania miasta, do tego zbudowanie jednej i drugiej drogi ,
              zadbanie o instytucje miastotwórcze (uczelnie wyższe, kultura, szpitale,
              instytucje adm. i sądy)
              Inwestor ma niewybrażalne wprost możliwości wyboru lokalizacji.
              Żyjemy w globalnej wiosce, czy nam się podoba, czy nie.

              Pozdrawiam
              • Gość: Blic Re: ... jedno jeszcze IP: *.gorzow.sdi.tpnet.pl 16.03.02, 21:42
                marek_p napisał(a):

                > Tu znów zawodzi Twój ultraliberalizm.

                Jaki ULTRAliberalizm? Nie przesadzaj Marku. Równie dobrze mogłbym zacząć Cię
                nazywać ultrasocjalistą.

                > Władze miasta powinny zabiegać o lokalizację jednego czy drugiego
                > przedsiębiorstwa, trzeba dla nich przygotować teren,

                Nie jestem pewien co masz na myśli, ale od wyrównania terenu chyba powinna być
                już sama firma. Jeśli tak duża jest aby się o nią miasto starało to chyba sama
                może spychacz wynająć.

                > media,

                I do tego jeszcze telefony przez pół roku za darmo...
                Przecież to nie jest sprawiedliwe. Każdy powinien mieć równe szanse. Żeby tak
                było to każda firma, szczególnie te mniejsze, powinna być też tak szampańsko
                traktowana.

                > drogi...

                Drogi są oczywistym elementem rozbudowy infastruktury, w ramach kompetencji
                państwa, regionu, miasta. Budowanie dróg w ogóle to jedno, budowanie dojazdu dla
                jakiejś jednej firmy X to dyskryminacja firm A, B, oraz C.

                > lotnisko,
                > by mógł bez problemu dotrzeć do miasta.

                Emm... czy teraz mówimy o tych mitycznych facetach w cylindrach z cygarem w
                zębach?
                Z Berlina o wiele lepiej dojechać autostradą.
                BTW, czemu się tak upierasz przy tym lotnisku? Gorzów to przecież zdecydowanie za
                małe miasto na własne lotnisko. (Tak samo jak ZG.)

                > To właśnie są zadania miasta, do tego zbudowanie jednej i drugiej drogi

                Budowanie dróg, oczywiście. "Ściąganie inwestorów" za pomocą zwolnień, koncesji,
                itp. jest zwykłą dyskryminacją całej reszty przedsiębiorców.

                > zadbanie o instytucje miastotwórcze (uczelnie wyższe, kultura, szpitale,
                > instytucje adm. i sądy)

                Nie o tym mowa. To się rozumie samo przez się.
                BTW, jak widzisz administracji miejskiej czasu już nie starcza na te cele, za
                dużo tracą na 'ściąganie inwestorów' (i na żużel :))).

                > Inwestor ma niewybrażalne wprost możliwości wyboru lokalizacji.
                > Żyjemy w globalnej wiosce, czy nam się podoba, czy nie.

                I dlatego należy obniżać podatki (wszystkim!) i zmniejszać koszty pracy. Dzięki
                temu każdy inwestor przyleci jak osa do miodu.
                Niestety zawsze znajdzie się jakaś Barbara z 'Komitetu Obrony Bezrobotnych',
                która chlapnie o socjalu, który jest w Unii... Jak tu wierzyć w przedsiębiorczość
                w narodzie...

                pzdr
                Bx
                • marek_p Re: ... jedno jeszcze 17.03.02, 20:15
                  Gość portalu: Blic napisał(a):

                  >> Władze miasta powinny zabiegać o lokalizację jednego czy drugiego
                  >> przedsiębiorstwa, trzeba dla nich przygotować teren,

                  > Nie jestem pewien co masz na myśli, ale od wyrównania terenu chyba powinna być
                  > już sama firma. Jeśli tak duża jest aby się o nią miasto starało to chyba sama
                  > może spychacz wynająć.

                  Przygotować teren: odpowiednie przeznaczenie w planie zagospodarowania
                  przestrzennego, fizycznie teren blisko drogi, bliskość komunikacji miejskiej...

                  >> media,

                  > I do tego jeszcze telefony przez pół roku za darmo...
                  > Przecież to nie jest sprawiedliwe. Każdy powinien mieć równe szanse. Żeby tak
                  > było to każda firma, szczególnie te mniejsze, powinna być też tak szampańsko
                  > traktowana.

                  Woda (rura o dużej średnicy), kanalizacja, stacja prostownikowa...

                  >> lotnisko,
                  >> by mógł bez problemu dotrzeć do miasta.

                  > Emm... czy teraz mówimy o tych mitycznych facetach w cylindrach z cygarem w
                  > zębach?
                  > Gorzów to przecież zdecydowanie za małe miasto na własne lotnisko.
                  > (Tak samo jak ZG.)

                  Mylisz się. W UE miasta podobnej wielkości jak Gorzów czy Zielona zwykle mają
                  małe lotniska. Pytanie tylko czy po pięciu latach po wejściu do Unii Gorzów
                  będzie jeszcze 130 tys. miastem ?
                  Jak władze nie zrobią coś z bezrobocie ludzie z Gorzowa wyjadą... blokowiska będą
                  straszyć pustkami.

                  >> Inwestor ma niewybrażalne wprost możliwości wyboru lokalizacji.
                  >> Żyjemy w globalnej wiosce, czy nam się podoba, czy nie.

                  > I dlatego należy obniżać podatki (wszystkim!) i zmniejszać koszty pracy.

                  Zgadza się. Podwyżki podatku (nawet podobne jak ta tegoroczna) na pewno dobrze
                  nie zrobią gospodarce.

                  > Dzięki temu każdy inwestor przyleci jak osa do miodu.

                  Przesadny optymizm. Pamiętaj, że wchodząc do Unii będziemy musieli dostosować
                  przepisy podatkowe (mieć zbliżone) do pozostałych krajów.
          • borys-krakow Re: Gdy zniknie granica....Gospodarka 16.03.02, 21:29
            Gość portalu: Blic napisał(a):


            > Ja myślę, że o pozycji Gorzowa, regionu, kraju, czy nawet kontynentu, decydować
            >
            > będą malutkie firmy rodzinne i tym podobne
            Otóż to. Męczy mnie brak w Polsce społeczeństwa obywatelskiego. Znikomość tego
            sektora gospodarki (tzn. małych firm) i znikomość inicjatyw obywatelskich. Nad
            czym też ubolewa Mareczek. Niestety, na ubolewaniu często się kończy. Ale to
            temat na osobny wątek, który pewnikiem założę, gdy mi się zbierze.>

            > To co prawda z innej mańki ale myślę, że Borys ma na myśli taki fakt, że np.
            > niemieckie firmy drogowe przyzwyczajone są do tego, że remont drogi mają zrobić
            > solidnie i szybko (...)
            To też. Ale głównie śmieszy mnie to że firma – powiedzmy Marciniak – może być
            zagrożeniem dla Niemców. Może dla Illbau, dla związkowców z Hochtief, ale nie dla
            Helmuta Stettke, stroiciela pianin z Hanoweru.Polski sektor budowlany też nie
            jest polski. Exbud, różne Mostostale i Piaseccy są już własnością Skanska,
            Hochtief czy innych. A ci z kolei własnością Nomura Bank, etc. Sektor budowlany
            skonsolidował się i dalej konsoliduje. Podobnie jak bankowy, lotniczy,
            maszynowy... Signum temporis.Marciniak jest już S.A. W spółkę akcyjną
            przekształca się głównie po to by pozyskać kapitał lub ważnych udziałowców. A
            jeżeli rzeczony Hochtief będzie miał udziały w rzeczonym Marciniaku to pewnie
            chętnie zaprosi go do wykonania w Hanowerze prac, w których Marciniak się
            specjalizuje. A do budowy drogi w Polsce wyśle gości, którzy budowali francuskie
            autostrady. Czego wszystkim życzę.Może w Gorzowie tego nie widać, ale Polacy
            trzymają spory udział w rynku renowacji zabytków. W Krakowie wiele pozostałości
            PKZ-ów żyje głównie z remontów niemieckich zabytków.

            > 1) Nikt nie może nikogo zmusić do sprzedaży ziemi. Jak chce to sprzeda, jak nie
            >
            > to nie.
            > 2) Przy obecnie wprowadzanym prawie obrotu ziemią (kretyńskim skrajnie, ale to
            > inna sprawa) kupno ziemi przez cudoziemców będzie dosyć trudne.
            > 3) Kto ma wykupić? Bo przecież nie ci Niemcy, którzy wynoszą się masami ze
            > wschodnich landów i zostawiają swoją ziemię leżącą odłogiem. Boimy się Holendró
            > w?
            4) Argument m.in. R. Ziemkiewicza: w Gorzowie większość z nas to repatrianci ze
            wschodu – w drugim i trzecim pokoleniu. Kto z nas – może poza inwestorami
            rolnymi – zamierza dla sentymentu kupować hektary pod Drohobyczem?
            5) Polskie rolnictwo, jak większość gałęzi gospodarki, wymaga doinwestowania. A
            właściciel europejski to właśnie inwestycja. No bo kupuje ziemię nie po to, by ją
            zlikwidować.
            • marek_p Re: Gdy zniknie granica....Gospodarka 17.03.02, 21:00
              borys-krakow napisał(a):

              >> Ja myślę, że o pozycji Gorzowa, regionu, kraju, czy nawet kontynentu,
              >> decydować będą malutkie firmy rodzinne i tym podobne
              > Otóż to.

              Nie. Firmy rodzinne w 90% działają na rynku lokalnym. To tak jak ze sklepami, ten
              upadnie to w to miejsce pojawi się inny.

              > Męczy mnie brak w Polsce społeczeństwa obywatelskiego. Znikomość tego
              > sektora gospodarki (tzn. małych firm) i znikomość inicjatyw obywatelskich. Nad
              > czym też ubolewa Mareczek. Niestety, na ubolewaniu często się kończy.

              W moim przypadku nie. Mam małą firemkę (nazwijmy to rodzinną). Nie ograniczam się
              do narzekania, wysuwam propozycję, jak trzeba z transparentem poniosę, jak będę
              musiał kamieniem rzucę :)))
              Z tym kamieniem, to nie żart. Muszę nadrobić za tych niezadowolonych i biernych.

              > ... śmieszy mnie to że firma – powiedzmy Marciniak – może być zagrożeniem dla
              > Niemców.

              To już sobie Niemcy opowiadają. Moim zdaniem zagrożeniem może być polski
              fachowiec "złota rączka" z firmy zatrudniającej 5 osób.

              > ...Exbud, różne Mostostale i Piaseccy są już własnością Skanska, Hochtief czy
              > innych. A ci z kolei własnością Nomura Bank, etc. Sektor budowlany
              > skonsolidował się i dalej konsoliduje.
              > Marciniak jest już S.A. W spółkę akcyjną przekształca się głównie po to by
              > pozyskać kapitał lub ważnych udziałowców.
              > A jeżeli rzeczony Hochtief będzie miał udziały w rzeczonym Marciniaku to pewnie
              > chętnie zaprosi go do wykonania w Hanowerze prac, w których Marciniak się
              > specjalizuje.

              Miejmy nadzieję, że tak będzie.
              Jedno jest piękne: Z. Marciniak SA jest dużą firmą PRYWATNĄ.
              Będzie chciał sprzedać to sprzeda, ale te pieniądze na pewno nie pójdą na
              przysłowiowe "banany", na samochody dla rzucających kamieniami górników, ani na
              długi ZUS-u...

              Zainwestuje w ziemię, kupi inną firmę, pewnie nie przechula (chociaż gdyby nawet,
              to nic nam do tego).

              Dobrze, że są takie firmy.
              Ważne tylko, żeby do wejścia do Unii w dobrej kondycji przetrwał. Potem już sobie
              poradzi (bankowo !).


              > 5) Polskie rolnictwo, jak większość gałęzi gospodarki, wymaga doinwestowania.
              > A właściciel europejski to właśnie inwestycja. No bo kupuje ziemię nie po to,
              > by ją zlikwidować.

              Rolnictwo to bardzo specyficzna dziedzina gospodarki...
              Szczerze mówiąc nie przywitam chlebem i solą zachodnich inwestorów tej branży.
              Tolerować jednak będę musiał :(

              Borys zachwycałeś się kiedyś mlekiem bezpośrednio od krowy... porównywałeś kiedyś
              pomidor marki HIT z prawdziwym pomidorem ?

              Nie wszystko co zachodnie to lepsze (na szczęście).
              • Gość: Blic Pij mleko IP: *.gorzow.sdi.tpnet.pl 18.03.02, 07:36
                marek_p napisał(a):

                > zachwycałeś się kiedyś mlekiem bezpośrednio od krowy...

                Fuj, mleko prosto od krowy jest paskudne. :)

                pzdr
                Bx
              • borys-krakow Re: Gdy zniknie granica....Gospodarka 18.03.02, 07:55
                marek_p napisał(a):


                > Nie. Firmy rodzinne w 90% działają na rynku lokalnym. To tak jak ze sklepami, t
                > en upadnie to w to miejsce pojawi się inny.
                To małe firmy będą wytwarzać tzw. produkt krajowy brutto. I netto. W małej firmie
                nie potrzeba znajomości, żeby się zatrudnić, jej właściciel poświęca tyle czasu
                ile trzeba dla efektu finansowego, stworzą miejsca pracy i, w efekcie, dobrobyt
                społeczności. Myślenie kategoriami sztandarowych przedsiębiorstw to myślenie
                magiczne. Jeśli Kowalski zarobi na straganie z pietruchą, kupi auto i zarobi też
                dealer. Jeśli tysiąc Kowalskich zarobi - powstanie montownia samochodów.

                > Z tym kamieniem, to nie żart. Muszę nadrobić za tych niezadowolonych i biernych.
                Chodzi mi raczej o trwałe formy społeczeństwa obywatelskiego. Do tego, że można
                legalnie protestować przyzwyczailiśmy się. Do wolności słowa,
                wieloprzymiotnikowych wyborów...
                Chimeryczne jest funkcjonowanie społeczeństwa na najniższym szczeblu.
                Stowarzyszeń, grup obywatelskich... Gdy staram się zorganizować rodziców dla
                lepszej nauki w szkole mojej córki - wychodzę na wariata.
                W likwidowanym szpitalu (sam to zauważyłeś) istnieje wiele instytucji
                społecznych, z których żadna, ani wszystkie na raz, nie są w stanie podjąć
                skutecznej akcji w obronie szpitala: lobbingu, agitacji wśród mieszkańców, public
                relations.
                Znajomy z Krakowa udziela się namiętnie na zebraniach własnej Spółdzielni
                Mieszkaniowej, co przydało mu opinii miejscowego wariata.
                Ludzie, którzy coś robią, miewają opinię nawiedzonych. Większość ludzi boi się
                angażować społecznie.
                A w ramach istniejących grup dodatkowo kwitnie polskie piekło.

                > porównywałeś kiedyś pomidor marki HIT z prawdziwym pomidorem ?
                Ciekawym, co ma wspólnego obcokrajowa własność HIT-a z jakością pomidorów?
                Oczywiście pomidorów z waty nie kupuję, ale w tej chwili innych pomidorów albo
                nie ma, albo są tak drogie, że poza zasięgiem.

                Polski rolnik ponoć statystycznie pracuje 3 godziny dziennie.
                Liczy się to tak: jeżeli ma 10 kur, które znoszą jaja tylko dla potrzeb jego
                rodziny, to praca koło kur (karmienie, malowanie kurnika, etc.) do czasu pracy
                się nie liczy. Liczy się tylko praca dla produkcji rynkowej - czyli jaj nie
                przejedzonych przez familię, np. od dwudziestej kury.
                Do tej autarkicznej gospodarki dokładasz także Ty, bo KRUS z czegoś wypłaca
                zasiłki, renty... Ty zarabiasz i płacisz na emeryturę będącą formą (narzuconej co
                prawda) umowy z Państwem, a rolnicy pobierają z tych pieniędzy świadczenia
                społeczne.
                W samym Lubuskim tysiące hektarów leżą odłogiem, "bo się nie opłaca". Jeśli
                opłaca się Holendrom - zapraszam!
      • Gość: Blic Re: Gdy zniknie granica....Gospodarka IP: *.gorzow.sdi.tpnet.pl 16.03.02, 18:53
        borys-krakow napisał(a):

        > > Czy członkostwo Polski w UE będzie impulsem dla gospodarki w regionie,
        > Tak.
        > Częsciowo za pieniądze Unii, pomocowe, które niemieckie i inne firmy i
        > inwestorzy zarobią przy cywilizowaniu Polski.

        Miejmy także nadzieję, że władze niemieckie przestaną robić kuku swoim własnym
        rolnikom i pozwolą im także najmować legalnie Polaków do pracy sezonowej.
        W naszym regionie to może naprawdę robić różnicę dla wielu ludzi.

        > > Czy np. polskie firmy budowlane rzeczywiscie są takim zagorożeniem dla
        > > Niemców?
        > Jakim?

        Jak to jakim? Cenowym! :)
        Ale bez obawy, 22% VAT już się szykuje. :))

        pzdr
        Bx
    • Gość: skok Re: Gdy zniknie granica....Gospodarka IP: *.gorzow.sdi.tpnet.pl 16.03.02, 12:01
      redakcja_gorzow napisał(a):

      > obrotu ziemi.
      >> Ziemia obraca się cały czas. :)

      1.Nie dostane grosza( euro )podwyżki.
      2.Warta nadal będzie wpływała do Bałtyku.
      3.Zwolni się troche miejsc w Sejmie.
      4.Zastanawia fakt że nie inwestują teraz
      w specjalnej strefie ekonomicznej.
      5.Strumieniem popłynie śmiesznie tani
      (porównujac nawet ceny w sklepach) towar z Niemiec.
      itd. :):):):)
      pozdro

    • hiro Re: Gdy zniknie granica....Gospodarka 16.03.02, 17:54
      ,
      "Gdy zniknie granica...Wen
      coraz więcej BMW AUDI bądzie znikać;-)
      polak potrafi?
      • Gość: Jurek Ch Re: Gdy zniknie granica....Czy tylko gospodarka? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 17.03.02, 06:59
        Tak to widzial moj dziadek. Achm gdybyscie go znali. To
        byl rok ...1962. Serdecznie pozdrawiam

        Jerzy Chudziński

        Orzeł

        To był bardzo spokojny, poobiedni spacer,
        wzdłuż parków nad Kłodawką doszliśmy do centrum.
        Jak zwykle stanęliśmy na moment przed katedrą,
        kiedy dziadek powiedział: - Chodź, coś ci pokażę.

        Skręciliśmy od razu w stronę prawej hali
        i doszliśmy do końca, tam przystanął dziadek,
        wskazał filar ostatni, na którego ścianie
        widniał orzeł piastowski, jasno malowany.

        Widząc moje zdziwienie, dziadek rzekł po prostu:
        - To wcale nie oznacza, że Gorzów był polski,
        ale dowód widoczny przygranicznych związków,

        i powiązań rodowych, przenikań piastowskich,
        współpracy i kultury. Tak było z początku,
        więc dziś też powinniśmy o to się zatroszczyć.

        • borys-krakow Re: Gdy zniknie granica....Czy tylko gospodarka? 17.03.02, 15:12
          SONET!
          Spondejem!
          Gratuluję.
          • Gość: xgwiak Re: Gdy zniknie granica....Czy tylko gospodarka? IP: *.cvx19-bradley.dialup.earthlink.net 19.03.02, 05:53
            W tym europejskim "KOLCHOZIE"
            <Niemiaszki do zarzadzania>
            <Polaczkii do roboty>
            <a do handlowania i liczenia "ciackow" to dopiszcie sami sobie KTO??????
            • borys-krakow Re: Gdy zniknie granica....Czy tylko gospodarka? 19.03.02, 07:49
              Gość portalu: xgwiak napisał(a):

              > <a do handlowania i liczenia "ciackow" to dopiszcie sami sobie KTO??????
              Świeża myśl zza oceanu, jak widzę...
    • Gość: Blic Redakcja wróciła z wagarów? IP: *.gorzow.sdi.tpnet.pl 23.03.02, 12:09
      Nie zauważyłem nawet odnośnika do tego wątku na stronie Gazety.
      Mógłby kiedyś admin Zachodniej zrobić coś dla części gorzowskiej. Choćby na
      początek tyle samo odnośników co w części zielonogórskiej...

      pzdr
      Bx
      • j24 "Proście, a dane Wam będzie" 24.03.02, 23:28
        Gość portalu: Blic napisał(a):

        > Nie zauważyłem nawet odnośnika do tego wątku na stronie Gazety.
        > Mógłby kiedyś admin Zachodniej zrobić coś dla części gorzowskiej. Choćby na
        > początek tyle samo odnośników co w części zielonogórskiej...
        >
        > pzdr
        > Bx

      • redakcja_gorzow Re: Redakcja wróciła z wagarów? 09.04.02, 12:28
        Informuje ze na stronie Gazety jest banner dotyczacy akcji �Gdy zniknie granica...� zawierajacy
        opublikowane dotad artykuły na ten temat
    • j24 Jeszcze w jakimś wątku z czerwonymi... 24.03.02, 23:27
      ... kropeczkami byśmy chcieli się wykazać :)
    • j24 ... ale obowiązków na forum mi się narobiło :( 03.04.02, 13:03
      ... muszę pilnować, żeby jedyny wątek przypominający o tym, że "redakcja_gorzow
      z Gorzowem", a "Gorzów z Redakcją", nam był nie spadł.
    • neph Re: Gdy zniknie granica....Gospodarka 10.04.02, 10:00
      ...czasami mam wrażenie, że za dużo jest emocji związanych z naszą (Niemców i
      Polaków) historią. Często jest ona widoczna w wypowiedziach polityków i to
      niezależnie od tematu ewentualnej dyskusji. Nie omija to niestety również swery
      gospodarczej... a na to miejsca w niej po prostu nie ma. Inwestor, (z
      wyłączeniem Państwa i samorządu) niezależnie od tego z jakiego kraju pochodzi,
      kieruję się tylko jedną motywacją: "zmaksymalizować swoje korzyści" i tylko
      taką... W jaki sposób ta maksymalizacja przebiega to jest już odrębny problem.

      Tragiczna sytuacja na rynku pracy, powoduje, że istnieje duża pokusa wśród
      właścicieli firm do wykorzystywania tej sytuacji i obniżenia kosztów pracy,
      stawiając przed pracownikiem wybór....albo pracujesz więcej za te same
      pieniądze, albo stracisz pracę, a nowej szybko nie znajdziesz... i to można
      nazwać wyzyskiem, ale gwarantuję, że polscy przedsiębiorcy robią dokładnie to
      samo...!!!
      • klin! Re: Gdy zniknie granica....Gospodarka 10.04.02, 10:12
        neph napisał(a):

        > Tragiczna sytuacja na rynku pracy, powoduje, że istnieje duża pokusa wśród
        > właścicieli firm do wykorzystywania tej sytuacji i obniżenia kosztów pracy,
        [...]

        Wszystko się zgadza, tylko że związek przyczynowo-skutkowy w drugą stronę. Zbyt
        wysokie koszty pracy skutkują bezrobociem.
        • ula_ Re: Gdy zniknie granica....Gospodarka 16.04.02, 01:12
          klin! napisał(a):

          > neph napisał(a):
          >
          > > Tragiczna sytuacja na rynku pracy, powoduje, że istnieje duża pokusa wśród
          >
          > > właścicieli firm do wykorzystywania tej sytuacji i obniżenia kosztów pracy
          > ,
          > [...]
          >
          > Wszystko się zgadza, tylko że związek przyczynowo-skutkowy w drugą stronę. Zbyt
          >
          > wysokie koszty pracy skutkują bezrobociem.

Pełna wersja