mmmmmm000
10.09.12, 12:06
Problem zieleni można szybko i skutecznie rozwiązać.
Problemem jest brak pieniędzy na utrzymanie zieleni.
Jednocześnie każdego miesiąca do kasy opieki społecznej ustawia się kolejka chętnych po zasiłki, które gmina ma OBOWIĄZEK wypłacać. Powodem przychodzenia po zasiłek jest najczęściej zła sytuacja finansowa spowodowana długim okresem bezrobocia czyli krótko mówiąc "wykluczeniem społecznym".
Jak te problemy można połączyć? Czyli co zrobić, żeby ludzie podjęli pracę i nie musieli przychodzić po zasiłki? Wystarczy skierować pieniądze z zasiłków na utrzymanie zieleni miejskiej. "Zasiłkowiczom" zaproponować pracę w Spółdzielni Socjalnej, która nie będzie nawet musiała brać udziału w przetargu na utrzymanie miejskiej zieleni. Takie spółdzielnie mają w statucie wpisane pierwszeństwo celów społecznych nad celem zarobkowym. Wystarczy takiej spółdzilni po prostu zlecić prace porządkowe. Członkowie spółdzielni - osoby dotychczas niepracujące lub o minimalnych dochodach, otrzymają w ten sposób wynagrodzenie za pracę. To spowoduje, że ich dochodowość się zwiększy, przez co nie będą się kwalifiowały do wypłaty zasiłków z opieki społecznej. Zatem to co zarobią w pracy przy zieleni zostanie zaoszczędzone w puli zasiłków w budżecie miasta. Co więcej - osoby te nabywają po upływie roku prawo do pobierania zasiku dla bezrobotnych.
Urząd Miasta ma prawo zapytać osobę wnioskującą o zasiłek, czy wykorzystała już wszystkie możliwości zarobkowania. Ma prawo odmówić wypłaty zasiłku, jeśli bez powodu, osoba taka odmówi skorzystania z możliwości zarobkowania w spółdzielni. Idę o zakład, że wiele osób pobierających dzisiaj zasiłki, zwłaszcza tacy, którzy je pobierają choć mają z czego żyć (po prostu nie wykazują dochodów a np. handlują w necie kradzionymi częściami), stojąc przed perspektywą pracy w parkach, w ogóle z pobierania zasiłków zrezygnuje.
Zieleń to nie cała pula możliwych prac. Zimą czeka odśnieżanie. Można też budować place zabaw, malować miejskie kamieice itd. itp...