Kładka to sprawa kolei, ale miasto do remontu s...

01.02.13, 16:14
to ją zamkniemy albo całkowicie zdemontujemy.

W związku z zamknięciem linii kolejowej przez Zamoście nalezy zlikwidować nie tylko kładkę ale równiez most
    • cajmero Kładka to sprawa kolei, ale miasto do remontu s... 01.02.13, 20:29
      mam szalony/?/ pomysł. A może "olejmy" tę kładkę i z 200 m dalej zbudujmy nową. Wymusi to naprawę brzegu, chodnika i ew. przedłuży bulwar.
      A wejście i same okolice mostu obsadzić drzewami i aby szkaradztwa nie było widać.
      • real_marek Re: Kładka to sprawa kolei, ale miasto do remontu 01.02.13, 21:17
        Jakie szkaradztwo? To piękny most, tylko obwieszony jakąś szkaradną pajęczyną rur i kabli. Oczyścić z pajęczyn, pomalować i ciekawie oświetlić, a będzie perłą warciańskiej panoramy. W tej chwili obie kładki niestety też należą raczej do pajęczyn i szpecą most.
    • mmmmmm000 To się jest robi żałosne... 01.02.13, 22:47
      Na litość Boga jedynego!
      To jest kwestia wydania stosunkowo niewielkiej kasy, na na prawdę niewielką "inwestycję", a robi się z tego taki temat, jakby w mieście miała powstać co najmniej czteropasmowa średnicówka.

      Taka kładka, dla miasta tej wielkości, to powinna być kwestia remontu bieżącego podobnie jak np. kwestia remontu osiedlowych chodników czy wymiany żarówek w latarniach...

      Wstyd dla urzędników, którzy robią z tego wielki problem, dowodząc jedynie swoich niekompetencji...
      • thebird2 Re: To się jest robi żałosne... 02.02.13, 14:45
        ...Boga jedynego

        Mam watpiwości .
        PIS ma swojego , PO ma swojego , Razinger innego, Indianie też
        • e_werty Re: To się jest robi żałosne... 02.02.13, 14:55
          Indianie też

          ... zwłaszcza ci z nad Buga
        • Gość: nicelus Wszyscy pochodzimy od Abrahama. IP: *.dip.t-dialin.net 02.02.13, 19:58
          thebird2 napisał:

          > ...Boga jedynego
          >
          > Mam watpiwości .
          > PIS ma swojego , PO ma swojego , Razinger innego, Indianie też

          Teraz nie wiesz w którego nie wierzyć?

          :D :D :D

          Nie rób paniki. Ten w którego ty nie wierzysz, a wierzy judaizm, chrześcijaństwo i islam, to jest jeden i ten sam Bóg. Bóg z którym rozmawiał Abraham. Abraham występuje we wszystkich trzech religiach.

          :)

          • e_werty Re: Wszyscy pochodzimy od Abrahama. 02.02.13, 21:14
            Abraham występuje we wszystkich trzech religiach.

            ... pewnie - abrakadabra zawsze się dobrze sprzedawało!

            :)
      • danny_boy Re: To się jest robi żałosne... 03.02.13, 20:09
        mmmmmm000 napisał:

        > na na
        Na na na na, na na na na na, hej, hej, na na na na
        To chyba Boney M albo inny Eruption.
        • Gość: nicelus Re: To się jest robi żałosne... IP: *.dip.t-dialin.net 04.02.13, 00:27
          danny_boy napisał:

          > To chyba Boney M albo inny Eruption.

          Vaya Con Dios

          Vaya Con Dios - Ney Na Na Na

          • Gość: login_t Re: To się jest robi żałosne... IP: *.noc.fibertech.net.pl 04.02.13, 08:37
            Gość portalu: nicelus napisał(a):

            > > To chyba Boney M albo inny Eruption.
            >
            > Vaya Con Dios

            Albo Steam
    • e_werty Re: Kładka to sprawa kolei, ale miasto do remontu 02.02.13, 15:09
      nalezy zlikwidować nie tylko kładkę ale równiez most

      ... Miasto powinno most odkupić i zamknąć pętlę bulwaru!
      Połączyć z bulwarami istniejącymi i rozbudować o bulwary na lewym brzegu Warty!
      • real_marek Re: Kładka to sprawa kolei, ale miasto do remontu 02.02.13, 23:29
        To bez sensu, przecież tam ma być nowy most na przedłużeniu Kosynierów, więc trzeba tylko wyremontować te schody. Ja ze szwagrem byśmy to zrobili w 2 weekendy. Parę nowych stopni przyspawać, pomalować i będzie służyć przez następne lata. To zwykła naprawa, a robi się z tego wielkie halo! Cóż, miasto nie ma zwyczaju remontować czegokolwiek, więc stąd taka bezradność, a to są zwykłe zabiegi eksploatacyjne. W Gorzowie niestety dominuje podejście jak z czasów wielkich stalinowskich budów, jak np. przy kanale biełomorskim wybudowanym kosztem życia pewnie z 2 mln więźniów sowieckich łagrów, a przepłynął tylko statek z Maksymem Gorkim, a potem się to wszystko zamuliło, bo nikt nie pogłębiał. Coś wam to przypomina? Bo mi prawie wszystko co się robi w Gorzowie.
        • Gość: login_t Re: Kładka to sprawa kolei, ale miasto do remontu IP: *.dynamic.t-mont.net.pl 02.02.13, 23:53
          www.youtube.com/watch?v=ZuHfymLRQYk
          real_marek napisał:

          > przy kanale biełomorskim wybudowanym kosztem życia pewn
          > ie z 2 mln więźniów sowieckich łagrów, a przepłynął tylko statek z Maksymem Gor
          > kim, a potem się to wszystko zamuliło, bo nikt nie pogłębiał.

          Wg Solżenicyna zginęlo 25 tys. A kanal sluży do dziś.
          • real_marek Re: Kładka to sprawa kolei, ale miasto do remontu 03.02.13, 00:32
            Podałem z pamięci tę historyjkę właśnie za Sołżenicynem, nie sprawdziłem, mea culpa. potem rzeczywiście go udrożnili, ale zaraz po wybudowaniu przez jakiś czas nie nadawał się do żeglugi. Może nieręcznie, ale starałem się zobrazować tezę, że w Gorzowie mamy azjatyckie podejście do utrzymania dróg, budynków, mostów i wszystkich innych nieruchomości, tzn. brak codziennej troski o ich dobry stan, co nas odróżnia zdecydowanie od tzw. Europy zachodniej. Pamiętasz przepis na angielski trawnik, prosty, posiać, a potem 200 lat podlewać i kosić, nic więcej.
            • Gość: Tuchaj_Bej Re: Kładka to sprawa kolei, ale miasto do remontu IP: *.ssp.dialog.net.pl 03.02.13, 00:57
              " w Gorzowie mamy azjatyckie podejście do utrzymania " - bo Landsberg został zasiedlony Azjatami!
            • Gość: login_t Re: Kładka to sprawa kolei, ale miasto do remontu IP: *.dynamic.t-mont.net.pl 03.02.13, 01:01
              real_marek napisał:

              > Pamiętasz przepis na
              > angielski trawnik, prosty, posiać, a potem 200 lat podlewać i kosić, nic więcej

              200 lat temu moi dziadowie i pradziadowie mieszkali pod Wilnem, potem im car zabral ziemię, potem spod Lwowa wygonila ich Jalta, w Gorzowie mieszkali w komunalnym, bo wszystko bylo komunalne... Gdzie sens koszenia i walcowania?
              • real_marek Re: Kładka to sprawa kolei, ale miasto do remontu 03.02.13, 01:34
                Moi przodkowie mieli podobną historię, co prawda trafili do innego miasta, w dawnej Polsce i tam nie ma aż takich problemów. Może dlatego, że większość mieszkańców to są właśnie właściciele swoich kamienic itd. od dziada pradziada. Ale dziś usprawiedliwianie władzy publicznej, że nie dba o infrastrukturę skutkami powstania styczniowego i powojennych przesiedleń, to lekka przesada.
                • Gość: Bernard Teraz wszyscy to "styczniowi patrioci..." IP: *.net.albertacom.com 03.02.13, 02:00
                  Hey,
                  A moi w tamtym czasie wiedzieli jedno: w styczniu z powodu zimna z chalupy siem nie wylazi....
                  Pola zaorac siem sie da i powstania zrobic tez...
                  Teraz moi "dyskutuja" o tych "madrych" ktorym albo marznac sie chcialo albo od kul ginac...
                  O co mi chodzi? O to ze glupota pisowska istniala jiz dawno....
                  Nie wazne by Polacy wygrywali... Wazne by gineli...
                  I gineli...
                  I to sa jaja!!!!!!!!!
                  • real_marek Re: Teraz wszyscy to "styczniowi patrioci..." 03.02.13, 02:08
                    A to jaki temat Benek? O sensie powstania styczniowego, czy o kładce na moście, bo ten temat dotąd dominował?
                  • Gość: login_t Re: Teraz wszyscy to "styczniowi patrioci..." IP: *.dynamic.t-mont.net.pl 03.02.13, 14:21
                    Gość portalu: Bernard napisał(a):

                    > A moi w tamtym czasie wiedzieli jedno: w styczniu z powodu zimna z chalupy siem
                    > nie wylazi....
                    No ale buty zezuć z trupa to czasami wyskoczyli...

                    > Pola zaorac siem sie da i powstania zrobic tez...

                    Wielkopolskie też w styczniu, i wyszlo.
                • Gość: mmmmmm000 Re: Kładka to sprawa kolei, ale miasto do remontu IP: *.net.pbthawe.eu 03.02.13, 02:59
                  Skoro już się tak zebrało na wynurzenia dotyczące przodków, to zdradzę o sobie tyle, że jedna z moich babć, mieszkała już w okresie międzywojennym w okolicach Gorzowa. Była oczywiście Polką. Cała jej rodzina przeniosła się tam jeszcze przez I Wojną Światową w czasie zaborów. W czasie II wojny, Niemcy wywieźli ją na przymusowe roboty, w okolice... Skwierzyny, więc do domu nie miała daleko, choć bez szans na jakikolwiek powrót. W jej domu osiedlono Niemców. Po wojnie choć chciała powrócić (tym bardziej, że to teraz była Polska), to nie było dokąd, bo dom jako mienie Niemieckie (mieszkali tam przecież w czasie wojny Niemcy) znacjonalizowano. Nigdy od nikogo nie dostała żadnego odszkodowania. Na kolejny dom zarobiła ze swoim mężem własnymi rękami 15 lat po wojnie.
                  Kilka dosłownie lat przed śmiercią, po raz pierwszy od czasów wojny dała się namówić na wycieczkę. Zawiozłem ją do utraconego domu pod Gorzowem oraz do "majątku", w którym pracowała podczas wojny. Co ciekawe, pamiętała dokładnie jak tam dojechać. Obwiozłem po wszystkich znanych jej z młodości okolicach. To było w końcu lat '90 - ona sama żyła ponad 90 lat, ciesząc się do końca swych dni jasnością umysłu. Całą tą wyprawę podsumowała jednym zdaniem: "Jak Niemcy zostawili, tak i wszystko stoi, tylko, że bardziej zniszczone". Było jej wyraźnie przykro. W końcu to przecież była jej ojczyzna, gdzie się urodziła i wychowała...

                  A tak na marginesie, to Polakach mieszkających drzewiej na tych terenach niemal wcale się nie mówi. Jakich cholernie niewygodny temat. Znana jest szeroko powieść, której bohaterka źle się czuła na wschodzie jako Polka, a po przesiedleniu na Ziemie Odzyskane nazywano ją obraźliwie "Ruską". Polacy na tych terenach mieli ciężko w okresie zaborów - byli traktowani jak obywatele drugiej kategorii. Im dalej na zachód od Poznania tym gorzej. W okresie międzywojennym byli elementem niepożądanym i traktowani jak potencjalni zdrajcy wielkiej Rzaszy. Po wojnie przyjezdni ze wschodu traktowali ich jak Niemców (wrogów), w najlepszym razie jako niemieckich kolaborantów, potencjalnych wrogów. Nazywali ich "autochtonami" - dziwne określenie jak na rodowitych Indian w USA. A to byli po prostu ludzie "stąd", którzy znali tutejsze problemy, znali te ziemie, ich historię, gospodarkę i niejednokrotnie sposób zarządzania (administrowania) przez Niemców. Nikt tych ludzi nawet nie starał się słuchać. Nikt z ich wiedzy nie korzystał. Stali się niechciani. Moja babcia przeprowadziła się do Gniezna, ponieważ nie wierzyła, że pomiędzy Polską, a Niemcami utrzyma się granica na Odrze. Wolała nie ryzykować i w razie ewentualnej zmiany granicy (nie było umowy granicznej z Niemcami), jednak pozostać w Polsce.
                  • real_marek Re: Kładka to sprawa kolei, ale miasto do remontu 03.02.13, 03:18
                    Kurcze, świetne, nie wiem czy nie wydrukować i w ramki oprawić. Bez kpiny. To tak właśnie jest, wiemy, że w Gorzowie był Alkiewicz i jacyś powstańcy, była polska katolicka parafia, więc byli Polacy, ale dziś nie ma po nich śladu. A symbolem miasta staje się nazista Gerlof.
                    • Gość: nicelus Jacy ludzie, takie symbole... IP: *.dip.t-dialin.net 03.02.13, 12:55
                      real_marek napisał:

                      > A symbolem miasta staje się nazista Gerlof.

                      W buty siewców prawdy z nadzieją w tle, jak na znaczku z 1921 roku, wskakują teraz różni inni siewcy.

                    • Gość: mmmmmm000 Re: Kładka to sprawa kolei, ale miasto do remontu IP: *.net.pbthawe.eu 03.02.13, 14:39
                      No w samym Gorzowie, to ona (i jej rodzina) nie mieszkała.
                      Na podstawie jej relacji oraz opowiadań jej koleżanek, które na terenie dzisiejszego lubuskiego mieszkały jeszcze po wojnie, mogę stwierdzić tylko tyle, że opis relacji pomiędzy Polakami a Niemcami na tych terenach jest kompletnie wypaczony.

                      Najlepiej pamiętam "ciotkę" Hildę (żadna tam prawdziwa ciotka), może dlatego, że zawsze przywoziła zazwyczaj niemieckie słodycze. Była Polką ale wyszła w młodości za Niemca, a niestety język polski znała bardzo słabo, bo wyniosła go tylko z rodzinnego domu. Łatwiej jej było rozmawiać po niemiecku i nawet mówiąc po polsku używała gardłowego "r". To było wcale nie tak dawno - lata '70. Cała jej rodzina wyjechała po wojnie do... Niemiec choć byli Polakami. Ona została, żeby "pilnować domu". Później już w "dojrzałym" wieku wyszła za mąż za Polaka - za bardzo sympatycznego z resztą faceta.
                      Trochę gorzej pamiętam niejaką panią Piotrowską (po mężu Polaku), która przywoziła babci jej ulubione zielonki (grzyby). Jej ojciec był pracownikiem niemieckiej straży granicznej. Zginął w czasie wojny. Ilekroć w czasie wizyty byliśmy (z kuzynem) u babci, a kobiety nie chciały byśmy rozumieli o czym rozmawiają, to przechodziły na... niemiecką gwarę. W sumie znały w pewnym sensie 4 języki. Gwarę zachodniej części Wielkopolski (różniącą się od gwary poznańskiej), polski (literacki), gwarę niemiecką - niestety nie mam pojęcia jaki był jej zasięg, babcia nazywała go "plattdeutsch" (ale jakoś mi się to geograficznie nie zgadza), oraz niemiecki literacki. Piotrowska znała doskonale język polski, a jej syn dochrapał się w Polsce wysokiego stanowiska wojskowego. Ciekawe, z uwagi na przeszłość swojego dziadka.
                      Żałuję tylko tego, że urodziłem się dość późno. Byłem za młody i za głupi by docenić wagę informacji jakimi moja babcia dysponowała. Ale i tak uważam, że udało mi się z niej wyciągnąć dość dużo, choć nie tyle, ile bym na teraz chciał.
                      Wkurza mnie, ilekroć o ludziach zamieszkujących te tereny do '45 roku mówi się w kontekście politycznym. Ci ludzie byli zazwyczaj bardzo dalecy od polityki. Oni po prostu żyli w takich warunkach, jakie stworzyła im historia (ówczesność). Oczywiście mieli zapewne swoje preferencje polityczne, sympatie, antypatie, ale na co dzień zajmowali się po prostu swoimi życiowymi problemami. Życie Polaków w Niemczech w 20-leciu międzywojennym nie było usłane różami. Zaraz po wojnie gospodarka niemiecka była w rozsypce, potem przyszedł wielki kryzys i kto miał możliwość na terenach przygranicznych, zaopatrywał się w... Polsce. Potem przyszła fala nazizmu i Polacy stali się obywatelami drugiej kategorii. Aż w końcu w czasie wojny Hitler postanowił przyrównać Polaków do Żydów i zgładzić. Osobiście nie chciałbym tego przeżyć na terenie zamieszkanych w zdecydowanej większości przez Niemców.
                      • Gość: nicelus Re: Kładka to sprawa kolei, ale miasto do remontu IP: *.dip.t-dialin.net 03.02.13, 15:06
                        mmmmmm000 napisał:

                        > nazywała go "plattdeutsch" (ale jakoś mi się to geograficznie nie zgadza),

                        Językiem dolnoniemieckim (Niederdeutsch) określanym w mowie potocznej "Plattdeutsch" mówiło się na całej północy Niemiec, a więc geograficznie jak najbardziej się zgadza.

                        www.youtube.com/watch?v=9otSTqlkytY

                        • Gość: nicelus Re: Kładka to sprawa kolei, ale miasto do remontu IP: *.dip.t-dialin.net 03.02.13, 15:17
                          Moje tłumaczenie piosenki "Wiejskie Reggae" z języka dolnoniemieckiego na język polski już kiedyś zamieszczałem.

                      • Gość: nicelus Re: Kładka to sprawa kolei, ale miasto do remontu IP: *.dip.t-dialin.net 03.02.13, 15:45
                        mmmmmm000 napisał(a):

                        > nazywała go "plattdeutsch"

                        Trzeba się było nauczyć, to byś teraz rozumiał co mówią Niemcy w brandenburskich wsiach.

                        :)

                        Platt is nich uncool.


                  • Gość: nicelus Kładka a sprawa polska. IP: *.dip.t-dialin.net 11.02.13, 20:40
                    mmmmmm000 napisał(a):

                    > A tak na marginesie, to Polakach mieszkających
                    > drzewiej na tych terenach niemal wcale się nie mówi.

                    Jeżeli ty nie słyszysz, to jeszcze nie znaczy, że się nie mówi.

                    "Część obywateli Niemiec, którzy nie ewakuowali się i nie uciekli przed frontem z terenów położonych na wschód od Odry i Nysy Łużyckiej, stanowiła ludność polskiego pochodzenia (tzw. autochtoni). Władze polskie oceniały jej liczbę na około 1,2 mln osób (po kilkaset tysięcy na Górnym Śląsku, Warmii i Mazurach). Na Ziemi Lubuskiej według tych szacunków mieszkało około 20 tys. osób polskiego pochodzenia. W sumie jednak liczby te były znacznie zawyżone, chociaż stały się jednym z podstawowych argumentów na rzecz przeprowadzonej po wojnie szerokiej weryfikacji narodowościowej. Dążono do oddzielenia osób uznanych za ludność rodzimą polskiego pochodzenia od osób uznanych za Niemców. Ludność rodzima miała być poddana repolonizacji, zaś Niemcy mieli zostać z Polski wysiedleni.
                    Weryfikacja narodowościowa nie była prostym przedsięwzięciem. Ludność rodzima uznana przez władze za ludność polską żyła przez wieki w państwie niemieckim. Sam ten fakt sprzyjał asymilacji i powodował mniej lub bardziej świadome przyjmowanie od Niemców wzorców życia i gospodarowania. Stąd też nie było łatwo w jednoznaczny i niebudzący wątpliwości sposób wskazać, kto jest Niemcem, a kto Polakiem, tym bardziej że większość ludności rodzimej sama uważała siebie za Niemców i czuła się związana z niemiecką kulturą. Ludzie ci, choć często wyróżniali się innymi niż ich niemieccy sąsiedzi cechami i wartościami (język, obyczaj, wiara, piśmiennictwo, brzmienie nazwiska), opowiadali się w przewadze za przynależnością do narodu niemieckiego. Nie miało to jednak większego znaczenia w prowadzonej weryfikacji, w wyniku której obywatelstwo polskie nadano ponad 1 mln autochtonów, posiadającym do 1945 roku niemieckie obywatelstwo (najwięcej na Górnym Śląsku, Warmii i Mazurach). Na Ziemi Lubuskiej do końca 1950 roku za obywateli polskich uznano 14.569 osób, które wcześniej posiadały obywatelstwo niemieckie, w tym najwięcej w powiatach Sulechów (3249 osób), Żagań (1342), Zielona Góra (1113), Sulęcin (957), Kożuchów (955) i Świebodzin (784). W powiecie gubińskim obywatelstwo polskie nadano 487 autochtonom." - Osadnictwo polskie na poniemieckich ziemiach po drugiej wojnie światowej. Ziemia Lubuska i powiat Gubin - Czesław Osękowski
    • Gość: nicelus Kładka to sprawa kolei, ... IP: *.dip.t-dialin.net 03.02.13, 13:05
      Kolej rozbierze kładkę i będzie po sprawie.

      • Gość: morda Re: Kładka to sprawa kolei, ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.13, 14:09
        nicelus napisał:
        > Kolej rozbierze kładkę i będzie po sprawie.

        Przecież od początku tego typu "problemów", tylko o to chodzi. Zniszczono sport, likwidujemy szpitale... Gorzów bez okręgu wyborczego, uczelni, szpitali, sportu masowego, komunikacji, infrastruktury, ale za to z pawim piórem w postaci filharmonii, jest dewastowany i są to działania zgodne z ustaleniami twórców lubuskiego w Paradyżu. Tu będzie powiat, dlatego wszelkie atrybuty wielkomiejskości są zacierane... w przeciwieństwie do tego co dzieje się w Zielonej Górze. Jest to robione z wyczuciem i troską, aby nie powtórzyć błędów z lat pięćdziesiątych, gdy działano z pozycji siły KC w Warszawie i dlatego powstały lokalne antagonizmy. Trzeba być ślepym, żeby nie zauważyć, że Zielona Góra wyrasta na lidera regionu, naszym kosztem... ot, taki większy Myślibórz.
        • Gość: nicelus Re: Kładka to sprawa kolei, ... IP: *.dip.t-dialin.net 04.02.13, 16:59
          Magistrat kombinuje, jak koń pod górę, ale nie zawsze kombinacje wychodzą...

          Tu przykład Tu.

    • Gość: hiro rozebrać zamknąć tę kładkę wpizdu! IP: *.gorzow.mm.pl 04.02.13, 18:31
      komu to potrzebne? bo była to ma być? rozebrać i zapomnieć o niej żadnych pieniędzy z miasta na ten wynalazek:-)))) nikomu to nie służy!
    • Gość: thebird Re: Kładka to sprawa kolei, ale miasto do remontu IP: *.gorzow.mm.pl 05.02.13, 11:02
      Oni po prostu żyli w takich warunkach, jakie stworzyła im historia (ówczesność).
      Ocenia się ,że żyło 700rodzin polskich i z polskojęzycznym nazwiskiem , w przedwojennym Gorzowie .
      Trochę zostało .
      Miałem kolegę za ścianą . Pozostali z całą rodziną po wojne, w Gorzowie rodzinnym mieście .
      Wytrzymali do 1958 i wyjechali do RFN .
      Byli totalnie gnębieni przez... Polaków , jako niemce i lutry. Pozostali ,mieszkający po dzień dzisiejszy też nie mieli lekko
      • Gość: mmmmmm000 Czytajcie proszę ze zrozumieniem... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.02.13, 14:32
        "Wkurza mnie, ilekroć o ludziach zamieszkujących te tereny do '45 roku mówi się w kontekście politycznym. Ci ludzie byli zazwyczaj bardzo dalecy od polityki. Oni po prostu żyli w takich warunkach, jakie stworzyła im historia (ówczesność). "

        A o losach Polaków z tych terenów PO '45 też pisałem. Nie przypadkiem wspomniałem "ciotkę" Hildę, której prawie cała rodzina, mimo że Polacy wyjechała do... Niemiec.
        Z resztą moja babcia z sąsiadami też nie miała lekko. Zaniem przeprowadziła się do Gniezna, mieszkała jeszcze jakiś czas niedaleko miejsca, w które Niemcy wysłali ją na roboty, czyli w okolicach Skwierzyny. To być może niewyobrażalne, ale wszyscy jej sąsiedzi, mimo że ją przecież znali jako swoją bliską sąsiadkę, nie mówili jej ani nie odpowiadali na zwykłe "dzień dobry". Była kompletnie wyobcowana, nikt z sąsiadów nie utrzymywał z nią najluźniejszych nawet kontaktów, mimo że była osobą niesamowicie towarzyską. Nawet po jej wejściu do sklepu milkły rozmowy i traktowano ją jak trędowatą. Ja już nie chciałem tego pisać, ale skoro sam poruszyłeś ten temat...
        • Gość: mmmmmm000 Wypadało by też wspomnieć o innej przykrej kwestii IP: *.net.pbthawe.eu 05.02.13, 16:32
          Mianowicie o grobach przodków. Cmentarzy nie dzielono na Polskie i Niemieckie, ale na parafialne czyli wyznaniowe. Jako katolicy rodzice mojej babci czyli moi pradziadkowie trafili na cmentarz katolicki z przewagą oczywiście leżących tam Niemców.
          Po wojnie cmentarz został zlikwidowany. Urządzono tam osiedle domków jednorodzinnych. Pozostawiono jednak kilka elementów cmentarza jak np. resztki okalającego go muru. Dzięki temu udało się mniej więcej zlokalizować miejsce pochówku moich pradziadków. Udało się porozmawiać z mieszkańcami i wydobyć od nich informację dokąd wywieźli kości z ziemią przy okazji wykopów pod piwnicę. Okazało się, że zasypano nimi kilka kilometrów dalej leżące bagna... Trudno się dziwić, że po wyjeździe, moja babcia nie miała najmniejszej ochoty wrócić choćby na krótko w odwiedziny...
          • Gość: hiro i ma to ścisły związek z kładką na moście? IP: *.gorzow.mm.pl 05.02.13, 16:42
            muszę się bardziej zagłębić w ów txt.........może jest tam ukryty jakiś przekaz podprogowy......:-)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja