taknamarginesie
20.02.13, 18:20
Korzystając z chwili wolnego, postanowiłem podzielić się z Wami moimi spostrzeżeniami na temat jak w tytule. Będąc pięknym, postawnym młodzieńcem o słowiańskiej urodzie, spędziłem część wolnego czasu na obserwacjach zachowań ludzkich, co zawsze dawało mi sporo satysfakcji tym bardziej, że z obserwacji tych zachowań wyłaniają się ciekawe wzorce, które pozwalają wnikliwym badaczom uszeregować obszar poznawczy i łatwiej zrozumieć mechanizm pewnych zjawisk, które często omyłkowo bierzemy za przypadkowe. Z góry przepraszam tych, którym nie w smak takie opracowania i liczę na to, że Pan Marek_P nie ugnie się pod ciężarem protestów kółek różańcowych i nie zrzuci wątku z forum. Zaznaczam, że zbieżność niektórych pseudonimów z pojawiającymi się na wątkach forum nie jest całkowicie przypadkowa, ale użyłem ich, aby ułatwić czytelnikowi proces poznania, a nie by kogokolwiek obrazić. Wspomnianych Internautów nie znam, nie widziałem, nie słyszałem i – szczerze mówiąc – ten drobiazg nie spędza mi snu z powiek.
Do sedna. Wg mnie, klerykałowie w Polsce dzielą się zasadniczo na 3 typy/wzorce. Mówimy tu oczywiście o uogólnieniach, które – z samej swej natury – posiadają pewną wadę, a mianowicie upraszczają krzywdząco zjawisko, ale godząc się z tą niedogodnością i pamiętając, że wyjątki potwierdzają regułę, możemy ich podzielić na:
Typ I: „Truteń”
Podobieństwo do postaci autentycznej: „WP”
Charakterystyka osobowości i rola w strukturze: Truteń znajduje sie w drabinie klerykałów na najniższym szczeblu. Jego znajomość meandrów wiary katolickiej – nie licząc ‘Ojcze Nasz’ i ‘Zdrowaś Mario’ jest praktycznie zerowa. Wiedza ta nie jest jednak Trutniowi do niczego potrzebna, bo jego umysłowość nie jest przystosowana do skomplikowanych analiz, koncentrując się na jednym celu, jakim jest identyfikacja i anihilacja wroga. Truteń może być naraz zaprogramowany jedynie na jedną częstotliwość, której nie gubi nawet pozbawiony wody i pokarmu na piaskach Sahary, co pozwala unikać programistom kosztów wynikających z konieczności montowania skomplikowanych urządzeń zakłócających. Impregnacja umysłu Trutnia jest nadzwyczaj trwała, ale nie dożywotnia. Posiadając odpowiednią aparaturę można go przestroić np. z programu „bolszewik” na program „piso-katol” i to praktycznie bez utraty pakietów. Wystarczy podmienić plik bazowy w katalogu ‘System’ i przesyłać poprzez satelitę nowe polecenia, ciesząc centralę w Watykanie niewielkim kosztem obsługi.
Charakterystyczne cechy ‘zewnętrza’: Truteń jest łatwo rozpoznawalny w tłumie, ponieważ zawsze pcha się na czoło procesji, często dzierżąc w robotniczych dłoniach przeróżne akcesoria jak proporce, dzwonki itp. Zawodzi przy tym przeraźliwie, zerkając czy ów fakt jest odnotowywany przez prowadzącego orszak proboszcza. Szczególne zresztą miejsce w życiu osobniczym Trutnia zajmuje kler katolicki, który jest przez niego – jak się mawia uczenie – ‘deifikowany’. Ksiądz jest dla Trutnia tym, czym był dla Mojżesza krzew gorejący. Wtajemniczeni wiedzą o co chodzi i z jak poważną sprawą mamy tu do czynienia. We współczesnych, niespokojnych czasach zdarza się, że w programie Trutnia następuję spięcie w procesie czapkowania księdzu, kiedy jest to np. postać księdza Bonieckiego albo innego lewaka przebranego za proboszcza, ale w takich przypadkach skuteczne okazuje się podpięcie do głównego modułu sterującego zainstalowanego w Toruniu, gdzie następuje właściwa stygmatyzacja i uszeregowanie obiektu, oczywiście przy współpracy z zawsze usłużnym IPN’em czy innym Kamińskim. Identyfikacja Trutnia poprzez zewnętrzne obiekty kultu oraz wiercące w uszach zawodzenie ‘Boże coś Polskę’ jest o tyle istotne, że osobnik ten w zasadzie nie posiada innych, rzucających się w oczy cech szczególnych. Może poza zbyt obcisłą kurtką tzw. ¾ koloru ZOMO, czapką z daszkiem typ Stasio Grzesiuk i szarymi spodniami na kant Made In China za 20zł z VAT.
Ostrzeżenie! Nie zaleca się podchodzić do Trutnia z mikrofonem innej stacji niż TV Trwam o ile nie chcecie wyhaczyć dwóch sierpów z robotniczej dłoni, jak pewna dziennikarka Polsatu.
Ciekawostki gatunkowe: Brak.
Typ II: „Hetman”
Podobieństwo do postaci autentycznej: „login_t”
Charakterystyka osobowości i rola w strukturze: Hetman znajduje się na przeciwległym biegunie w hierarchii klerykałów, ale podaję go jako drugiego z uwagi na ułatwiony w kontraście proces opisu postaci. Hetman to klerykalna elita. Z myślą o takich jak on wymyślono powiedzenia ‘bułkę przez bibułkę’ czy ‘o pardą, łi mamą’. Przy ‘Ojcze Nasz’ zdarza mu się potknąć, ale encykliki dwóch ostatnich Papieży czytał. Miałkość ich treści o tyle mu nie dokucza, że większość osobników tego podgatunku to kryptoateiści. Dotarło już do nich, że Teologia posiada wartość poznawczą na poziomie ‘Tytusa, Romka i Atomka’, ale co u diabła począć z całym tym wycackanym zbiorem dzieł Ojców Kościoła, które robią takie piorunujące wrażenia na gościach? Poza tym, te relacje z Watykanu w TVP, ten blichtr, blask, łacina, powiewające na wietrze szaty i tłumy rozentuzjazmowanych oazowiczek nie są czymś, co można by tak łatwo wyrzucić do kosza. I czym się zająć w zamian? Ogrodnictwem? O nie, to już lepiej brnąć w tę utopię. W końcu liczba katolików na świecie jest 10-cio cyfrowa, więc jakoś to będzie. Zawsze bardziej się opłaca wierzyć niż nie wierzyć, jak mawiał Pascal, a znajomość francuskich XVII-wiecznych filozofów dobrze wygląda w CV-ce. Hetman często sympatyzuje z ruchami monarchistycznymi, gdzie przyciąga go snobizm, wyniosłość i arogancja, które są bliskie jego kamiennemu serduszku.
Charakterystyczne cechy ‘zewnętrza’: ‘Hetman’ kroczy powłóczyście, prześlizgując się po szczegółach otoczenia z nieskrywaną odrazą. Życie przeciętnego obywatela go nudzi, ‘Trutniami’ wręcz gardzi. Nie spodziewaj się po nim wylewnych oznak radości czy nawet powitania. Na ‘dzień dobry’ odpowie zdawkowym ruchem głowy lub nieznacznym ruchem powiek. Hetmana poznacie w sklepie (ale uwaga: rzadko zniża się do takich banalnych czynności) po charakterystycznym geście nadgarstka podczas płacenia, niemal niezauważalnym przejawie wyższości i lekceważenia ludzi pracy, kiedy rzuca majestatycznie kartą lub banknotem, koniecznie 200-złotowym. – Nie ma Pan drobniej? Pyta pani w kasie. Nie chcielibyście poczuć wtedy na sobie tego spojrzenia Hetmana, które sprawia że kasjerka biega zapłakana od kasy do kasy z prośbą o pomoc. W ogóle kobiety w życiu Hetmana to miły dodatek do niego samego. Preferuje typ kury domowej, ale o atrakcyjnej powłoce cielesnej. W żadnym elemencie nie może być gorszy od kolegów seminarium. Tak, tak, nie ma tu pomyłki. Hetman to najczęściej niedoszły katabas, z kryzysem wiary i dyscypliny na 3-cim roku seminarium.
Ciekawostki gatunkowe:
1. Ciekawostka przyrodnicza to sposób, w jaki Hetman spożywa śniadanie. Najczęściej jest to cienka kromka z dwoma plastrami szynki, plastrem gatunkowego sera i pomidorkiem koktajlowym symetrycznie przerżniętym na pół i ułożonym na obu krańcach chleba. Aby nie otwierać ust jak jakiś prymityw, Hetman kroi kanapkę na drobne kostki, które następnie majestatycznie wsuwa w otwór gębowy nie śliniąc palców obleczonych w sygnety. Majstersztyk.
2. Nie usłyszycie jak Hetman wydala, bo w newralgicznym momencie recytuje na głos encyklikę ‘Slavorum Apostoli’. W oryginale. Nie będzie przecież publicznie wprawiał w rezonans muszli klozetowej. Co on, Truteń jakiś czy co?