sqlap72
05.03.13, 17:25
Nstemi - powiada: „Lekarze byli solidarni i wymusili względnie godziwe zarobki”. A na kim to i jakimi zrobiono to metodami? Może przypomnisz szaraczkom, jak to niejaki Bukiel - niczym terrorysta - biorąc jako zakładników swoich roszczeń osoby chore, wymusił - na nieudolnym zresztą rządzie naszego kraju, nieetyczne – bo przecież niemożliwe do udźwignięcia przez ubogie społeczeństwa - podwyżki dla lekarzy. Teraz wiele mówi się o zadłużeniu szpitali, nie odnosząc się zupełnie do kontekstu związanego z przyczynami takiego stanu rzeczy. A to właśnie te „względnie godziwe zarobki” są główna przyczyną zapaści tzw. służby zdrowia, bo zżerają wszystkie dodatkowe nakłady, jakie na nią idą. Cyrk rozpętany przez lekarzy z pełnopłatnymi receptami też chyba <nstemi> pamięta? Chociaż....., wskutek całej tej akcji, płacę za leki mniej niż poprzednio. Ale tego akurat nie zawdzięczam lekarzom. Jest to skutek opublikowania w Internecie tabeli leków refundowanych, dzięki czemu nie realizuję drogich recept przepisywanych mi przez „specjalistów” wyjeżdżających na Karaiby na sympozja w ramach wdzięczności firm farmaceutycznych. Kupuję po prostu tańsze generyki.Tyle w kontekście współczesnej etyki lekarskiej. Dodam tylko, że jakoś sobie z lekarzami radzę i to nawet w takich okolicznościach, kiedy przepisano mi lek, jakiego przy moich innych schorzeniach nie wolno mi było brać. Po wykupieniu i przeczytaniu ulotki, zaniosłem lek „specjaliście”, który mi go przepisał i poprosiłem o zwrot pieniędzy. Wyobraź sobie <nstemi>, że je oddał. Dodam jeszcze, że mam 72 lata, trochę w życiu widziałem, ale takiego braku empatii jakim się charakteryzują współcześni medycy nigdy, nawet za komuny, nie było. Wtedy odstawały im kieszenie na wziątki, bo rzeczywiście mało zarabiali, ale jak jeden z drugim wziął, to jednak starał się coś zrobić. Teraz, pobierając wysokie budżetowe pensje i niejednokrotnie również "biorąc", do niczego się nie poczuwają. Twierdząc, że to system jest chory, rozgrzeszają swoje sumienia. Choć właściwie, czy można rozgrzeszyć coś, czego się nie ma?