obywatel_z_luw
27.06.13, 22:06
Od ponad 6 m-cy pastwiła się nad swoim podwładnym. Ośmieszała, beształa, drwiła. Wmawiała, że jest beznadziejny, nic nie umie. Starał się jak nikt inny. Zawsze znalazła dziurę w całym. Szukała pretekstu aby się Go pozbyć. Nie mogła tak po prostu zwolnić. Chciała aby sam to zrobił.
Nie zrobił tego. Zabierał pracę do domu. Siedział po nocach. Chciał "sprostać oczekiwaniom" przełożonej. Kierowniczka nie dawała za wygraną i naciskała bardziej i bardziej. Ostatkiem sił próbował walczyć z "wmówioną nieudolnością". Stracił kontakt ze światem, z rodziną. Chciał wszystko robić dobrze, tak jak zawsze. Szefowa kładła kolejne kłody pod nogi. Walczył, lecz w ciągu ostatnich 3 miesięcy głównie ze sobą, ze swoją "wmówioną nieporadnością".
W końcu wygrała. Odebrał sobie życie, zostawiając żonę i 2 małych dzieci.
Kostrzewa z LUW wygrała, lecz musiała Go zabić!!