danny_boy
30.06.13, 11:11
Sama doprowadziła do tego stanu, a na wymuszony przez konferansjera bis (oklaskom początku nie było) zaczęła krzyczeć (śpiewać?) „Nie zasypiaj”.
Ogólnie masakra, - kto to nieszczęście zaprosił? - ale miałem to szczęście, że dane mi było tylko słyszeć końcówkę i potem już nikt nie przeszkadzał.